Ks. Oko dla Fronda.pl: Mam w sobie gen fighterstwa - zdjęcie
07.04.14, 15:31Ks. Dariusz Oko (fot. Marta Brzezińska-Waleszczyk)

Ks. Oko dla Fronda.pl: Mam w sobie gen fighterstwa

28

Portal Fronda.pl: Pisanie autobiografii kojarzy się z podsumowaniem życia, czyżby Księdza najnowsza publikacja była klamrą, która wieńczy jakiś etap?

Ks. Dariusz Oko: Ostatni rozdział książki nosi tytuł „Bez epilogu”, więc to jeszcze nie koniec (śmiech). Pomysł na napisanie książki powstał w Wydawnictwie św. Stanisława. Dyrektor uznał, że stałem się dość znanym w Polsce księdzem, więc ludzie na pewno chcieliby się dowiedzieć czegoś więcej na temat mojego życia. Przystałem na to. Ks. Kosowski zaproponował, że wywiady ze mną przeprowadzi Piotr Litka, choć zastrzegał, że to tylko na próbę, bo trudno przewidzieć, jak ułoży nam się współpraca.

Zainteresowanie ks. Oko czy zainteresowanie ideologią gender?

Ideologią gender, a przez to mną. To zainteresowanie widać gołym okiem. Ciągle gdzieś występowałem, mówiłem o ideologii gender. Wygłosiłem wykład w Sejmie, który miał znaczenie przełomowe. Wystąpiłem w programie „Młodzież Kontra”, co uważam, za szczególnie udane wystąpienie. Katecheci pokazują ten program na lekcjach.

Dlaczego uważa Ksiądz wykład w Sejmie za przełomowy?

Po wykładzie w Sejmie zmieniły się nastroje. Ktoś stwierdził, że trzeba zacząć niszczyć ks. Oko. Stałem się „bohaterem” wielu bardzo krytycznych, właściwie nienawistnych artykułów. Przeciw mnie używano wszelkich możliwych wulgaryzmów i obelg. Szereg adwokatów doradzało mi wytaczanie procesów. Argumentowali, że trzeba to robić, aby bronić Kościół. Nie zdecydowałem się jednak na to, co wprawia w zawód prawników, którzy twierdzą, że mielibyśmy wygraną w kieszeni. Uważam jednak, że księdzu nie przystoi robienie z siebie pieniacza. Gdybym wygrał, pewnie byłoby jeszcze gorzej.

Jak Ksiądz odbiera te wszystkie publikacje na swój temat?

Kiedy moje zdjęcie ukazało się na okładce pewnego tygodnika, jego sprzedaż ponoć wzrosła dwukrotnie, choć pisano o mnie krytycznie. Uznałem, że nie jest dobrze, gdy na mój temat piszą wyłącznie wrogowie. Wiem, że po Krakowie krążą niechętni mi dziennikarze, zbierają informacje, szukają na mnie haków, by opisać ks. Oko możliwie jak najgorzej. Trudno w takiej sytuacji milczeć. Dlaczego mają o mnie pisać tylko wrogowie? To była dodatkowa motywacja, aby napisać książkę. Jednak to ja najlepiej znam moje życie (śmiech). Chciałem też dać coś przyjaciołom, aby mieli informacje z pierwszej ręki.

Myśli Ksiądz, że oponentów interesuje Księdza biografia?

Dziennikarze bardzo mi ubliżają. Piszą w sposób wulgarny, chamski, urągają mi. Nie wiedzą nawet, na jakie źródła się powołuję, skąd się biorą moje poglądy. Postanowiłem więc opowiedzieć historię mojego życia. Oczywiście, sam z siebie jestem nikim, grzesznikiem, otrzymałem jednak dary łaski. Myślę, że poznanie mojego życia jest ważne także dla umocnienia przyjaciół. Ostatnio głosiłem wykłady w Poznaniu, Płocku, Jastrzębiej Górze, Wadowicach, Przemyślu. Przychodzą na nie tłumy ludzi! W Przemyślu „Dyktaturę gender” podpisywałem przez 2 godziny i 15 minut. Ludzie przyjeżdżają po kilkadziesiąt kilometrów, chcą słuchać, a zwykle mówię ok. 2,5 godziny. Czasem żartuję, że mogę mówić jak Fidel Castro, rozumiem te jego płomienne, długie przemowy (śmiech). W Irlandii mówiłem nawet 4 godziny i słuchacze wytrwali do samego końca – nawet ciężarna kobieta, która przyjechała na wykład 100 km. Zainteresowanie przyjaciół jest równie wielkie, jak zainteresowanie wrogów.

