Jacek Salij OP: O losie dzieci zmarłych bez chrztu - zdjęcie
07.01.21, 09:20Fot. via Pixabay

Jacek Salij OP: O losie dzieci zmarłych bez chrztu

59

Znajomym umarło dwumiesięczne dziecko. Nastąpiło to niespodzianie, kiedy nie było jeszcze ochrzczone, co spowodowało u nich duże poczucie winy. Pod wpływem ich nieszczęścia, chodzą mi po głowie myśli następujące: czy to możliwe, żeby zbawienie dziecka zależało od czegoś, na co ono nie ma wpływu? Przecież małe dziecko nie ma tu nic do powiedzenia. To od jego rodziców zależy, czy zechcą je zanieść do chrztu.

A ponieważ również wątpliwości chodzą parami, to od razu przyszła mi wątpliwość następna: przecież małe dziecko nie zostało jeszcze wprowadzone w świat wartości wyższych, nie ma też jeszcze żadnego pojęcia na temat Boga. Czy wobec tego, jeśli umrze, w ogóle będzie zdolne do życia wiecznego? Przecież śmieszne byłoby wyobrażać sobie, że aniołowie wychowują takie dzieci, dopóki nie osiągną dojrzałej ludzkiej świadomości.

Toteż, o ile mi wiadomo, nikt w Kościele czegoś takiego sobie nie wyobrażał. Myślę, że Pański problem (jeśli nie mam racji, to chwała Bogu) bierze się z ukrytego założenia, że w pełni człowiekiem jest się dopiero wówczas, kiedy się osiągnie ewidentnie ludzką świadomość.

Otóż to błąkające się gdzieś po zakamarkach współczesnej mentalności założenie wydobył i propaguje australijski filozof, Peter Singer, autor wyjątkowo niegodziwych i nieludzkich poglądów na temat człowieka. Zdaniem Singera, małe dzieci (a już zwłaszcza w okresie płodowym) to dopiero kandydaci na ludzi, toteż aborcja powinna być bez ograniczeń dozwolona. Co więcej, człowiek może przestać być osobą, na przykład wskutek demencji czy innego rodzaju nieodwracalnych zaburzeń świadomości — a przestając nią być, traci prawo do życia. Singer z całą otwartością głosi, że osobą i podmiotem prawa do życia jest zdrowy szympans, natomiast nie jest nią i zasługuje na eutanazję sklerotyk oraz człowiek głęboko upośledzony umysłowo.

Przywołuję te przerażające poglądy Singera, bo na ich tle wyraźnie widać, że nauka Kościoła na ten temat nie jest jakąś oderwaną od życia teorią, ale stanowi realne zabezpieczenie naszej ludzkiej godności. Otóż Kościół uczy, że nie ma takich ludzkich istot, którzy nie byliby zarazem osobami. „Życie ludzkie — czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, 2270 — od chwili poczęcia [ aż do naturalnej śmierci] powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia”.

Właśnie pełnym człowieczeństwem małych dzieci oraz ich istotną równością z ludźmi dorosłymi uzasadniał synod kartagiński, z 252 roku, obyczaj udzielania chrztu niemowlętom od razu na drugi lub trzeci dzień po urodzeniu: „Wszyscy ludzie, skoro raz zostali stworzeni przez Boga, są sobie równi i jednakowi. W oczach świata, z biegiem czasu wzrastamy co do ciała, jednakże wobec Boga wiek nie stanowi różnicy. Gdyby łaska, jaką otrzymują ochrzczeni, zależała od wieku przyjmującego, musiałaby być większą lub mniejszą. Tymczasem Duch Święty udziela łaski nie według jakiejś wyznaczonej miary, lecz w swej dobroci i ojcowskiej łaskawości wszystkim jednakowo. Bóg nie ma względu na osobę, ani na jej wiek, i w ten sposób objawia swoje ojcostwo, że wszystkim udziela łaski jednakowo” (św. Cyprian, List 64,3).

Z uchwały 66 biskupów biorących udział w tym synodzie wynika, że synod bronił już wówczas starodawnego zwyczaju przeciwko innowacji wprowadzanej przez biskupa imieniem Fido, który odkładał chrzest niemowląt aż do... ósmego dnia po urodzeniu. Zebrani na tym synodzie biskupi argumentują, że w gruncie rzeczy można by mieć większe opory przeciwko udzielaniu chrztu i łaski osobom dorosłym niż małym dzieciom: „Zresztą gdyby coś miało przeszkadzać ludziom do otrzymania łaski, to raczej dorosłym, starszym i starym, którym na przeszkodzie stoją ciężkie grzechy. Jeśli jednak tym, którzy dopuścili się najcięższych win i wiele poprzednio przeciw Bogu popełnili grzechów, o ile potem uwierzyli, nie odmawia się chrztu i łaski, to o ileż bardziej nie należy w tym przeszkadzać nowo narodzonemu dziecięciu, które nie popełniło żadnego grzechu, lecz tylko przy pierwszym swym narodzeniu zostało dotknięte zarazą dawnej śmierci. Dlatego tym łatwiej może otrzymać przebaczenie grzechów, że obciążają je nie własne, lecz cudze grzechy” (tamże, 64,5).

