Bóg przygotowuje uderzenie, jakiego jeszcze nie było. Orędzie Matki Bożej z La Salette - zdjęcie
20.10.21, 18:19screenshot Youtube / Fot. Qfamily via Flickr, CC BY 2.0

Bóg przygotowuje uderzenie, jakiego jeszcze nie było. Orędzie Matki Bożej z La Salette

39

Oto orędzie z La Salette zaakceptowane przez Watykan, za: http://saletyni.pl/la-salette/objawienie

Było to dnia 19 września 1846 roku, w sobotę, w dzień poprzedzający Święto Siedmiu Boleści Maryi. Słoneczny ranek zagościł w kotlinie La Salette. Dwoje pastuszków, Maksymin i Melania, wypędzają swoje stado zygzakowatą drogą po zboczu Planeau pod górę, na pastwisko w granicach gminy La Salette. Nie domyślają się, że prowadzi ich tajemnicza dłoń. Piotr Selme, gospodarz, u którego w tym tygodniu Maksymin jest na służbie, przez całe przedpołudnie kosi trawę w pobliżu dzieci pasących stada.

Około południa słychać z wioski La Salette głos dzwonu na Anioł Pański.  Dzieci spędzają zwierzęta razem i prowadzą je w inne miejsce płaskowyżu. Najpierw poją krowy w potoku Sezia, w tzw. zbiorniku dla bydła i pędzą je na łagodne zbocze góry Gargas. Same zaś siadają w dole, na lewym zboczu Sezii, obok źródła dla zwierząt i spożywają przyniesiony ze sobą  czarny chleb z serem. Piją do tego świeżą źródlaną wodę, a wierny towarzysz Maksymina – pies Lulu, również dostaje swoją porcję jedzenia.

Inni pasterze, pasący niedaleko Maksymina i Melanii, też przyprowadzili swoje bydło do źródła, aby je napoić i aby również się posilić. Maksymin i Melania zostają w końcu sami. Siadają wygodnie po prawej stronie strumienia, obok małej studni, która w lecie zawsze wysychała. Ponieważ bawiły się przez całe przedpołudnie i już od samego świtu były na nogach, są zmęczone. Słońce praży na odsłoniętych stokach – i dzieci, wbrew swoim zwyczajom, zasypiają.

Po półtorej godzinie Melania nagle się budzi. Pierwsza jej myśl dotyczy krów. Zrywa się na równe nogi i rozgląda się wokoło, wypatrując zwierząt. Nie może ich jednak zobaczyć z niecki, w której się znajduje. Wówczas przestraszona woła: Maksyminie, chodź, nie ma naszych krów! Na wpół śpiący jeszcze chłopiec mówi do swej towarzyszki: Co się stało? Co tak krzyczysz? Melania znów powtarza: Krowy zniknęły! Dzieci zrywają się szybko z miejsca i pędzone strachem biegną pod górę, na małe wzniesienie. Spostrzegają, że krowy pasą się na przeciwległym zboczu góry Gargas.