Księdza życie to... ?

... dla mnie to świadectwo wielkości Boga. Mam 54 lata, do praktycznie 2/3 ziemskiego życia. Ta książka to bilans mojego życia. Jeśli ludzie interesują się moją osobą, to chciałbym, aby mieli możliwie rzetelne informacje. Sam z siebie jestem nikim, otrzymałem jednak pewne dary. Jestem na pierwszej linii frontu walki z ideologią gender, wcześniej – z homoideologią. Wiele osób twierdzi, że w znaczący sposób przyczyniłem się do powstrzymania homoideologii. Ludzie czują, że gender to straszna manipulacja, kłamstwo, ale są bezradni, a ja im dostarczam argumentów. Tą walkę toczę już dziesięć lat i należę do jednych z najbardziej skutecznych. Ludzie chcą wiedzieć, skąd się wziął ks. Oko.

Zatem skąd się wziął?

To dar, w pierwszej kolejności – Boga, później – rodziców, ale też dar pewien postaw duchowych. Jestem przekonany, że to wynika z dobrego wychowania, posiadania dobrej rodziny. Najlepszy fundament to wychowanie przez rodziców do porządnego życia. Najlepsi ludzie pochodzą z najlepszych małżeństw. Traktuję książkę jako hymn wdzięczności na cześć moich rodziców i Pana Boga, a także dobrych nauczycieli. Chcę także uwiarygodnić samego siebie, powiedzieć, dlaczego mówię to, co mówię, na jakiej podstawie. Chcę powiedzieć o mojej drodze naukowej. Trzeba być skromnym, ale nie można kłamać – przez całe życie byłem prymusem. Byłem najlepszym uczniem w najlepszym liceum w Krakowie, dwa razy wygrałem olimpiadę z fizyki. Dziennikarze piszą o mnie „tuman”, a ja napisałem dwa wysoko cenione doktoraty z filozofii i teologii. Przez pięć lat studiowałem w Niemczech, które od dwóch wieków są głównym źródłem nowych pomysłów w humanistyce czy naukach przyrodniczych. W Polsce trudno jest mi usłyszeć coś nowego, bo ja wiem, kto za kim i co powtarza. Niejeden genderysta zapraszał mnie na swój wykład, ale ja się zastanawiałem po co – wolę słuchać w oryginale. Prawie nie ma w Polsce ludzi, którzy mieliby dwa doktoraty, później habilitację. Kieruję katedrą filozofii poznania, a więc jestem odpowiedzialny za badanie poprawności poznania, metodologii, logiki. Ponad dziesięć lat spędziłam za granicą, na studiach, na pielgrzymkach z lekarzami. Poznałem ponad 40 krajów na sześciu kontynentach. Podkreślam to dlatego, że mówi się o nas jako o ciemnogrodzie, który sprzeciwia się postępowi, bo nie zna świata. Który dziennikarz z tych, co tak mi ubliżają, ma taką wiedzę, jak ja?

Prócz kariery naukowej jest Ksiądz także duszpasterzem...

...i to od trzydziestu lat kapłaństwa. To cudowne doświadczenie, bo parafia to fundament Kościoła. Większość ludzi swoją historię zbawienia przeżywa w ramach parafii. Wielu z nich nigdy nie wychodzi poza parafię. To bardzo ważne miejsce, bo właśnie tutaj dokonuje się zbawienie większości ludzi. Przez szesnaście lat byłem duszpasterzem studentów, teraz duszpasterzuję lekarzom, jeżdżę z nimi po świecie, poznaję ten świat, mogę porównywać pewne rzeczywistości. Przy całej skromności muszę przyznać, że mam wyjątkową wiedzę w Polsce, mało jest tak wykształconych ludzi. Mam głęboką wiedzę teologiczną i filozoficzną, poznawałem najtrudniejszych katolickich teologów. Moim doktoratem zachwycał się ks. Tischner, wspierał mnie. Jestem wychowankiem kard. Jaworskiego, był to jeden z najbliższych przyjaciół Ojca Świętego. Widzę tu pewną dynastię myśli. Mam wiedzę „w głąb”, dzięki studiom, ale także „wszerz” – ze względu na pracę duszpasterską. Mam dwa punkty widzenia – od szczytów intelektualnych Kościoła, filozofii i teologii aż do podstaw parafii. Łatwiej jest mi porównać, które teorie służą człowiekowi, duszpastersko sprawdzają się w rozwoju człowieka, a które są chorym produktem chorych umysłów. To cudownie się uzupełnia. Podobnie wygląda moje życie – w nauce odpoczywam od duszpasterstwa, w duszpasterstwie od nauki, w Niemczech od Polski, w Polsce od Niemiec. Którzy z moich przeciwników, którzy tak mi ubliżają, mogą przedstawić podobne doświadczenia i wiedzę?

