Kogo w PiS nazywają... 'Berią'? Nie zgadniecie! - zdjęcie
15.03.18, 21:35zdj. screen Youtube

Kogo w PiS nazywają... 'Berią'? Nie zgadniecie!

Prowadzi "ascetyczny" styl życia, nie pije alkoholu, nie chodzi do restauracji, je głównie kebaby i troszczy się o moralność kolegów partyjnych. "Jest warty opisania. To nasz Beria"- mówi jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z portalem wp.pl. O kim mowa? Ryszard Terlecki? Mariusz Błaszczak? Marek Kuchciński? Może Joachim Brudziński? Pudło! 

To Waldemar Andzel, członek prezydium klubu PiS i wiceprzewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej. Poseł pilnuje ponoć moralności kolegów z partii, sam również prowadzi raczej "ascetyczny" styl życia, mieszka wciąż z mamą, a od ośmiorniczek zdecydowanie woli... kebaby. 

"Politycy PiS mają zakaz picia alkoholu w dni posiedzeń Sejmu i chodzenia do restauracji w Warszawie"- pisze Wirtualna Polska, powołując się na swojego rozmówcę. O egzekwowanie tych zasad ma dbać właśnie dość mało znany (choć w Sejmie siedzi zawsze dość blisko Jarosława Kaczyńskiego) członek prezydium klubu, Waldemar Andzel, który sam stara się dawać dobry przykład, stroni od alkoholu i nie chodzi do restauracji. Wcześniej koledzy z PiS nazywali go "Dzyndzel". 

"Jest poczciwy. Kiedyś był obiektem życzliwych żartów. Jest chudy, chodził w za dużym garniturze, miał staromodny zegarek na łańcuszku. Teraz wśród posłów budzi respekt, bo jako rzecznik dyscypliny ma władzę. Sam nie jest może groźny, ale wiadomo, że daje raporty Terleckiemu, który potrafi być ostry"- mówi rozmówca Wirtualnej Polski. W 2013 r., jak pisze portal, posłowie PiS musieli podpisać deklaracje, że w dni posiedzeń Sejmu oraz dzień przed ich rozpoczęciem nie będą pić alkoholu. Według informatorów, Andzel wciąż egzekwuje to zobowiązanie. 

Sam polityk twierdzi jednak, że nie zabrania posłom odwiedzać restauracji i nie uważa deklaracji sprzed czterech lat za obowiązującą. Partyjnych kolegów nie uplinuje, może ewentualnie zwrócić im uwagę, aby nie narażali na szwank dobrej opinii partii.

"Posłowie nie powinni w Warszawie pić alkoholu nawet po pracy i powinni się dobrze prowadzić"- tłumaczy poseł PiS. 

Czy jednak "Beria" to trochę nie za ostro (nawet znając ostre poczucie humoru niektórych polityków PiS)?

yenn/wp.pl, Fronda.pl