Toteż Kościół — w ciągu całej swojej historii — przykładał niewyobrażalnie wielką wagę do tego, żeby dzieci rodziców wierzących nie odchodziły z tego świata bez chrztu. Kościół nie zna bowiem pojęcia „kandydat na człowieka” (podobnie jak nie zna pojęcia „eks—człowiek”). Głosząc zaś, że wszyscy ludzie są obdarzeni bytem osobowym i wezwani do życia wiecznego, tym samym Kościół wierzy, że każda istota ludzka, skoro tylko zaistniała, jest do tego życia wiecznego zdolna. Świadectwo tej wiary znalazło się również w najnowszym Kodeksie prawa kanonicznego, który — w kanonie 871 — ustanawia, że „płody poronione, jeśli żyją, należy, jeśli to możliwe, chrzcić”.

Pan pyta, jak możliwe jest wiekuiste radowanie się Bogiem przez kogoś, kto na tej ziemi nie osiągnął jeszcze — jak się wydaje — nawet minimum ludzkiej świadomości. Myślę, że jest to jedno z tych pytań, na które odpowiedź na pewno zna Pan Jezus, my zaś znać jej nie musimy. Wystarczy, że zawierzymy Duchowi Świętemu, który od wieków podpowiada Kościołowi, ażeby przykładał jak największą wagę do tego, by potomstwo jego dzieci nie umierało bez chrztu.

Czyżby stąd wynikało, że dzieci zmarłe bez chrztu nie będą zbawione? Tego nie wiemy i na tej ziemi wiedzieć nie będziemy. Wiemy natomiast, że na pewno zbawione są te zmarłe dzieci, które dostąpiły odrodzenia przez sakrament chrztu. „Jeśli chodzi o dzieci zmarłe bez chrztu — uczy Katechizm Kościoła Katolickiego, 1261 — Kościół może tylko polecać je miłosierdziu Bożemu, jak czyni to podczas przeznaczonego dla nich obrzędu pogrzebu. Istotnie, wielka łaskawość Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni (1 Tm 2,4), i miłość Jezusa do dzieci, która kazała Mu powiedzieć: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im» (Mk 10,14), pozwalają nam mieć nadzieję, że istnieje jakaś droga zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu. Tym bardziej naglące jest wezwanie Kościoła, by nie przeszkadzać małym dzieciom przyjść do Chrystusa przez dar chrztu świętego”.

Odpowiedź na pytanie o los dzieci zmarłych bez chrztu — i to, co na ten temat wiemy, i to, czego nie wiemy — krótko da się ująć w kilku następujących punktach:

  1. Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny, i niewątpliwie nikogo nie skrzywdzi. Nie skrzywdzi też żadnego dziecka, które nie miało szczęścia zostać ochrzczone. Toteż Jemu właśnie, sprawiedliwemu i miłosiernemu Bogu, polecamy te wszystkie nasze dzieci, które — z naszej winy czy bez niej — umarły nie ochrzczone.
  2. Kościół zawsze przywiązywał — i nadal przywiązuje — wielką wagę do tego, aby urodzone dzieci nie opuszczały tego świata nie wyposażone w dar chrztu świętego.
  3. „Bóg związał zbawienie z sakramentem chrztu, ale sam nie jest związany sakramentami” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1257). Upoważnia to nas do nadziei, że Bóg znajdzie sposób na zbawienie również dzieci zmarłych bez chrztu, jednak nie możemy mieć pewności na ten temat.
  4. Zabijanie dzieci, również w najwcześniejszym okresie ich życia, jest bardzo ciężkim grzechem, toteż radykalnie należy odrzucić wszelkie wyjaśnienia na temat ich losu ostatecznego, jakoby zabijając je, świadczyło im się dobrodziejstwo. Dotyczy to na przykład sugestii, jakoby dzieci abortowane zostały ochrzczone we własnej krwi. W ogóle przewrotna logika, jakoby — żeby użyć formuły Adama Asnyka — „król Herod dobrodziejem był dla sierot” powinna być wykluczona z dyskursu na temat zbawienia dzieci nie ochrzczonych.
  5. Rodziców wierzących, których dzieci bez ich winy umarły bez chrztu, wolno pocieszać nadzieją, że zostały one ochrzczone w ich wierze. Wydaje się, że taka ekstrapolacja starochrześcijańskiej jeszcze idei chrztu pragnienia jest w pełni uzasadniona.
  6. Wydaje się, że uprawnione jest pocieszanie również tych rodziców, którzy zawinili przeciwko swojemu dziecku, dopuszczając do tego, że umarło ono bez chrztu. Wolno ich na przykład zachęcać do „podpowiadania” Panu Bogu, ażeby ich obecne życie wiarą (np. troskę o religijną atmosferę w rodzinie, itp.) przyjął jako próbę „wynagrodzenia” za tamto zaniedbanie oraz jako błaganie na rzecz zbawienia ich dziecka.
  7. Sądzę, że pocieszać wolno nawet tych rodziców, którzy dopuścili się dzieciobójstwa. Rzecz jasna, dopiero po ich jednoznacznym nawróceniu się i wewnętrznym uznaniu, że nie ma takiej sytuacji, która usprawiedliwiałaby zabicie dziecka. Szczególnie cenną formą przebłagania Boga za ten grzech oraz wstawiania się za dzieckiem, które zostało przez nich tak ciężko skrzywdzone, jest czynne angażowanie się w ratowanie życia innych dzieci oraz przyczynianie się do atmosfery życzliwej życiu, przychylnej przyjmowaniu poczętego dziecka również w sytuacjach bardzo trudnych.
  8. Warto zauważyć, że zarówno nauka Kościoła na temat chrztu małych dzieci (por. np. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1250), jak pocieszanie rodziców martwiących się tym, że ich zmarłe dziecko nie było ochrzczone, zakłada wiarę, że do zbawienia nikt nie idzie w pojedynkę, ale zdążamy tam razem z innymi. We wspólnocie wiary otrzymujemy różnorodną pomoc od innych, ale też możemy i powinniśmy sami innym pomagać. Zwłaszcza własnym dzieciom. Czy nawet tym, które z naszej winy umarły bez chrztu, jak to próbowałem pokazać w dwóch poprzednich punktach? Wydaje się, że tak. Ale Duch Święty jeszcze tego Kościołowi ostatecznie nie powiedział
O. Jacek Salij OP

