Niemcy zalegalizują marihuanę i haszysz? - zdjęcie
04.02.15, 18:58fot. sxc.hu

Niemcy zalegalizują marihuanę i haszysz?

12

"Westdeutsche Allgemeine Zeitung" pisze, że "w polityce trudno się ruszyć z miejsca, ale teraz zrobiła chociaż mały kroczek, na który był najwyższy czas: zezwolić na konsumpcję pochodnych konopi jako lekarstwa na przykład osobom chorym na raka. Jeżeli z takim postulatem występują teraz ideologiczne skamieliny z bawarskiej CSU, to można się zorientować, jak zaszła jest to sprawa".

"Badische Zeitung" uważa, że "Cienie przeszłości i niekończący się konflikt pokoleń i ich stylów życia zbyt długo nie pozwalały spojrzeć prawdzie w oczy. Chorzy mają prawo do optymalnej terapii leczniczej, obojętnie czy przy pomocy lekarstw czy prywatnie hodowanych roślin. Nic to nie daje, kiedy natychmiast rozgrzewa się starą debatę o generalnej legalizacji pochodnych konopi. Proszę nie teraz, bo jak wiadomo, na wszystko jest odpowiedni czas. Bo właśnie ta obawa, że dopuszczenie marihuany i haszyszu jako leków otworzy wrota do generalnej ich legalizacji, przez wiele lat zamykała drogę do pomocy chorym".

"Schwaebische Zeitung" pisze: "Specjaliści są właściwie zgodni, że objawy niektórych przewlekłych chorób można złagodzić przez terapię w formie konsumpcji pochodnych konopi. Przez wiele lat dyskusja na ten temat były przeładowana ideologicznie. Zasadę, że nielegalne narkotyki nie mogą stać się legalnymi używkami, konserwatywni politycy podnieśli do rangi dogmatu. Ale problematyki narkomanii nie załagodzi się raczej tym, że do jednej legalnej używki dojdzie jeszcze druga. Wskazana jest na pewno ostrożność w tej sprawie. Ale nie dotyczy to przypadku udostępnienia haszyszu i marihuany chorym".

"Nuernberger Nachrichten" uważa, że: "Nie tylko niesprawiedliwe, ale wręcz nieodpowiedzialne jest, że ciężko chorych ludzi zmusza się do tego, by sami uprawiali konopie ryzykując ściganie przez policję. Wreszcie ministerstwo zdrowia i bawarska CSU pojęły, że zbyt długo już opierały się wszelkim próbom liberalizacji przepisów prawa. Kto teraz w panice ostrzega przed pełną legalizacją uprawy konopi, ten może być spokojny: nie zanosi się na to, by znalazło to poklask politycznej większości".

opr.: Małgorzata Matzke z www.dw.de

Komentarze (12):