Dlaczego został Ksiądz fighterem i poszedł na wojnę z homoideologią?

Dziesięć lat temu zobaczyłem wśród moich studentów, że homopropaganda zaczyna działać na ludzi. Nawet na najlepszych, wierzących studentów. Zacząłem wyrażać krytyczne opinie i zrozumiałem, że to jest duży problem. Było to jednak opatrznościowe działanie, bo być może bez kontaktu ze studentami, zajmowałbym się tylko nauką, pisałbym artykuły, które przeczyta kilkanaście osób, a tak oddziałuję na miliony. To bardzo ważne, bo dzięki mediom mam olbrzymi wpływ na ludzi. Tak, jak rodzina buduje Kościół przez lata, tak media mogą to wszystko zniszczyć w kilka minut. Dlatego jeśli tylko mogę, występuję w mediach. Chcę dodać ludziom otuchy i pokazać, kim jest ten ks. Oko i na jakiej podstawie mówi to, co mówi.

W książce opowiada Ksiądz również o przyczynach swoich wyborów?

Oczywiście, wskazuję na mechanizmy, które spowodowały, że dziś jestem w tym miejscu, a nie innym. Powtarzam moim studentom, aby starali się przeżyć porządnie każdą godzinę, jakby budowali katedrę swojego życia. Tego na razie nie widać, jednej małej porządnie przeżytej godziny, ale to po latach będzie ogromna budowla. Chcę się dzielić duchowymi postawami, które mnie ukształtowały. Od dziecka miałem pewną filozofię zachowania, a teraz widzę, że przyniosło to dobre owoce. Jeśli ludzie cenią to, co robię i kim dziś jestem, to chcę się podzielić tym, jak do tego doszedłem. Taki widzę sens tej książki.

Mówi Ksiądz o licznych atakach, ale przecież było wiele mediów i osób, które stawały w Księdza obronie. Na przykład Joanna Szczepkowska...

...to wspaniała kobieta! Niedawno się z nią spotkałem. Myślę, że jej postawa była dużym zaskoczeniem dla środowiska. Jest uczciwą kobietą. Być może nie ma takiej wiedzy teoretycznej jak ja, nie zna tła filozoficznego, na kanwie którego powstał genderyzm, ale na własnej skórze przekonała się, co oznacza homoideologia w teatrze. W liście do prof. Środy Szczepkowska napisała, że widziała w teatrze młodych aktorów, przystojnych mężczyzn ubranych w sukienki, którym kazano się czołgać po scenie. Kiedy zapytała reżysera co to znaczy, ten odpowiedział, że to „nowy człowiek”. Polski teatr przypomina sceny z gejowskiego domu publicznego, darkroomu. To, co Szczepkowska mówiła o homolobby w teatrze zostało zresztą potwierdzone przez samych gejów. Ostatnio Michał Witkowski sam stwierdził, że świat kultury jest opanowany przez gejów, że wszędzie są „cioty”, które go wspierają, ostatnio dostał pół miliona na jakiś projekt. On sam przyznał, że w kulturze rządzi lobby gejowskie. To jest bezprawie! Człowiek powinien otrzymać pieniądze i stanowiska za swoje kwalifikacje, a nie za skłonności seksualne. Tu orientacja staje się rozstrzygającym kryterium w awansie czy otrzymaniu pieniędzy na projektu. Szczepkowska to widziała i jako uczciwa, dzielna kobieta sprzeciwiła się temu. Na gruncie własnego doświadczenia zobaczyła, ile jest prawdy w tym, co mówię. Wiedziała, że narazi się swojemu środowisku, ale mimo to wystąpiła w mojej obronie. Chwała jej za to! Ona jest jak Judyta Walcząca.

