Mieć w sobie 7 demonów to dużo czy mało?  - zdjęcie
22.07.14, 15:10Św. Maria Magdalena (fot. Wikimedia Commons)

Mieć w sobie 7 demonów to dużo czy mało?

19

Ewangelie nie odpowiadają nam na pytanie dlaczego siedem demonów przebywało w św. Marii Magdalenie. Natomiast wiemy, że odeszły potem, kiedy Jezus je wyrzucił (Mk 16, 9).

To właśnie dar wyzwolenia spowodował, że serce Marii Magdaleny szczególnie kochało Jezusa. W trudnym momencie, kiedy apostołowie pouciekali z przerażenia co się dzieje, jej szczera miłość pozwoliła jej pozostać przy grobie i jako pierwszej spostrzec, że jest on pusty.

Maria Magdalena była jedną z trzech niewiast, które udały się do grobu, aby namaścić ciało Ukrzyżowanego, ale grób znalazły pusty (J 20, 1). To że właśnie kobiety odkryły jako pierwsze fakt zmartwychwstania jest jednym z wielu dowodów na to, że Ewangelie nie są czymś zmyślonym. Według obyczajów środowiska w którym żył Jezus świadectwo kobiety było niemal nic nie warte. Wierzono w to co mówią mężczyźni i to jacyś wyjątkowo wysoko postawieni. Gdyby ktoś usiłował ułożyć zmyśloną historyjkę, zapewne u pustego grobu odnalazłby się jako pierwszy jakiś mężczyzna posiadający autorytet. Na dodatek jeszcze, może przez te demony, a może przez dawne grzeszne życie Maria Magdalena nie miała dobrej reputacji. W Ewangeliach najprawdopodobniej opisanych jest kilka, a nie jedna Magdalena, a fakty z ich życia połączono w jedną historię nawróconej prostytutki. W rzeczywistości jednak nie wiemy, jakiego rodzaju życie spowodowało obecność tych 7 demonów.

Inspirująca historia Św. Marii Magdaleny jest inspiracją dla wielu środowisk, tworzących zakony i stowarzyszenia pod jej wezwaniem. Siostry niosą nadzieję na trwałe nawrócenie kobietom, które są w sytuacji beznadziejnego upadku. Prostytutkom, narkomankom. Charyzmat św. Marii Magdaleny pozwala dostrzegać w tych kobietach, które ich własne środowisko nieraz już spisało na straty, iskrę nadziei na nowe życie. Tak jak Maria Magdalena była świadkiem zmartwychwstania Chrystusa, tak siostry są co dzień świadkami zmartwychwstawania tych kobiet do nowego życia.

Polska również posiada rodzime i bardzo zakorzenione w naszej historii Zgromadzenie sióstr św. Marii Magdaleny od Pokuty „gromadzenie Sióstr św. Marii Magdaleny od Pokuty sięga swym rodowodem początku XIII wieku i jest wyrazem troski Kościoła o los moralnie zaniedbanych kobiet i dziewcząt. U początków istnienia siostry prowadziły ściśle kontemplacyjny charakter życia.
Pierwszy klasztor magdalenek od pokuty na ziemiach polskich został ufundowany w Nowogrodźcu nad Kwisą w 1217 r. przez św. Jadwigę Śląską i jej małżonka Henryka Brodatego. W 1320 r. dzięki staraniom księcia Jaworskiego i Ziębickiego Henryka zainicjowano istnienie konwentu w Lubaniu, który jako jedyny przetrwał bezlitosną sekularyzację klasztorów przeprowadzoną przez rząd pruski w 1810 r.” (magdalenki.pl)

Ważny dla Kościoła charyzmat ostatnio jest boleśnie ośmieszany przez antykatolickie dzieła, jak na przykład „Siostry magdalenki” (oryg. The Magdalene Sisters) – dramat irlandzki z 2002 roku w reżyserii Petera Mullana. To krzywdzący obraz, ponieważ nie oddaje on prawdy o wielu pokoleniach cichej pracy i modlitwy zakonnic, tak bardzo poświęconych dobru społeczeństwa. Pokazywanie nadużyć, wyolbrzymianie ich dla sensacji, to szatańska robota.