opoka.org.pl

Komentarze (59):

Janio2021.01.11 8:42
Najpierw wiara i miłość a potem religijność, rytuały. To drugie wynika z tych pierwszych. Jeśli opuściłeś to pierwsze to daruj sobie to drugie, bo błądzisz. Jeśli Bóg potępia aborcję, to znaczy że dał godność człowiekowi i jest on nim od chwili poczęcia. Niemożność udzielenia chrztu dziecku z tego powodu że z woli Bożej umarło przed nim, nakazuje nam nawet wierzyć że dziecko to zostało w inny duchowy sposób już ochrzczone i przeznaczone do życia w chwale Boga. Wiara w nieskończoną miłość Boga i to że stworzył człowieka na swoje podobieństwo oraz nie stworzył niczego w nienawiści, każe przyjąć ufność że te dzieci są pod opieką Boga, gdyż nie stwarza Bóg stworzenia aby przekazać je do piekła bez uprzedniego wolnego wyboru człowieka który dokonuje tego przez wiarę, miłość , uczynki. A co najważniejsze a o tym zapominamy Krew i mękę Jezusa Chrystusa, Syna Bożego a nie nasze zasługi które nas zbawić nie mogą a jedynie zadośćuczynić za zło które stało się naszym udziałem. Przepraszam za lekko filozoficzny ton. Najpierw wiara i miłość. Potem cała reszta która ma wtedy sens. Pozdrawiam, wszystkiego dobrego Wam!
Józef2021.01.11 7:20
Kościół katolicki od samego początku oddalał się od Biblijnej Prawdy, a tym samym od Jezusa. Stworzył nikolaickie podziały na duchowieństwo i lud, a uwiązując ludzi od urodzenia do swojej organizacji poprzez pokropienie na podstawie wiary odziedziczonej, oszukał ich, że ta cudza wiara wystarczy. Lecz Jezus mówi inaczej: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony." Mar.16:16 "Uwierzy", to znaczy dokona osobistego wyboru. Niemowlę nie dokonuje wyboru, a więc chrzest nie ma podstaw. Poza tym stosowana w KK forma przez pokropienie jest zupełnie nie biblijna. Chrzest to zanurzenie. Ponad to wszystko, tam, gdzie niema świadomości grzechu, nie ma też odpowiedzialności. Każde niemowlę należy do Boga i wszystkich nas dorosłych wyprzedza w drodze do Bożego Królestwa.
To2021.01.9 12:55
wiemy na pewno a tamtego nie wiemy a wszystko to wymyślił człowiek dla człowieka żeby mieć nad nim władzę, niestety. Wymyślili to ci którzy myśleli dla tych którzy umysłu nie używali.
Andrzej2021.01.10 13:34
w III wieku 60 biskupów ustaliło reguły nieznane w piśmie i każą wierzyć, że to prawda objawiona. Jezus był ochrzczony nieco później niż 8 dnia życia, miał bodaj 30 lat. Wszyscy przed Janem i on sam nie byli chrzczeni. A Noe, Mojżesz. Potępieni jak nic.
Jakub2021.01.8 0:32
Słyszałem od osób starszych, że były uczone na religii w KRK jako b. młode dzieci, że jeśli dziecko nowonarodzone nie domaga a jest pewien kłopot z chrztem, to rodzic może sam ochrzcić swoje dziecko i będzie to chrzest ważny. Gdy dziecko przeżyje a okoliczności pozwolą to należy jak najszybciej ponownie ochrzcić dziecko już przez kapłana w kościele. Czy po SW II to również obowiązuje?
Anonim2021.01.8 2:48
Nie. Chrzest jest jeden. Nie chrzci się ponownie. Można tylko dopełnić uroczystej ceremonii. A ochrzcić, w uzasadnionych przypadkach, może każdy. Nie tylko rodzice.
Jakub2021.01.8 19:29
Każdy, to znaczy również poganin?
Paweł2021.01.10 21:02
Zaskakująco wygląda, że tak: " chrztu może udzielić każda osoba świecka mająca właściwą intencję. Należy wówczas polać głowę dziecka (lub osoby dorosłej) wodą i wypowiedzieć formułę chrzcielną: "/Imię/, ja ciebie chrzczę w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego". " https://dekanatniedobczyce.my.wiara.pl/temat/2018/03/07/Chrzest-sw-udzielany-w-sytuacji-zagrozenia-zycia Choć może to również dobre pytanie do ojca Jacka
Marian2021.01.7 19:52
A ja myślałem że przerabia się je na szczepionki.
Jacek Salij OP:2021.01.7 16:04