W książce wiele mówi Ksiądz o kryzysach swojego życia.

To nie jest tylko biografia, ale doświadczenie życia. A w nie wpisują się także kryzysy, to bardzo ważne. Kiedy mówiłem o swoim życiu podczas 25-lecia kapłaństwa (i jednocześnie 50. urodzin), ludzie najbardziej zapamiętali opowieść o kryzysach. Wszyscy przechodzą kryzysy, a opowiadanie o tym, jak inni sobie z nimi poradzili, dodaje ludziom otuchy. Przeszedłem trzy kryzysy. Najpierw w wieku czternastu lat kryzys ateizmu, kiedy przez pół roku nie wierzyłem. Później miałem kryzys doktorski, a następnie habilitacyjny. Wszystkie trzy kryzysy były trudne, ale wiele dobrego mi przyniosły. W pierwszym straciłem wiarę dziecięcą, ale zyskałem taką, że poszedłem do seminarium. Przez kryzys doktorski straciłem Rzym, ale zyskałem Monachium. Kryzys habilitacyjny tak mnie przewalcował, że wszystkie późniejsze walki były już niczym w porównaniu z tamtym. Dzięki książce uświadomiłem sobie, ile dobrego dał mi Pan Bóg. To jest hymn na cześć Boga, który może zachęci ludzi do wdzięczności Bogu za życie. Każde życie jest przebogate!

Jest Ksiądz szczęśliwy?

Jestem szczęściarzem, bo mam bardzo dobrych, porządnych, kochających rodziców. Ale te korzenie sięgają głębiej. Mój dziadek i babcia w czasie wojny ukrywali żydowskie dzieci w Krakowie. Dziadek miał wielu przyjaciół wśród Żydów. Babcia w czasie wojny straciła z powodu Niemców życie – w trakcie przemycania żywności tak się rozchorowała, że umarła. Dziadek po wojnie trafił do stalinowskiego więzienia, bo jego syna uciekał do Szwecji, ale został aresztowany. Człowiek, który w czasie wojny ratuje Żydów, naraża życie, jest bliski śmierci po wojnie trafia do stalinowskiego więzienia na 3,5 roku, traci wszystkie zęby, wychodzi po śmierci Stalina. Mój tata pod koniec wojny był w partyzantce AK, u „Jędrusiów”. Moja matka chrzestna jest dzieckiem Oświęcimia, znaleziono ją jako 4-letnią dziewczynkę w obozie. Moja walka z ideologią to dalszy ciąg walki, którą od lat prowadzili moi przodkowie. Jak rodzice się o mnie martwią, to mówię im, że nie są lepsi, bo oni bardziej ryzykowali (śmiech). Widzę u siebie pewien gen fighterstwa, ale także walki z ideologiami. Polacy szczególnie doświadczyli absurdów ideologii i to nas uodparnia.

O ideologii gender na razie w Polsce nieco przycichło. Przemaglowaliśmy ten temat na wszystkie możliwe sposoby, nawet poważne redakcje zaczęły z tego żartować. Co dalej będzie z tym dżenderem Księdza zdaniem?

Ależ to będzie trwało! To jest strategia ogólnoświatowa. Organizacja Narodów Zjednoczonych, Unia Europejska tak chcą wprowadzić w świecie gender, jak Moskwa wprowadzała marksizm. Tak długo, jak Unia Europejska czy WHO będą zdominowane przez genderystów, tak długo będą oni chcieli narzucić nam genderyzm. Nie wolno się łudzić. Chwilowo jest spokojnie, bo daliśmy odpór. Genderyści przycichli, ale będą następne ataki. Za tym stoją wielkie pieniądze, dlatego będą chcieli nas nawracać na genderyzm. Ale to jest tak, jakby chrześcijan zmuszać do marksizmu. Nie ma co się bać, jako stary wojownik mówię młodym żołnierzom, że ta cisza jest chwilowa, walka będzie trwała. Cieszę się jednak, że jest w Polsce wielu młodych, wartościowych ludzi.