Maria Patynowska

Komentarze (19):

anonim2014.07.22 15:36
@Schikandeder W takim razie: 1. Dlaczego w ogóle czytasz artykuł o podobnej tematyce, kiedy już w tytule mamy: "Mieć w sobie 7 demonów to dużo czy mało?" 2. Jeśli jakimś cudem, zaglądasz, prześledzisz, w jakim celu w ogóle zamieszczasz tak bzdurny wpis?? 3. Poboczne: Uczestniczyłeś kiedykolwiek w obrzędzie egzorcyzmu, by móc z czystym sumieniem, tak mocne twierdzenia formułować??
anonim2014.07.22 16:17
schikaneder to ptasi móżdżek, byle co je i byle co gada...
anonim2014.07.22 21:08
"Natomiast wiemy, że odeszły potem, kiedy Jezus je wyrzucił" Jak już odeszły potem, to weszły w Siostry Magdalenki, te irlandzkie.
anonim2014.07.22 21:14
@Schikaneder Ad. 1 "czyżby Fronda zawracała katolicyzm do liczenia diabłów na czubku szpilki?" ------------------------------------------------ Ahahaha ;)) A to dobre... O czym Ty bredzisz?? Przecież te prawdy znajdują swe istotne umiejscowienie w oficjalnej nauce Kościoła. Prawda Ewangelii jest niezmienną, jej przekaz. W Ewangelii wyraźnie zawierają się liczne opisy sytuacji, kiedy to Chrystus wyrzuca złe duchy. Chociażby ten przykład, gdzie z Marii Magdaleny wyrzucił ich siedem. Innym razem - legion i posłał w stado świń nieopodal się pasące. Wielokrotnie zawarte opisy... I ostatnie pouczenia gdzie mówi wyraźnie: " Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; 18 węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie". (Mk 16 ; 17 - 18). "W IMIĘ MOJE ZŁE DUCHY BĘDĄ WYRZUCAĆ". Wyraźna zapowiedź!! Wyraźny nakaz!! I ta prawda znajduje swe umiejscowienie w nauczaniu Kościoła. A to, że wielu biskupów nie wierzy w rzeczywistość demoniczną - cóż, pozostaje zadać pytanie, czy w ogóle wierzą w takim razie w Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelię... To już inna sprawa. W każdym razie - to oficjalne nauczanie Kościoła. Wcale nie cofamy się do średniowiecza. Wręcz przeciwnie... Potrzebujących przybywa. I nie równaj przypadków tej właśnie materii do wyśmianej, nie wiem też dlaczego, do reszty przez Ciebie scholastyki... Często podważa się jej autorytet, jako średniowiecznej filozofii. W istocie, rzekomo zajmowała się spekulacjami w rodzaju: "ile diabłów się zmieści na główce szpilki". Ale i na to pytanie można odpowiedzieć. Jeżeli bowiem Szatan jest istotą duchową, to podobnych mu istot na dowolnie małej przestrzeni zmieści się nieskończona ilość. Albo inaczej: jeżeli Szatan jest bytem duchowym, to pytanie o jego miejsce w fizycznej przestrzeni jest bezsensowne etc. Tak doskonalił się jednak język nauki, bez czego nie byłoby rewolucji naukowej, zapoczątkowanej w epoce późnego renesansu. I proszę, byś miał na uwadze, iż słowa te zawiera człowiek bardzo dobrze z płaszczyzną historii obeznany. ----------------------------------------------------------------- "Nie widziałem, by Terlikowski takimi bzdurami się zajmował." --------------------------------------------------------------- Jeśli życzliwy ludziom (??) ateista, dążący do dialogu w przyjaźnie ponad