Nie odkładaj macierzyństwa. Będziesz żałować! - zdjęcie
27.06.15, 18:30

Nie odkładaj macierzyństwa. Będziesz żałować!

31

Przegapione bociany

Zdążyłam zrobić specjalizację i karierę, zdążyłam być w Tokio i w Paryżu, zdążyłam kupić mieszkanie i wyremontować dom. Ale nie zdążyłam zostać mamą. Żałuję - to spot reklamowy kampanii społecznej „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”, której pomysłodawcą jest Fundacja Mamy i Taty. Akcja ledwo ruszyła, a już budzi wiele kontrowersji.

Kobieta w wieku ok. 40 lat, w pięknym, stylowym i drogo urządzonym domu. Rozgląda się z uśmiechem dookoła, a w tle słyszymy jej myśli: „Zdążyłam zrobić karierę, pojechać do Tokio i Paryża, kupić mieszkanie, wyremontować dom”. I nagle uśmiech znika z jej twarzy, patrzy przez okno, a głos mówi: „Nie zdążyłam zostać mamą. Żałuję”. Po policzku kobiety spływa łza. To wszystko. A potem następuje burza...

Fala krytyki

Od tygodni przez internet, media przetacza się fala krytyki. Mądre głowy, różnej maści eksperci, celebryci, feministki zarzucają, że kampania obraża kobietę, redukuje ją tylko do roli reproduktorki, potępia rozwój zawodowy kobiet, wpędza w poczucie winy i wyrzuty sumienia. „Macie świadomość, że puszczacie taki filmik w Polskę, gdzie kobiety nie rodzą dzieci, bo ich nie stać na dwa pokoje z kuchnią, a nie dlatego, że robią karierę i budują wille?” - pisze Maria. „Kampania skierowana jest do kobiet, które stać na antykoncepcję i aborcję. To sól w oku środowiska chrześcijańskiego. Gdzie jest tata? Tata w pracy, on nie będzie żałował, to kobieta ma żałować, że zrobiła karierę. To ohydna kampania!” - powiedziała oburzona dziennikarka Paulina Młynarska. „A może staliśmy się zbyt wygodni? Chcemy mieć wszystko poukładane, dużo kasy na koncie i możliwość jeżdżenia po świecie, a dziecko często to uniemożliwia. Może po prostu jesteśmy zbyt nastawieni na siebie - tak jak dzieci?” - to męski głos w dyskusji.

Zegar tyka zbyt głośno

Nie mam zamiaru rozwodzić się nad tym, czy kampania odzwierciedla rzeczywiste problemy, czy faktycznie wywołuje poczucie winy u kobiet. Nie będę rozwodzić się nad kwestią braku mężczyzny w tym spocie i pominięcia jego roli. Znam jednak wiele kobiet, które przez lata odżegnywały się od dzieci, rodziny, stabilizacji, odpowiedzialności, a po 35 roku życia w panice zaczęły starać się o potomstwo, bo zegar biologiczny zaczął im tykać coraz głośniej. Kilku z nich się udało i obecnie są najszczęśliwsze pod słońcem. Cecha charakterystyczna: nie lubią wspominać przeszłości.