Z westchnieniem ulgi Melania chce zawrócić z powrotem do niecki, ale w połowie drogi staje jak wryta, ogarnięta ponownie strachem. Najpierw nie może wydobyć z siebie żadnego słowa. Później woła słabym głosem: Memin, spójrz na tę wielką jasność tam w dole! Gdzie, gdzie? – odpowiada chłopiec i doskakuje do dziewczynki. Nad kamieniem, na którym spali niedawno, unosi się tajemnicza, wielka ognista kula To wyglądało jak słońce, które spadło na ziemię – powiedzą dzieci później – ale o wiele piękniejsze i jaśniejsze niż słońce. Światło staje się coraz większe i im bardziej się powiększa, tym intensywniej świeci. Co to może być? – jak błyskawica przez głowę dziewczynki przelatuje myśl: to może być Zły, którym grozili jej niekiedy ludzie majstra, gdy była niegrzeczna. Ach, Boże kochany – wzdycha i wypuszcza z ręki pasterski kij. Maksymin jest również wystraszony. Podobnie jak Melania wypuszcza kij, ale natychmiast go podnosi i mówi: Trzymaj swój kij, ja trzymam swój, a jeżeli to coś nam zrobi, już ja je zdzielę. W tym momencie jasność zaczyna robić się nagle przeźroczysta. W roziskrzonym świetle ukazują się dwie ręce, w rękach zaś ukryta twarz. Coraz wyraźniej zarysowuje się kształt postaci. Zdaje się siedzieć, pochylona z głową do przodu, jak kobieta, którą przygniata ciężkie brzemię lub wielkie cierpienie. Następnie świetlista kula zaczyna się rozjaśniać ku górze, a dziwna osoba wstaje, odejmuje ręce od twarzy, chowa je w szerokich rękawach sukni, zbliża się do pastuszków i uspokaja ich słowami pełnymi dobroci. Zwraca się do dzieci, które wciąż jeszcze stoją nieruchomo, nie spuszczając z Niej oczu. I teraz słyszą głos:"Zbliżcie się moje dzieci, nie bójcie się! Jestem tutaj, aby przekazać wam ważne Orędzie".

Głos nieznajomej Pani brzmi serdecznie i łagodnie jak muzyka. Wszelki strach gdzieś pierzchnął, a dzieci zbiegają zboczem w dół, do tajemniczej postaci. Pani pełna majestatu podchodzi bliżej, a potem stają tak blisko siebie, że nikt nie mógłby przejść między nimi. Przed nimi stoi Pani pełna dostojeństwa, ale i matczynej troski. Jest tak piękna, iż od tej pory dzieci mają dla Niej tylko jedno imię – "la belle Dame" – Piękna Pani. Ma na sobie złocistą szatę, na której promienieją niezliczone gwiazdy. Korona z róż otacza Jej głowę. W każdej róży lśni świetlisty diament, a całość wygląda jak lśniący diadem królowej. Na długą, białą szatę ma zaś założony złocistożółty fartuch. Na Jej nogach – skromne białe buty, obsypane jednak perłami, a Jej stopy przyozdabia mała girlanda z róż we wszystkich kolorach. Trzeci wieniec z róż okala Jej niebieską chustę na ramionach, na których dźwiga ciężki, złoty łańcuch. Na małym łańcuszku wokół szyi wisi krzyż z młotkiem i obcęgami po bokach. A Chrystusa na krzyżu widzą dzieci, jak gdyby był żywy. Promienieje z Niego całe światło, w którym zanurzona jest Zjawiona. Szlachetna, owalna twarz Pięknej Pani jest pełna wdzięku, którego żaden artysta nie jest w stanie oddać. Promieniuje najjaśniejszym blaskiem. Oczy zaś pełne są nieskończonego bólu, Pani płacze bez przerwy gorzkimi łzami. Jednakże łzy te płyną jedynie do wysokości krzyża na piersi i zamieniają się tam w promienisty wieniec świetlistych pereł. Całe zjawisko jest przeźroczyste i unosi się odrobinę nad ziemią. Wszystko błyszczy i migocze, iskrzy się i promienieje.  Dzieci stoją zdumione i zapominają o wszystkim wokół siebie.

 

Zjawiona obejmuje dzieci spojrzeniem pełnym matczynej miłości. Potem zaczyna mówić: "Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak ciężkie i tak przygniatające, że już dłużej nie będę mogła go podtrzymywać.

Od jak dawna już cierpię z waszego powodu! Chcąc, aby Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona nieustannie wstawiać się za wami. Ale wy sobie nic z tego nie robicie.

Choćbyście wiele się modlili i czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić mi trudu, którego się dla was podjęłam.
Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie, i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni ramię Mego Syna tak ciężkim. Woźnice przeklinają, wymawiając Imię Mojego Syna. Te dwie rzeczy czynią ramię Mego Syna tak ciężkim.
Jeżeli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Pokazałam wam to zeszłego roku na ziemniakach, ale nic sobie z tego nie robiliście; przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki, przeklinaliście, wymawiając Imię Mojego Syna. Będą się one psuły nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale."


