Agata Rejman dla Fronda.pl: „Lekarz umyje ręce i wychodzi. Zostawia nas z tym, co najgorsze: z martwym dzieckiem ….” - zdjęcie
15.03.14, 21:05Agata Rejman (fot.Rzeszów News/YouTube)

Agata Rejman dla Fronda.pl: „Lekarz umyje ręce i wychodzi. Zostawia nas z tym, co najgorsze: z martwym dzieckiem ….”

13

Pani Agato, czy ktoś Panią uprzedzał, że aborcje będą wykonywane w Pro-Familii?

Nikt mnie nie uprzedził, że zabiegi aborcji będą tam dokonywane. Było to dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem.

Czy zgłaszała Pani pracodawcy swój sprzeciw wobec asystowania przy aborcji zanim odbyła się konferencja prasowa?

Tak, swój sprzeciw zgłosiłam przy ostatniej aborcji lekarzowi dyżurnemu. Lekarz ten wobec mnie nie zareagował. Ta wiadomość została następnie rozpowszechniona wśród lekarzy. Przez następnych kilka dni po ostatniej aborcji nikt nie zainteresował się moim problemem, i tym, że wyraziłam sprzeciw. Czy prezes szpitala dochodził, kto to powiedział? Tak, dochodził, ale nie w bezpośredniej rozmowie ze mną tylko przez panią oddziałową. Usłyszałam jeszcze od oddziałowej, żebyśmy o tym głośno nie rozmawiały i aby się ludzie w Rzeszowie nie dowiedzieli.

Ile położnych i pielęgniarek ze szpitala Pro-Famila jest w podobnej do Pani sytuacji?

Na liście położnych, które zgłosiły oficjalny sprzeciw asysty przy zabiegach aborcji podpisało się 36 osób. Obecnie nie poruszają tego tematu nawet między sobą. Atmosfera nie sprzyja normalnej pracy. Koleżanki boją się utraty pracy.

Szpital Pro-Familia wykonuje badania prenatalne, prawda?

NFZ refunduje badania prenatalne w przypadku wcześniejszych poronień w wywiadzie oraz po 35 roku życia pacjentki. W pozostałych przypadkach badania prenatalne opłacane są przez pacjentkę. Pro-Familia wykonuje badania prenatalne, ale nie każdy przypadek jest diagnozowany na miejscu. Dana pacjentka może być kierowana przez lekarzy, którzy nie pracują w Pro-Familii.         

Czy może Pani podać, z jakiego powodu (i w jakim wieku) uśmiercano dzieci w tzw. zabiegach terminacji ciąży, w których Pani asystowała?

Asystowałam przy trzech aborcjach. Wiem, że jedna dotyczyła dziecka bezczaszkowego. Inne dziecko miało zespół Downa i wady serca, ostatnie zespół wad, ale dokładnego rozpoznania nie pamiętam.

Jeden z lekarzy z Pro-Familii powiedział w mediach: „U nas przeprowadzono trzy takie zabiegi. W dwóch przypadkach płód nie miał mózgu, a w jednym była ciężka wada serca, uniemożliwiająca życie.” 1: Inny lekarz z tego szpitala twierdził zaś, że „raz był [to] bezczaszkowiec, a dwa razy było to dziecko [SIC!- ND] z zespołem Edwardsa”2 Jak Pani skomentuje te informacje?

W jednym z wywiadów dyrektor podał, że jedno dziecko było bez głowy-ale „niestety” cała trójka do 1 stycznia miała głowy. Sami „ gubią” się w zeznaniach.

Wada serca i zespół Downa dotyczyły jednego z dzieci. A o jednym dziecku można potwierdzić- bezmózgowe. Wydaje mi się, że trzecie miało podejrzenie zespołu wad.

Szpital twierdzi, że położne nie biorą bezpośredniego udziału w aborcji3. Jaka jest prawda?

Przy pierwszej aborcji nie wiedziałyśmy, co tak naprawdę się dzieje. Niektóre z nas na początku tylko to podejrzewały, ale potem wiedziałyśmy, że to aborcja. W dalszym ciągu nikt z nami nie rozmawiał. Nieprawdą jest, że położna nie bierze udziału w aborcji. Udział nasz jest większy niż lekarza, ponieważ cały czas obserwujemy pacjentkę. Jest to bardzo stresujące. Podajemy niektóre leki naskurczowe. Musimy przygotować narzędzia do zabiegu. Potem musimy asystować przy urodzeniu się dziecka, a następnie się nim zajmujemy, np. chrzcimy, odkładamy na bok zawinięte w chustę chirurgiczną. Potem wracamy niestety do lekarza, aby asystować do końca przy zabiegu. Myjemy narzędzia i ponownie wracamy do dziecka, aby włożyć go do pudełka lub do pojemnika. Czy to ma być udział, który lekarze nazywają marginalnym? Lekarz umyje ręce i wychodzi. Zostawia nas z tym, co najgorsze: z martwym dzieckiem ….