Last minute? Tak się nie da

Są też i takie, którym się nie udało, bo zorientowały się za późno. - Przeoczyłam moment, gdy posiadanie dziecka byłoby czymś naturalnym dla organizmu. Kiedy zdecydowałam się na ciążę, okazało się, że jest za późno. Lekarz powiedział, że do zostania „mamą last minute” potrzebna będzie kuracja hormonalna, a może in vitro. Udało się, ale wiem, że był to ostatni dzwonek - mówi 40-letnia Dagmara, socjolog, mama rocznego Jakuba, dodając, iż wiele jej koleżanek nie miało takiego szczęścia. - Kiedy doszły do wniosku, że celem ich życia nie jest jednak zarabianie pieniędzy, kolejne wakacje czy robienie w kółko tych samych rzeczy w pracy i po pracy, i zdecydowały się na ciążę, okazało się, iż nie da się w nią zajść na zawołanie. Dzisiaj spędzają długie godziny, dni, tygodnie w klinikach in vitro, które są pełne 40-letnich małżeństw. 20-latków tam nie uświadczysz. Kobiety przechodzą morderczą procedurę stymulacji hormonalnej, panowie spędzają czas w kabinach w towarzystwie porno gazety, żeby móc podejść do transferu. Oczywiście nie umiem określić, ilu pacjentów takich klinik to ci, którzy latami starali się o dziecko i w desperacji próbują i tej metody, a ilu takich, którym znudził się dotychczasowy tryb życia i postanowili „zainwestować” w dziecko. Prawdą jest jednak, że poczęcie go po 35 roku życia bywa trudne. Natura jest nieubłagana - dodaje, przyznając, że nie rozumie, dlaczego kampania „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” budzi takie emocje. - Badania CBOS wskazują, że aż co siódma Polka w ogóle nie chce mieć dzieci. Coraz więcej pań dochodzi do wniosku, że macierzyństwo jest tylko jedną z wielu form spełniania się w roli kobiety - opcją, a nie czynnikiem warunkującym satysfakcjonujące życie. Decyzji o posiadaniu dziecka nie ułatwiają również ekonomia, polityka rodzinna i wciąż niestabilna pozycja matek na rynku pracy. Sytuacja przedstawiona w spocie reklamowym może być ostrzeżeniem, ale wątpię, czy statystyczna Polka utożsami się z jego bohaterką - zauważa.

Uderz w stół...

Jednak, biorąc pod uwagę liczbę komentarzy, kampania Fundacji Mamy i Taty wydaje się raczej trafiona. Wiele kobiet mówi wprawdzie, że jest kłamliwa, bo nie mają pieniędzy i tylko dlatego odkładają decyzję o macierzyństwie. Tylko, ile trzeba mieć pieniędzy, żeby mieć dziecko? Jest jakaś określona kwota? Jakiś próg?

Dzieci - jak nic i nikt na świecie - mobilizują do pracy, do rozwoju, a nawet oszczędzania. Moja znajoma, która niedawno została mamą, mówi, że od narodzin synka w ich domowym budżecie zostaje więcej pieniędzy. Niemożliwe? A jednak.

Może więc chodzi o to, że spot w swojej prostocie poruszył struny zakurzone i zepchnięte w czeluści, do których wiele osób boi się zaglądać? Czy mamy szansę wygrać z naturą?

JKD

***

Odczarować macierzyństwo

Paweł Woliński, prezes Fundacji Mamy i Taty

Czy spodziewaliście się, że kampania „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” wywoła takie emocje?

Na podstawie przeprowadzonych dla nas przez IPSOS wyników badań wiedzieliśmy, że temat jest bardzo kontrowersyjny. Spodziewaliśmy się krytycznego odbioru, ale nie sądziliśmy, że tak bardzo włączą się w dyskusję media.

Dlaczego wywołuje ona takie emocje?

To kampania, która nie opowiada, jak uważają jej krytycy, o górnym 1% najbogatszych Polek, ale o świecie aspiracji większości Polaków i ich hierarchii wartości. Macierzyństwo nie jest synonimem sukcesu i kariery. Postrzega się je raczej jako przymusową przerwę w życiu zawodowym. Większość badanych przez nas młodych kobiet, które nie miały jeszcze dzieci, na pytanie, kiedy jest idealny moment na dziecko i jak on wygląda, opowiadały mnie więcej tak: „mamy duży dom z ogrodem, psa, mąż ma świetną pracę i doskonale zarabia, ja również realizuję się zawodowo, odłożyliśmy już trochę pieniędzy, pojeździliśmy po świecie, jesteśmy kilka lat po ślubie i oboje chcemy już mieć maluszka”. Ten obraz pojawia się niezależnie od tego, czy mówi to kobieta wykształcona, dobrze zarabiająca, mieszkająca w mieście, czy o niższym wykształceniu, z gorszymi zarobkami, z mniejszej miejscowości. To jest kampania, która zmusza do dyskusji, dlaczego i dla jakich wartości duża część Polek odkłada macierzyństwo. W tej polemice padają gorzkie oskarżenia pod adresem polityków, samorządowców, pracodawców. Słyszymy, że żyjemy w kraju, w którym nie wspiera się macierzyństwa. Urodzenie dziecka i związane z jego wychowaniem wydatki przez 25 lat wolnej Polski traktowane były przez państwo i jego system podatkowy jako luksusowa konsumpcja. Ta kampania wzbudza tyle emocji, bo dyskusja o macierzyństwie, jego wartości, roli i miejscu w hierarchii pragnień nigdy tak naprawdę się nie odbyła.

