Gen. Roman Polko dla Frondy: Rosja rozumie tylko język siły - zdjęcie
26.03.18, 20:30Zdj. Kremlinru, CC BY SA 4.0, Wikimedia Commons

Gen. Roman Polko dla Frondy: Rosja rozumie tylko język siły

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Kilkanaście państw Unii Europejskiej, ale również Ukraina i Stany Zjednoczone zdecydowały o wydaleniu ze swoich terytoriów rosyjskich dyplomatów. Jak możemy interpretować te sankcje dyplomatyczne, będące owocem zamachu na Siergieja Skripala?

Gen. Roman Polko: Nie ma cienia przesady w tym, że Rosja rozszerzyła swoją hybrydową wojnę na Wielką Brytanię. Federacja Rosyjska wykorzystała środek, którego stosowania zabraniają wszelkie międzynarodowe konwencje. Broń chemiczna jest bronią zakazaną, a jednak Rosja putinowska nie waha się jej użyć, poprzez swoje służby specjalne, które zadziałały agresywnie w Wielkiej Brytanii, zabijając swojego byłego obywatela.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ wykpiła na Facebooku decyzję państw NATO i UE, podkreślając, że ich solidarność z Londynem jest "wypaczona", a Wielka Brytania, wykorzystując ten argument, będzie narzucać dalsze pogorszenie stosunków z Rosją, mimo iż niebawem opuści UE

Nic nowego. Rosja w wyjątkowo agresywny sposób komunikuje się ze światem Zachodu i prowadzi działania barbarzyńskie, łamiące wszelkie standardy i reguły. Wielokrotnie mogliśmy zaobserwować dużą naiwność Zachodu. Po agresji na Krym oczekiwano, że Rosja tym się zadowoli. Tymczasem, po Krymie mamy Donbas, mamy naruszenia przestrzeni powietrznej, działania na terytorium naszego sojusznika w NATO, z użyciem broni. W swoich zamierzeniach Kreml nie jest w stanie cofnąć się przed niczym, dlatego też nie ma co negocjować z Putinem cywilizowanymi metodami. Putinowska Rosja rozumie tylko język siły, język agresywnych działań, jego propaganda zawsze będzie przedstawiać Rosję jako kraj pokrzywdzony, ofiarę ataku złego Zachodu. Jako żywo przypomina to propagandę Związku Sowieckiego. Wówczas, w podobny sposób zaprzeczano oczywistym działaniom, a Zachód zawsze przedstawiano jako agresora, mimo iż przecież to rosyjskie plany przewidywały agresję wobec Europy, a nie odwrotnie.

Jednocześnie dziś pojawiły się informacje o zatrzymaniu Marka W., urzędnika jednego z ministerstw. Zatrzymany usłyszał zarzut szpiegostwa. Były szef Agencji Wywiadu, płk Grzegorz Małecki, wiąże tę sytuację z otruciem w Wielkiej Brytanii Siergieja Skripala. 

Myślę, że nasze służby zaczynają agresywniej działać. Zapewne Rosja ma w Polsce również innych „kretów”, umocowanych w różnych strukturach naszego państwa. Gratulacje dla służb za skuteczne działania.

Trzeba bowiem liczyć się z tym, że Polska znajduje się na celowniku rosyjskich służb. Mówię zarówno o agentach, szpiegach, takich jak ten, którego dziś zatrzymano, jak i np. trollach internetowych, które przez różnego rodzaju „Sputniki” są dosyć mocno zaangażowane w działania propagandowe na terytorium naszego kraju.

Pułkownik Małecki stwierdził również, że zatrzymanie urzędnika przez ABW może być początkiem "szerszej akcji o zasięgu międzynarodowym", a podobne działania mogą mieć miejsce w innych krajach UE

O ile wiemy, akurat Marka W. nasze służby miały na „celowniku” już od dłuższego czasu. Pewnie przy tych agresywnych działaniach Rosji na innych obszarach, takich jak ten związany z ostatnimi działaniami w Wielkiej Brytanii, służby zaczynają bardziej jej się przypatrywać i prowadzić działania mające zablokować dywersję, która jest realizowana przez Federację Rosyjską na terenie krajów Unii Europejskiej i NATO. To są działania, które nawet trudno oddzielić od kwestii hybrydowej wojny. Widać wyraźnie, że Rosja takie działania podejmuje, mamy tę świadomość i musimy skutecznie temu przeciwdziałać. Mam nadzieję, że nie będą to jakieś jednorazowe działania.

Kraje Europy Zachodniej właściwie przez długi czas jakby "nie chciały słyszeć" o zagrożeniu ze strony Rosji, próbowały robić z Federacją Rosyjską różnego rodzaju interesy, umniejszały lub negowały zagrożenie. Czy teraz "przelała się czara goryczy"? Czy to zaczyna się zmieniać?

Mam nadzieję, że tak, chociaż cały czas było o to trudno. Kiedy Polska sygnalizowała konieczność wyposażenia armii w najnowsze technologie, dotychczas na Zachodzie padały oświadczenia na różnych konferencjach, że przecież Rosja nie jest zagrożeniem, które można streścić słowami: „o co wam w ogóle chodzi?” Po ataku na Ukrainę, przed którym zresztą przestrzegał Śp. Prezydent Lech Kaczyński, po agresji na Gruzję, myślenie Zachodu bardzo powoli, ale jednak się zmienia.

Myślę, że teraz dla wszystkich jest już oczywiste, w ubiegłym roku wyszła nawet książka gen. Shirreffa, która ostrzega, że Rosja jest bardzo poważnym zagrożeniem. To przecież państwo, które ma broń nuklearną, które nie cofa się przed niczym i które brnie w kłamstwo. Wystarczy przypomnieć sobie pierwszą reakcję na potępienie działań Rosji przez premier Wielkiej Brytanii. Kreml odpowiedział, że nie można pogrywać w ten sposób z mocarstwem nuklearnym- a za takie Rosja się uważa.

Ten kraj stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla pokoju światowego, myślę, że nawet większe, niż terroryści, bo działania Rosji już teraz niosą za sobą dużo bardziej tragiczne konsekwencje. Jeżeli w przyszłości dojdzie do eskalacji tych agresywnych działań, możemy mieć do czynienia z niewyobrażalnymi stratami. Ci „twardogłowi”, putinowscy doradcy na Kremlu mogą kiedyś całkowicie „przedobrzyć”.

Bardzo dziękuję za rozmowę.