Matka Kurka: Tusk spadł z konia, zanim dosiadł osła - zdjęcie
30.11.18, 14:15fot. EPP, lic. CC BY-SA 2.0 via Flickr

Matka Kurka: Tusk spadł z konia, zanim dosiadł osła

Donald Tusk nie ma szans na to, by poprowadzić rozczłonkowaną opozycję do zwycięstwa - pisze Piotr Wielgucki (Matka Kurka). ,,Do wyborów mamy jeszcze pół roku i wiele się może zmienić, ale jedno jest pewne. Gadanie o tym, że polityczny troll Tusk ma jakiś rewelacyjny plan, czy nowe otwarcie, w zderzeniu z rzeczywistością jest komedią pomyłek'' - wskazuje publicysta na łamach portalu Kontrowersje.net.


Polityka stała się moją pasją i poniekąd zawodem, dzięki Bogu nie w takim sensie, że politykę uprawiam, ale piszę o niej prawie codziennie, dlatego też mam w pamięci wiele „przełomów”. Takim przełomem, czy nawet manifestem, który według jednego z bardziej groteskowych dziennikarzy, miał „przykryć obchody stulecia odzyskania niepodległości”, było wystąpienie politycznego trolla Tuska w Łodzi. Niech mi będzie wolno założyć, że mało kto dziś to wystąpienie pamięta, a już na pewno nieliczni wiedzą, że rzecz się nazywała „Igrzyska Wolności”.

Jeśli coś zapadło w pamięci ze słów trolla Tuska, to jedynie „współcześni bolszewicy”, z których się musiał tłumaczyć i uczynił to tak żałośnie, że nawet Dominika Wielowieyska mu nie uwierzyła. Tak to się zacierają w pamięci „przełomy” i „manifesty” żyjące góra dwa dni, ale moim zawodowym obowiązkiem jest powrót do politycznej przeszłości, bo tam zwykle tkwi rozwiązanie wielu zagadek. Bezpośrednio polityczny troll Tusk tego nie powiedział, jednak do prasy i „salonu” przedostała się informacja, jak ma wyglądać nowy plan ostatniej nadziei „europejczyków”. Chodziło o wybory do Parlamentu Europejskiego i wspólną listę od SLD, przez PSL, aż po Nowoczesną i PO. Finezji w tym żadnej, ale właśnie takie proste projekty zawsze wcielał w życie troll Tusk, dlatego warto przyjrzeć się wszystkiemu raz jeszcze z odpowiedniego dystansu.

Jakie mamy dziś perspektyw i szanse powodzenia planu trolla? Jakoś nie potrafię się powstrzymać przed złośliwością i muszę wspomnieć o groteskowej okładce w Newsweeku, na której Tusk, w garniturze bez krawata, dosiada białego konia. W tej pożal się Boże grafice, jest zawarta cała tęsknota, desperacja, ale też śmieszność nadziei pokładanych w trollu i jego pomysłach. Tymczasem rzeczywistość brutalnie zweryfikowała bajkę o rycerzu i zwycięskiej walce ze smokiem. Zamiast konia należałoby posadzić trolla na ośle i żeby nie było tak banalnie, to jeszcze rycerza trzeba przerobić na giermka. Nie minął miesiąc, a z wielkiej koalicji mamy wielką katastrofę. Po kompromitacji Schetyny na Dolnym Śląsku i Budki na Śląsku w PO kipi i tasują się nowe frakcje.

Nowoczesna jest na skraju przetrwania, tutaj walka idzie na noże, głównie z tej przyczyny, że „zdrajca” Kałuża, który przeszedł do PiS i załatwił PiS 8 sejmik, trafił na listę 40 minut przed jej zamknięciem i po drodze wykosił kandydata innej grupy wpływów w KO. Za tę operację mają odpowiadać posłanka Rosa i poseł Szłapka, co wypomniał partyjnym kolegom poseł Misiło, w tej chwili zawieszony w prawach członka. Nie koniec kabaretu w Nowoczesnej, przecież Rysiek i Joanny wymyślili nową partię, której nazwy nie pamiętają i na przemian nazywają Teraz lub Razem. Skoro już jesteśmy przy Razem, to towarzysze chcą Czarzastego pozbawić stołka przewodniczącego SLD, a ten w rozpaczy próbuje się dogadać z Zandbergiem w sprawie wspólnej listy bez KO.

Z boku przygląda się „wielkiej koalicji” tęczowy Robert Biedroń, ale to nie tylko obserwacje, poszły też z jego strony pierwsze ruchy polityczne. Biedroń dogadał się z Gawkowskim, do niedawna członkiem SLD i budują nowy ruch dokładnie pod te same wybory do Parlamentu Europejskiego. Pozostaje PSL ze swoimi problemami na dole, po łomocie w wyborach samorządowych. „Ludowcy” musieliby stracić resztki instynktu politycznego, aby w takiej chwili dać się wciągnąć w liberalną koalicję i do końca zrazić sobie wiejski elektorat.

Z grubsza tak by wyglądało „nowe otwarcie” politycznego Trolla Tuska, który zanim wsiadł na konia spadł tyłkiem na glebę. Zamiast narodzin „wielkiej koalicji” rozmnożyły się dwie nowe partyjki, a dwaj koalicjanci z Nowoczesnej i SLD są właśnie w trakcie kolejnych podziałów, co przynajmniej dla Nowoczesnej skończy się zgonem. Do wyborów mamy jeszcze pół roku i wiele się może zmienić, ale jedno jest pewne. Gadanie o tym, że polityczny troll Tusk ma jakiś rewelacyjny plan, czy nowe otwarcie, w zderzeniu z rzeczywistością jest komedią pomyłek.

Matka Kurka

Kontrowersje.net