Jaki jest cel kampanii? Czy ludzie dobrze go rozumieją?

Chcemy przedstawić macierzyństwo jako szczególną wartość. Nie obowiązek czy opresję, ale naturalne pragnienie wielu kobiet, które współczesny świat mocno ogranicza. Naszym zamierzeniem jest wywołanie debaty o macierzyństwie jako coraz trudniej dostępnym dobru społecznym i niezaspokojonym pragnieniu wielu kobiet, a także osadzenie antykoncepcji hormonalnej w kontekście, w jakim rzadko pojawia się w dyskursie publicznym: nie jako źródło wolności, ale jako narzędzie opresji wobec pragnienia bycia mamą. Kampania ma uświadomić, że macierzyństwo to naturalne prawo kobiety, ale ograniczane przez współczesne aktywności. Na wszystko mamy czas - na pracę, podróże, budowanie domu, tylko nie na dziecko. Potem okazuje się, że płodność nie jest dana na zawsze i jest za późno.

Spot pracuje na wielu poziomach i u różnych odbiorców wywołuje różne reakcje i interpretacje. To dobrze, bo w powstałej w ten sposób dyskusji w ciągu ostatniego tygodnia padła chyba większość argumentów i poruszono chyba wszystkie wątki związane z macierzyństwem. I to był nasz cel.

„Kampania Mamy i Taty tak naprawdę przeprowadza frontalny atak na antykoncepcję. Innymi słowy, posługując się badaniami o wątpliwej metodologii i zestawem uprzedzeń fanatyka z lat 60 próbuje przeforsować opinię, że antykoncepcja hormonalna powoduje rozprężenie moralne, hańbę, raka oraz chorobę serca. Oderwana od rzeczywistości. Piętnuje kobiety” - to tylko niektóre zarzuty, jakie można przeczytać w sieci. Co Państwo o nich sądzą?

Dobra kampania społeczna musi wywoływać kontrowersje, pobudzać do myślenia, zmuszać do wyrażenia swojego stanowiska i tym samym być głośna. Jeśli przechodzi niezauważona, oznacza to, że ludzie odpowiedzialni za jej przygotowanie ponieśli porażkę. Naszym zadaniem nie było przekonanie kogokolwiek do tego, by podjąć decyzję o dziecku. Zresztą jeśli ktoś podejmowałby decyzję o dziecku pod wpływem 30-sekundowego spotu, to niezbyt dobrze świadczyłoby o jego niezbędnych do bycia dobrym rodzicem cechach osobowości. Podobnie z głosami oburzonych kobiet, które mówią, że skutecznie zniechęciliśmy je do posiadania dziecka. Jeśli ktoś pod wpływem spotu rezygnuje z macierzyństwa, to może rzeczywiście lepiej, by tych dzieci nie miał.

Inny argument krytyków kampanii brzmi, że Polki nie decydują się na dziecko nie dlatego, że pociąga je kariera, ale że nie stać ich na dziecko.

Część na pewno, ale jednak sporo małżeństw stać na dziecko. Z doświadczeń europejskich można pokazać dwa przykłady, że pieniądze to nie wszystko. Niemcy przeznaczają blisko 4% swojego PKB na politykę rodzinną, mimo to dzietność jest na tak samo niskim poziomie jak w Polsce (w Polsce przeznaczamy na wsparcie rodzin 1,5% PKB). Francja wydaje taką samą część PKB na politykę rodzinną i ma dzietność najwyższą w Europie (2,1 dziecka na jedną kobietę, w Polsce 1,3). Jaka jest różnica między Niemcami a Francją? Fundamentalna. We Francji macierzyństwo jest opromienione społecznie. Celebryci, politycy mają duże rodziny i często się z nimi pokazują. Wielodzietność jest aspiracyjnym modelem życia. Natomiast w Niemczech nie stanowi ono synonimu sukcesu. Z kolei w Polsce wielodzietność najczęściej kojarzy się z patologią i to ten obraz wymaga pilnej zmiany, gdyż oznacza on, że nawet gdybyśmy wydawali na politykę rodzinną tyle, ile chcą krytycy tej kampanii, to dzieci i tak nie zaczną się rodzić.

