MOCNE!Mazurek pyta Adamowicza: Nie boi się pan kandydować zza krat? - zdjęcie
20.02.18, 09:26Zdj. screen Youtube/Niezależna.pl

MOCNE!Mazurek pyta Adamowicza: Nie boi się pan kandydować zza krat?

Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz udzielił wywiadu radiu RMF FM. Można powiedzieć, że "trafiła kosa na kamień". bo prowadzącym audycji był Robert Mazurek, który prowokacyjnie zapytał Adamowicza, czy poradzi sobie z zarządzaniem miastem zza krat.

"Czy pan mi sugeruje, że będę pierwszym więźniem politycznym reżimu Kaczyńskiego?"-odpowiedział rozbrajająco prezydent Gdańska. Wówczas Mazurek przypomniał, że CBA interesowało się Adamowiczem już wcześniej. 

Pytany, czy "nie boi się kandydować z aresztu", włodarz Gdańska stwierdził:

"Nie boję się, dlatego apelowałem do polityków PiS, by grali fair i nie wykorzystywali aparatu państwowego, policji politycznej, prokuratury do walki z konkurencją. (…) Gdyby nie decyzja partyjnej prokuratury, pisowskiej, Ziobry, nie byłoby tej sprawy".

"Mam tyle, ile mam. Pozostałe przekazałem rodzinie"- odpowiedział Paweł Adamowicz, dopytywany o to, co stało się z jego mieszkaniami. Z kolei pytany o konta bankowe stwierdził, że jak półtora miliona Polek i Polaków, jest frankowiczem. 

Prezydent Gdańska przez cały czas przekonywał, że jest niewinny. Zaatakował prowadzącego, że nie pyta o sprawy Gdańska, a te niezwiązane ze sprawowaniem urzędu prezydenta miasta. Mazurek zapytał, czy skoro Adamowicz nagminnie "myli się" w swoich oświadczeniach majątkowych, to czy nie pomyli się tak samo w sprawach finansów miasta. 

"Jesteśmy po kompleksowej kontroli regionalnej izby obrachunkowej, która objęła 4 lata, i raport z kontroli jest rewelacyjny, jest czyściutki. Miasto Gdańsk w tym roku przekroczyło 3 miliardy dochodów i wydatków. Ja rozpoczynałem jako prezydent z miliardowym budżetem, a więc w ciągu ostatnich 20 lat podniosłem do 3 miliardów 200 milionów złotych, więc Gdańsk jest fantastycznie rozwijającym się miastem"-stwierdził polityk.

Pytany o to, dlaczego rozczarował Platformę, Adamowicz odpowiedział, że najważniejsze są opinie mieszkańców Gdańska. 

"Ja mam codzienny kontakt z gdańszczanami: poprzez Messengera, Facebooka. Mam prawie 24 tys. "followersów". Dialog permanentny. I gdańszczanie byli zirytowani, zniecierpliwieni tym, że nie ma decyzji o kandydacie ze strony prodemokratycznych, proeuropejskich sił. Ja byłem zaczepiany w kościele, na ulicy, mówili: "kiedy, panie Adamowicz, pan w końcu się zdecyduje?"-przekonywał włodarz Gdańska. 

"Jestem lojalny w przyjaźniach, dlatego uprzedziłem Grzegorza Schetynę jako pierwszego przed ujawnieniem swojej decyzji mieszkańcom Gdańska"-tłumaczył.

yenn/RMF24, Fronda.pl