23.12.13, 21:12Anna Dymna i Janusz Świtaj (fot. Marek Kowalski/Wikipedia)

Anna Dymna o eutanazji: To dla mnie za trudne

Anna Dymna w świątecznym numerze tygodnika "Wprost" mówi o pieniądząch, które potrzebne i ważne są dla ratowania niepełnosprawnych, jak również o swoim stosunku do eutanazji.

O wartości pieniądza, Anna Dymna mówi: "One pozwalają nam działać, ratować ludzi, walczyć o godniejsze życie. Ale czasem i one nie pomogą. Często nie da się przechytrzyć losu. Wtedy jest chyba coś ważniejszego od pieniędzy. Obecność, miłość. Widziałam kiedyś, jak umierał chłopak chory na mukowiscydozę. Za rękę trzymała go żona. Byli razem, uśmiechnięci, szczęśliwi. I ta śmierć była zawstydzona, cichutka. Nawet tę śmierć zrobili w konia!"

Temat eutanazji dla Anny Dymnej jest czymś trudnym, jednocześnie nie wyobraża sobie aktorka by eutanazja była prawnie zalegalizowana: "To dla mnie za trudne. Uczestniczyłam kiedyś w międzynarodowym sympozjum o eutanazji. Lekarze, etycy mówili tam dużo, nie zrozumiałam wszystkiego. Ale najczęściej się powtarzało, że najważniejsza jest wola chorego i że trzeba utrzymywać życie, dopóki udręka i ból nie uczynią go piekłem. Ale co to znaczy? To znaczy, że chory, nieprzytomny człowiek ma o tym zdecydować? A gdy nie może, bo jest w śpiączce? Żyjemy coraz dłużej. Czytałam już opisy szpitali przyszłości, które staną się przechowalniami ciepłych trupów. To skrajne wizje, ale może tak być. W dodatku każdy przypadek jest inny. Jak tu ustanawiać ogólne prawa, by nie stały się polem do nadużyć? A poza tym zawsze jest nadzieja na życie, nawet kiedy się wydaje, że jej już nie ma. Dlatego nie chcę mówić o śmierci, tylko o życiu".

Czy życie osoby niepełnosprawnej i cierpiącej może być szczęśliwe? Według Dymnej TAK: "I to jak! I dopiero jak się dowiadują o chorobie, zaczynają tak myśleć. Wczoraj dostałam SMS od sparaliżowanego Janka, który mi powiedział: „Anka, ten Bóg to jednak wie, co robi. Jak ja bym nie skoczył do wody, to bym może był zły. A tak, zobacz, jaki ja fajny jestem. Chyba musiał mnie kopnąć, żebym był dobrym człowiekiem”. Czesław Miłosz, który był wielkim fanem mojego programu, zastanawiał się, jak to jest z tym cierpieniem. Dlaczego moi rozmówcy w wieku dwudziestu paru lat wiedzą o życiu to, czego on się dowiedział po osiemdziesiątce".

Warto wywiad przeczytać tylko dlatego, by dowiedzieć się co oznacza po prostu praktyczna strona życia z cierpiącymi i terminalnie chorymi ludźmi. Dla wielu z nas to tylko teoria, dla Anny Dymnej to pole codziennego działania.

Sm/Wprost

Komentarze

anonim2013.12.23 21:16
Och "Ania" !!Jak ja Cię lubie!!. Tyle dobra wTobie!!
anonim2013.12.23 21:23
Czasem czeka się na śmierć, gdy cierpienie jest nie do zniesienia. Ale to co robi Pani Anna jest piękne.
anonim2013.12.23 21:24
No właśnie. Zamiast gadać i dywagować o eutanazji Pani Anna Dymna po prostu pomaga ludziom! I co więcej oni też mimo że są chorzy, niepełnosprawni i umierający pomagają Pani Annie...
anonim2013.12.23 21:49
" Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim Nie! Nie! Nie! "
anonim2013.12.23 22:46
"Anka, ten Bóg to jednak wie, co robi. Jak ja bym nie skoczył do wody, to bym może był zły. A tak, zobacz, jaki ja fajny jestem. Chyba musiał mnie kopnąć, żebym był dobrym człowiekiem” Choroba, wypadek, kalectwo to smutna sprawa, ale takie wydarzenie może odmienić życie na lepsze. Wielu ludzi odnajduje wówczas Boga, przewartościowuje życie. Wyciąga z niego co najlepsze (wiarę, miłość), a nie to co tylko powierzchownie błyszczy. Kiedyś w podobnym tonie wypowiedziała sie Monika Kuszyńska (była wokalistka Varius Manx), która po wypadku jest sparaliżowana i jeździ na wózku. Mówiła, że przed wypadkiem była próżna (liczyła się tylko kariera) i powierzchowna. Po wypadku dostrzegła co to jest prawdziwe życie, wówczas zaczęła naprawdę żyć. Oczywiście, są też przypadki, że ludzie załamują się, wyklinają Boga. Trzeba właśnie wówczas przy nich być, wspierać, tak właśnie jak robi to pani Anna Dymna i ludzie z jej fundacji. A jak się tego nie umie, lub nie ma możliwości, to przynajmniej trzeba się za chorych i niepełnosprawnych głęboko modlić. PS. Wiele aktorek w wieku pani Dymnej robi sobie jakieś odmładzające operacje plastyczne. Pani Ania nie musi tego robić, bo ona jest ciągle młoda miłością jaką obdarowuje innych. Z jej twarzy mimo wieku bije więcej młodzieńczej radości, niż z tych wszystkich celebrytek, które stawiają tylko na zewnętrzne "piękno" zapominając o tym wewnętrznym.
anonim2013.12.23 23:16
A mnie ten temat przypomina nie tak dawną historię Georgette i Bernarda Cazes z Francji. Przeczytałem kilka komentarzy na temat tamtych wydarzeń i uderzyło mnie jedno... dlaczego nikt nie zwrócił uwagę jak wielką klęską nowoczesnego, postmodernistycznego społeczeństwa jest tworzenie świata, w którym starzy ludzie boją się żyć? W którym tak bardzo boją się samotności i braku niezależności, że wolą umrzeć? Przecież to okrutna, kłująca w oczy porażka, w pewnym sensie również nasza (jako Europejczyków). W takich chwilach myślę, że tylko miłość może nas uratować.
anonim2013.12.23 23:20
Pani Anno, z całego serca dziękuję za realizację Pani misji.
anonim2013.12.23 23:35
@Lubiniak Masz rację z tą kuracją odmładzającą Pani Dymnej.
anonim2013.12.24 8:11
Wspaniałe świadectwo wspaniałej kobiety. Frondo jak najwięcej pisz o takich kobietach jak pani Anna Dymna a nie o iluzjach kobiet pokroju Bartkowskiej. Wesołych Świąt.
anonim2013.12.24 8:16
@Lubloniak Świetnia puenta z tą kuracją odmładzającą :)
anonim2013.12.24 10:49
Fascination, Oczywiście, każdy tu tylko nadinterpretuje... Wstydziłabyś się swojego zarozumialstwa i swojej pyszałkowatości...