NOT. MD

Echo Katolickie 25/2015

Komentarze (31):

anonim2015.06.27 19:31
Antifa nie zauwazyła, że *tatką* można zostać bez zbytnich ceregieli i po 70-tce btw a niby dlaczego *seksizm* ma byc zły? at last, kobieta odmawiająca potomstwa jest, excusez le mot, zboczona.
anonim2015.06.27 20:30
Anita ciekawy jestem Twojego zdania na temat osób aseksualnych.Czy jeśli ktoś nie jest zainteresowany seksem w ogóle ,nie ma popędu seksualnego to wszystko z nim jest ok? Czytałaś może "samolubny gen" Dawkinsa?Jak w kontekście tez Dawkinsa Twoim zdaniem sytuują się osoby nie chcące posiadać dzieci?
anonim2015.06.27 20:41
@michas a jakie to ma znaczenie? Nikt nie ma obowiazku spelniania zyczen jakiejs "bogini ewolucji". "Bogini ewolucja" sie na nas nie obrazi i nie zesle gromow z jasnego nieba albo powodzi.
anonim2015.06.27 20:49
Kobieta nie moze pozwolic sobie na dziecko jezeli nie ma zapewnionej pozycji spolecznej I zawodowej. Poleganie na mazeczyznie jest jak rosyjska ruletka. Wiadomo ze wiekszasc facetow to dobrzy ludzie. Ale nigdy do konca nie mozna polegac na czyjejs dobroci jesli chodzi o nasze przetrwanie. A szczegolnie nie w sytuacjach gdzie da sie tego uniknac.
anonim2015.06.27 21:38
Anno88 jesteś chyba Ofiarą Reformy Edukacji może jakieś wnioski? np takie, że Panny Głupie, które nie potrafią wybrać odpowiedniego mężczyzny, a przez to nie mogą zaciążyć - po prostu mordują swoje DNA. Selekcja na nieumiejętność poznania się na facetach... Jak widać głupota bywa zabójcza. PS. Zmień nick bo może zostać uznany za nazistowski
anonim2015.06.27 21:43
znów wraca ten temat... Jak można odwracać tak kota ogonem, dlaczego jedynym argumentem twórców kampanii jest to, że wywołali dyskusje? Ale czy zastanowili się nad czym ta dyskusja? Bo moim zdaniem dyskusja dotyczy nie samego macierzyństwa, ale nietrafionej tezy dot. powodu braku chęci pozostania matką i traktowania bezdzietnych kobiet jako przegranych (kończących ze łzami w oczach)... no a jescze dodam złośliwie, że pani ze spotu nie wygląda na 40ci lat jak twierdzi twórca, ale na ok. 28... PS. sprawdzcie sobie średni wiek w jakim w krajach europejskich kobiety rodzą pierwsze dziecko... W PL jest to chyba 27 lub 28, nie chce kłamać, natomiast we opiewanej Francji, czy w katolickich Włoszech czy Hiszpanii, to znacznie powyżej 30tki. Nie rozpaczajcie, zajmijcie się swoim życiem a nie dawaniem złotych rad
anonim2015.06.27 21:52
spot dotyka pewnej części kobiet - to prawda - ale co z osobami, które za mało zarabiają by mieć dzieci? będą spoty - "zmień pracę, weź kredyt i poczynaj dziecko"? :D a co z ludźmi, którzy nikogo nie mają, a których - w wieku produkcyjnym - jest w Polsce pewnie kilkaset tysięcy? i nie są w stanie znaleźć? a co z osobami, które są wiecznie zapracowane, a których też są tłumy? a tu zrobiono jeden spocik i dotknięto tylko jednego problemu - pozostawiając niestety niefajne wrażenie, że wszystkie kobiety są zamożne, finansowo spełnione, wybawione, a nie zdążyły z dziećmi - spot miał "zrobić wrażenie", a wywołał falę krytyki? czy o to chodziło? a poza tym posiadanie dzieci to nie jest żaden obowiązek
anonim2015.06.27 22:11