anonim2015.02.4 19:23
Gratulacje!
anonim2015.02.4 19:49
@KrzysiekWarszawski --------------------------------------------------------------------------------- "U nas katoliban udaje, że nienawidzi komunistów - ale do stosowanych przez nich rozwiązań ma wielki sentyment... Więc wychodzi z założenia, że to walka z problemami jest celem samym w sobie." ------------------------------------------------------------------------------------- ??? Czy katolicy mieli okazję wypowiadać się w dyskutowanej kwestii legalizacji marihuany w celach medycznych, aby mógł Pan wydawać tak zdecydowane sądy?? Osobiście jestem zdania, że jeśli większość przeprowadzanych obecnie badań naukowych istotnie potwierdzi skuteczność terapii z zastosowaniem marihuany w walce z konkretnymi dolegliwościami zdrowotnymi, to rzeczywiście warto pomyśleć nad takim rozwiązaniem prawnym. Samo uregulowanie prawne kwestii stosowania narkotyków miękkich w ogóle wydaje się dobrym pomysłem. Paradoksalnie pomoże to w walce z ubocznymi skutkami ich stosowania, chociażby poprzez istotny cios zadany w sam rdzeń tzw. "czarnego rynku", który na skutek ew. legalizacji uległby w zasadzie samoistnej likwidacji... Co do skutecznej terapii z zastosowaniem marihuany, to znane są od lat przypadki uleczeń z niezwykle poważnych schorzeń...
anonim2015.02.4 22:12
Co za głupie tłumaczenie, chorych leczy się w ośrodkach. Od kiedy to uzależniony wyleczy się sam.
anonim2015.02.4 22:12
@AirWolf Czyżby?? ;))) Bo ja mam co do tego poważneeee wątpliwości...
anonim2015.02.4 22:18
@AirWolf Aleeee... Abstrahując już zupełnie od tego, co ściśle miałem na myśli... Przyjmując Twoje założenie i Twój punkt widzenia... OK. I teraz... Serio... A dziwisz się niektórym osobom?? Zauważ, w jaki sposób "domagano się" uregulowania tych kwestii prawnie... Podpowiedź: przypominam scenki z pogrążonym w onirycznych wizjach tłumem "irokezów" i Panem Palikotem uprawiającym tani populizm na "zielonej trawce". Po takiej dawce zaprezentowanych w iście klarowny sposób "wysublimowanych" argumentów przemawiających rzekomo "za", to wcale nie dziwię się niektórym spośród oponentów... Gdybym nie czytał i nie przeglądał rozmaitych publikacji, a bazował li tylko na tego rodzaju przekazach medialnych, dodatkowo nie posiadał wiedzy o przypadkach skutecznych uleczeń za sprawą stosowania tego typu terapii - sam byłbym zdecydowanie przeciwny. ;))
anonim2015.02.4 23:04
@AirWolf No dobrze, ale czy nie jesteś, choć w części, w stanie zrozumieć niektórych osób?? Ja, po serii spektakli zaserwowanych im przez "irokezów" widzących Hollywood na co drugim wzgórzu, wcale się nie dziwię... Piszesz, iż potrzeba merytorycznej dyskusji... Nie dziwmy się, że po dość "ekspresywnych" manifestacjach rzekomo na rzecz "sprawy" ludzie nie mają nawet ochoty na dyskusję w tej kwestii. Problem należało przedstawić w sposób jasny, merytoryczny, klarowny, a nie wygłupiać się w centrum miasta i urządzać sobie "katapultę" politycznego poparcia (czyt: Palikot) w oparciu o rzeczywiste ludzkie cierpienie (czyt: przypadki osób, którym można byłoby pomóc z zastosowaniem tego typu terapii).
anonim2015.02.5 11:19
Pozwolę sobie zauważyć, że w celach terapeutycznych chorym jest udostępniana morfina, opium i ich pochodne. Nie będzie więc nic dziwnego w tym, gdy do obrotu farmaceutycznego zostaną również wprowadzone leki z konopi indyjskich. Jednak na pewno nie będzie tak, że te środki będzie można nabyć bez recepty.
anonim2015.02.5 11:59
@AirWolf ----------------------------------------------------------------------------- "Skoro nikt nie chce o sprawie słyszeć, to nic dziwnego, że ludzie sięgają po różne dziwne metody, by na sprawę zwrócić uwagę." ------------------------------------------------------------------------------------- Ale ja zwróciłem uwagę na coś niezwykle istotnego... Otóż odpowiedziałem na pytanie, DLACZEGO "nikt nie chce o sprawie słyszeć"... Właśnie dlatego, że nikt nie próbował ukazać istoty problemu w merytoryczny, przystępny, zrozumiały dla wszystkich sposób. I teraz, naprawdę, nie uprawiajmy demagogii w stylu: "co było pierwsze - jajko, czy kura", a więc czy skrajne zacietrzewienie "konsekwentnych" zamkniętych na wszelkie argumenty, czy konsekwentne wygłupy np. popleczników Palikota... To nieistotne... Fakt faktem, że od dłuższego czasu o sprawie nie próbuje się informować racjonalnie, klarownie, merytorycznie, a urządza się podobne do tych warszawskich, burdy "irokezów" na odlocie, a później wszyscy się dziwią, iż "nikt nie chce o sprawie słyszeć". Wracają do "jajka i kury"... Wedle mojej oceny i pamięci, to jednak nikt tym ludziom nie próbował jeszcze, od samego początku, sprawy merytorycznie przedstawiać, a po prostu założono z góry, tak jak obecny @Krzysiek, że zakute "katolickie łby" są i tak zawsze na "nie", więc trzeba działać w myśl zasady: "oko za oko...". Przykre... Przede wszystkim dla ludzi, którym tego rodzaju terapie mogłyby pomóc w powrocie do normalnego życia i funkcjonowania... :((