Tu Zjawiona przerywa nagle. Podczas gdy mówi o ziemniakach, Melania odwraca się do Maksymina, jak gdyby chciała go zapytać, co Piękna Pani chce przez to powiedzieć. Melania rozumie tylko niektóre słowa francuskie, m.in. również pomme jako jabłko. "Ach, nie rozumiecie, dzieci! Powiem wam to inaczej." Powtarza im w miejscowej gwarze to, co już powiedziała o zbiorach i kontynuuje w dialekcie: "Jeżeli macie zboże nie trzeba go zasiewać, bo wszystko, co posiejecie, zjedzą zwierzęta. A jeżeli coś wyrośnie, obróci się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód, lecz zanim to nastąpi, dzieci poniżej lat siedmiu będą dostawały dreszczy i będą umierać na rękach trzymających je osób. Inni będą cierpieć z powodu głodu. Orzechy się zepsują, a winogrona zgniją."

Zjawiona znowu przerwała. Każdemu z dwojga dzieci powierzona zostaje tajemnica w taki sposób, że żadne nie słyszy, co Pani mówi drugiemu. Później Pani kontynuuje: "Jeżeli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą. A teraz Zjawiona stawia im pytanie: Czy dobrze się modlicie, moje dzieci? Obydwoje odpowiadają zupełnie szczerze: Niespecjalnie, proszę Pani. Na to następuje matczyne napomnienie: Ach dzieci, trzeba się dobrze modlić, rano i wieczorem. Jeżeli nie macie czasu, odmawiajcie przynajmniej Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, a jeżeli będziecie mogły, módlcie się więcej. Latem na Mszę Świętą chodzi zaledwie kilka starszych niewiast. Inni pracują w niedziele przez całe lato, a w zimie, gdy nie wiedzą, czym się zająć, idą na Mszę świętą jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie Wielkiego Postu chodzą do rzeźni jak psy! Piękna Pani stawia dzieciom jeszcze jedno pytanie: Moje dzieci, czy nie widziałyście nigdy zepsutego zboża?"

Maksymin, nie zastanawiając się długo odpowiada w imieniu ich obojga: "Nie, proszę Pani, nigdy nie widzieliśmy".
Wtedy Pani zwraca się do chłopca: "Lecz ty Maksyminie, musiałeś je widzieć. Nie przypominasz sobie, jak kiedyś szedłeś z ojcem z Coin do Corps? Tam wstąpiliście do zagrody. Gospodarz powiedział: „Chodźcie zobaczyć, jak moje zboże się psuje”. Poszliście razem.

Twój ojciec wziął dwa lub trzy kłosy w dłonie, pokruszył je i wszystko obróciło się w proch. W drodze powrotnej do domu ojciec dał ci kawałek chleba ze słowami: „Weź to, kto wie, czy na Boże Narodzenie będziemy mieli jeszcze cokolwiek, jeżeli zboże będzie się dalej tak psuło”. – "Tak, zgadza się, proszę Pani!" – woła ożywiony Maksymin – "teraz sobie przypominam. Nie pomyślałem o tym".

 

Wtedy Piękna Pani daje im taki nakaz: "A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu mojemu ludowi!" 
Potem oddala się od pastuszków, przechodzi strumień Sezia i unosi się w górę drogą w kształcie litery S. Przy tym powtarza swoją prośbę, tym razem już nie w dialekcie, spoglądając w stronę Rzymu: "A więc, moje dzieci, przekażcie to dobrze całemu mojemu ludowi!" 
 