O losie dzieci zmarłych bez chrztu Znajomym umarło dwumiesięczne dziecko. Nastąpiło to niespodzianie, kiedy nie było jeszcze ochrzczone, co spowodowało u nich duże poczucie winy. Pod wpływem ich nieszczęścia, chodzą mi po głowie myśli następujące: czy to możliwe, żeby zbawienie dziecka zależało od czegoś, na co ono nie ma wpływu? Przecież małe dziecko nie ma tu nic do powiedzenia. To od jego rodziców zależy, czy zechcą je zanieść do chrztu. A ponieważ również wątpliwości chodzą parami, to od razu przyszła mi wątpliwość następna: przecież małe dziecko nie zostało jeszcze wprowadzone w świat wartości wyższych, nie ma też jeszcze żadnego pojęcia na temat Boga. Czy wobec tego, jeśli umrze, w ogóle będzie zdolne do życia wiecznego? Przecież śmieszne byłoby wyobrażać sobie, że aniołowie wychowują takie dzieci, dopóki nie osiągną dojrzałej ludzkiej świadomości. Toteż, o ile mi wiadomo, nikt w Kościele czegoś takiego sobie nie wyobrażał. Myślę, że Pański problem (jeśli nie mam racji, to chwała Bogu) bierze się z ukrytego założenia, że w pełni człowiekiem jest się dopiero wówczas, kiedy się osiągnie ewidentnie ludzką świadomość. Otóż to błąkające się gdzieś po zakamarkach współczesnej mentalności założenie wydobył i propaguje australijski filozof, Peter Singer, autor wyjątkowo niegodziwych i nieludzkich poglądów na temat człowieka. Zdaniem Singera, małe dzieci (a już zwłaszcza w okresie płodowym) to dopiero kandydaci na ludzi, toteż aborcja powinna być bez ograniczeń dozwolona. Co więcej, człowiek może przestać być osobą, na przykład wskutek demencji czy innego rodzaju nieodwracalnych zaburzeń świadomości — a przestając nią być, traci prawo do życia. Singer z całą otwartością głosi, że osobą i podmiotem prawa do życia jest zdrowy szympans, natomiast nie jest nią i zasługuje na eutanazję sklerotyk oraz człowiek głęboko upośledzony umysłowo.
Roman2021.01.7 17:13
Jacek Salij OP Ps 139.13 mówi: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę (dop. skąd zna?), nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi". UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. W piekle byliśmy utkani n zasadzie "oko za oko." No i przyszliśmy na ten nasz świat jak Chrystus przez łono kobiety (dop. Chrystus przyszedł z nieba) z ułożoną drogą życia, łącznie z jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał."
Protestant2021.01.7 15:32
Zawsze szanowałem ks. J. Salija za osadzanie jego tekstów w biblijnym kontekście. Tym razem tego wyraźnie zabrakło. Gdyby ktokolwiek czytał Nowy Testament bez zastanawiania się, co później zrobiła z nim średniowieczna tradycja - to nie o los dzieci musiałby się kłopotać. "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego." (Mt. 18,3). Dziecko już jest jak dziecko - a co z apostołami, papieżami, kardynałami i biskupami? Czy oni mają szansę na zbawienie? Tak, jeśli staną się jak dzieci... Jezus nie mówi: "stańcie się jak ochrzczone dzieci" lecz "stańcie się jak dzieci". W kościele czasów apostolskich dzieci nie chrzczono. A później - chrzczono jedynie sporadycznie. Dopiero w czasach sporu Augustyna z Pelagiuszem, biskup Hippony wydobył ten argument przeciwko swemu oponentowi: "gdyby w dzieciach nie było winy, po cóż byłby ich chrzest?". Wtedy to pojawiła się Augustiańska doktryna grzechu pierworodnego. Ale to nie znaczy, że w tych czasach (przełom IV/V w.) chrzest dzieci był praktyką powszechną. Sam Augustyn, chociaż jego matką była chrześcijanka (znana jako św. Monika) - chrzest przyjął dopiero w wieku 33 lat, wraz ze swoim nastoletnim, nieślubnym synem. W tym czasie zdarzała się praktyka zupełnie przeciwna, np. cesarz Konstantyn Wielki zwlekał z chrztem niemal do śmierci. Jako nieochrzczony zwoływał Sobór Nicejski, wyznaczał i usuwał biskupów, okrutnie rozprawiał się z politycznymi oponentami - mając w zanadrzu chrzest, który wg katolickiej doktryny "gładzi wszystkie grzechy popełnione przed jego przyjęciem". Sakramentalny znak chrztu wyparł całkowicie to, co było istotą nauczania Chrystusa: nawrócenie i wiarę. Od końca IV w. powoływano na urzędników państwowych wyłącznie chrześcijan. Czy pytano ich o wiarę? Nie! O chrzest.