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk

"Moje życie. Z ks. Dariuszem Oko rozmawia Piotr Litka", Wydawnictwo św. Stanisława BM, 2014

Komentarze (28):

anonim2014.04.7 16:13
"Widzę u siebie pewien gen fighterstwa" - szkoda że genu polskości chwilowo zabrakło... Gen wojownika - przecież to brzmi o niebo ;) lepiej.
anonim2014.04.7 16:19
@czszcz51 Czego jak czego, ale niezłomności i takiej determinacji w dążeniach ks. profesorowi Oko odmówić nie można...
anonim2014.04.7 16:41
"Najlepsi ludzie pochodzą z najlepszych małżeństw." Znam wiele wyjątków od tej reguły.
anonim2014.04.7 16:42
ks. Oko jest ok. :)
anonim2014.04.7 17:11
Dobrze, że jest ks. Oko.
anonim2014.04.7 17:27
@ czszcz51 No, pytanie, które już Ty sam zadałeś... ;) Ja nijak się do tego nie zamierzałem odnosić. Stwierdziłem zwyczajnie pewien fakt, który to według zaistniał. To, o czym wspominasz to już zupełnie inna płaszczyzna...
anonim2014.04.7 17:45
@Piogal Nie mogę się z Tobą do końca zgodzić w tym względzie... Odpowiedź na tak postawione zagadnienie nie jest wcale wbrew pozorom łatwą i oczywistą... Jeśli będziemy ujmowali teologię jako element ujęcia filozoficznego, to już wówczas mamy do czynienia z nauką na niezwykle zaawansowanym poziomie specjalizacji i rozwoju (mówię z perspektywy osoby dość dobrze zorientowanej w płaszczyźnie filozofii, jak i nauk humanistycznych). Ponadto sama teologia zawiera w sobie płaszczyznę badań, analiz (choćby jeśli idzie o studia nad językami, historią). Wiesz, jaki był temat przewodni tegorocznej Olimpiady Teologii Katolickiej? "Męczennicy XX wieku - świadkowie wiary". Co się na to hasło składało? - .H.I.S.T.O.R.I.A. - czyli świadectwa o niezwykłych ludziach, osobach, które były w stanie wiele poświęcić w imię obrony idei, i wartości dla siebie nadrzędnych - niełatwe dokumenty gremiów kościelnych (dokumenty soborowe etc.) - publikacje specjalistów z dziedzin historii - fragmenty biblijne Jeśli więc piszesz, bądź sugerujesz, że nauka ta z wiedzą nie ma nic wspólnego, to mnie to zwyczajnie śmieszy. Jak bowiem w inny sposób, jeśli nie przez poznanie, przyswoić sobie te życiorysy, treść poszczególnych dokumentów, wnikliwych analiz, z których to wiele ma znamiona dociekań filozoficznych... Więcej powściągliwości i pokory. Warto też, byś raczył sobie uświadomić, iż człowiek nie został powołanym do pewności, i tego rodzaju wiążące twierdzenia, niejako warunkujące opinie, jednoznaczne w swych strukturach, nie pasują zwyczajnie do ludzi naukę prawdziwie miłujących, do ludzi intelektu i obycia.... Na koniec kilka słów na temat teologii, w nawiązaniu do stanowiska przez Ciebie przedstawionego: "Teologia różni się oczywiście od nauk ścisłych, empirycznych. Wszak Boga nie da się wsadzić do probówki, zmierzyć, wyliczyć jakimś genialnym równaniem. Ale profesor, który wykłada teologię, musi mieć konkretną, weryfikowalną wiedzę. Biblista wykładający Nowy Testament zna biblijną grekę i historię tamtych czasów, albo nie zna. Żadnego kitu nie da się wcisnąć. Dogmatyk zna nauczanie soborów w IV wieku, albo nie zna; wie, na czym polegał spór o Niepokalane Poczęcie, albo nie wie. Ani na wykładach, ani na egzaminie, niczego się ad hoc nie wymyśli. Trzeba mieć wiedzę, która jest całkowicie weryfikowalna. Inna sprawa, czy ktoś przyjmuje za prawdziwe orzeczenia soborów, czy też nie. Tu potrzeba wiary. Same jednak orzeczenia są faktami, które stanowią przedmiot jak najbardziej poważnych studiów." ks. Dariusz Kowalczyk SJ, dziekan Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.
