28.07.18, 10:30fot. silar, lic. CC BY-SA 3.0 via Wikipedia

Gdy sutener jest wku*wiony

Miałem dziś napisać tekst poważny ale poważnie się nie da. Nie da się pisać analiz pogłębionych, „gdy suweren jest wku..wiony”. Po zakończeniu lektury tego felietonu czytelnik nie powinien mieć wątpliwości, iż zastosowana w tytule gra słów o wiele bardziej odpowiada polskiej rzeczywistości niż hasła wykrzykiwane wczoraj pod Pałacem Prezydenckim. Zbiorowy „sutener” jest nie tylko „wku…wiony” ale i zrozpaczony, ponieważ zostają mu odebrane źródło utrzymania oraz wpływy polityczne. Dokończenie zmian systemowych i personalnych w wymiarze sprawiedliwości może zagrozić też jego realnej wolności, z uwagi na grożące procesy. Dlatego podczas ostatnich protestów tak dużo mówi się o obawie odebrania przez PiS „wolności”.

Przed komisją sejmową ds. warszawskiej afery reprywatyzacyjnej stają kolejni świadkowie. Strategii unikania odpowiedzi i odpowiedzialności jest kilka: na śmieszka, na aroganta, na cwaniaka, na sklerotyka. Stosuje się również strategie mieszane. „Czyściciele kamienic” oraz „osoby towarzyszące” nie mają skrupułów w lawirowaniu i zatajaniu prawdy oraz majątków. Kryją mocodawców, współpracowników, egzekutorów brudnych zleceń, medialnych i zwykłych cyngli, jak tylko mogą. Ci którzy nękali tysiące lokatorów w dziesiątkach budynków, zastraszali, nachodzili, wyrzucali na bruk, albo bezczynnie się temu przyglądali, teraz sami podają się za ofiary. Czy ma to jakiś związek z protestami pod Sejmem i Pałacem Prezydenckim? Już tłumaczę.

„Mam takie głębokie przekonanie (…) że głównym problemem miasta stołecznego Warszawy (…) jest to po prostu obrzydliwe pasożytowanie na mieniu miejskim, obrzydliwe przejmowanie mienia miejskiego, i de facto, okradanie miasta z pożytków z tego mienia”- powiedział dziś były warszawski radny Platformy Obywatelskiej Krzysztof Czuma, od 8 lat zasiadający w komisji rewizyjnej miasta oraz w komisji finansów. Człowiek wie co mówi.

Być może problem ten dotyczy tylko Warszawy, a w Krakowie, Gdańsku, Łodzi, Wrocławiu jest inaczej i nie ma tam klik, para mafijnych układów, dzikich prywatyzacji i żerowania na majątku samorządowym czy państwowym? Kto tam mieszka ten wie, jak z rąk do rąk przechodziły kamienice, działki, przedsiębiorstwa. Czerpanie korzyści z państwowego majątku, nielegalne prywatyzacje, ochrona aferzystów, dochody z przestępstw i przekrętów- kto o tym nie słyszał? Nad wszystkim czuwała sądowa krysza na telefon.

Resortowe rodziny protestujące w obronie praworządności dostają szału. Dawni członkowie Zmotoryzowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej, ich dzieci i wnuki z obłędem w oczach krzyczą do nie reagujących na zaczepki, młodych policjantów: ZOMO! ZOMO! Ich główne hasło, suflowane, skandowane, wypisywane na ścianach i chodnikach to: „Wypier..alać!” Nic w stylu „żeby Polska była Polską”, nie jakieś inteligenckie „precz z komuną!”, czy poetyckie „raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę” ale proste, swojskie, nomenklaturowe: „wypier..lać”. Dla policji mają „gdy suweren jest wkur..ny, nie pomogą wam kordony”, dla prezydenta niezmienne „będziesz siedział”, „ty pajacu precz z pałacu”, „zdrajca stanu”, „pod trybunał”, „Duda Dupa”. Dla prezesa PiS pozostawili ulotki: „Kaczyński to ch… Popieraj PiS”.


Prawdziwych sutenerów ci u nich dostatek a protestujący KOD’ziarze i ich współtowarzysze zdają się nie mieć z ich stylem życia najmniejszych problemów. Przez długie miesiące, już po nagłośnieniu jego przestępczego procederu, członkiem KOD- Kapeli pozostawał gość z doczepionym helikopterem na głowie, który w połowie 2017 r. został skazany na 6,5 roku więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i zwerbowanie 93 kobiet do włoskich domów publicznych. Innym znanym z protestów pod Pałacem Prezydenckim aktywistą, czerpiącym podobno korzyści z nierządu, i chętnie współpracującym z dawnymi służbami bezpieczeństwa był człowiek o pseudonimie, nomen omen, „Niemiec”, z którym bardzo chętnie obfotografowywały się gwiazdy, gwiazdeczki i resortowi kontestatorzy „spod krzyża”. Kto z kim przestaje... jak mawiają mądrzy ludzie.

Nieuchronność wezwań przed organa wymiaru sprawiedliwości, zeznania pod przysięgą, konfiskata majątków, cień zemsty wsypanych gangsterów, widmo wyroków, potrafią zepsuć humor największym wesołkom. Niejeden jeszcze będzie opuszczał salę przesłuchań z mokrymi plamami pod pachami.

Cóż pozostaje nam, zwykłym Polakom, niepowiązanym z ubeckim, złodziejskim układem, nieposiadającym wujka w komitecie wojewódzkim PZPR, matki w Urzędzie Bezpieczeństwa, siostry na placówce w Moskwie, ani dziadka w Wermachcie? Do odchodzących właśnie w otchłań niechlubnej historii członków i beneficjentów postkomunistycznych elit możemy skierować ich własny slogan, wykrzykiwany przedwczoraj na Królewskim Trakcie: „Nie będziemy się użalać, proste hasło: wypierd..lać!”

Paweł Cybula