13.09.15, 09:31

Matka Kurka: Za PRL wynosiło się z zakładu ścinki, za PRL II wynosi się z Polski Polskę

Mam 43 lata i widziałem w życiu sporo, głównie dlatego, że połowę żywota spędziłem w PRL, a takich doświadczeń nie zastąpi najlepszy scenariusz. Wychowywałem się w robotniczo-chłopskiej rodzinie, takiej tradycyjnej, pierwszy rower i zegarek na „Komunię”, pralka „Frania”, telewizor „Rubin”, chińska gumka do mazania i trampki, które kopały „gumiaka”. Skłamałbym strasznie i nagrzeszył, gdybym powiedział, że chodziłem głodny albo z łatami na półdupkach. Tak źle nie było, ale pierwszy magnetofon to ósma klasa podstawówki, a porządne dżinsy dopiero w późnym wieku licealnym. Za to na brak skórzanych krawatów nie mogłem narzekać.

Mama pracowała w szwalni odzieży skórzanej i tam przedsiębiorczy brygadziści stworzyli prywatną inicjatywę. Przy garbowaniu i krojeniu skór powstawały ścinki, które peerelowski zarządca nakazywał… wyrzucać do śmieci. Nakaz był tak surowy i idiotyczny, że przewidywał surowe kary dla pracowników, którzy sobie te resztki skóry brali i szyli jakieś sakiewki, czy inne gadżety. Wyrzucić tak, wynosić nie. Oczywiście w PRL-u nie dało się przetrwać bez wynoszenia i bez „dawania sobie rady”, pracownicy olali zakazy i szyli swoje. Dzięki temu w czasach „Papa dance” miałem całą kolekcję różnokolorowych „śledzi”. W butiku takie cudo kosztowało niezłą sumkę, trzeba było zostawić kawałek wypłaty. Dla mnie to nie był żaden luksus, tylko przetworzony surowiec wtórny. Rozdawałem nadwyżkę kolegom i koleżankom, zresztą sam nie chodziłem w tym dodatku nigdzie poza zakończeniem podstawówki, bo gdyby mnie ktoś w czymś takim zobaczył na co dzień wyleciałbym ze wszystkich składów piłkarskich.

W chorym systemie ludzie radzili sobie wynoszeniem skrawków, kręceniem domowego majonezu i tak dalej. Podchodząc ortodoksyjnie do tej zaradności można stwierdzić, że to jednak sięganie po cudze, ale ta desperacja nikogo nie okradała, bo de facto była upokorzeniem, walką o byt, nie złodziejstwem. W PRL II nie wynosi się już z zakładu, w każdym razie nie robią tego szeregowi pracownicy, jeśli już to prezesi wywożą tirami całe zakłady. W komunie mieliśmy do czynienia z absurdem, systemem, który nie miał prawa być wydolnym, ale kombinować dawał wszystkim. Obecnie na niewyobrażalną skalę wynosi się z Polski wszystko co polskie i nie robią tego mamy po fajrancie, ale niegdysiejsi dyrektorzy szwalni, którzy zabraniali wynoszenia ścinków. PRL upadł, bo wszyscy wynosili i nikt nie wnosił, PRL II musi upaść ponieważ tak niewielu wyniosło wszystko tak licznym. Kto połowę życia przeżył w tamtym czasie i w kwiecie wieku żyje w czasach obecnych, ten wie, że nie ma na świecie „racjonalizacji” i „reformy”, która mogłaby usprawnić patologię. Jako doświadczony życiowo syn chłopki i robotnika nie jestem w stanie słuchać czego my to w przyszłej pięciolatce nie wybudujemy, jak poprawimy wydajność z hektara i kiedy osiągniemy 150% normy. Niereformowalny był PRL i do żadnej modernizacji PRLII nikt mnie nie przekona. Jeśli już mam wierzyć w cokolwiek i komukolwiek, to wierzę tym, którzy mówią, że pierwszym pomysłem na normalność i dobrobyt jest zakaz wynoszenia z zakładów i przede wszystkim z Polski.

Nikt mnie nie przekona, że Niemcy są bardziej pracowici, dokładni i oszczędni od Polaków. Byłem, pracowałem i widziałem jak żyją i pracują Niemcy, jestem w Polsce od półwieku i wiem, co potrafią Polacy. W głowę zachodzę jakim cudem już w pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku, ta schematyczna pozbawiona inwencji nacja niemiecka, stała się potęgą gospodarczą. Z drugiej strony nie mogę pojąć, dlaczego Polacy, którzy przez 25 lat zrobili za wielokrotnie mniejsze pieniądze wielokrotnie więcej, nadal tkwią miedzy PRL i PRLII. Zacytuję klasyka, który dziś w ciężkiej chorobie przymiera głodem: „Czy ty naprawdę tyle tego masła żresz, czy ktoś się do nas dosiadł?”. Polsce potrzeba jednego i nie są to żadne zawiłe ustawy, nawet zmiana konstytucji, to wisienka na torcie. Polsce potrzeba porządku administracyjnego, czyli w ludzkim języku pogonienia złodziei wynoszących z Polski Polskę. Nic więcej, żadnych PIT-ów, CIT-ów, przepisów nadzwyczajnych. Owszem, mała korekta jako ostatnie szlify końcowego dzieła ma swój urok, ale najpierw i przede wszystkim wyrwać te kleszcze i nie robić miejsca dla nowych. Dzisiejszy felieton sponsorowała literka „K” jak konwencja. 