Przybywszy na szczyt wzniesienia Pani unosi się na około półtora metra nad ziemię. Jeszcze raz ogarnia swoim matczynym spojrzeniem dzieci i całą ziemię. Przestaje płakać i wydaje się jeszcze piękniejsza niż przedtem. Jednak głęboki smutek pozostaje na Jej obliczu. Pastuszkowie patrzą teraz ze zdziwieniem, jak postać zaczyna rozpływać się w blasku, który Ją opromienia. Najpierw znika głowa, później ramiona, a w końcu całe ciało. Tylko kilka róż, którymi były przyozdobione Jej stopy, unosi się jeszcze przez chwilę w powietrzu. Maksymin podskakuje do góry i chce je chwycić, jednak wtedy znikają również i one, i wszystko się kończy.

Dzieci stoją pogrążone w zadumie. Melania pierwsza odzyskuje mowę: Musiała to być jakaś wielka Święta! A Maksymin dodaje: O gdybyśmy wiedzieli, że to była wielka Święta, poprosilibyśmy Ją, aby nas zabrała ze sobą do nieba! A Melania z żalem wzdycha: Ach, gdyby tak jeszcze tu była! Potem dodaje: Chyba nie chciała, abyśmy zobaczyli, dokąd pójdzie.

Dzieciom zostaje wspomnienie – wspomnienie, które jest obecne w ich sercach i nigdy nie wygaśnie – a także polecenie Pięknej Pani, by przekazały dalej Jej Orędzie.

Wiadomość o Objawieniu i cudownym źródle rozchodziła się niezwykle szybko. W pierwszą rocznicę Objawienia, dnia 19 września 1847 roku, frekwencja przypominała wędrówkę ludów. Już dzień wcześniej wszystkie ulice i drogi pełne były ludzi. Kościoły w okolicznych wioskach były oblegane przez tych, którzy chcieli przystąpić do sakramentów świętych – znak, że to nie tylko ciekawość wiodła te tłumy ludzi do La Salette.

Do badania i oceny objawienia Maryjnego uprawniony jest biskup diecezji, w której się ono zdarzyło. Biskup wypowiada się w tym wypadku jako oficjalny reprezentant całego Kościoła przy czym zobowiązuje się do wnikliwego przeanalizowania faktów i potwierdza naturalną pewność idącą w parze 

z tymi udowodnionymi faktami.
La Salette należy do diecezji Grenoble. Dlatego też Objawienie z La Salette zostało poddane badaniu przez ówczesnego biskupa Grenoble Philiberta de Bruillard. Gdy usłyszał o cudownym wydarzeniu w La Salette – po raz pierwszy dnia 5 października 1846 roku, a więc 14 dni po Objawieniu, od proboszcza Melin z Corps – powołał dwie komisje, składające się z kanoników katedralnych i profesorów seminarium duchownego. Miały one zbadać i sprawdzić szczegółowo Objawienie. On sam tym badaniom przewodniczył. Wysłał wszystkie dokumenty i wyniki badań do Rzymu i otrzymał za swoje surowe i mądre badanie wyraźną pochwałę.

W wyniku tego dnia 19 września 1851 roku mógł obwieścić światu:

"Objawienie się Najświętszej Maryi Panny dwojgu pastuszkom na jednej z gór należących do łańcucha Alp, położonej w parafii La Salette, dnia 19 września 1846 roku, posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i  wierni mają uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne".


Za decydujące uznał następujące problemy:
1. Wydarzenia z La Salette, ani jego okoliczności, ani jego celu ściśle religijnego nie da się wytłumaczyć innymi przyczynami, jak tylko przez Bożą interwencję.
2. Cudowne następstwa wydarzenia są świadectwem samego Boga sprawiającego cuda, a takie świadectwo przewyższa świadectwa ludzi czy też ich zastrzeżenia.
3. Tym dwom motywom, rozważanym osobno i razem, należy podporządkować całe zagadnienie. Obalają one wszystkie, doskonale nam zresztą znane, zarzuty i wątpliwości związane z La Salette.
4. Zważywszy wreszcie, że poddanie się przestrogom z nieba może nas uchronić przed nowymi karami, które nam zagrażają, stwierdzamy, że dalsze wahanie się i upór może nas tylko narazić na zło, którego nie można by naprawić.