podziałami, nauczanie Kościoła określa mianem "bzdury", to.... No comment... --------------------------------------------------------- "Nie brałem udziału w żadnej praktyce szamańskiej. Nie wątpię, że guru z Indii też "potrafią" niesamowite rzeczy." ----------------------------------------------------- Tak też myślałem... Nie zamierzam jednak nawiązywać do praktyk ani szamańskich, bo mam nadzieję, (i udam, że tak to właśnie zrozumiałem)że nawiązujesz do praktyk indiańskich ;)), ani też nie chcę odwoływać się do hinduistycznych kapłanów... Warto pamiętać, że Szatan funkcjonuje niezależnie od wyznawanej religii, niezależnie od środowiska. Wszakże można oddawać mu cześć na rozmaite sposoby, choćby praktykując buddyzm. Dla niego naprawdę korzystnym jest, by ludzie w jego istnienie nie wierzyli. Ale do rzeczy... Chciałbym Cię więc zapytać, co powiedziałbyś człowiekowi, który podczas tego rodzaju obrzędu, od drobniutkiej, nieznajomej 17-letniej dziewczyny, mówiącej przepotężnym barytonem, usłyszał o najpilniej strzeżonej tajemnicy swego życia, z której to absolutnie nikomu się nie zwierzałeś.... Jestem ciekaw... Jestem w stanie zrozumieć, że wielu poddaje w wątpliwość tzw. "opętania", kiedy mowa o nadnaturalnie wygiętych ciałach, niektórzy objaśniają także zjawiska nienaturalnie grubego głosu, a nawet mówienia rozmaitymi, starożytnymi często, nieznanymi osobie językami. Jednak nie sposób chyba odnieść się do tego, skąd nieznana Ci osoba, żyjąca niemalże na drugim krańcu świata, zna Twój osobisty sekret, którym z nikim dotychczas się nie podzieliłeś...
anonim2014.07.22 22:35
@Tomcat Google wie o tyle, ile jesteś mu w stanie przekazać... Nic ponad to...
anonim2014.07.22 22:45
@Sylabariusz "Jednak nie sposób chyba odnieść się do tego, skąd nieznana Ci osoba, żyjąca niemalże na drugim krańcu świata, zna Twój osobisty sekret, którym z nikim dotychczas się nie podzieliłeś..." Jeżeli nie masz na to twardych dowodów, to odnieść się można na różne sposoby, od złudzeń pamięciowych do omamów, których mogłeś paść ofiarą. Natomiast jeżeli masz dowody (zarejestrowałeś/zapisałeś gdzieś wcześniej sekret), to mógł to być zupełny przypadek - akurat na Ciebie, a może też na setki innych ludzi, trafiło. Podobnie jak horoskopy. Rozumiem jednak, że wolisz wytłumaczenie magiczne.
anonim2014.07.22 22:59
@Draegloth Wiem dobrze, co przekazuję... Jeśli słyszysz z ust obcej zupełnie względem siebie osoby najpilniej przez Ciebie strzeżony sekret, z każdym, nawet najdrobniejszym szczegółem, co już samo w sobie wyklucza możliwość przypadku, to zupełnie zmieniasz perspektywę postrzegania... Kiedyś odpowiedziałbym zapewne jak Ty dziś... Przypadek. Coś na zasadzie oszustek podających się za wróżki: "Przecież takich hipotetycznych sytuacji jest cała masa, konkretną można do kogoś dopasować i już. Trafiony zatopiony". Skąd ja to znam... ;)) Tak, ale nie przy tak znacznym natężeniu szczegółów, tak istotnych, o których wiesz li tylko i wyłącznie Ty sam, a przynajmniej do tej pory tak sądziłeś....