owszem, większość ludzi chce mieć dzieci ( nie tylko kobiety, ale również mężczyźni) owszem, kobiety mają krótszy okres rozrodczy od mężczyzn i 40sto latek nie ma takich problemów do spłodzenia dziecka jak 40sto latka; Ale, czy to oznacza, że jeśli nie masz dziecka, jesteś człowiekiem niepełnym, niewartościowym, a przynajmniej nieszczęśliwym i wpadającym w depresję? Czy większym prawdopodbieństwem nie jest bycie nieszczęśliwym i wpadającym w depresję przez brak pracy, własnego życia, zależność od państwa (w postaci pomocy socjalnej, lub od męża/żony, gdy nie można żyć na własny rachunek?). W końcu czy rodzicielstwo to faktycznie największa radość życia i rzecz dla każdego? Czy słyszał ktoś o tym, że wywieranie presji najczęściej prowadzi do reakcji odwrotnej? CZy jeśli ta fundacja chce dowartościować macierzyństwo, nie powinna raczej wypuścić klipu pokazującego, co jest naprawdę w macierzyństwie najlepsze, jak sobie radzić w trudnych chwilach (no i oczywiście nie zapominając o ojcach? bo czyż do tanga nie trzeba dwojga)? Dlaczego współczesny świat tak nienawidzi kobiet samodzielnych?
anonim2015.06.27 22:18
@Klementyn - pełna racja powinni zrobić inny klip i bez apartamentów za milion
anonim2015.06.27 22:43
@AnitaF Brak chęci posiadania potomstwa jest tak samo normalny jak na przykład brak popędu płciowego.Świadoma decyzja kobiety lub mężczyzny:"nie będę miała/miał dzieci" (oczywiście nie mówimy o sytuacji gdy na brak dzieci ludzie się decydują nie temu ,że nie chcą ale , że nie mogą ich mieć) jest tak samo normalna i nie ma negatywnych skutków dla psychiki osoby tak decydującej jak świadoma decyzja kobiety lub mężczyzny :"będę żyła/żył w celibacie" . Zgadzasz się z tym? Pytam bo często spotykam się z tym ,że jedna osoba twierdzi:"nikt nie może żyć bez seksu","celibat to nienormalne ograniczenie swoich popędów" " i "nie każdy musi chcieć mieć dzieci". A jeśli chodzi o Dawkinsa.W największym uproszczeniu:replikacja genów (a może raczej fenotypu bo dobór naturalny "nie widzi" pojedynczych genów) jest wedle niego może nie sensem ale sposobem działania życia. Organizmy to "pojazdy" dla genów.Osoby nie "replikujące się" są w tym kontekście...błędem sytemu?...ślepą uliczką?
anonim2015.06.27 23:02
Heja... to nie są kobiety samodzielne, tylko kobiety ZBOCZONE w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ich instynkt seksualny zboczył z naturalnej drogi. Osoba która łamie/gwałci instynkt przedłużenia gatunku to taki sam przypał jak anorektyczka i samobójca, to są osoby nieudaczne, nieprzystosowane i darwinowsko przegrane. Ludzie mają obowiązki a kto ich nie wypełnia - jest gorszy z definicji. Nie można nazwać tego *normalnym*, żałosne łgarstwo.
anonim2015.06.27 23:24
AntifoeF muszę was poprawiać - z darwinizmu nie wynika aby ktokolwiek (w domyśle stary/nieudany) miał być likwidowany. Z darwinizmu wynika, że ci których sama natura *zlikwidowała* są *nieudani*. Twierdzenie, że ktoś tam ma wyręczać naturę i likwidować - to pełne zaprzeczenie darwinizmu. Albo że *silni przetrwają* - to bełkot - ci którzy przetrwali ci są silni.
anonim2015.06.27 23:45
@AnitaF Zastanawiam się od początku dlaczego Ty odebrałaś kampanię Fundacji Mamy i Taty jako "przepełnioną pogardą" i jeszcze do tego twierdzącą ,że "kobieta musi chcieć mieć dzieci i kropka, jak mówi, że nie chce, to kłamie, a my Wiemy Lepiej co dla niej dobre". Wydawało mi się ,że zagrał tu jakiś stereotyp(katoliki to chcą żeby wszyscy jak króliki). Temu Cię tak dopytywałem o aseksualność bo często stereotypy się łączą w światopogląd.A mam wrażenie ,że prymitywny światopogląd "kobiety muszą mieć dzieci"( według mnie nie ma tego przekazu w kampanii FMiT) jest równie częsty jak ten"tylko świry żyją bez seksu a jeśli już ktoś tak żyje to tłamsi się i pewnie jakieś zboczenie ukrywa". Cieszę się ,że Ty tak nie myślisz. O Dawkinsa Cię pytałem bo mam wrażenie ,że jesteś hmm...technokratką,masz utylitarny stosunek do etyki.