anonim2014.04.7 17:51
Wytrwałości Księże profesorze Dariuszu Oko w dalszym ujawnianiu zagrożeń związanych z okropnie zboczoną ideologią gender którą niepostrzeżenie zamiarowali liberalno - lewicowe nicponie umieścić w placówkach szkolnych i tym samym gorszyć przyszłe pokolenie. Dzięki BOGU że ksiądz profesor Dariusz Oko w porę przekazał normalnym ludziom na szerszą skalę ważne informację dzięki czemu w pewnym stopniu POLSKI NARÓD zdołał odeprzeć oślizła ateistyczną nawałę ideologi gender.
anonim2014.04.7 19:03
@Majestic Coś Ty się tak uczepił łączenia ateizmu z genderem (w wydaniu ks. Oko rzecz jasna).
anonim2014.04.7 20:09
Zachęcił mnie Ksiądz do lektury, tym bardziej że wywodzę się z tej samej parafii w której Ksiądz jest obecnie. Lubię fighterów, choć mama mówi mi,że w parafii Ksiądz raczej żadnych walk nie toczy :). I z ziennikarzami to chyba przesada. Sam nim jestem i wiem, że są różni.
anonim2014.04.7 20:21
to dobrze że tego genu nie przekaże dalej bo takiego demagoga i kłamcy to trudno szukać
anonim2014.04.7 22:09
@Piogal To zależy od ujmowania teologii... Wielu mylnie ją postrzega jako udowadnianie z góry założonej tezy, ale to nie jest prawdą. Teologia wcale nie stwierdza autorytatywnie istnienia Boga i za wszelką cenę szuka ku temu uzasadnienia, a zajmuje się zwyczajnie tym zagadnieniem, bada konteksty, odczytuje, analizuje, i jest niezwykle zbliżoną w tej płaszczyźnie do filozofii... Wszakże i kwestie religii znajdują swe niezwykle istotne miejsce w sferze nauk filozoficznych. Wystarczy wspomnieć na nazwiska Pascala, Camus'a, Beckett'a, Maritain'a i wielu innych... Jeśli przyjmiemy to założenie odnoszące się do Biedronki, to równie dobrze, co, mielibyśmy zdyskredytować choćby historię? Nauczycielkę życia? A przecież w teologii również znajdziesz mnóstwo odniesień do historii dziejów, suchych faktów. Obejmuje ona także, jak wspomniałem, zagadnienia studiów nad językami... Podkreślam raz jeszcze, iż płaszczyzny teologii i filozofii tak mocno są do siebie zbliżone, iż bzdurną jest próba ich rozdzielenia, zdyskredytowania jednej z nich, gdyż obydwie wzajemnie się przenikają. A na co jak na co, ale na zdyskredytowanie filozofii, jako nauki, nie mógłbym sobie absolutnie pozwolić... Nie wolno nam wszystkiego do takiego stopnia upraszczać, bo warto sobie odpowiedzieć czymże jest wreszcie nauka? Ta absolutnie oparta na wzorach i wyliczeniach? Czy możemy być wówczas, w oparciu o tego rodzaju ujęcia, aboslutnie pewni? To jest w pewnym sensie bezsprzeczne, ale w zakresie naszego systemu postrzegania. Natomiast nie wiemy na ile ten system odmieni się w przeciągu 100, 300, 5000 lat... Nie wiemy, i nie będziemy wiedzieć, stąd wszelkiego rodzaju dywagacje i takie autorytatywne stwierdzenia na temat, co jest nauką, a co nią nie jest, uważam za bezsensowne i wręcz śmieszne. Jeśli formułujesz doktorat z nauk historycznych, filozoficznych, czy też i zagadnień teologicznych, to bazujesz na konkretnej wiedzy, na konkretnych powiązaniach, analogiach, co też samo w sobie może stanowić swoistą humanistyczną formę i odmianę wszelkich "wzorów" występujących wśród sfer nauk ścisłych. Dlatego, nie dyskredytujmy proszę, nie wyrokujmy, nie ulegajmy ułudzie, iż pewność zyskaliśmy, lecz z pokorą doceńmy pracę innych (choćby tych, którzy wnikliwie studiują dawne języki wschodu, przebijają się przez gąszcz różnorakich skomplikowanych form zapisu, odczytują "wzory"). Jeden z użytkowników pisał, iż takiego badacza, działającego