anonim2014.07.22 23:18
@Schikaneder ------------------------------------------------ "Nie chciałbym być bezczelny, ale Biblia zawiera też opis stworzenia świata. Może czas by katolicy, podobnie jak opis stworzenia, wypędzanie duchów zaczęli traktować przenośnie (np. jako leczenie z chorób psychicznych)." -------------------------------------------------------------- Widać, jak pobieżnie znasz zapisy biblijne... W Biblii odnajdziesz wyraźne rozróżnienie na dokonywanie przez Chrystusa uzdrowień z rozmaitych chorób, w tym tych natury psychicznej, a wypędzanie demonów. Wyraźne rozróżnienie.... ---------------------------------------------------- "No to tak jakbyś oczekiwał, że zacznę się zastanawiać, czy Wisznu, albo inna Siwa rzeczywiście nie stworzyli świata. No bez jaj. Jak nie ma na coś dowodów, to naturalnym jest sceptycyzm." --------------------------------------------------------- Bingo! "Naturalny sceptycyzm"! Nie zaś jasne wypowiadanie sądów typu: "bzdura". To raczej ze sceptycyzmem niewiele ma wspólnego... ------------------------------------------------------------ "Czyli wracamy do zabawy "moja religia jest prawdziwa, a ich fałszywa". Problem w tym, że na poparcie żadnej z nich nie ma sensownych argumentów. Jeszcze, a niech tam, dla jakiegoś deistycznego (czy prawie-deistycznego) Boga można znaleźć "zastosowanie", ale porównywanie mitów biblijnych, hinduistycznych, animistycznych itp. nie daje żadnej konkluzji (może poza tą, że wszystkie one są wytworem ludzkim)." ------------------------------------------------------------- Nie. To Ty sam prowokujesz sobie odpowiadającą "zabawę", a następnie, gdy nie jestem zainteresowany, przyporządkujesz mym wypowiedziom znaczenie skrajnie odmienne od tego, jakie pierwotnie prezentowały. Być może Ty sam w takową "grę" grasz, nie ja. Nigdzie nie zawarłem, iż tak religia jest lepsza, ta gorsza. Nigdzie podobnych twierdzeń nie przekazywałem. Stwierdziłem jedynie, że równie dobrze, wyznawcy innych religii, tutaj wskazałem, ze względów istotnych, na buddyzm, mogą nieświadomie oddawać kult Szatanowi. Tyle. Nigdzie jednak nie twierdziłem, że ich obrzędy są nieskuteczne, fałszywe etc. Ty chciałeś, abym tak stwierdził. Ułuda, Przyjacielu, w takowej się teraz pogrążyłeś. Twoje pragnienia, nie moje działania. Nie jest powiedziane, że i oni nie walczą z Szatanem poprzez swe obrzędy, inaczej po prostu go pojmując. Nie jest też powiedziane, że buddyści nie oddają mu hołdu, nieświadomie to czyniąc. etc. Tyle. ------------------------------------------------------------- "Ciekawe - dla Boga niemal nie ma nic bardziej ważnego, by ludzie w niego wierzyli, a dla Szatana na odwrót. Czyżby Szatan był Waszą przenośnią dla natury ludzkiej? Skoro "bez wiedzy" o "tych sprawach" stanie na "szatańskim", a "z wiedzą" (być może) na "boskim"?" --------------------------------------------------------------- To chyba dość proste... Łatwiej jest mu działać, gdy ludzie w niego wierzą. On się tym chełpi podczas wielu egzorcyzmów... To stanowi po części o jego sile. I za wszelką cenę będzie dążył, by pozostać nierozpoznanym. Nawet i w ciele osoby opętanej. To fakt. Bardzo często ujawnia się dopiero po naprawdę wielu modlitwach. Wtedy może działać do woli. Jeśli bowiem człowiek przyjmie, że istnieje zło osobowe, świat demoniczny, to siłą rzeczy dochodzi z czasem do przekonania, że istnieje także osobowe dobro, a więc Bóg. A to już stanowi dla Szatana sytuację wielkiego zagrożenia, ryzyko, że ku Bogu następnie mogą się jego ew. ofiary zwrócić... ------------------------------------------------------- "Masa ludzi opowiada różne rzeczy. Ludzie potrafią doznawać różnych złudzeń (nawet ponoć zbiorowych) oraz dokonywać własnej interpretacji czyichś słów." ---------------------------------------------- Nie