anonim2015.06.28 0:01
Sry, ale osoba mająca *utylitarny stosunek do etyki* musi popierać etykę rozrodu. czysty biologiczny utylitaryzm jeśli truje odwrotnie to mamy nie utylitaryzm a głupotę (lub obiektywnie rasizm) Poza tym - co to za Mowa Nienawiści wyzywająca od *królików*?
anonim2015.06.28 0:17
@Zerro Ale też antykoncepcja i aborcja jako metody kontrolowania "rozrodu" są utylitarne z zimny technokratyczny sposób. Ps.:Stereotypy o katolikach to klasyczna Mowa Nienawiści.
anonim2015.06.28 0:21
co jest utylitarnego w samo-usunięciu DNA jednostki z habitatu? Choć, może to wbudowany w mózg ukryty mechanizm apoptozy zrakowaciałych komórek społecznych? Osobniki nieodporne na śmiercionośny wirus umysłu same przerywają zakażoną linię.
anonim2015.06.28 0:24
nie *stereotypy*, a teksty pisane z pogardą stereotyp w 99% jest prawdziwy - i brzmi on - katolicy maja więcej/dużo dzieci Wyrażanie tego stereotypu w postaci wyzwisk od-zwierzęcych jest przejawem nienawiści stereotyp: murzyni są czarni jak smoła (przecież nie wszyscy) nienawiśc: pacz, asfalt przyszedł.
anonim2015.06.28 0:26
@Zerro Ciekawe co o tym myślą wyskrobujący swoje potomstwo z zespołem Downa?
anonim2015.06.28 0:27
Co do stereotypów:masz rację.
anonim2015.06.28 0:32
Boją się i brzydzą. Zło zamordowania potomstwa z dyskwalifikującą mutacją - z punktu widzenia cybernetyki - nie polega na zabiciu kaleki. To jest - mechanicznie - może i zysk (absolutnie niekoniecznie). Ale skutki uboczne dla socjo-cybernetycznego społeczeństwa sa bardzo poważne. Okazuje się np że wśród ludu mamy dużo większy odsetek ludzi łamiących tabu. To powoduje brutalizację stosunków społecznych itd itp... Poza tym - 80% par po zabiciu potomstwa - rozpada się. Co powoduje że wtórnie nie rodzi się więcej dzieci niż nie rodziło by się z powodu przeciążenia rodziców obowiązkami.
anonim2015.06.28 14:31
AntiFo *szacunek* do wyborów innych ludzi mogą mieć tylko jacyś impotenci. Możemy je tolerować (jako coś złego) ale szacunek? niby za co? Dezaprobata (pogarda też) okazywana to składnik tożsamości, wychowawczo niezbędny.
anonim2015.06.28 15:16
@AnitaF A szanujesz wybór kobiet ,które decydują się na urodzenie np.: pięciorga dzieci i pracę w domu?
anonim2015.06.28 18:09
Znam kilka kobiet, które nie mają dzieci, a są urokliwe. Pierwsze co można wyczuć to pycha, która ich gubi. One wszystko chcą co najlepsze, a nigdy im nie dość. Kiedyś powiedziałem, że mnie wycieczki nie rajcują, a ta to tak przyjęła jakbym był nienormalny.
anonim2015.06.28 21:13
@AnitaF Piszesz o sobie;" podstawą mojego światopoglądu nie jest "utylitarna etyka", a szacunek dla wyborów życiowych innych osób" a ja chce się dowiedzieć na czym polega ten "szacunek".Bo często spotykam się z dużą dozą nietolerancji wobec wyborów innych ludzi ze strony osób które maja światopogląd "mainstreamowy" czyli współcześnie w kwestii o której rozmawiamy wyrażający się w (często nieświadomym) wartościowaniu pracy zarobkowej jako czegoś lepszego od pracy w domu i opieki nad dziećmi.Nie ma tu szacunku ale jest pogarda.Ty nawet chyba w jakimś poście pisałaś coś w tym tonie,że osoby pracujące w domu "domagają się szacunku".Należy im się?