niezależnie, nie sposób np. nazwać "teologiem". Niekiedy tak, jednak pamiętajmy, że w obrębie teologii tego rodzaju działania są na niewykle szeroką skalę podejmowane, zawierają się w znaczącym stopniu w tejże płaszczyźnie. Dlatego ja nie jestem entuzjastą tezy, że doktoraty to można realizować na bazie li tylko "wzorków", tabel, "praw". Ja w ten sposób nie upraszczam, lecz zwyczajnie staram się zająć stanowisko zgodne z arystotelowską zasadą "złotego środka", i pewnej równowagi. Bo podkreślam raz jeszcze, ja nie miałbym cywilnej odwagi wypowiedzieć wprost wobec teologa, historyka, filologa, filozofa, iż jego doktoraty nie posiadają pełnej wartości. A zauważmy, że przecież wszystkie z tych nauk wzajemnie się przenikają, wzajemnie od siebie czerpią. (podobnie jak nauki ścisłe).
anonim2014.04.7 23:00
Kasa musi się zgadzać...kolejny celebryta
anonim2014.04.8 2:36
@Sylabariusz - teologia to racjonalizacja Prawd Wiary, a Piogal to komuch i i tak nic do niego nie dotrze, więc szkoda Twojego wysiłku.
anonim2014.04.8 5:49
Oj zalazł za skórę wszelkiej maści arbitrom idiotyzmum, oj zalazł, że spać nie mogą!!!!!!
anonim2014.04.8 7:09
Wielki Człowiek,niech Maryja odkryje k Księdza swoim płaszczem,a Św.Michał Archanioł broni swoim mieczem!
anonim2014.04.8 7:32
Bóg potępił grzech sodomski(homoseksualizm),jego namiestnicy papieże również,więc każdy kto uważa inaczej sam się potępia.A do księdza Oko zapraszany na wykład a nie tutaj szczekacie jak pieski na łańcuchu.
anonim2014.04.8 7:52
Ale się diabeł wścieka! hahahaaaa.....wielka to przyjemność widzieć wroga który się wije w ogniu prawdy.
anonim2014.04.8 8:07
Gdyby katecheci puszczali na religii moich dzieci wywiad z ks. Oko to następnego dnia chodziliby na etykę.
anonim2014.04.8 8:12
Fajterzy szli na pierwszy rząd korpusu, gineli w pierwszej linii strzału zazwyczaj w bezsensownej fazie starcia..ale bez nich ci co stoją za nimi nigdzie by nie doszli...zawsze musi być ktoś kto sie poswięci by ktos inny mógł zyc.. kims takim jest w pewnym sensie ks. Oko. wylewane sa na niego wszystkie mozliwe pomyje, kierowane wszystkie mozliwe bluzgi i śmierdzącymi szmatami jest okrywany.. po to, by ci co za nim idą mieli szanse wygrać. Ks. Oko to bardzo ważny 'element' w strategii wojennej bo to jest wojna a nie jakies tam uprawianie celebryckiego 'life stajlu' bądz unoszenia sie w pysze. To reakcja na realnie zakorzeniony w ludziach pogląd !
anonim2014.04.8 8:14
Drogi Piogalu, zuypełnie nie rozumiesz struktury WIEDZY której nauka jest jedynie malutkim fragmentem .... co do doktoratów czy profesur, są z całąpewnością starsze niż nauka ....
anonim2014.04.8 9:16
Ks.Oko ksiądz który swoim słowem rozpalonym Duchem Św.jak ogień pożera synów ciemności,Ave Maryja!!!!!!!
anonim2014.04.8 13:13
Xionc Oko, ktory sam z siebie jest nikim, otrzymal dar laski, ale do kolejki po dar skromnosci to juz chyba nie stal.
anonim2014.04.8 13:43
@Sylabariusz "A przecież w teologii również znajdziesz mnóstwo odniesień do historii dziejów, suchych faktów. Obejmuje ona także, jak wspomniałem, zagadnienia studiów nad językami..." Wszystko to studiowane pod z góry ustaloną hipotezę. To nie jest nauka, to nie jest naukowe podejście. "Podkreślam raz jeszcze, iż płaszczyzny teologii i filozofii tak mocno są do siebie zbliżone, iż bzdurną jest próba ich rozdzielenia, zdyskredytowania jednej z nich, gdyż obydwie wzajemnie się przenikają. A na co jak na co, ale na zdyskredytowanie filozofii, jako nauki, nie mógłbym sobie absolutnie pozwolić..." Przepraszam