Kiedy Kościół zaakceptuje prezerwatywę? - zdjęcie
01.10.15, 18:46

Kiedy Kościół zaakceptuje prezerwatywę?

20

Bardzo często pada pytanie, czy w obliczu straszliwej epidemii AIDS Kościół nie powinien zaakceptować prezerwatywy, która według powszechnej opinii zmniejsza ryzyko zachorowań o 60%. Nieraz słychać o „szczególnych sytuacjach”, w których prezerwatywa wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

 Na przykład mówi się o ludziach upośledzonych, którzy chcą podejmować współżycie seksualne, a ze zrozumiałych przyczyn nie powinni mieć potomstwa, albo o Afrykańczykach, którzy żyją w małżeństwie z osobą chorą na AIDS i chcą kontynuować współżycie seksualne pomimo choroby współmałżonka. Mówi się, że dla swojego własnego dobra powinni stosować prezerwatywy, by wyrażać sobie miłość małżeńską poprzez współżycie seksualne, a jednocześnie się nie zarazić.
 
W tej argumentacji brakuje tylko jednej rzeczy: zdrowego rozsądku. Oczywiste i powszechnie znane fakty przeczą lansowanej przez laickie media opinii, jakoby prezerwatywy rozwiązywały jakikolwiek problem. Wszystkim wiadomo, że swoją najwyższą skuteczność antykoncepcyjną (5 według wskaźnika Pearla) prezerwatywa osiąga jedynie wówczas, gdy dokładnie stosuje się techniki jej użycia. Na czym one polegają? Chodzi o specjalne czynności, wykonywane od samego początku współżycia (nakładanie) poprzez akt płciowy (uważanie) aż do jego zakończenia (szybkie wycofanie). W konsekwencji stosowanie prezerwatywy wymaga takiego zaangażowania i skupienia uwagi na tej gumce, że określenie „współżycie z prezerwatywą” o wiele lepiej oddaje rzeczywistość niż „współżycie z zastosowaniem prezerwatywy”. Z pewnym uproszczeniem można powiedzieć, że następuje wówczas stosunek przerywany przy częściowym odizolowaniu mechanicznym partnerów. Brzmi zachęcająco, nieprawdaż? A ile w tym miłości romantycznej... Szkoda tylko, że media nie nazywają rzeczy po imieniu.
 
Jednocześnie należy pamiętać o tym, że zabezpieczenie w 60% przed zarażeniem się chorobą weneryczną, a zwłaszcza przed AIDS, jest raczej dowodem nieprzydatności prezerwatywy. Bo przecież jeżeli 100 osób podejmie współżycie z chorą osobą, pokładając ufność w gumce, to 40 z nich zginie. Kto ponosi odpowiedzialność za ich śmierć? Może papież, który nawoływał do wstrzemięźliwości seksualnej?... Postawmy sprawę uczciwie: dlaczego ani jednej sprawy nie wytoczono przeciwko producentom, sprzedawcom i propagatorom prezerwatyw, kiedy wiadomo, że co najmniej 40% wszystkich chorych na AIDS na przykład w Wielkiej Brytanii zachorowało w wyniku kontaktów seksualnych z użyciem prezerwatywy? I dlaczego Ojciec Święty Benedykt XVI został tak mocno skrytykowany, pomimo że jego nauczanie ani jednej osoby nie naraziło na śmierć?
 
Przyjrzyjmy się bliżej faktom, tak chętnie ignorowanym przez wszystkich, którzy bronią prezerwatyw, dających złudzenie „bezpiecznego” uprawiania seksu, i którzy twierdzą, że abstynencja seksualna jest niemożliwa i nie rozwiązuje żadnych problemów.
Przede wszystkim naukowcy amerykańscy, a także badacze z krajów Wspól­no­ty Europejskiej przeprowadzili bar­dzo dokładne badania lateksu – two­rzy­wa, z którego wytwarza się pre­zer­wa­ty­wy. Okazuje się, że w gąbczastej struk­tu­rze lateksu znajdują się otwory zwane mikroporami, które są dokładnie widoczne pod mikroskopem. Pojedynczy por w pre­zer­wa­ty­wie ma średnicę wielkości 5 mi­kro­me­trów. Do dnia dzisiejszego nie udało się wyprodukować takiej pre­zer­wa­ty­wy, która nie miałaby tych mikrootworów. 
 