Protestant2021.01.7 15:33
Brak chrztu umierających dzieci stał się nagle problemem pierwszoplanowym. Dalej przytoczę opublikowane przed kilku laty na nieistniejącym już portalu informacje od użytkownika pod pseudonimem @Zbrozło: „Bardzo długo obowiązywała zasada, że dzieci poronione i nieochrzczone (urodzone w terminie ale zmarłe po porodzie przed chrztem) nie są członkami Kościoła i nie przysługują im prawa  chrześcijanina, w tym prawo do godnego pochówku. Obowiązywał zakaz chowania takich dzieci na terenie cmentarza. Pochowanie dziecka nieochrzczonego czy poronionego na terenie cmentarza a zatem w ziemi poświęconej, powodowało konieczność ponownego poświęcenia cmentarza, po wyrzuceniu poza jego teren wykopanych zwłok dziecka. Zatem z punktu widzenia doktryny dziecko poronione czy nieochrzczone nie było chrześcijaninem i pochowane mogło być tylko w polu czy w chlewie – jak stanowi jeden z znanych statutów. Tolerowane było, i nie wzbudzało oburzenia, wyrzucenie ciałka takiego dziecka na śmietnik czy do szamba.  (…) Jednak sprawa nie była taka prosta dla rodziców tych dzieci. Oni przecież je już w jakiś sposób kochali. Buntowali się przeciwko takiemu potraktowaniu ciał swoich dzieci. I znajdowali różne wyjścia z sytuacji.
Protestant2021.01.7 15:34
Niektóre parafie wytyczały w kącie cmentarza miejsce na pochówek tych dzieci – traktując ten teren jednak jako teren niepoświęcony. Inni rodzice dawali sobie radę samodzielnie. Dzieci chowane były na granicy cmentarza i pola. Spotyka się nawet wykute w fundamencie  muru cmentarnego wgłębienia w których lokowano ciałka tych dzieci. Wierzono, ze tam jeszcze promieniuje sacrum poświęconej ziemi. Chowano dzieci pod krzyżami czy kapliczkami przydrożnymi. Osobna kategoria miejsc są miejsca związane z pragnieniem zapewnienia tym dzieciom jakieś minimalnej opieki czy ochrony. Chowano je pod okapem domu rodzinnego, pod podłogą domu, pod progiem domu czy inne tego typu miejsca.  Wzruszający sposób znaleziono w Szwajcarii. Tam chowano dzieci pod okapem kościoła. Wierzono po prostu, ze woda deszczowa spadająca na dach kościoła ulega poświęceniu i spada na ziemię już  jako poświęcona. Dziecko polewane taka wodą jest chronione przed złem i chrzczone tą deszczówką.
Protestant2021.01.7 15:35
Na terenie południowych Niemiec i w Szwajcarii znaleziono tez inny sposób. Został on archeologicznie udokumentowany wykopaliskami w Oberburen, a wiemy też o takich praktykach w Bawarii- Ursberg. Tam w kościołach dokonywano tzw. „cudownego chrztu”. Matki czy ojcowie przynosili mianowicie swoje zmarłe dzieci do tych miejsc kultu. Tam składano je przed obrazem Marki Boskiej (Oberburen) czy Chrystusa Ukrzyżowanego (Ursberg) i kładziono im na usta piórka. Jakiekolwiek drgnienie piórka (zawsze coś było przy gęsto rozstawionych zapalonych świecach) traktowano jako chwilowe ożywienie dziecka co pozwalało je szybko ochrzcić. Czynili to dyżurujący księża. Dzieci po takim chrzcie chowano koło kościoła (znaleziono te pochówki) lub zabierano do rodzinnych miejscowości gdzie dokonywano pochówku – już w poświeconej ziemi. Fenomenem jest też- nie do końca wyjaśnione - zjawisko pochówków dzieci w glinianych codziennych garnkach. Nawet używanych – czego dowodzi częste zakopcenie tych garnków. Występowało to zjawisko na terenie Niemiec Polski i Słowacji. Może też Węgier – ale tamte odkrycia nie są w pełni zweryfikowane. Nikt nie wie skąd ten zwyczaj i co miał oznaczać. A stwierdzono  takie pochówki jeszcze z XVIII i XIX  wieku. Nie znane jest nam jakikolwiek ustny czy pisany przekaz o tym zwyczaju. Jest znany tylko z wykopalisk. Ten powyższy skrót informacji o działaniach ludzi w przypadku gdy dotknęło ich nieszczęście straty dziecka pokazuje jak buntowano się przed przekonaniem o potępieniu tych dzieci.”