bardzo, ale filozofia to twór kolektywny, składający się z filozofii mniej lub bardziej naukowych. Ta praktykowana przez teologów bardzo rzadko licuje z nauką. "Nie wolno nam wszystkiego do takiego stopnia upraszczać, bo warto sobie odpowiedzieć czymże jest wreszcie nauka? Ta absolutnie oparta na wzorach i wyliczeniach?" Nauka to nie tylko wyliczenia. Ale aby coś było nauką musi stosować metodę naukową. "Nie wiemy, i nie będziemy wiedzieć, stąd wszelkiego rodzaju dywagacje i takie autorytatywne stwierdzenia na temat, co jest nauką, a co nią nie jest, uważam za bezsensowne i wręcz śmieszne." Nauka przede wszystkim stara się wymyślać konstruktywne teorie a nie dogmaty, jak teologia. I próby rozróżnienia co jest nauką a co nie jest wcale nie są śmieszne. Zajmowali się tym poważni ludzie, choćby na zjeździe Koła Wiedeńskiego. "Jeśli formułujesz doktorat z nauk historycznych, filozoficznych, czy też i zagadnień teologicznych, to bazujesz na konkretnej wiedzy, na konkretnych powiązaniach, analogiach, co też samo w sobie może stanowić swoistą humanistyczną formę i odmianę wszelkich "wzorów" występujących wśród sfer nauk ścisłych." Tylko że historia a i nierzadko filozofia traktuje o obserwowalnej prawdzie o świecie, o empirii. Teologia w najlepszym wypadku próbuje podciągnąć empirię pod swoje cele, a zazwyczaj - tworzy spekulacje wokół bezsensownych abstrakcji. "Dlatego ja nie jestem entuzjastą tezy, że doktoraty to można realizować na bazie li tylko "wzorków", tabel, "praw". Ja w ten sposób nie upraszczam, lecz zwyczajnie staram się zająć stanowisko zgodne z arystotelowską zasadą "złotego środka", i pewnej równowagi." Dowiedz się najpierw czym jest nauka zanim zawyrokujesz że teologia do niej należy. I nie baw w się w tanią erystykę i pozowanie na "wyważonego". Teologia wpycha się na uniwersytety tak jak gender i tak jak to drugie może być z powodzeniem uznana za ideologię. Co do księdza Oko to jest on "fajterem" który sam sobie podbił oko, sam się znokautował swoimi bredniami w Sejmie o ateistach. Mieszanie ich do gender o którym pierwotnie miała być konferencja dyskwalifikuje tego zawodnika. Zresztą już wcześniej dostawał "ostrzeżenia od sędziego" po tym jak gadał bzdury o pedofilach i homoseksualistach. Tamtą walkę wygrał walkowerem bo po prostu zagadał przeciwników i nie dał im zarzucić sobie skrajnego uprzedzenia i manipulacji badaniami na które miał się powoływać. W Sejmie zaś żadnych badań nie było, była tylko ta osławiona "mowa nienawiści" za którą teraz PSR go słusznie pozwało, chociaż w gruncie rzeczy ani "mowy nienawiści" ani "obrazy uczuć religijnych" nie powinno być w polskim prawie. Powinno być jedynie pomówienie / obraza godności osoby prywatnej.
anonim2014.04.8 16:08
Serdeczne dzięki Księże Dariuszu za lata samotnej walki . Z Panem Bogiem
anonim2014.04.8 17:26
Co ??? Debilstwa chyba :( Nastepny po Terlikowskim fighterze co to jezdzi po bandzie, oko fighter moze zalozycie sobie klub dla niedojrzalych nastolatkow a nie bedziecie mowili ludziom o wierze i Bogu ?? Zenada ... zaraz beda plakac ze pastafarianie sie rejestruja ... a co maja mlodzi ludzie robic jak co jeden kret... to fighter. A tak poza tym to widze, ze to nie doszli politycy, zadufani w sobie, bez wyksztalcenia, i jeszcze fighterzy wypisz wymaluj typowy polityk.
anonim2014.04.8 20:55
Jak zły się wścieka to znaczy że łaska działa
anonim2014.04.11 19:15
O jak milo :) spodziewalem sie tej nowenny .. a tu tak amila domiana :) szczerze dziekjue :) Usmialem sie :)