Aby zobrazować „skuteczność” pre­zer­wa­ty­wy w sposób graficzny, przed­sta­wia­my w skali porównawczej mi­kro­po­ry w prezerwatywie oraz plemnik i wi­ru­sy chorobowe. Plemnik, wi­docz­ny na rysunku, ma w przekroju naj­szer­sze­go miejsca 3 mikrometry. Jest więc o 2 mi­kro­me­try węższy od prze­cięt­ne­go mi­kro­po­ra w prezerwatywie. Dla­te­go może się zdarzyć, że plemnik przej­dzie przez ten mały otwór. Badania w An­glii wy­ka­zu­ją co najmniej 14 takich przypadków w ciągu roku na 100 par sys­te­ma­tycz­nie stosujących pre­zer­wa­ty­wy. Taką samą liczbę podaje Światowa Organizacja Zdrowia.
 
Jeżeli chodzi o chorobę AIDS, to wywołuje ją wirus HIV, który znajduje się głównie w spermie, we krwi oraz w wy­dzie­li­nie pochwowej osób zarażonych. Tak więc najczęstszą drogą zakażenia tą cho­ro­bą jest współżycie seksualne. Jeżeli popatrzymy na rysunek, to zobaczymy, że wirus HIV, który ma w przekroju tyl­ko 0,1 mikrometra, jest 50 razy mniej­szy od jednego mikropora pre­zer­wa­ty­wy.
 
Widać stąd wyraźnie, jak wielkim i perfidnym kłamstwem jest reklama pre­zer­wa­ty­wy jako skutecznego za­bez­pie­cze­nia przed AIDS. Odpowiedzialni za głoszenie tego kłamstwa przy­czy­nia­ją się do rozpowszechniania tej strasznej śmiertelnej choroby oraz innych chorób prze­no­szo­nych drogą płciową.
 
Najbardziej niezaprzeczalny efekt abstynencji seksualnej (zmniejszenie o 60% przypadkowych kontaktów seksualnych) miał miejsce w Ugandzie, gdzie liczba zachorowań na AIDS zmniejszyła się od początku lat 90. ub. wieku o 70%. Podobne powiązania pomiędzy aktywnością seksualną (z prezerwatywami lub bez nich) są zauważalne również w innych krajach afrykańskich: im więcej rozpusty, tym więcej zachorowań na AIDS. Zwolennikom prezerwatyw nigdy nie udało się przedstawić jakichkolwiek danych liczbowych wykazujących spadek liczby zachorowań wskutek wzrostu sprzedaży prezerwatyw, dlatego też zamiast rzeczowej dyskusji media podejmują dużo krzyku: jaki to papież zacofany, do jakich to dobrodziejstw nie dopuszcza katolików itd.
Prawda jednak jest taka, że gdziekolwiek promowano stosowanie prezerwatyw, wszędzie tam liczba zachorowań na choroby weneryczne (w tym na AIDS) wzrastała. O tym mówi nawet British Medical Journal, powołując się na wyniki badań w Kanadzie, Szwecji i Szwajcarii. Mechanizm jest prosty: stosowanie prezerwatyw stwarza fałszywe poczucie bezpieczeństwa, prowadzące do przygodnych stosunków seksualnych.
 