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Natalia Dueholm

Przypisy:

3 http://rzeszow24.pl/petycja-poloznych-w-sprawie-aborcji-trafila-do-dyrektorow-pro-familii/

Komentarze (13):

anonim2014.03.15 23:06
ten szpital powinien czym prędzej zmienić nazwę na Pro-Aborcja!!!
anonim2014.03.15 23:09
Ale koszmar....
anonim2014.03.15 23:35
jankiel napisał: niech pracę zmieni i nie robi z siebie ofiary ciekawe czy by chciała urodzić dziecko z bezczaszkowiem, czy by przerwała ciążę?!!? -To ja ci Jankielu odpowiem, że na pewno by urodziła nawet wtedy gdybyś to ty był bez czaszki. Ty pewnie czaszkę masz ale pod czaszką? Któż to wie ? Zdaje się, że pustka.
anonim2014.03.16 1:41
Jeżeli położne chrzczą te biedne dzieci, to znaczy, że one się rodzą żywe i jeszcze przez jakiś czas żyją - prawdopodobnie umierają odłożone na bok, zawinięte w chustę chirurgiczną. Dla położnej jest to koszmar, ona uczyła się tego trudnego zawodu, żeby dzieci na świat przyjmować, a nie uczestniczyć w ich uśmiercaniu. Co znaczy - niech zmieni zawód? One ten zawód kochają, czują się powołane do pomocy w narodzinach maleństwa, natomiast nie chcą robić za asystenta kata. Także wtedy, gdy dziecko jest uśmiercane z powodu swojego upośledzenia.
anonim2014.03.16 9:27
Bardzo, bardzo odwazna kobieta. Szacunek za przerwanie ciszy w temacie.
anonim2014.03.16 9:27
Piękny zawód położnej obejmuje również opiekę nad kobietami, które poroniły samoistnie, lub nie samoistnie, a także w wyniku aborcji przeprowadzonej po śmierci płodu, po ciąży pozamacicznej, również opiekę nad kobietami, które urodziły martwe dziecko i ciężko chore. Oczywiście, każdy by wolał poród zakończony podaniem matce zdrowego dzidziusia, jednak skomplikowany proces powstawania nowego człowieka nie zawsze przebiega poprawnie. Jeżeli te położne nie są w stanie znieść niepowodzeń, niestety nie nadają się do tego zawodu. Uważam, że nikt nie ma prawa chrzcić dziecka bez zgody matki, a zachowanie położnych w stosunku do kobiety, której próba zostania matką zakończyła się niepowodzeniem, nie powinno zwiększać jej traumy. I jeszcze jedno - finanse! Dziecko ciężko chore wymaga czasami poważnych i drogich zabiegów chirurgicznych, rehabilitacji, leków, zabiegów. Kto to sfinansuje? Bo długotrwałe dogorywanie z powodu braku finansów na pomoc lekarską, to najgorszy rodzaj - nie, nie eutanazji - zabójstwa.
anonim2014.03.16 10:17
Nie znam się na medycynie, ale może warto by było dotrwać do końca ciąży, nawet w najtrudniejszej sytuacji i pozwolić takiemu dziecku przyjść na świat, z mózgiem, czy beż, z wadą serca, czy bez, to przecież życie. Trudne to wszystko, Panie Jezu! Z drugiej strony dobrze, że ludzie są na tyle uczciwi, że się sprzeciwiają. Wyobraźmy sobie, że to my jesteśmy takim dzieckiem w łonie naszej mamy...chichot szatana XXIwieku...
anonim2014.03.16 10:19
@Edkam Czyli takie są realia?. Nie ma pieniędzy na leczenie, pielęgnacje, rehabilitacje itd. to trzeba zabić takie dziecko? W swoim komentarzu usprawiedliwiasz zabijanie ze względów ekonomicznych.
anonim2014.03.18 2:30
Mozna powiedzec ze w oplsywanych przypadkach plody byly niezdolne do zycia i aborcje uchronila kobiety przed utrata zdrowia przy kontynuowaniu obumarlej ciazy. Mysle ze pani polozna nie jest zbyt kompetentna zawodowo powinna zostac salowa
anonim2014.03.18 2:46