Matka Kurka/kontrowersje.net

Komentarze

anonim2015.09.13 10:00
Parę dni temu żona wysłała mnie do piekarni żebym kupił bułki ze zwrotów na tartą...Sezon kalafiorowo-brokułowy. Sklepowa tarta to syf...Przeżyłem ciężki szok zobaczywszy kolejkę ludzi po takie pieczywo! Wytłumaczyli mi, że jest prostu jest dużo tańsze niż w sklepie...Amen.
anonim2015.09.13 10:38
Jedno moge dodac, ze bylo bardzo malo ludzi chorych na demencje starcza i Alzheimera. Jedni nie dostali tych dolegliwosci bo za szybko wyciagneli nogi (wypadki w pracy, alkoholizm, zawal, zawal, wylew...), a ci drudzy musieli intensywnie myslec od rana do wieczora nad jakas krzyzowka, rebusem. A do myslenia bylo duzo jak przezyc, jak wynies cos z pracy, no bo w sklepach tych rzeczy nie bylo. Komunizm nauczyl ludzi jak masowo krasc i nie miec wyrzutow sumienia, to on doprowadzil do tego, ze myslimy na szczeblu ,,domu rodzinnego", ze wszystko co zarobimy jest do niego sciagane, bo jeslibys cos zrobil poza domem to to bedzie ukradzione lub zostaniesz ukarany przez panstwo. Dlatego jest tak malo ludzi, ktorzy by otwarli firme produkcyjna, by cos stworzyc i tworzyc, zatrudnic pracownikow. To komunizm zrobil, ze nie umia myslec inaczej i dlatego ich domy to sa takie male palace a juz za plotem ,,wysypisko smieci". Jak dlugo ci starzy zyja, ktorzy przezyli komunizm, tak dlugo beda mowic ile pracy mieli ( w wiekszosci bezsensownej), a przy tym beda mlodzi w domach polykac to co od nich uslysza i powtarzac ten sam blad.
anonim2015.09.13 10:38
"W głowę zachodzę jakim cudem już w pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku, ta schematyczna pozbawiona inwencji nacja niemiecka, stała się potęgą gospodarczą." odpowiedź jest zawarta w tym zdaniu. Prosty schematyzm jak u robaka. Robili to samo co w II wojnę wykorzystywali inne narody tyle że nie pod presją karabinu. Trzeba też mieć na uwadze że pewnie mieli nie jeden złoty pociąg ze zrabowanymi skarbami, a i też nie jeden niemiecki tatuś przywiózł złote zęby z polski. Niemcy ciągle robią to samo, są roszczeniowi, uważają że tylko dlatego że są Niemcami wszystko im się należy. No i jeszcze z racji zimnej wojny USA pakowało tam swoje dolary. Co do sytuacji w Polsce to ci co kradli w PRL to kradną i w PRLbis. I nie mam tu na myśli ludzi wynoszących śmieci z zakładu. W PRL były sitwy złodziejskie kryte przez urzędników i milicjantów. Ginęły całe pociągi np. węgla czy cementu które trafiały do nieoficjalnego obiegu. Ktoś musiał w końcu fałszować te papiery i prowadzić tak śledztwo aby sprawca nie został wykryty. Dzisiaj jest to samo tyle że inaczej zorganizowane. Dzisiaj oficjalny biznes wraz z samorządowcami robi to samo. I nie potrzeba już im nawet skorumpowanych stróżów prawa, bo dzisiaj władza urzędnika jest o wiele większa niż za PRL. Widziałem ten popłoch i nienawiść wśród urzędników kiedy CBA Kamińskiego realizowało swoje zadania. Polsce nie są potrzebne reformy bez końca tylko uczciwość i wyplenienie złodziejstwa.
anonim2015.09.13 11:23
a najgorsze jest to że PiS chce wprowadzić z powrotem komunizm w Polsce. Zabrać tym którzy zarabiają i dać tym którzy leżą. Socjal w naszym kraju już i tak jest gigantycznie rozbudowany, koszty pracy to jakaś paranoja, a Pani Szydło obiecuje kolejne prezenty dla cwaniaków którym bardziej opłaca się chodzić po zasiłek niż do roboty!
anonim2015.09.13 12:11
@demotatoryn PiS ma rację...Zanim się rozmontuje milion absurdalnych przepisów - pół Polski wyjedzie. Dodatek na każde dziecko to początek...