Gdyby ktoś zapragnął pomyśleć logicznie, bez trudu by zauważył, że rozwiązaniem problemu jest abstynencja seksualna, ograniczająca współżycie wyłącznie do ram małżeństwa. Gdyby ktoś potrzebował dowodów na to, łatwo znalazłby je w postaci raportów z licznych badań potwierdzających skuteczność programów promujących abstynencję seksualną w zapobieganiu chorobom wenerycznym. Niestety, dla tych, którzy pragną za wszelką cenę odbyć kolejny stosunek, ani logika, ani argumenty nie mają znaczenia. Tacy ludzie są celem wszelkich kampanii promujących prezerwatywy, prowadzonych pomimo całego materiału dowodowego o ich nieskuteczności.
 
Ostatecznie wybór należy do każdej i każdego z nas. Możemy badać fakty i dowody i wyciągać wnioski. Możemy też polegać na autorytecie Kościoła, który nawołuje do odpowiedzialnego korzystania ze swojej seksualności. Kościół krytykuje prezerwatywy nie dlatego, że jest uprzedzony, tylko dlatego, że za ich pomocą dokonuje się manipulacji i kolosalnego oszustwa całych społeczeństw. Kościół, widząc fakty i analizując je z punktu widzenia dobra człowieka, nie może się zgodzić na to, żeby człowiekiem tak poniewierano.
 
Za dużo ludzi pokładających ufność w prezerwatywie straciło życie wskutek zarażenia się AIDS. Za dużo ludzi poszło za złudzeniem bezpieczeństwa i zniszczyło swoje małżeństwa zdradą. Za dużo dzieci, poczętych pomimo stosowania prezerwatywy, zostało zamordowanych na drodze aborcji. Ja osobiście nie mogę uznać za dobry środek, który wniósł tyle zła w życie tak wielu ludzi. W związku z tym ja osobiście cieszę się, że Ojciec Święty wraz z całym Kościołem zdecydowanie sprzeciwia się upowszechnianiu i stosowaniu tego środka. Dla mnie oznacza to, że nie tylko w „pobożnych życzeniach” jest on obrońcą prawdziwej godności ludzkiej i jedności małżeńskiej, wyrażającej się m.in. w normalnym, naturalnym współżyciu, że zależy mu na życiu każdego człowieka oraz że konsekwentnie stoi na straży prawdy.
 
Mirosław Rucki - Miłujcie się!

Komentarze (20):