musiałeś odpowiadać... Kiedyś odpowiedziałbym zapewne w podobnym, ale myślę, że znacznie ostrzejszym tonie niż Ty dziś... ;)) Jednak, gdy słyszysz najpilniej strzeżony sekret, z każdym, nawet najdrobniejszym szczegółem, na które to często nawet sam uwagi nie zwróciłeś, albo umknęły Twej pamięci, a później jesteś zmuszony je potwierdzić, bowiem faktycznie tak było, z ust zupełnie sobie obcej osoby, to zupełnie odmienną staje się Twa perspektywa postrzegania. ----------------------------------------------------- "Bez konkretów nie da się takiej sprawy rozpatrzyć." --------------------------------------------------------- Zdaję sobie z tego sprawę, ale tutaj konkrety niewiele zaradzą, gdyż inaczej tego po prostu wyjaśnić nie sposób... Nie przy takim natężeniu drobnych szczegółów... Pozdrawiam. ;))
anonim2014.07.22 23:23
@Tomcat Tak, ale ja już do kwestii przypadkowego "trafienia", tudzież praktyki wróżbiarskiej się odniosłem... Fakt, jeszcze psycholog ;)) Kolego, nie sil... Mowa o konkretnym wydarzeniu, z każdym jego najdrobniejszym szczegółem, z każdą późniejszą konsekwencją, również obarczoną ogromem drobnych niuansów i szczegółów. Kiedyś podobnie tego typu zjawiska interpretowałem... Ba, byłem sprytniejszym i znacznieeeee bystrzejszym od Ciebie... ;))
anonim2014.07.22 23:28
@Tomcat Tego jeszcze nie było... Starasz się badać coś, czemu ani odrobinę wiary nie dajesz, ani też o czym nie masz absolutnie zielonego pojęcia metodą naukową???? O czym Ty bredzisz??? Do tej pory byłem święcie przekonany, i wciąż jestem, iż nauka nie zajmuje się podobnymi zjawiskami, jak i cudami, gdyż z jej punktu widzenia, do końca nie sposób ich wyjaśnić... "mamy do czynienia z istotami duchowymi czyli zupelnie pozbawionymi materii czy ladunku elektrycznego" Na przykład... Skąd ów wniosek?? Nie wiem gdzie Kolega takową wiedzę posiadł?? Sławetny film z lat 80. o łapaniu duchów do odkurzacza?? ;)) It's a load of tripe...
anonim2014.07.22 23:28
@Tomcat "co robil moj aniol stroz" Istnieją co najmniej dwie możliwości: a) nie dostąpiłeś zaszczytu posiadania anioła (zabrakło), bo pan Bóg stwarzając świat raczej nie stworzył od razu 7 mld. aniołów stróży - byłoby to nieekonomiczne, b) trafił Ci się niezbyt mocny stróż, popił i zaspał albo dostał manto i uciekł, etc... P.S. Żeby nie było, że odpowiedź wyssałem z palca. Dokument na którym bazowałem to: "Loki - kłamca" Jakuba Ćwieka.
anonim2014.07.22 23:36
@Draegloth Co do tego Anioła Stróża... Jak sam wspomniałeś, odpowiedzi jest wiele. Ja podejrzewam najbardziej prawdopodobną. Gość, podobnie jak i Ty, robicie sobie tylko jaja, w rzeczywistości swego Anioła Stróża, którego naturalnie otrzymaliście, totalnie olewając. ;)))) Ciekawe jestem, czy taki Tomcat modlił się (kiedykolwiek?), w ostatnim czasie, za przyczyną swego Anioła Stróża, litanią o nim etc. To jest jak z tym gościem, który codziennie prosił Boga o wygraną na loterii. Prosił do końca swych dni, a gdy był już u kresu sił, nie mógł się nadziwić, dlaczego Bóg mu nie pomógł... Okazało się, że nigdy nie kupił losu na loterię. Być może jest tak, że tak Bóg, jak i Anioł Stróż, pomagają tym, którzy sami sobie pomagają (czyt. przede wszystkim uwierzą). ;)))))
anonim2014.07.22 23:46
@Sylabariusz Oczywiście, możesz się upierać, podawać liczbę szczegółów, wyjątkowość sekretu, itp. ale czy ktoś może potwierdzić Twoje zeznania? Gdzieś czytałem o człowieku który twierdził, że całą wojnę przeżył jako jeniec w obozie koncentracyjnym. Podawał szczegóły, nazwiska, dzień po dniu życie w obozie. Dopiero rekonstrukcja jego życiorysu, przeprowadzona przez psychiatrów wykazała, że wojnę przepracował - w polu, u jakiegoś Bawarczyka. Po prostu nie doceniamy własnych mózgów. Gdy w grę wchodzą nasze przekonania, coś w co głęboko wierzymy, robią z nami co chcą.
