Marcin Wolski dla Frondy: Płachta na byka. Jakie wnioski powinien wyciągnąć PiS po wyborach samorządowych?  - zdjęcie
29.10.18, 08:45fot: Youtube/tvpinfo

Marcin Wolski dla Frondy: Płachta na byka. Jakie wnioski powinien wyciągnąć PiS po wyborach samorządowych?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Kto jest głównym beneficjentem po wyborach samorządowych? Kto najwięcej zyskał?

Marcin Wolski, szef TVP2: Moim zdaniem należy potraktować to zupełnie odwrotnie i zapytać: kto jest przegranym?

Słucham zatem.

Niewątpliwie na pierwszym miejscu jest w tej kategorii PSL, który stracił tysiące stanowisk, całą bazę w terenie, którą budował od pokoleń. Drugim przegranym - co uważam za smutne i niepokojące - jest Kukiz’15. Ruch ten otrzymał całkiem przyzwoity wynik w głosach bezwzględnych i poza prawdopodobną prezydenturą w Przemyślu, nie wprowadził nigdzie swojego „sejmikowca”, co oczywiście jest winą systemu D'Hondta. Zatem mimo, iż Ruch Kukiz ’15 miał sporo głosów przyznam, że spodziewałam się, iż ich wynik będzie lepszy, zwłaszcza że w perspektywie przyszłych wyborów samorządowych, to oni potencjalnie są jedynym koalicjantem PiSu. Przegranym jest również Koalicja Obywatelska, ponieważ łącznie z "pochłoniętą" Nowoczesną, uzyskała wynik taki sam jak przed laty uzyskała w pojedynkę Platforma.

A Prawo i Sprawiedliwość?

Jeśli chodzi o PiS, to wynik, który uzyskali jest znakomity. W części wynika to z faktu, że w miejscach, gdzie kiedyś uczciwość w liczeniu głosów była problematyczna została zniwelowana. Po drugie, wynika to też z zasług polityki PiSu, która adresowana jest wobec biedniejszych, pokrzywdzonych przez transformację itd. Natomiast, to co wydarzyło się w dużych miastach jest dla PiSu dużą porażką (żeby nie powiedzieć katastrofą).

Dlaczego?

Przegrać w kilku dużych miastach w sposób tak przytłaczający i to w pierwszej turze?! I co więcej zrobić to na własne życzenie?  

O czym Pan mówi?

Wynik pani Zdanowskiej czy Trzaskowskiego, to w dużym stopniu efekt złej kampanii, propagandy, która być może mało co pomaga a działa jak „płachta na byka” na elektorat wielkomiejski. Nie sądzę by nawet w Warszawie było tylu zwolenników Platformy Obywatelskiej czy też w Łodzi tylu obywateli popierających panią Zdanowską. 

O czym to świadczy?

Jest to zły prognostyk przed przyszłymi wyborami parlamentarnymi.

Czy PiS je przegra?

Nie, nie sądzę, że je przegra - prawdopodobnie wygra, jednak nie uzyska już większości i jeśli Kukiz ’15 nie wejdzie do Sejmu, to PiS będzie mieć spory problem by zawrzeć koalicję.

Czy jest ktoś, kto bezsprzecznie wygrał?

Ruch Kontroli Wyborów jest bezsprzecznym wygranym. W przeciwieństwie do poprzednich wyborów w tym roku liczba głosów nieważnych nie różniła się od przeciętnej europejskiej. Nie było przez to podejrzeń, że z głosami działo się coś nie tak. Wygrali też obywatele, którzy tak licznie udali się do urn, by oddać swój głos.

Porażką rządu jest to, że nie udało się im zmobilizować ukrytego elektoratu, który jeśli zostałbym pobudzony z pewnością zachwiałby proporcjami w wielkich miastach.

W wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Morawiecki zaznaczył, że PiS uzyskał najlepszy wynik w historii wyborów samorządowych. „Wygraliśmy te wybory w sposób przekonujący zarówno politycznie, jak i matematycznie” - stwierdził szef rządu Zjednoczonej Prawicy. Dodał, że w liczbach bezwzględnych wzrost oznacza, że PiS przybyło o 25 proc. nowych wyborców. Czy jest to na miarę aspiracji PiSu? Czy fakt, że Jarosław Kaczyński odwiedza takie miasta jaka Mielec, Siedlce a nie Kraków czy Gdańsk oznacza ze PiS stracił wiarę na wygraną w tych miastach?