Roman2021.01.7 17:31
Protestant Chrzest nie gładzi grzechy sprzed jego przyjęcia, a gładzi grzechy życia poprzedniego!
Anonim2021.01.7 17:48
Klupnij się Ezechiel.
rebeliant2021.01.7 14:57
Każdy kto autentycznie kocha wszelkie istoty to przynajmniej chce, aby były zdrowe, silne, samodzielne i w pełni władzy wobec tego co ich dotyczy (czyli wszechwładzy wobec tego co dotyczy danej istoty) - dzieje się z nią tylko to czego ona chce, a wszelkie relacje między istotami zachodzą tylko we wspólnym pełnym panowaniu opartym na porozumieniu.
Ile godzin będziesz dzisiaj napierrdalał?2021.01.7 15:16
Siedziałeś do 3-4 rano, starcza bezsenność, poczucie, że jest się s k u r w y s y n em spać ci nie daje? A może "pracujesz" nad nowym - s k u w y s y ń s t w e m?
rebeliant2021.01.7 14:46
A ja mam w ogóle inne plany niż te, które kreślą człowiekowi Bóg ze swym Diabłem - otóż to do czego powinien dążyć człowiek to wyjście z pomiędzy Boga a Diabła. Świadomość swojej godności nie pozwala być własnością/myszką eksperymentalną jakiejkolwiek istoty, choćby nie wiem jak manifestowała swoją "dobroć". Autentyczna wolność to nie wybór, bo wybór jest znamieniem niewoli. Bóg niejako potępił "nic o nas nic bez nas", a tym czasem z autentycznie wolną istotą nie dzieje się nic co nie byłoby zgodne z jej wolą. Zerwanie zakazanej cebuli było słuszne, ale nie było środkiem do wyswobodzenia się. Życie bowiem w "Bogu" jest życiem martwym, to bycie marionetką, a piekło jest postawione po to, aby człowiek nie podejmował prób wyjścia z tej roli. To nie jest miłość, nawet jeśli półbóg - który przygotował sobie narodziny, dobrał talentów oraz zdolności - przyszedł i rozwalił sobie głowę o stworzone przez siebie istoty jako gorsze od siebie. Oszust chce jeszcze wymazywać prawdę - zupełnie tak jak specjaliści od prania mózgu, aby pokrzywdzony cieszył się jak dureń ze znieczuloną świadomością. A godność istoty wymaga, aby nie ucinać prawdy na każdym etapie jego bytowania, a w konsekwencji pociągać do należytej odpowiedzialności choćby najmniejszego zadrapania.
Iza2021.01.7 14:31
Brednie, które służą straszeniu ludzi. Chrzest dzieci zapewnia kościołowi wiernych - rzekome 88% katolików.
Roman2021.01.7 14:56
Iza My wszyscy jak dziś żyjemy przyszliśmy z piekła!!! A chrzest odpuszcza grzechy życia poprzedniego na zasadzie zamiany obrzydliwości życia poprzedniego, na uciążliwości życia nowego. I ten chrzest jest takim jakby potwierdzeniem odpuszczenia grzechów, bo Bóg już nas przez urodzeniem pokropił czystą wodą. Jest to więc bardzo ważny sakrament.
Iza2021.01.7 16:21
Romanie, uderzyłeś się w głowę, czy upiłeś. Człowieku, wytrzeźwiej.
Roman2021.01.7 16:52
Iza! Tak mówi Ps 139.13: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi. UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. " No i ten utkany człowiek w piekle na zasadzie "oko za oko", przychodzi na świat przez łono kobiety z ułożoną drogą życia i jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał." Rozumiesz?
Anonim2021.01.7 18:06
Oj Iza kiedy ty zmądrzejesz kobieto?
Anonim2021.01.7 14:30
Serio? Komuś umiera dziecko i największym zmartwieniem jest, czy ksiądz je polał wodą za pięć stówek?
Roman2021.01.7 14:59