anonim2015.10.1 19:17
Plemnikini wirusy przechodza przez mikropory w prezerwatywie?!?!?! Czy autor uwaza wszystkich za idiotow i opowiada bzdury czy moze jest skonczonym ignorantem i nieukiem? Kazdy moze zrobic sam eksperyment w domu i nadmuchac prezerwatywe. W jakis magiczny sposob czasteczki powietrza, ktore sa nieporownywalnie mniejsze od plemnikow i wirusow zostaja zatrzymane w srodku. Toz to szok! :-) Prezerwatywa to najprostsza i najbardziej dostepna metoda antykoncepcji. Kosciol powinien przestac rozpowszechniac takie bzdury.
anonim2015.10.1 19:51
Akurat a artykule mają rację z tymi porami choć niektórym wydaje się to nieprawdopodobne. Pracuję w szpitalu i uczono nas ze rękawiczki nie chronią przed zakażeniem wirusami, jedynie bardzo częsta dezynfekcja rąk.
anonim2015.10.1 20:15
Kościół dopuścił współżycie w dni niepłodne w celu zapobiegania poczęcia ... więc z prezerwatywą nie będzie problemu. Z drugiej strony: nauka Papieża o prezerwatywie nie ma statusu ex Catherda i jest obarczona ryzykiem błędu. To nie dogmat. Po trzecie - prezewatywę w celu regulacji poczęć stosuje 93% wiernych Kościoła Katolickiego ;)
anonim2015.10.1 20:48
A który katolik się przejmuje zdaniek Kościoła w tym temacie? 1-2 % no może 3% i to tyle w temacie.
anonim2015.10.1 20:54
Głupoty powtarzane od 20 lat o mikroporach, bez naukowych potwierdzeń. Stosunek w dni niepłodne, tak samo jest nastawiony na doznania przyjemności, jak akt małżeński w prezerwatywie. Oczywiście prezerwatywa nie chroni przed zakażeniami oralnymi, jak HPV, co nie zostało podjęte w artykule.
anonim2015.10.1 21:45
"JUSTKAA" Co ty za brednie wypisujesz!!!??? Gdzie cię uczono że rękawiczki nie chronią przed zakażeniem?! To zdezynfekuj sobie łapki i idź pobierać krew i niech ci się leje po rączętach albo wytnij wyrostek robaczkowy, czy natnij pacjentowi ropnia.Oczywiście rób to bez rękawiczek.Po zabiegu także zdezynfekuj sobie łapki i licz na to że nie złapiesz jakiejś francy. Co za kretynizmy wypisujesz! Skoro cię tego uczono to podaj źródło tej bezcennej wiedzy.A tak na marginesie to łapki w szpitalu należy myć i dezynfekować zarówno przed jak i po użyciu rękawiczek.
anonim2015.10.1 21:48
jeszcze do "justkaa"- i zapamiętaj sobie że rękawiczki podobnie jak i prezerwatywy są różnych rozmiarów i są do JEDNORAZOWEGO użytku.
anonim2015.10.1 21:49
@Broda, Tomasz J Być może rzeczywiście tylko 3% albo 7% katolików przejmuje się oficjalną nauką Kościoła, ale Ewangelia nie gwarantuje nam żadnej procentowej liczby zbawionych. Wręcz przeciwnie, sugeruje, że niebo będzie raczej pustawe (Mt 7,13-14 "Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują").
anonim2015.10.1 22:19
@Pawel_b Dobrze ze poruszasz ten temat ... bo widzisz ... antykoncepcja znana była w czasach antycznych, starożytnych ... znana była w czasach Jezusa. I jedno jest pewne - pomimo tego ani Patriarchowie, ani prorocy, ani Jezus, ani Apostołowie, ani Bóg, ani pół słowem nie wspomnieli o tym że antykoncepcja jest zła i tego powodu ktoś mógłby mieć nieprzyjemności na sądzie.
anonim2015.10.1 22:22
Kto mądry, ten wie, co robić, kto głupi - trudno. Z tym, że jak mawiali różni bystrzy ludzie - nie znalazł się jeszcze taki na tym świecie, który by narzekał na to, że brak mu mądrości. Podejrzewam, że gdyby się taki znalazł i naprawdę, szczerze biadał nad własną głupotą - byłby największym mędrcem, jakiego Ziemia po sobie nosiła. Zaraz po Panu Jezusie i Maryi. A co do tego, że podobno tylko kilka procent katolików nie używa gumek - cóż, Bóg nikogo z nas nie będzie sądził według klauzuli "bo tak postępowała większość", tylko według zgodności naszego postępowania z Ewangelią i nauczaniem Kościoła, czyli Tradycją. Jak byłem mały i zrobiłem coś głupiego na podwórku, to