Dr hab. Piotr Wawrzyk dla Fronda.pl: Polska zadbała o bezpieczeństwo swoich obywateli - zdjęcie
27.09.16, 07:05Fot. Youtube

Dr hab. Piotr Wawrzyk dla Fronda.pl: Polska zadbała o bezpieczeństwo swoich obywateli

Fronda.pl: Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przyznał, że Polska miała rację w sprawie imigrantów. Zgodził się, że jako kraj ponosimy ciężar przyjmowania uchodźców, gdyż wspieramy w tym zakresie Ukraińców. To zaskakujące słowa, które jeszcze niedawno byłyby nie do pomyślenia. Skąd tak duża zmiana?

Dr hab. Piotr Wawrzyk: Wygląda na to, że argumenty, które podnosimy, w końcu dotarły do decydentów Unii Europejskiej. Wydaje mi się, że wynika to także z tego, że kraje Grupy Wyszehradzkiej przedstawiły w Bratysławie bardzo rozsądne argumenty co do dalszego rozwiązania problemu kryzysu imigracyjnego w Europie. Jednym z nich było właśnie to, o czym wspominaliśmy. W związku z tym, że propozycja ta spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem, pojawił się taki komentarz.

Polska ma się mimo wszystko angażować w pomoc w sprawie imigrantów z Południa. Po pierwsze poprzez wysyłanie na granice Unii swojej straży granicznej, po drugie – poprzez partycypowanie w finansowaniu pomocy uchodźcom. Czy mimo wszystko nie jest to dla Polski nadal zbyt duży ciężar? W końcu nie słyszymy nic na temat chęci pomocy ze strony UE w sprawie imigrantów z Ukrainy.

Problem polega na tym, że imigranci z Ukrainy stosunkowo łatwo się adaptują do życia w Europie. Oni nie wymagają aż tak dużych nakładów finansowych, bo nie trzeba ich utrzymywać. Sami szukają sobie pracy. Nie przyjeżdżają po to, by liczyć na zasiłek. Uciekają przed wojną – to też, ale starają się również samodzielnie ułożyć sobie życie. Przychodzi im to łatwo, bo pochodzą z tego samego kręgu kulturowego. W przypadku imigrantów przybywających z południa jest natomiast problem różnic kulturowych i innego podejścia do funkcjonowania społeczeństw. Nie jest tak, że są to osoby o kwalifikacjach, które pozwolą im bez problemu znaleźć pracę. Mamy wiele przykładów tego, że oferowana im praca nie spełniała ich oczekiwań i porzucali ją – chociażby w Niemczech. Nie da się tego do końca porównać. Czy nie jest to duże obciążenie? Sądzę, że nie, w dwóch wymiarach. Po pierwsze, nie ukrywajmy, wraz z uchodźcami starają się przedostać do Europy także ci, którzy chcą przeprowadzać zamachy terrorystyczne. Nie mamy pewności, kto by do nas przyjechał, gdybyśmy zdecydowali się na przyjęcie uchodźców. Zdecydowanie lepiej jest zamiast tego wyłożyć pieniądze, ale mieć większą gwarancję bezpieczeństwa własnych obywateli. Po drugie wreszcie – pamiętajmy, że Polska nie jest dla nich krajem zbyt atrakcyjnym jeżeli chodzi o pobyt. Oni nie starają się przedostać do Europy po to, aby trafić do Polski, lecz do innych krajów. Skoro jesteśmy w Unii to oczywiście musimy okazywać solidarność, jednak ta może mieć różne wymiary. W naszym wypadku ten finansowy wydaje się być najbardziej racjonalnym.

Najpierw Angela Merkel przyznała, że myliła się co do sposobu rozwiązania problemu imigrantów w Europie i uznała racje Grupy Wyszehradzkiej, która zaproponowała chociażby uszczelnienie granic Unii Europejskiej. Teraz słyszymy słowa szefa Komisji Europejskiej w podobnym tonie. Czy zmiany w wypowiedziach jego i Merkel są związane z tym, co mówi grupa V4 i można sądzić, że Grupa Wyszehradzka miała na to duży wpływ?

Stanowisko Grupy było tym elementem, który przeważył. Wszyscy spodziewali się, że będzie ono radykalnie niezgodne z polityką unijną. Natomiast okazało się, że kraje Grupy Wyszehradzkiej potrafią przedstawić bardzo racjonalną, rozsądną propozycję. Taką, która uwzględnia poglądy i  interesy różnych krajów: z jednej strony przyjmowanie uchodźców, potem uszczelnianie granic oraz ostatecznie – partycypacja finansowa. W pewnym sensie jest to realizacja tego, czego oczekiwała Komisja Europejska. W związku z tym nie ma powodu, żeby tę propozycję od razu odrzucać i dlatego została ona zaakceptowana werbalnie tak przez Merkel, jak i Junckera. Pamiętajmy też o tym, że polityka imigracyjna kanclerz Merkel spotyka się z coraz większym oporem w Niemczech oraz innych krajach. Przykładem wybory w kolejnych landach niemieckich, w których jej partia po prostu przegrywa. Te dwa czynniki sprawiły, że Merkel musiała przyznać rację co do zmiany polityki wobec imigrantów. Rozwiązaniem tego problemu wydaje się być propozycja Grupy Wyszehradzkiej, ze szczególnym uwzględnieniem niedopuszczania kolejnych fal imigrantów do Europy.

Dziękuję za rozmowę.