Anonim Bardzo ważne jest ochrzcić dziecko, co mogą nawet zrobić rodzice, bo w przeciwnym razie powróci tam, skąd przyszło. A my wszyscy przyszliśmy z piekła!!!
Anonim2021.01.7 17:50
Ezechiel, Ezechiel. Kiedy ci te pierdoły wywietrzeją?
Roman2021.01.7 22:49
Anonim Dlaczego pierdoły? Biblia to pierdoły?
Roman2021.01.7 22:51
Anonim To są pierdoły? Ps 139.13 mówi: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę (dop. skąd zna?), nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi". UTKANY W GŁĘBI ZIEMI. W piekle byliśmy utkani n zasadzie "oko za oko." No i przyszliśmy na ten nasz świat jak Chrystus przez łono kobiety (dop. Chrystus przyszedł z nieba) z ułożoną drogą życia, łącznie z jak mówi Ps 139.16: "dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał."
Anonim2021.01.8 0:48
Ezechielku, znamy się nie od dziś. Oboje dobrze wiemy, że chodzi o twoje pieprzenie o reinkarnacji.
Roman2021.01.8 8:31
Anonim To się nazywa zmartwychwstanie!!!!
Anonim2021.01.8 16:04
Ile razy?
Tak działa2021.01.7 16:30
Wyższa Szkoła robienia ludziom wody z mózgu ojca Maślaczka.
chłopka2021.01.7 13:00
Te brednie KK ciągle mnie przerastają . A co z Jezusem gdy był niemowlęciem ? Przecież przyjął chrzest dopiero od Jana Chrzciciela jako dorosły już człowiek po słuchaniu jego nauk . A co z wszystkimi znanymi nam ze Starego Testamentu postaciami na których oparł się Katolicyzm ? Nie byli chrzczeni . A więc też będą przez Boga potępieni ? Byle katolicki księżyna zna zamysły Boga ? Uważa się za chodzącą boskość by dyrygować ludzkimi duszami i przeznaczać je po śmierci wedle własnego upodobania ? Co za durnota . A ludzie nadal wierzą w te ich brednie .
MaxFiend2021.01.7 14:14
Maryja też nie była ochrzczona a została wniebowziętą świętą.
Anonim2021.01.7 17:50
Maryja była bez grzechu poczęta i nie potrzebowała chrztu.
Roman2021.01.7 17:39
Jednak jest napisane: "Przyjmijcie chrzest na odpuszczenie grzechów waszych." Nie patrz więc na kogoś.
gogogo2021.01.7 21:53
Jak byś dobrze uczyła się katechizmu i czytała uważniej Pismo św., to byś wiedziała, że chrzest Janowy nie był sakramentem, tylko znakiem nawrócenia. Chrzwest sakramentalny jest związany ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. Te wszystkie ludzkie brudy świata (moje i twoje też), które symbolizuje obmycie w Jordanuie, Chrystus wziął na siebie.
Anonim2021.01.7 11:00
Co tam chrzest, ważne, żeby kasa się zgadzała.
WCH2021.01.7 10:57
Jezus Chrystus przez swoją śmierć odkupił nas od śmierci wiecznej Ludzie przed Jego przyjściem nie byli chrzczeni. W wyznaniu naszej wiary mówimy "zstąpił do piekieł" a właściwie do otchłani, w której przebywały wszystkie dusze oczekujące zbawienia. Tym samym odkupieńcza śmierć Chrystusa stała się nadzieją wszystkich na życie wieczne w Trójcy Przenajświętszej. Śmierć Chrystusa nie może być bezowocna w przypadku dzieci (i innych osób) nieochrzczonych. Niezniszczalne znamię Chrztu Świętego po przez Ducha św. czyni nas w sposób bezpośredni dziećmi samego Boga i przywraca nam godność jaką miał człowiek u początku stworzenia.
rebeliant2021.01.7 15:02
Taki c h u j !!! Ja bym z tego piekła nie dał się wyciągnąć nawet Duchowi przenajświętszemu. A co tam... kopałbym jeszcze głębiej, aby znaleźć wyjście z tego kołchozu - który ciągnie się od piekieł po "niebo". Ale to raczej nie kopać, a kuć w ścianie trzeba aby wyjść z pomiędzy uciskających.
Roman2021.01.7 17:37
rebeliant Ty płakałeś i błagałeś Boga aby wyrwać się z piekła, a teraz mówisz, że byś się Bogu nie dał wyciągnąć. Co za hipokryzja!!!!
Roman2021.01.7 15:03
WCH Masz rację! Chrystus odkupił nas od śmierci, więc dlatego wszyscy tu na tej ziemi jesteśmy. Ale czy wniebowstąpimy, to najpierw trzeba się ochrzcić, aby mieć odpuszczone grzechy życia poprzedniego.
Idą ciężkie dni…2021.01.7 10:50