Edkam Mar napisał/a: "Piękny zawód położnej obejmuje również opiekę nad kobietami, które poroniły samoistnie, lub nie samoistnie, a także w wyniku aborcji przeprowadzonej po śmierci płodu, po ciąży pozamacicznej, również opiekę nad kobietami, które urodziły martwe dziecko i ciężko chore." *** Ależ powyższe nie ma nic wspólnego z problemami, jakie miała omawiana położna. W opisywanych przez Ciebie przypadkach, nie ma mowy o aborcji, czyli pozbawieniu życia maleństwa przebywającego w łonie matki. Człowieku - czy Ty cokolwiek rozumiesz? Niektóre z tych dzieci RODZIŁY SIE ZYWE i umierały dopiero po jakimś czasie. To były takie same wcześniaki, które się ratuje nakładem dużych środków, wtedy, gdy są przez rodziców chciane.
anonim2014.03.18 2:47
gniew napisał: @Edkam Czyli takie są realia?. Nie ma pieniędzy na leczenie, pielęgnacje, rehabilitacje itd. to trzeba zabić takie dziecko? *** Wychodzi na to, że tak. Wobec tego - idąc tokiem rozumowania Edkam - proponuję pozabijać wszystkie osoby, których utrzymanie przy życiu wymaga poniesienia wysokich nakładów finansowych i psychicznie obciąża najbliższych danego pacjenta.
anonim2014.03.18 23:32
W wyniku samoistnego poronienia dziecko również może urodzić się żywe, ale niezdolne do życia. Klaro - tak, w chwili obecnej ileś tam starych osób nie je niezbędnych lekarstw i umrze z tego powodu, ileś kobieta nie ma dość forsy na łapówkę i jest zmuszona rodzić naturalnie, co kosztuje ich dzieci zdrowie lub życie. Tak jest teraz - ludzie umierają, bo nie stać ich na leczenie. Ludzie brzydcy są odrzucani i wyśmiewani. Ludzie chorzy nie są leczeni. Ludzie niepełnosprawni nie są rehabilitowani, Po prostu odkłada się ich na bok i czeka, aż sami umrą.
anonim2014.03.19 9:08
Pani położna zachowuje się niestety nieprofesjonalnie i nie jest w tym odosobniona.Ustawa o zawodzie gwarantuje jej odmowę przy uczestnictwie w różnych zabiegach i eksperymentach medycznych.Jej sumienie odezwało się dopiero przy trzeciej aborcji?Przecież mogła odmówić asysty już przy pierwszym zabiegu,niech nie robi z siebie tłuka i niech nie udaje że nie wie do jakiego zabiegu ma asystować,w wieku jakim jest można powiedzieć że powinna być profesjonalistką w swoim fachu,pacjentka nie została wyciągnięta przecież z kapelusza.Taki sprzeciw zgłasza się od razu na piśmie,wpisuje do dokumentacji oddziałowej.Istnieje ktoś taki jak oddziałowa,przełozona czy naczelna i wreszcie dyrektor do spraw medycznych.Taki sprzeciw to nie dwa zdania do lekarza dyżurnego i szeptanie po kiblach tylko odpowiedni formularz.To prawo do odmowy w różnych czynnościach jest wykorzystywane przez personel medyczny i nikt nie robi z tego problemu.Jeżeli natomiast robi się z siebie idiotkę i żali na konferencji jaka to się jej dzieje krzywda moralna..... W zawodzie pielęgniarki i położnej liczy się profesjonalizm.Do obowiązków należy zajmowanie się zwłokami czy częściami ciała.Przecież pani położna z pewnością brała udział w martwych porodach,miała do czynienia z umierającymi i nieżywymi płodami i także "musiała zostać z martwym dzieckiem",zawinąć w chustę,opisać,przygotować do transportu do kostnicy itd.Nie do niej należy ocena moralna aborcji i lekarza który ją wykonuje.Jeżeli nie jest to zgodne z jej sumieniem to niech przestanie uczestniczyć w tych czynnościach,tylko niech zrobi to zgodnie z obowiązującymi ją procedurami bo jest profesjonalnym pracownikiem szpitala wykonującym samodzielny zawód a nie lekarskim popychadłem,które nie umie otworzyć gęby i bezmyślnie wykonuje polecenia.