się tłumaczyłem że przecież wszyscy koledzy tak robią. I dostawałem odpowiedź od rodziców: "ty nie jesteś twoimi kolegami". Konsekwencje głupoty dotykają niezależnie od tego, ile osób jej się dopuszcza. Np. zdecydowana większość osób nie uprawia systematycznie żadnego sportu. Czy jak mi będą robić bypasy za 20 lat, bo siedziałem w fotelu przed Frondą zamiast po...ać na siłowni co 2-gi dzień, to nikogo nie będzie obchodziło tłumaczenie, że przecież większość ludzi nie zasuwa na siłce co 2 dni. Ani nawet codziennie. A na koniec znane powiedzenie: "jedzcie g..., miliardy much nie mogą się mylić!"
anonim2015.10.1 22:23
@Shank: to po co na Frondę wchodzisz? Zwisa Ci to, czy nie? Jak mi zwisa z kim spędziła noc jaka gwiazda, to nie wchodzę na "pudelka".
anonim2015.10.1 22:30
@Paweł I jeszcze jedno - to akurat może tłumaczyć twoją wypowiedź: kompletny brak znajomości Biblii. Tylko tym tłumaczę sobie to co napisałeś. Przecież nie dopuścił byś się ordynarnego i chamskiego kłamstwa lub naciągania? Prawda ? Gdybyś miał wiedzę znał byś Apokalipsę, rozdział 7 9 Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. 10 I głosem donośnym tak wołają: "Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka". Nic tam nie ma o nieprzebranym tłumie, który nie używał gumek.
anonim2015.10.1 22:35
@Pokręć Coś ci się pokręciło ;) Świadomie ukrywasz fakt że kwestia gumek nie wchodzi do Tradycji ... a nauka papieża nie jest dogmatem i nie kozysta z przywileju nieomylności...
anonim2015.10.2 7:23
Pokręć: Mylisz się, był taki gość. Sokrates się nazywał. Co do nauczania Kościoła, to jakoś bardziej ma dla mnie znaczenie to, co jest napisane w Humanae Vitae, niż to co ktoś napisał w "Miłujcie się". Swoją drogą poziom raczej mizerny artykułu, a szkoda, bo temat ważny.
anonim2015.10.2 9:12
A może to jest jakaś nowa moda ? Nowy trend w doktrynie - aby się mnożyć jak króliki ;)
anonim2015.10.2 10:06
"@Pokręć, chcę jako ochrzczony i tym samym podnoszący statystyki kościółkowi, wyrazić swoją opinię na ten temat :) Chcesz zamknąć mi buzię? :)" Jeżeli mówieniem ,że "coś Ci wisi" kiedy nikogo to nie interesuje , uważasz ,że wyraziłeś swoją opinię to trwaj w tym przekonaniu dalej.
anonim2015.10.2 10:51
kiedyś popełniłem artykuł na podobny temat, może bedzie dla niektórych bardziej strawne, zapraszam: http://www.fronda.pl/blogi/nie-sprzedawaj-duszy-diablu-bog-da-ci-za-nia-wiecej/boska-koncepcja-malzenstwa,27837.html
anonim2015.10.2 12:21
@Tek Fajny art napisałeś - no ale metodologicznie wadliwy. Podam tylko dwa przykłady : powołujesz się na przykład Onana. Nie napisałeś że Bóg ukarał go za niewypełnienie prawa lewiratu - a przecież to było złe w oczach Boga, a nie to że wylał nasienie. Drugi przykład na podparcie tezy o użyciu prezerwatywy jako czegoś co zaburza zjednoczenie... cóż - jakby przyjąć taką argumentację, to uprawnione byłoby stwierdzenie że współżyjąc z prostytutką w prezerwatywie nie grzeszę, bo się z nią nie jednoczę i nie jesteśmy jednym ciałem. Argumwntacja do bani, bo zamiast zbadać temat ma udowodnić z góry zakladaną tezę.
anonim2015.10.2 14:00
"Nie rozumiesz :) Ciebie nie interesuje, a dla kościółka to, że mi powiewa jakie ma zdanie na temat antykoncepcji w jakiejkolwiek postaci jest zwyczajnie niewygodne, ponieważ ja jako ochrzczony jestem jednym z tych podobno 90% katolików. Paniała Kamykowa? ;)" Nie wiem jak się objawia niewygoda dla kościółka , może komuś rosnął odciski? Ja nie cierpię z tego powodu dolegliwości.Czytam ,że jesteś ochrzczony zatem wierzący niepraktykujący, albo inne kuriozum. Jestem zdania ,że na nieobcowaniu z Bogiem tracisz Ty , li i jedynie. Tyle paniała.
anonim2015.10.3 19:25
Ja uważam, że z gumką nie jest wcale podniecająco ale to kwestia gustu :-)))