Tego nie wiem, jednak sądzę, że prezes PiSu pojawi się w Gdańsku i Krakowie na „ostatniej prostej”, trudno byłoby, gdyby tego nie zrobił. Gdybym był Morawieckim też bym tak zrobił, trudno stojąc na czele rządu nie chwalić się dobrymi wynikami swojego ugrupowania. Natomiast jako komentator staram się zwrócić uwagę na to, co może niepokoić. Dla lepszego wyjaśnienia sytuacji posłużę się przykładem, wyobraźmy sobie, że rozgrywamy mecz i wygrywamy 2:0. Jedna bramka padła z rzutu karnego a druga była samobójcza. Moim zdaniem w takiej sytuacji nie można mówić, że jest rewelacyjnie.

Jak jest zatem?

Przy świadomości, że ¾ meczu rozgrywane było po stronie „PiSu” jest wręcz przeciwnie, cudem nie przegrali 8:0. Owszem można cieszyć się ze zwycięstwa, jednak nie można teraz siadać „na laurach” i uważać bitwę za wygraną. Elektoraty wielkich miast mają to do siebie, że rosną, a po drugie widząc, że mamy do czynienia z wojną kulturową musimy zdawać sobie sprawę, że nastroje społeczne idą z góry na dół. Jednym słowem oglądając nastoje np. w Krakowie możemy się domyśleć, co będzie dziać się za dziesięć lat w Bochni.

Z kim realnie PiS może liczyć na zawieranie koalicji w Sejmikach?

Nie sądzę, aby w Sejmikach była możliwość koalicji. Prędzej wierzę w transfery pojedynczych działaczy. Duże partie opozycyjne są „zacementowane”, swoją działalność opierają na antyPiSie.

Jakie plany ma Schetyna?

Wszystko wskazuje na to, że Schetyna zakłada, że PiS zdobędzie 45% mandatów w Parlamencie i robi wszystko by zdobyć pozostałe 55% tak by nie pozwolić im rządzić.

W pojedynkę Platforma nie ma szans na zwycięstwo, stąd jej celem jest walka o to, by nie pojawiła się żadna zdolność koalicyjna dla PiSu.

Czy jednak jest to niezmienne, czy zawsze główne partie opozycyjne będą kierować się wyłącznie taktyką antyPiS?

Możliwe jest, że nastąpią pewne przewartościowania w niektórych partiach, być może w pewnym momencie nastąpi reorientacja PSLu, bądź (nawet) SLD dojdzie do wniosku, że nie opłaca się być „przystawką” Platformy. Niemniej jednak wymaga to ogromnej pracy, trudno by zdarzyło się to „z dnia na dzień”, w momencie, kiedy PSL został wypchnięty ze wsi przez PiS.

Co powinien przemyśleć PiS?

PiS powinien przemyśleć jak pozyskać wielkomiejski elektorat, tak by nie utracić elektoratu podstawowego. Po drugie politycy partii Jarosława Kaczyńskiego powinni złagodzić język w rozmowach z pomniejszymi przedstawicielami opozycji, tak by wytworzyć chociaż pole do wspólnego dialogu.

Czy będzie widać różnicę w rozwoju regionu, w którym będzie rządził PiS? Pytam w kontekście współpracy z rządem, jak istotna dla rozwoju danego województwa jest współpraca rząd- sejmik? Za rządów PO-PSL ucierpiało Podkarpacie, które miał PiS czy PiS może mieć podobna tendencje, jak kiedyś Platforma?

Byłoby to niezbyt ładne i eleganckie, co więcej sytuacja jest taka, że potencjalna władza może przypaść opozycji w lepiej rozwiniętych regionach. Łatwiej jest zgnębić region słaby niż potężny. Stąd jeśli zostałaby dofinansowana Polska Wschodnia (a będzie wiązać się to z Via Carpatia, z ewentualną dyslokacją baz wojskowych na wschód itd.) nie patrzyłbym na to jako na represje względem bogatszych regionów, tylko jako dowartościowanie tych biedniejszych, które przez lata były zaniedbywane.

Dziękuję za rozmowę.