a dzieci idą w niebyt.
Janek2021.01.7 10:28
Chrzest nie jest najważniejszy tylko wiara, dlatego chrzest powinny przyjmować osoby świadome świadome "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony." A chrzczenie dzieci to kolejna metoda zastraszania ludzi którą stosuje kościół katolicki aby od małego wzbudzać w wiernych poczucie zagrożenie i winy.
Anonim2021.01.7 17:56
Z tym zastraszaniem to wy Janku macie jakiś problem ,bo nas nikt nie zastrasza.
WOJTEK2021.01.7 10:08
Idą do nieba.
Jan2021.01.7 10:05
A ile teraz czarni biznesmeni inkasują za sakrament chrztu?
antoni.s2021.01.7 9:52
Jest tyle ważnych rzeczy do zrobienia, jeśli nie dla siebie to dla innych, można pomagać na milion sposobów, to czyni nas szlachetniejszymi, a ten tu, podpisany pod tymi pierdołami marnuje czas na, nie wiem nawet jak to nazwać, i jeszcze mu za to płacą!, jeszcze dobrze z tego żyje!, oczywiście nie można złodziejowi zabronić kraść, nie można też autorowi tego "artykułu" zabronić tak trwonić swojego czasu, dopóki nie odizoluje się kościoła od szkół i nauczania, w cudzysłowie oczywiście nauczania, takie kołtuńskie bajania będą miały wzięcie w mniej rozgarniętej, w swoim mniemaniu skrzywdzonej przez los warstwie społecznej.
JP2021.01.7 9:48
Brawo. Cóż z tego, że długi wywód. Sprawa jest b. trudna i tak szczegółowo trzeba wyjaśniać ludziom, którzy być może mają mniej miłości w sobie a więcej skrupulatności. 'Miłość mi wszystko wyjaśniła...." jak pisał Jan Paweł II. Podpisuję się pod każdym zdaniem O. Jacka Salija
Natalja Siwiec2021.01.7 9:45
Śmierć dziecka zawsze jest tragedią. Jedynym pozytywem jest ochronienie go przed brudnymi łapskami Kościoła.
Jarek2021.01.7 9:38
Czy duchowny nie może odpowiedzieć na pytanie w maks 3 zdaniach? Przez dłuuugi czas chrzczono osoby dorosłe. Chrzest niemowląt, to postanowienie KK. Ale sugestia, że nieochrzczone dziecko nie będzie zbawione, to stawianie się wyżej Boga. To Bóg zdecyduje kogo zbawi, a nie ksiądz. Ludzie pogłębiajcie swoją wiedzę religijną sami, myślcie, i nie przyjmujcie bezkrytycznie każdych "mądrości" duchownych. Duchownym zależy na tym aby ludzie żyli w nieustannym strachu, wówczas mają absolutną władzę nad nimi. Po śmierci jest tylko: Bó i ja, nie ma księdza "adwokata", czy księdza "prokuratora"
antoni.s2021.01.7 9:57
Dobrze piszesz.
olo2021.01.7 16:32
zapomniałeś że po śmierci będzie jeszcze szatan który będzie ci prokuratorem i będzie oskarżał cię z grzechów ,jakbyś nie wiedział to wierzący rodzice mają obowiązek chrzcić swoje dzieci bo odpowiadają przed Bogiem za ich życie i wychowanie, a tak się składa że jakiekolwiek zaniedbanie rodziców względem dzieci jest grzechem obciążajacym rodziców
R2021.01.7 17:45
Jarek Masz rację, bo Bóg już nas pokropił wodą niż znaleźliśmy się na naszej ziemi, ale jednak chrzest jest to takie potwierdzenie, taka gwarancja, takie zapewnienie, że grzechy życia poprzedniego zostały odpuszczone.
Po 11 ...2021.01.7 9:36
To kolejny popis czystości teologicznej, czyli wicia się jak piskorz i udzielania odpowiedzi w stylu: "dzieci nieochrzczone zostaną zbawione, to znaczy nie, chyba tak." Żenada, żenada, żenada. A tak swoją drogą gdzie się podziało limbo?, panie Jacku?
Anonim2021.01.7 9:35
"co spowodowało u nich duże poczucie winy" - przecież cała ideologia KK polega na wzbudzaniu poczucia winy i wstydu u tzw. wiernych. Sztuczka wykorzystywana od stuleci by utrzymać się u władzy a zawoalowana bełkotem i kłamstwami jakie są zawarte w tym artykule, ot co!
czekista2021.01.7 9:33
Kosciol karze smiercia dziecka rodzicow.... To jest chore. To jest wywolywanie strachu u rodzicow przez kosciol. To jest szantaz i zbrodnia, ktora jest stosowana przez kosciol od chwili jego powstania.