anonim2015.02.5 13:03
@Krzysiek ----------------------------------------------------------------------------- "Rzecz w tym, że katolicy z założenia reprezentują postawę..." ----------------------------------------------------------------------------- Hahahaha ;) Założenia... No taaaak.... :) Wiesz, że opierając się li tylko na "założeniach" stąpasz po niezwykle kruchy lodzie?? Gdyby na przestrzeni wieków, ludzie obdarzeni niezwykłymi zdolnościami, geniuszem, nie zdecydowali się działać wbrew "założeniom", to ludzkość nie osiągnęłaby nigdy takiego postępu... ;) --------------------------------------------------------------------------------- "że dla osób wierzących jeśli coś jest złe, to należy z tym walczyć (...) Bo dla osób wierzących to wojna jest celem samym w sobie..." ------------------------------------------------------------------------------------- Po pierwsze... Znacznie i krzywdząco nadinterpretujesz. Przypominasz mi tym samym redaktorów Frondy, którzy na bazie incydentalnego przypadku zgwałcenia dziecka przez homoseksualistę, wysnuwają wnioski, iż każdy gej to pedofil i seryjny gwałciciel-morderca. Ze złem, naturalnie, trzeba walczyć, ale mądrze i roztropnie... A nade wszystko, to zło należy właściwie rozpoznać. Po drugie... Generalizujesz. W oparciu o zachowanie określonego środowiska budujesz negatywny obraz całości rzeszy katolików w tym kraju i na świecie. Pisałem już, że na "założeniach", formułując kolokwialnie, daleko "nie zajedziesz"... ----------------------------------------------------------------------------------- "bo kochają zamordyzm i religia jest dla nich niemożliwa do pogodzenia z wolnością osobistą. Czego ekipa frondy jest bardzo dobrym przykładem.." --------------------------------------------------------------------------------- Kolejna skrajna nadinterpretacja i krzywdząca generalizacja... Nie wiem, jak można być do tego stopnia skrzywdzonym i zaślepionym, by formułować tak irracjonalne wnioski o całej społeczności... Fronda jest zaś przykładem tylko jednym spośród całej masy... ------------------------------------------------------------------------------------- "Komu niby należało to przedstawić? Fronda niejednokrotnie pisała o narkotykach - i jej ekipa bardzo konsekwentnie okazała się odporna na wiedzę." ------------------------------------------------------------------------------------- Szeroko pojętej opinii publicznej, obywatelom tego pięknego kraju, zarówno wierzącym, jak i niewierzącym... Kolejna dywagacja w zakresie "co było pierwsze..."... Dość demagogii, naprawdę. Konsekwentnie będę upierał się przy tezie, że tym ludziom nikt nigdy w inny sposób nie próbował przedstawić swych racji. A środowisko Frondy nie stanowi przekroju całej społeczności katolickiej... -------------------------------------------------------------------------------------- "Albo się wierzy, albo się myśli - jedno z drugim jest zupełnie nie do pogodzenia." ------------------------------------------------------------------------------ Bez komentarza.
anonim2015.02.5 13:06
@AirWolf ---------------------------------------------------------------------------- "Próbował, próbował. Tylko ci drudzy nie chcieli słuchać" ---------------------------------------------------------------------------- Ale to jest przecież gwóźdź tej imprezy! Otóż pytanie, czy jeszcze PRZED ekscesami ekstatycznych "entuzjastów", czy już niestety PO... No i oczywiście pozostaje pytanie, jaka forma oddziałuje mocniej, co bardziej w pamięć zapada, i co jest w stanie prawdziwie skutecznie zniechęcić i przyciągnąć...
anonim2015.02.5 13:09
@AirWolf Poza tym... Czytaj uważniej... :) Pisałem wyraźnie, że nie interesują mnie już w tej chwili rozważania z zakresu "co było pierwsze...", czyli czy były to ekscesy i wygłupy, czy merytoryczna debata... Istotą pozostaje fakt, że propagatorom zabrakło konsekwencji, zapału, uporu i porzucili merytoryczne przedstawienie uargumentowanych odpowiednio racji na rzecz wygłupów oszołomionego, zdziczałego tłumu...
anonim2015.02.5 15:58
@AirWolf 1. Nie rozstrzygam... Pozostaję przy TEZIE (sic!), a więc jedynie domniemywam... ;)) 'Ignoramus et ignorabimus'. :D 2. Problem w tym, że wedle mojej oceny, tych "co chcą mówić", po prostu brakuje... Są masy zdziczałych troglodytów, których merytoryczna argumentacja sprowadza się do stwierdzenia, że widzą Hollywood na co drugim wzgórzu. To przykre, bo dziś potrzeba nam właśnie tych, co rzeczywiście CHCĄ MÓWIĆ, aby chociaż nie rezygnowali z próby przekonania tych, co nie chcą słuchać... Nie uczynią tego organizując podobnego rodzaju happeningi... :(