anonim2015.06.28 22:06
Jak się ma pogardliwe nazywanie trudnej i pożytecznej pracy w domu byciem "kurą domową"(jest to jak najbardziej mainstreamowy światopogląd pożądany przez promującą model prola podatnika współczesną oligarchię) do deklaracji "podstawą mojego światopoglądu nie jest "utylitarna etyka", a szacunek dla wyborów życiowych innych osób."?Coś tu jest nieprawdą.Albo szanujesz wybory życiowe innych osób(także tych które postanowiły pracować w domu ,zostać "kurą domową") albo nie bo "niby z jakiej racji"?
anonim2015.06.28 23:09
Kobieta bez dziecka, tylko się oszukuje, że jest roztropna. :)
anonim2015.06.28 23:35
A co sądzicie po macierzyństwie na bardzo wymagających studiach (medycynie, ciężkich technicznych studiach itd.)? Czy roztropnie jest odłożyć je o kilka lat (30 r.ż chociażby)?
anonim2015.06.29 5:48
@AnitaF 100 lat temu i współcześnie jest trudna,Kiedyś bo nie było AGD i była trudna fizycznie teraz bo np.:jest więcej zagrożeń dla dzieci ze strony barbaryzującej obyczaje i kastrującej wrażliwość kultury masowej.Zmieniła się scenografia i rodzaj wyzwań.Skala potrzebnego zaangażowania żeby stworzyć bezpieczny dom w którym członkowie rodziny czują sie akceptowani i rozumiani absolutnie nie. Sprowadzanie pracy w domu do prania,sprzątania i gotowania świadczy o głębokim niezrozumieniu przez Ciebie tematu.
anonim2015.06.29 13:31
@Osmium Kobieta często nie ma dziecka, bo nie ma z kim go mieć. Nie zawsze trafi się w życiu na tego jedynego faceta, mam kilka takich koleżanek około 40-tki. Po ślubie też nie warto od razu decydować się na dziecko, trzeba trochę się jednak wyszumieć we dwoje, żeby potem nie żałować. Wraz z dzieckiem życie zmienia się o 180 stopni a potrzeby finansowe wtedy rosną i to to wówczas studnia bez dna, wtedy już nie można realizować tego o czym się marzyło, bo kasy nie starcza.
anonim2015.06.29 13:34
@ AnitaF Zgadzam się, że kampania jest "od czapy", bo dotyczy zaledwie jakiegoś tam promila kobiet, kto w Polsce tak żyje? Szkoda kasy na taką kampanię. Zamiast tego mogli wymyślić coś innego, aby zachęcić polskie małżeństwa do drugiego czy trzeciego dziecka.
anonim2015.06.29 14:12
@AnitaF 100 lat temu nie istniała "kultura masowa" w tym stopniu co dziś.A jeśli już uznamy ,że w jakimś stopniu istniała to nie było wypracowanych takich socjotechnik jak obecnie.Tak czy inaczej , przynajmniej w naszym kręgu cywilizacyjnym istniał większy autorytet ale też i etos rodziców,wychowawców.Teraz rodzice muszą ostro konkurować z atrakcyjnie podanym kitem merdialnym zalewającym dzieci oceanem rozrywki,uzależniających gier ,portali społecznościowych i gadżetomanii naprawdę ale to naprawdę prymitywnych na maxa. Porozmawiaj jak będziesz miała okazję z zaangażowanymi rodzicami.Dowiedz się ile czasu musi rodzic poświęcić żeby dziecko było zadbane edukacyjnie (państwowe kołchozy edukacyjne w statystycznej większości oferują naukę pisania testów,wkuwania formułek i niewiele ponadto),rozwijało swoje talenty,uczyło się empatii i samodzielności i nie poległo w starciu z popkulturowym lewiatanem. Ja już w końcu nie wiem jaki jest Twój stosunek do wyborów życiowych osób ,które wybrały pracę w domu.Szanujesz taki wybór czy "niby za co"?Bo zarzucasz FMiT jakąś zakamuflowaną pogardę a sama wprost zasuwasz epitety o "kurach domowych" a jak napisałem ,że praca w domu jest trudna i pożyteczna to nazwałaś to bezczelnością.