Rok później, w maju 1852 roku, biskup Philibert de Bruillard osobiście położył kamień węgielny pod sanktuarium, którego budowa w trudnych do przebycia górach do dzisiaj jest świadectwem wielkiej ofiarności ludzi owego czasu. W celu rozpowszechniania ważnego Orędzia z La Salette powołał do istnienia Zgromadzenie Księży – Misjonarzy Matki Bożej z La Salette. Założenie nowego zgromadzenia biskup de Bruillard uważał za ukoronowanie dzieła swojego życia. Jego ostatnią wolą było, aby jego serce zostało złożone na Świętej Górze w sanktuarium Pięknej Pani.

 

Za: http://saletyni.pl/la-salette/objawienie

Komentarze (39):

tablet2021.11.3 15:04
Fatalny tytuł. Pan Jezus nigdy tak nie mówił. Nawet bym tego nie czytał, szkoda czasu.
JPIII2021.10.22 16:06
Kolejne uderzanie boga to będą gwałty na 13-latkach tak jak bydlak bóg gwałcił qoorwę maryśkę.
Anahu Yamito2021.11.15 15:10
Ty sie nie gniewaj ale ty porzadnie je bni ety jestes przyglupie
Adeptus2021.10.21 11:53
Zawsze to samo w tych objawieniach "Za mało się modlą, za mało poszczą, za mało umartwiają, chodzą na tańce, noszą krótkie sukienki, uprawiają rozpustę, nie szanują świętości i księży, jak się nie nawrócą, to tym razem naprawdę czeka ich sroga kara". Dlaczego nigdy nie było żadnego objawienia w stylu "Skończcie z tym mordowaniem heretyków, pogan i czarownic", "Natychmiast oczyśćcie Kościół z pedofilii", "Niech kościelni feudałowie przestaną wyzyskiwać chłopów". Jakoś czułych serc Jezusa i Maryi kompletnie nie ranią gwałty, mordy i wyzysk dokonywanie w imię Kościoła, za to do pasji doprowadza ich to, że ludzie za mało różańców klepią. Albo czemu żadne objawienie nie rozstrzygnęło żadnego doniosłego dylematu teologicznego - ot, np. "czy nieochrzczone dzieci idą do nieba"? Przez wieki toczyła się na ten temat zażarta dyskusja i do tej pory jednoznacznie jej nie rozstrzygnięto (i zapewne nigdy się nie rozstrzygnie, bo odpowiedź "nie idą" ukazałaby Boga jako okrutnika, zaś "idą" prowadziłaby do wniosku, że chrzest jest zbędny). A wystarczyłoby jedno zdanie z niebios.... adeptusrpg.wordpress.com
Art2021.10.21 11:23
Jak trzeba miec malo pod sufitem, zeby cos takiego wyprodukowac i w to uwierzyc. Dzieci w piaskownicy, a nie dorosli, powazni ludzie. I ten wszechmocny Bog, ktorego interesuje post i chodzenie w niedziele do Kosciola. To jest Bog? Jakis strasznie slaby i zakompleksiony ten stworca wszystkiego. Wiara w Boga to jedno, ale wiara w idiotyzmy nie ma nic wspolnego z wiara w Boga. Glupcy jednak zawsze pozostana glupcami, nawet jesli wierza w Boga czy bogow.
Adeptus2021.10.21 11:35
Ale dlaczego zakładasz, że stwórca świata nie może być nie może być egotycznym psychopatą z obsesją na punkcie własnej chwały? Potęga nie musi iść w parze z doskonałością moralną. Równie dobrze Bóg może być właśnie takim "dzieckiem w piaskownicy". I może inni bogowie patrzą na niego z politowaniem "A co ten Jahwe robi? A, znowu męczy te ludziki, co je sobie stworzył". adeptusrpg.wordpress.com
Adeptus2021.10.21 10:27
