24.01.19, 17:02Zdj. Twitter/Sejm RP (edytowane)

Była doradczyni Rostowskiego przed komisją ds. VAT

Przed sejmową komisją śledczą ds. VAT zeznawała dziś doradczyni społeczna byłego ministra finansów, Jana Vincenta Rostowskiego, Renata Hayder. Przesłuchanie dzisiejszego świadka trwało prawie pięć godzin. 

Hayder, oprócz doradzania Rostowskiemu, była również partnerem w firmie Ernst&Young – jednej z największych agencji consultingowych w biznesie. Podczas dzisiejszego przesłuchania poinformowała, że obecnie ma tam status "senior partner", co oznacza, że nie pełni czynnie żadnych funkcji. Z dzisiejszych zeznań dowiedzieliśmy się, że to właśnie pracownik Ernst&Young polecił Renatę Hayder na stanowisko doradcy społecznego ministra finansów. Jak poinformowała świadek, przed objęciem funkcji w MF, nie znała Rostowskiego osobiście. 

Doradczynię byłego ministra finansów wezwano przed komisję w związku z przesłuchaniem w ubiegłym roku innego świadka- Elżbiety Chojny-Duch, byłej podsekretarz stanu w MF. Z zeznań byłej wiceminister wyłonił się obraz Renaty Hayder jako osoby cieszącej się silnymi wpływami i wykraczającej poza funkcję doradcy. Przesłuchanie Hayder chciała odwołać poseł Genowefa Tokarska z PSL, jednak komisja nie przychyliła się do wniosku. 

Dzisiejsza świadek przede wszystkim zaprzeczała oskarżeniom o lobbing i podkreślała, że tego rodzaju zarzuty naruszają jej dobra osobiste. Renata Hayder zeznała, że nawiązując współpracę z resortem finansów, zrezygnowała z pracy doradcy podatkowego. 

"Nigdy nie zajmowałam się działalnością przestępczą (...) Staram się przestrzegać prawa. Kasuję bilet w tramwaju, nawet jeśli jadę jeden przystanek. Sprzątam po swoim psie"- przekonywała. Jednocześnie świadek potwierdziła, że prawo podatkowe było jednym z tematów spotkań w Kancelarii Premiera, których "moderatorem był Sławomir Nowak". Zaprzeczyła jednak zeznaniom byłej wiceminister finansów, która przekonywała, że charakter spotkań był nieformalny, natomiast Nowak miał nadzór nad pisaniem legislacji. 

"Spotkania, uważam, że miały charakter formalny, dlatego że był porządek dyskusji na tych spotkaniach. Oprócz tego, że swoje propozycje przedstawiali przedstawiciele komisji Przyjazne Państwo, byli również przedstawiacie Biura Analiz Sejmowych (BAS), którzy wcześniej analizowali te propozycje pod kątem zgodności z innymi aktami prawnymi i przedstawiali swoje opinie na posiedzeniu w KPRM"-podkreśliła doradczyni byłego ministra. Jednocześnie Hayder zeznała, że nie posiadała swojego gabinetu w ministerstwie ani też służbowej komórki, natomiast jej przepustka była okresowa. 

yenn/TVP, Fronda.pl

Komentarze

Ryszard Olejniczak2019.01.24 22:28
Konsultacje społeczne są prawem wymaganym etapem w procesie legislacyjnym. Jak się jednak okazuje, nie było prawa którego za minionych rządów nie udało się obrócić w jego przeciwieństwo. Otóż w czasie wewnątrz ministerialnych prac nad projektem ustawy, NIE WOLNO angażować jakichkolwiek osób ani instytucji zewnętrznych (choćby ze względu na konstytucyjny obowiązek równego traktowania). Dopiero wersja ustawy przygotowana na etapie wewnątrz resortowym, kierowana jest do (publicznie dostępnych) konsultacji społecznych. Po ich zakończeniu, ministerstwo decyduje jakie poprawki wprowadzić do projektu. Uwagi zgłoszone w konsultacjach społecznych (z wskazaniem wnioskującego) oraz to które z nich wprowadzono do ustawy, ministerstwo ma OBOWIĄZEK podać w specjalnym rozdziale uzasadnienia.(bez którego projekt ustawy nie może być przyjęty przez RM ani przez sejm). Włączenie "konsultanta" na etapie prac wewnątrz resortowych jest naruszeniem tych zasad, powodującym zamazanie odpowiedzialności, gdyż nie wiadomo co jest ministerialne w ustawie o WAT a co jest "społeczne", więc równie dobrze może być przestępcze.
Mirek2019.01.24 18:45
Ta baba ma gębę gangstera .
Mateusz Jegliński2019.01.24 18:27
Dzisiejsza świadek przede wszystkim zaprzeczała oskarżeniom o lobbing i podkreślała, że tego rodzaju zarzuty naruszają jej dobra osobiste. Trudno się z tym nie zgodzić. Ciekawe ile pracując społecznie w ministerstwie zgromadziła tych dóbr osobistych? Z dzisiejszych zeznań dowiedzieliśmy się, że to właśnie pracownik Ernst&Young polecił Renatę Hayder na stanowisko doradcy społecznego ministra finansów. No ciekawe, że tak firmy prywatne chciały pomóc rządowi peo-pezetel w finansach, że poleciły za darmochę swoją pracownicę. To jest oczywiście czysta gra interesów w rozumieniu peo-pezetel. Zwłaszcza, że członek komisji z pezetelu zrezygnowała z zadawania pytań.