Komorowski naucza Polaków religii. 'W Polsce nie realizuje się chrześcijaństwa...' - zdjęcie
28.09.17, 13:15Zdj screen Youtube

Komorowski naucza Polaków religii. 'W Polsce nie realizuje się chrześcijaństwa...'

Eskalował konflikt wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu, robił problemy księdzu za patriotyczne kazanie, dziś- naucza Polaków chrześcijaństwa. Były prezydent Bronisław Komorowski nie daje o sobie zapomnieć.

Dla niektórych wciąż jest autorytetem. Okazuje się, że chce nim być również w dziedzinie religii. Otóż Komorowski na antenie TVN24 Biznes i Świat postanowił wskazać, kto jest prawdziwym chrześcijaninem, a kto nie. Oczywiście okazuje się, że jest nim ten, kto przyjmuje uchodźców.

Byłemu prezydentowi wtóruje prowadzący, Piotr Kraśko, przekonując, że papież Franciszek mówił, że uchodźcom trzeba pomóc. Oszem, papież Franciszek tak mówił. Papież Franciszek mówił również, że uchodźców trzeba również integrować, a każdy kraj winien rozważyć, ile takich osób może przyjąć. Można polemizować, w jaki sposób przebiegnie ta integracja i czy ludzie ci rzeczywiście chcą się integrować. A także- przypomnieć o czymś takim, jak "Ordo Caritatis" i przyjrzeć się relacjom przedstawicieli organizacji pomocowych z Libanu, gdzie Polacy działają bardzo aktywnie.  Powstaje również pytanie, na ile redaktor Kraśko uważa, że trzeba słuchać papieża również w innych kwestiach.

"Cały świat cywilizowany zapamiętał słowa pani premier, która powiedziała Polska nie przyjmie żadnego uchodźcy, czyli osoby uciekającej z pożogi wojennej"- atakował Komorowski w TVN24 BiŚ. Problem w tym, że Bruksela wymagała od nas przyjęcia osób znajdujących się w ośrodkach na terenie Europy, którym śmierć nie grozi, a przy okazji transportu uchodźców do Europy kwitnie proceder handlu ludźmi, zaś wiele z tych osób po prostu znika bez śladu. Wielokrotnie mówili o tym chociażby eurodeputowani PiS. 

Komorowski sam zauważa różnicę między uchodźcami a imigrantami:

"To świadome odróżnienie dwóch grup. Uchodźców, którym z powodów moralnych trzeba pomóc. Druga grupa to imigranci, którzy szukają nowego miejsca z powodów ekonomicznych"- zgadza się. Zapomniał jednak, że Polska pomaga uchodźcom w pobliżu ich miejsca zamieszkania. Pod zamieszczonym nieco wyżej linkiem, można przeczytać słowa libańskiego szejka, szefa jednej z organizacji pomagających Syryjczykom dotkniętym wojną, działającej właśnie na terenie Libanu. Mohammad Awad Murheb mówi tam, że osoby z terenów ogarniętych wojną najchętniej szukają schronienia tam, gdzie mają najbliżej, a wielu z nich po prostu nie stać na wyjazd do Europy.

Były prezydent uważa, że Polska powinna stworzyć system przyjmowania imigrantów podobny do tych obowiązujących w Australii, USA czy Kanadzie, choć nie zauważa różnic pomiędzy nimi. 

"Premier polskiego rządu powiedziała coś, czego nigdy się w cywilizowanym świecie nie mówi. „Nie przyjmiemy żadnego uchodźcy”, to jest postawa antychrześcijańska, nieludzka, która budzi wiele, wiele lat wstydu polskiego"- grzmi Komorowski.

"Trzeba odróżnić dwie kategorię polityków. Takich, którzy mają Boga w sercu i takich, którzy wywieszają Boga na sztandarach, ze szkodą dla Kościoła, ze szkodą dla systemu wiary. W Polsce niestety panuje powszechna hipokryzja, która polega na tym, że mówi się o postawach chrześcijańskich, ale chrześcijaństwa się nie realizuje. Zostały zbudowane postawy niechęci do każdego obcego."- przekonywał były prezydent. 

Zaskakujące, że prawdziwość czyjejś wiary podważa osoba, która eskalowała konflikt wokół krzyża ustawionego pod Pałacem Prezydenckim przez harcerzy, krótko po katastrofie smoleńskiej. Prezydent Bronisław Komorowski ma również inne grzechy na sumieniu. 

"U podstaw III Rzeczypospolitej miejsce patriotyzmu zajęło stwierdzenie jednego z pierwszych premierów »nowej« Polski, który powiedział, że »aby zostać bogaczem, pierwszy milion trzeba ukraść«. Propagowanie podobnych haseł zaowocowało tym, że wartość została zastąpiona antywartością. Patriotyzm zastąpiono promowanym kosmopolityzmem; miejsce uczciwości zajęła nieuczciwość; prawdę zastąpiono kłamstwem i pomówieniem; ofiarność i poświęcenie – chciwością i pazernością; miłość – nienawiścią"- to fragment homilii wygłoszonej przez księdza prałata pułkownika Sławomira Żarskiego w katedrze polowej Wojska Polskiego 11 listopada 2010 roku. Fragment ten "zawiódł i zaskoczył" ówczesnego prezydenta Komorowskiego, który takimi słowami zwrócił się po mszy świętej, między prezbiterium a zakrystią, do kapłana, który już kilka dni później został odwołany z urzędu proboszcza parafii cywilno-wojskowej w Legionowie. 11 listopada Żarski, broniąc się, odesłał prezydenta do lektury całości homilii, sugerując, że polityk najwyraźniej nie do końca zrozumiał jej treść. 

"Jak pisaliśmy na łamach „Gazety Polskiej”, jeszcze tego samego dnia, podczas spotkania z ministrem obrony, prezydent Komorowski rozmawiał o ewentualnym mianowaniu ks. płk. Żarskiego ordynariuszem polowym. Prezydent miał wówczas użyć argumentu, że wprawdzie mianowanie biskupem należy do papieża, ale to od niego zależy ewentualna nominacja generalska…"- pisze portal Niezależna.pl

Czy taka osoba może zatem zarzucać politykom PiS, że nie są prawdziwymi chrześcijanami? Wracając do kwestii imigrantów, były przezydent podkreślał kilkakrotnie, że należy pomóc tym, którzy są w potrzebie, zapominał jednak, że polski rząd przez cały czas to robi. Ofiarom wojny na Bliskim Wschodzie pomaga na miejscu, do Polski natomiast przyjmuje Ukraińców, bliższych nam kulturowo, pochodzących z kraju, w którym swój ciężki bucior postawił Władimir Putin. Pytanie, czy Komorowski celowo mija się z prawdą, bo to raczej niezbyt chrześcijańska postawa.

"Rządy w Polsce są dzisiaj sprawowane przez ludzi, którzy zrobili z niechęci do obcych swój sztandar polityczny .Niestety dotychczasowa postawa rządu przyniosła im polityczny profit"- przekonywał były prezydent, twierdząc również, że 


yen/TVN24, Niezależna.pl, Fronda.pl