anonim2014.07.22 23:51
@Tomcat Hahahahahaha ;))) I za to Cię lubię ;)) Osobliwe poczucie humoru... ;)) Cała sprawa rozbija się o to - Ty nie wierzysz, ja po określonym wydarzeniu, wierzę. Tyle. I tyle wystarczy. By rozejść się w pokoju, radości, dobrym humorze, ponad podziałami, pięknie się różnić. A Nobla naturalnie Ci życzę... ;)) Dobraaaaaaa.... I'm off. Trochę roboty jeszcze czeka... Go with God! ;))
anonim2014.07.22 23:59
@Draegloth Synu! Ależ tam było naprawdę sporo osób, i to wymowne "barytonowe" wyznanie słyszał każdy... Jako człowiek gruntownie obeznany z płaszczyzną umiłowanej nauki mądrości (tak, mam na myśli filozofię) świadom jestem tajników ludzkiego umysłu, przestudiowałem masę pism, publikacji z tego zakresu, nie stanowi to dla mnie wiedzy tajemnej. Co do tego wydarzenia, nie mam natomiast złudzeń. Zbyt wiele szczegółów, zbyt wiele wiedzy niedostępnej.... Ale ja nie prezentuje tegoż, by kogokolwiek przekonać. Ja zwyczajnie przedstawiam osobisty pogląd na sprawę, w oparciu o własne doświadczenia. Tyle. Dobrze. Praca sama się nie zrealizuje... I'm off... See you! ;))
anonim2014.07.23 0:09
Will you find the way yourself??? ;))) Are you sure??? ;)))
anonim2014.07.23 7:37
Czy świnie, w które wpędzono demony, kwiczały barytonem? Hmm...
anonim2014.07.23 11:43
Pokazywanie naduzyc to szatanska robota ??? Na to bym nie wpadl ... ale jak widac sa rzeczy na swiecie o ktorych nie snilo sie .... chcialoby sie powiedziec: fizjologom. Co ci "prawdziwi" katolicy maja w glowach ? siano ?
anonim2014.07.23 17:42
@Schikaneder ------------------------------------------------------ "Ja się tylko wypowiedziałem na temat niedosłownej interpretacji Biblii." ------------------------------------------------------- Panieeeee, kręcisz coś Pan ;))) Jasno Pan orzekł, iż może warto "dać sobie spokój", i na mocy nauczania Kościoła stwierdzić, iż "te tam zapiski, jak to Jezus demony wypędza", to nic innego jak uzdrowienie z chorób psychicznych, podane przez autora Księgi w systemie alegorycznym. Kiedy ja odparłem, iż w Biblii dokonuje się wyraźne rozróżnienie na wyzwalanie przez Chrystusa tak od chorób fizycznych, ale również i psychicznych, jak i od duchów złych, demonów, to Kolega powrócił do początku.... Hahahahaha ;)) Właśnie o to idzie, że mamy akurat dosłowność przekazów, objawioną chociażby w jasnym rozróżnieniu tychże kwestii ;)) ----------------------------------------------------------------- "Well... Chodzi również o tryb wypowiedzi. Jeśli ktoś tu obwieszcza rzeczy nieprawdopodobne w tonie pewności i kreśli obraz świata zupełnie nieprzystający do normalnego jego oglądu, to naturalnym wydaje się "zatrzymanie" wypowiedzi słowami: "co ty stary bredzisz?!"." -------------------------------------------------------------- Nie. Nieprawdopodobne dla Ciebie, mój drogi ;)) Zasugerowałbym twierdzenie, że miliardy (??), włączając w to wyznawców innych religii i wierzeń lokalnych, twierdzą zgoła inaczej ;))) Ale, nawet nie o to chodzi. Nigdy nie zbuduje się przyjaznych relacji na z góry, tak przepotężnie jasno zadeklarowanym stanowisku. Nauka w tej kwestii się zasadniczo nie wypowiada, bowiem wobec określonych faktów i tak, dotychczas, pozostaje bezradną. Formułując nieco inaczej, to po prostu nie jej "działka". Od dawna w płaszczyźnie portalu postuluję zasadę: "Ignoramus et ignorabimus". Ona ma swe wyraźne zastosowanie! W istocie, nie wiemy i nie będziemy wiedzieć. Zwyczajnie drażnią mnie postawy typu: "Wiem na pewno". Odpowiedź brzmi: "Nie wiesz". Czy ja wiem na pewno, że Bóg istnieje, Szatan istnieje?? Nie. Dlaczego?? Bowiem