Ks. prof. Robert Skrzypczak: Miłosierdzie bez sprawiedliwości staje się ideologią - zdjęcie
27.05.21, 08:05Fot. screenshot - YouTube (Archidiecezja Warszawska)

Ks. prof. Robert Skrzypczak: Miłosierdzie bez sprawiedliwości staje się ideologią

4

Na przestrzeni dwóch tysięcy lat w Kościele pojawiały się różne herezje, które mimo wysiłku biskupów i teologów wciąż dochodzą do głosu. Jedną z nich jest twierdzenie, że piekło nie istnieje lub jest puste. Tymczasem „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze” – o czym przypomniał w programie „Rozmowa PCh24” ks. prof. Robert Skrzypczak.

W rozmowie z Pawłem Chmielewskim ks. prof. Robert Skrzypczak wskazuje, że chrześcijanie ponownie mają dziś problem z narastającym pelagianizmem, formułując tezy, że człowiek jest samowystarczający i nie potrzebuje Boga, aby móc odróżnić co jest dobre, a co złe. Dogmatyk podkreśla, że prawda o tym, iż Bóg jest sędzią i ostateczną instancją gwarantującą człowiekowi sprawiedliwość jest nam konieczna do walki z koniunkturalizmem i konformizmem. Przypomina, że prawdę tę objawił Chrystus w 25 rozdziale Ewangelii Mateusza.

- „Jeśli Boga nie ma, wszystko będzie relatywne, co do wszystkiego będziemy się umawiać”

- podkreśla duchowny.

Rozmówca Pawła Chmielewskiego zwraca też uwagę, że niechęć wobec instancji sprawiedliwości czy kategorii Prawdy może wynikać z zagubienia w dzisiejszym społeczeństwie roli ojcostwa, do której odnoszą się te funkcje.

- „Pokolenie sierot bez ojca, często sierot porozwodowych (…), zagubiło pojęcie sprawiedliwości dlatego, że zagubiło pojęcie Boga. Pamiętam jak uczyłem katechezy w szkole: nie raz ponosiłem klęskę dlatego, że przy każdej okazji próbowałem przedstawić Boga jako ojca. Bardzo często natrafiałem w dzieciach na pewien opór, pewien ból dlatego, że bardzo często ojciec dzieciom kojarzy się z kimś kto odszedł, zdradził, kto jest wielkim nieobecnym, kto jest wielkim nerwusem w domu albo: tata wracaj – kto ważniejszy, ja czy praca. Stąd być może dzisiaj jest to nasze lgnięcie do takiego miłosierdzia, które stało się ideologią, dlatego, że jesteśmy pokoleniem maminsynków. Brakuje nam tej instancji, brakuje nam inicjacji w życie, w rzeczywistość obiektywną. Wolimy pozostać przy życzeniach niż zmierzyć się z prawdą”

- mówi.

- „Gdybyśmy zlikwidowali tę Prawdę, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze, to wtedy pozostałyby nam tylko doraźne kryteria i doczesne kierowania się w życiu miłością i dobrocią. Stalibyśmy się tylko koniunkturalistami, którzy są dobrzy dlatego, że to się może na coś przydać”

- dodaje teolog.

Cała rozmowa Pawła Chmielewskiego z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem dostępna jest na portalu pch24.tv.

kak/PCh24.pl

Komentarze (4):

rebeliant2021.05.27 12:55
No tak ale jest specjalny waffel prim dzięki, któremu Jezus robi szecher macher i potencjalna ofiara może się pocałować w swoją wyr.uchaną du.pe (na zakrystii lub sierocińcu pod wezwaniem świętej Bernardy). Do piekła to wielu chciałoby iść, ale w rzeczywistości to będzie rozliczenie z pokrzywdzonymi - to oni w procesie osądu i kary będą mieć daną wszelką moc... może okażą miłosierdzie.
Ojojoj2021.05.27 9:45
Ksiądz żyje w innej rzeczywistości. Teraz kobiety powinny zmienić imiona na Więcej, Chcę, Szybciej, Wakacje, Sukienka i Buty, Ona ma Więcej(Zosią, Marysia i Ania to przeżytek). Dużo małżeństwa się rozpadło bo faceci nie wyrabiają z nagarnianiem forsy dla NIENASYCONYCH KOBIET. Najpierw eksploatacja faceta, potem kop w d..., następnie alimenty i rajd po fryzjerkach, kosmetyczkach i do trenera personalnego.
Lulek2021.05.27 9:32
W ten sposób obecny papież stał się ideologiem... niestety.
karino2021.05.27 8:44
Profesorku. Swoje słowa to powinieneś skierować do Watykanu, do "pontifexa". W końcu to on napisał, a przynajmniej zafirmował, Adhortację "Amoris laetitia" z której wynika, że sprawiedliwość Boża jest niepotrzebna i wystarczy tylko miłosierdzie (Al 297, Al 311). W związku z czym w popłuczynach po Kościele Katolickim obchodzimy obecnie "rok rodziny Amoris laetitia". No, której rodziny, tej sakramentalnej czy tych następnych, jak to się mówi, po przejściach? A to wszystko z powodu tego - jak to ujęli hierarchowie filipińscy, niemieccy, argentyńscy co przyklepał Bergoglio uroczystym: "nie ma innej interpretacji - że "miłosierdzie nie może czekać". I obecnie jest to "nauczanie zwyczajne Kościoła" co ogłosił publicznie w stosownym czasie, ważny kardynał z Watykanu