Dla tych, którzy nie są w stanie przebrnąć przez ten bełkot, krótkie streszczenie najważniejszych tez. 1. Grzech jako przyczyna gnicia kartofli, błyskotliwa teoria agronomiczna ;). 2. Nieogarnięta Matka Boska, która nie wie, w jakim języku mówić do dzieci, żeby ją zrozumiały. 3. Jezusa ręka świerzbi, żeby ukarać grzeszników za straszliwe zbrodnie w rodzaju pracy w niedzielę, nieposzczenia, czy wzywania jego imienia nadaremno, kara ma obejmować wielki głód oraz śmierć dzieci poniżej siedmiu latach (ojej, jaki miłosierny ten Jezus, mógłby przecież zabić wszystkie!). 4. Jeśli ludzie się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w zboże, a ziemniaki same zasadzą (końcówka artykułu twierdzi, że skutkiem objawień były masowe nawrócenia, ale milczy, aby została spełniona powyższa obietnica). 5. Biskup uznał objawienie za niewątpliwie prawdziwe, na zasadzie "Skoro mówienie o objawieniach spowodowało wzrost pobożności, to musi to być prawdziwy cud, nie ma żadnych wątpliwości i niemożliwe jest inne wytłumaczenie" ;) A dla katolików, prośba - jeśli zamierzacie mnie wyzywać i minusować, to najpierw wskażcie, gdzie niby skłamałem. adeptusrpg.wordpress.com
MEGA MASAKRA!!! SZOK!!!! PILNE!!!!2021.10.21 9:13
Polska znajduje się aktualnie pod płaszczem Maryi, tak więc nic nam nie grozi
Adeptus2021.10.21 11:36
Jesteś pod płaszczem Maryi? W takim razie, czy jako naoczny świadek mógłbyś rozwiązać pewne nurtujące zagadnienie teologiczne - czy Matka Boska nosi majtki? adeptusrpg.wordpress.com
Lucifer Morningstar2021.10.21 8:46
Odgrzewany kotlecik z 2015 roku: https://www.fronda.pl/a/bog-przygotowuje-uderzenie-jakiego-jeszcze-nie-bylo-czyli-oredzie-matki-bozej-z-la-salette,49315.html. Poziom idiotyzmu taki sam.
JPIII2021.10.21 4:05
Co ta qoorwa jeszcze wymyśli?
Teresa2021.10.20 21:18
Matko Boża Saletyńska módl się z nami o nawrócenie grzeszników i ludzi ośmieszających orędzia w La Salette.
Adeptus2021.10.21 10:29
Na serio masz pretensję, ze ludzie śmieją z objawień w stylu "Jeśli się nawrócą, kamienie i skały zmienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą"? adeptusrpg.wordpress.com
Renata2021.10.20 21:16
Główną siedzibę Saletyni mają w Polsce w Dębowcu na Podkarpaciu. Zapraszam, aby tam odkryć swoją wiarę
Anonim2021.10.20 21:00
Buhahhahahahhahaaaaa, co ten panbucek ma tymi pastuszkami, że zawsze z nimi musi się dzielić swoimi planami?
nie- "Anonimie" , ale Lechu Keller!2021.10.21 1:31
Pytam cię?... "PO CZYM POZNAĆ TAKIEGO GŁUPIEGO?..... PO ŚMIECHU JEGO"!?.... Więc spójrz na swój wpis, jak rżysz!.. ... Zaznaczam, że nie masz się z czego śmiać, tylko z siebie!
Tak tak Lesiu2021.10.21 8:48
My, wszyscy twoi znajomi, i pół frondy wie, że to ty - ale reszta frpondowych debili ciągle się na ciebie nabiera. A wpis z tych tradycyjnych: z wersalikowym wrzaskiem. I szkoda, że marysinej bozi nie wykorzystałeś. Czekam na więcej i pozdrawiam.
Jest Fronda? Jest śródka? Jest LOLcontent!2021.10.20 20:36
z La Saletry.
Albert2021.10.20 20:32
I wy katoćwoki tak na serio wierzycie w taie brednie?
Anonim2021.10.20 20:27
tera objawien powinno być więcej ,dużo bliskowschodnich pastuchów wlazło do europy ,a że tępe to buce to i nadają sie na orędzia
Uduchowiony2021.10.20 20:08