człowiek nie został powołanym do pewności!! Sam Chrystus mówi: "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Dostrzegasz?? Słowo klucz: uwierzyć, WIARA. Nie pewność... Pewności w wymiarze doczesnym nigdy nie zyskamy, pełni. Dlaczego?? Bowiem bazujemy li tylko w oparciu o nasz ludzki, ułomny system postrzegania i wnioskowania (być może jeden z wielu we wszechświecie??). Stwierdzenie: "brednie" jest co prawda najłatwiejszą z dróg, ale niewiele oddaje. Stąd, oczekiwałbym również od Ciebie, byś z taką pewnością nie wypowiadał nam tu twierdzeń, że bez jakichkolwiek wątpliwości, Szatan z pewnością nie istnieje, nie istnieje Bóg. Naprawdę?? Wiesz to na pewno?? Uczciwość, mój drogi... ;)) -------------------------------------------------------------- "Ale wyznawcy Waszej religii już nie mogą? A w ogóle jak można oddawać kult nieświadomie? Zresztą. Na razie jesteśmy na etapie, w którym trzeba uprawdopodobnić istnienie Szatana." ---------------------------------------------------------------- Oficjalnie, nie. Nieoficjalnie... W pamięci mam przypadek katolickiego księdza, który w 1972 r., w ramach obrządku satanistycznego, brutalnie zamordował zakonnicę. Morderstwo o charakterze absolutnie rytualnym. Po wielu latach został skazany. Napisałem o buddyzmie, gdyż dość dobrze sprawę znam, i mógłbym kwestie te wykazywać, gdyby tylko czas na to pozwolił. Może kiedyś?? --------------------------------------------------------------- "Zresztą. Na razie jesteśmy na etapie, w którym trzeba uprawdopodobnić istnienie Szatana." ----------------------------------------------------------- Mhhhmmm... Perła!! Istota!! Teraz pięknie dostrzegalnym jest to, iż Koledze pewne kwestie należało objaśnić, naświetlić. I to też, w podejrzeniu wówczas, wyżej uczyniłem. A więc... Jeszcze raz. Wcale NIE trzeba. 'Ignoramus et ignorabimus'. ('Nie wiemy i nie będziemy wiedzieć'.) Kwestia wiary!! Nie pewności!!! Człowiek nie został powołanym do pewności. I w tym też rozumieniu, wcale niczego NIE trzeba... ---------------------------------------------------------------------------- "Jakoś przez setki lat ludzie w niego wierzyli i nie było specjalnie różnicy w stosunku do czasów współczesnych. Raczej można powiedzieć, że wraz z sekularyzacją nastąpiła poprawa moralności ogólnej. Czy to przypadkowa korelacja, czy nie to inna sprawa." ---------------------------------------------------------- Czyżby?? Bez specjalnych różnic?? Wielokrotnie podkreślałem, iż jestem gruntownie obeznany z płaszczyzną historii i bez takich... Jedna drobna różnica jest taka, że, owszem, ludzie zdawali sobie sprawę z tego, iż istnieje, i jak by na to nie spoglądać, chrześcijaństwo niemalże władało światem, podporządkowując sobie każdą z dziedzin życia społecznego, codziennego etc. Zgadza się, w tym skrajnym często procesie, niekiedy Szatanowi wielu spośród ludzi Kościoła, dokonywano czynów wbrew Bogu (choćby krucjaty dziecięce, czy ciągnące się za kardynałami wozy szczelnie wypełnione ladacznicami i zbytkami), ale to już jest kwestią odrębnych czynników, nie na tę rozprawę, ale fakt jest jednak faktem... Świadomość była, niewłaściwie często pożytkowana... ------------------------------------------------------ "To czemu nie opuści ciała od razu, by się nie ujawnić? :D" ------------------------------------------------------ Czytałem wiele publikacji sporządzonych przez egzorcystów światowej sławy. Chociażby nestor egzorcystów całego świata, ks. Gabriele Amorth twierdzi, i nie tylko on, że demonom lepiej jest tu, chociażby w ciele, niż w piekle. Wielokrotnie błagały go, by nie posyłał ich na powrót do piekła. Piekło to miejsce wiecznej udręki... ------------------------------------------------------------------ "To niby brzmi logicznie. Ale nadal problem jest z tym, że niewiele przemawia za istnieniem zła osobowego. W ogóle moralność jest późnym wytworem ewolucji; istnieje tylko u ludzi (przynajmniej w tak rozwiniętej formie)." ------------------------------------------------------ Ale wciąż niewiele przemawia też za jego nieistnieniem... Tych kwestii, być może nigdy, nie będziemy w stanie orzec. Tutaj, widzisz, kolejny raz objawiła nam się istota. Przypominam, nie zostaliśmy powołani do pewności. To więc naturalne... ;)) ----------------------------------------------------- "Jak mówię to wymaga analizy. A skoro jest to strzeżony sekret, to pewnie informacji obiektywnych się nie znajdzie. A domysłów można snuć wiele. Np. w przypadku jeśli sekretem jest ukryty homoseksualizm księdza, to przecież jest to wręcz domyślne podejrzenie wobec księży. I może trafić czystą zgaduj-zgadulą. Różne niuejdżowskie medium też jakoś żyją, bo ludziom się wydaje, że są tak precyzyjni..." -------------------------------------------------- Albo nie czytałeś tego, co dotychczas już sformułowałem, albo idziesz w zaparte... Odnosiłem już się do kwestii wszelkiego rodzaju procederów zbliżonych do tych uskutecznianych chociażby przez tzw. wróżki, te tzw. "zgaduj zgadula". Czysto hipotetyczne sytuacje, a akurat może się utrafi. Tak. Odnosiłem się do tego. Sprawa homoseksualnego księdza także wpisuje się w ten schemat. Zgadza się. Pisałem, podobną praktykę stosują nader często wróżki, np. Cyganki z rynków wielu polskich miast etc. Ale nie o to idzie w tym przypadku... Nie ten kaliber, nie to natężenie szczegółów ;)) ----------------------------------------------------- "Wiesz, wyjaśnień można mieć tysiące. Nawet jeśli to prawda - choć przykłady Randiego wskazują, że to zwykła szarlataneria i wykorzystywanie naiwności - to równie dobrym wyjaśnieniem jest telepatia, czytanie w myślach itp. Zatem Szatan/Bóg nadal nie jest do niczego potrzebny. :P" ------------------------------------------------------ Teoria Randiego nawiązuje li tylko do przedstawionych przez Ciebie przypadków "totolotka" uprawianego przez wszelkiego typu szarlatanów, wróżki, wróżbitów, korzystających z ludzkiej naiwności i dopasowujących hipotetyczną sytuację do konkretnego przypadku z cichą nadzieją powodzenia. Oczywiście, ten proceder jest złożony, a osoby te wykazują się nie lada sprytem. Jednak nie o tym piszę, o czym przekazuję już zresztą od dłuższego czasu. A mam wrażenie, że dyskutuję z osobami w swoistym amoku, którzy w kółko piszą o tym samym ;p. Tak, kiedyś też sobie to w ten sposób tłumaczyłem, nawet w nieco bardziej zakrojony, byłem jeszcze bystrzejszym od Ciebie, ale to kwestia zupełnie innego kalibru, i natężenia najdrobniejszych szczegółów. Tego nie sposób wyjaśnić za pomocą teorii tego rodzaju. A czytanie w myślach?? O widzisz... Stąd jasno potrzeba nam stwierdzić, że, ponownie, pewności nie zyskamy, a istnienie rzeczywistości względem naszej odmiennej, nie musi, a być może nie jest wcale, sprawą mitu, wymysłu... Ale Ty po raz kolejny stwierdzasz... "A taki Szatan to w obliczu już tego, nadal nie musi nam być potrzebny". A ja stale zastępuję... Ale MOŻE... Niewykluczone, że te inteligentne byty podobną sztukę stosują, iż dysponują takowymi zdolnościami w płaszczyźnie potężnego spektrum i innych. Niewykluczone... Stąd śmiesznym są twierdzenia w stylu: "Wiem na pewno". Owszem... Wiesz... że nic nie wiesz. ;))))