Prawdziwy MIŁUJĄCY Bóg-Stworzyciel nie ma nic wspólnego z religiami które przedstawiają go jako sadystę i gniewnego tarana. Kłamstwa religijne są przytłaczające. Kłamstwo o jednym życiu to najlepszy przykład. Nie, nie żyjemy tylko raz. Reinkarnacja istnieje.
Uduchowiony2021.10.20 20:11
Ja uwolniłem się od religii i widzę jaki naprawdę jest Bóg. MIŁUJĄCY ojciec który kocha wszystkie swoje dzieci we wszechświecie. Kocha nie tylko ludzi na Ziemi lecz również istoty pozaziemskie. UFO i te sprawy. Wiecie...
aukorygik2021.10.20 21:10
Mogę czuć straszny gniew na religie abrahamowe, bo przedstawiają Boga jako karzącego surowo, bardzo surowo; wierzę w jedynego Boga i życie bez końca, ale w reinkarnację nie wierzę.
Adeptus2021.10.21 10:34
No to dlaczego ten miłujący Bóg-Stworzyciel nie obali w sposób jasny i niewątpliwy religii abrahamicznych? Wystarczyłoby publiczne objawienie tak, żeby zobaczyli go i usłyszeli wszyscy ludzie. Podobnie jak Ty, po odrzuceniu chrześcijaństwa, miałem etap "może jest jakiś dobry Bóg, tylko religie wypaczają jego obraz" - ale tym, co przede wszystkim sprawiło, ze odrzuciłem tę tezę, była właśnie wątpliwość "Ale jeśli tak, to dlaczego pozwala, by większość ludzi postrzegała go przez pryzmat tak plugawych ksiąg, jak Biblia, czy Koran"? Jest to dla mnie decydujący argument, dla którego nie przyjąłem żadnej innej religii (choć odczuwam pewną sympatię wobec niektórych, np. zoroastryzmu, który jest właśnie taką lepszą wersją chrześcijaństwa, pozbawioną znacznej części jego niemoralności i absurdów, ale nie wierzę w jego prawdziwość). adeptusrpg.wordpress.com
Anonim2021.10.20 18:56
A było to dnia 19 września 1846 roku...o boziu ,cós długo to udezenie sie sykuje,tera łursula won lejen tys sie sykuje ,jak dwie takie persony pis.d.nom w nasom ziemie ,to niewile z tego zostanie ,a biedroniowi na pewno majtki z du.py spadnom z wrazenia i bydzie stał gołom fujarkom
fcuk piss2021.10.20 18:54
mnie niezmiennie zastanawia skad autor wie co ten bozek przygotowuje czyzby autor byl bardziej wszechwiedzacy niz bozek
Anonim2021.10.20 19:10
no te woźnice i te zepsute ziemniaki nie ma co ukrywać ,sa bardzo przekonywujące ,to zdeydowanie prawdziwe objawienie ,ale czemu egregor żeński sobie przypisuje przymioty samego stwórcy?? dała 6dni do pracy a 1 do świentowania?? czyżby MB się na starość we łbie pokręciło? to musiał być egregor
PambukMściwaKreaturaPosłuchaJednakKlerucha2021.10.20 18:52
Jak zwykle kleruchy wciskają ciemnocie katolickiej, że pambuk, bozia i jezusiek stale knują nad jakimś kolejnym wyprowadzeniem ciosu Gołoty prosto w jajca, nad gromem w sam łeb, pognębieniem, zdeptaniem, dojechaniem i zgnojeniem ludzi. Oczywiście jaka jest możliwość zapobieżenia tym ustawicznym zagrożeniom wpiedrolem z nieba? Słuchanie kleruchów na kolanach i opłacanie ich, żeby załatwili odroczenie gromu, ciosu, ataku, napaści i kopa w kołtun.
Bóg nic nie "przygotowuje"2021.10.20 18:49
jeśłi juz to dopuszcza
rebeliant2021.10.20 18:56
Dopuszcza to co wcześniej przygotował.
rebe2021.10.20 18:43
" Woźnice przeklinają, wymawiając Imię Mojego Syna." - o to są urazy tego zucha. Już nie zgwałcone dzieci mu ramię ciężkim robi, ale właśnie woźnica lub sprzątaczka winna. "Choćbyście wiele się modlili i czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić mi trudu, którego się dla was podjęłam." - skoro nie ani półbożek, ani największa z zawsze dziewic nie ponoszą krzywdy gwałtu - np. będąc zmuszanym do prostytucji - to święte świętochy możecie się trudzić, a i tak będzie to na próżno, gdyż nie chcecie nosić ran bliźnich ofiar gwałtów. I Jezusek z Maryjką mogą się chłostać i przybijać do krzyży, a i tak będzie to na próżno względem ofiar gwałtów lub innych krzywd seksualnych. Jak widać wierchuszce sekty Jahwe pozostają przy nadziei wojny, wulkany, potopy itp.
swejk2021.10.20 21:20
ciekawe jakie to było przeklenstwo woźnicy ? jebemtiboga?
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.10.20 18:39
następna głodna wieśniaczka która nawpyerdalała się grzybów halucynogennych i stąd te objawienie...
Albert2021.10.20 20:33
Takie objawy daje zatrucie sporyszem. To najlepsze wyjaśnienie dla tych idiotyzmów.
Adeptus2021.10.21 11:46
Nie trzeba żadnych substancji psychotropowych. Halucynacje są częstsze, niż się wydaje, zdarzają się nawet u ludzi bez schorzeń psychicznych (w uproszczeniu - mechanizm odpowiedzialny za śnienie załącza się podczas czuwania, jest to dosłowny "sen na jawie"). Dodatkowo halucynacjom sprzyjają takie okoliczności jak długotrwała modlitwa (klepanie pacierzy jest niczym innym jak mantrowanie, praktyką transowa/(auto)hipnotyczną - czyli znienawidzonym przez chrześcijan "okultyzmem"), niedożywienie (post), czy brak odpowiedniej ilości snu - czyli rzeczy, które często występują u różnego rodzaju mistyków... oraz zapracowanej biedoty (u tej drugiej zwłaszcza dwie ostatnie kwestie). A jeśli osoba mająca halucynacje jest religijna, lub jeśli zwierzy się z nich funkcjonariuszowi religijnemu, który odpowiednio ją nakieruje, wkrótce chaotyczna wizja w jej pamięci zamienia się w wywód zgodny z doktryną danej religii.
Marek2021.10.20 18:37
Frondo, kto jak kto ale wy powinniście wiedzieć, że Matka Boża daje rady, orędzia na każde czasy. La Salette było aktualne dla ludzi francuskich żyjących 170 lat temu, dla nas są również aktualne orędzia tylko ich nie publikujecie, bo masoneria kościelna uznaje wszelkie objawienia jako prywatne. Wiecie też że publikowanie objawień niezatwierdzonych przez masonerię może odciąć was od państwowych dotacji i tu jest pies pogrzebany.
Anonim2021.10.20 19:01
gó...tam wis marku, ni ma pastusich ,ni ma łobjawień ,zeby takom niebieskom persone srosumić łoco jej halo interlokutor musi beć niesbyt roswinienty na rozumie ,a nie tam jakieś masony insyniery
Adeptus2021.10.21 12:26
Ale czemu sugerujesz, że to orędzie jest nieaktualne? Ludzie dalej uprawiają i jedzą ziemniaki, więc kartoflane proroctwa NMP z pewnością ich zainteresują. adeptusrpg.wordpress.com
Po 11 ...2021.10.20 18:30
Znowu plujecie na własnego Boga? "Bóg przygotowuje uderzenie" --- Bóg jest wszechmogący, niczego nie musi przygotowywać. Bóg to nie Rocky Balboa, nie musi trenować aby mieć mocne uderzenie.