Abp Stanisław Gądecki: Mieszkanie przed ślubem to samookaleczenie miłości - zdjęcie
04.10.14, 13:25Abp Stanisław Gądecki (fot. Episkopat.pl)

Abp Stanisław Gądecki: Mieszkanie przed ślubem to samookaleczenie miłości

15

Abp Stanisław Gądecki zaczyna od wyników ankiet diecezjalnych, które wykazały, że rodzina nadal jest, przynajmniej w sferze deklaratywnej, wartością dla Polaków. Jeśli chodzi o zjawiska negatywne, to nie da się ukryć, że rośnie liczba konkubinatów, małżeństw „na próbę” i małżeństw zawieranych tylko cywilnie, które spotykają się nie tylko z milczeniem, ale czasami wręcz z aprobatą ze strony rodziców, a nawet dziadków… Przewodniczący KEP ubolewa także nad rosnącą mentalnością antykoncepcyjną, która powoduje znaczny spadek demograficzny.

„Obecnie groźnym wyzwaniem jest – lansowana pod płaszczykiem programu równościowego – ideologia genderyzmu. Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki” – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” metropolita poznański. I dodaje, że dobre małżeństwa, składające się z mężczyzny i kobiety, to skarb nie tylko dla Kościoła, ale i narodu.

Przewodniczący KEP dostrzega również zorganizowane podważanie wartości chrześcijańskich w mediach. „W rękach tych dwóch ugrupowań politycznych znajduje się prawie 90 procent mediów. Ponadto od 1989 roku wciąż w tych samych rękach pozostają najbardziej opiniotwórcze ośrodki” – wylicza.

Abp Gądecki odnosi się także do dyskutowanej ostatnio kwestii rozwodników i możliwości przystępowania przez nich do Komunii. „Medycyna miłosierdzia winna dążyć do ratowania statku z burzy i zaproponowania rozbitkom troski i niezbędnej pomocy, nie zaś do przyczynienia się do jego zatonięcia” – przestrzega hierarcha.

Poznański metropolita nie szczędzi także gorzkich słów dla par, które mieszkają ze sobą przed ślubem. Mówi, że w ten sposób same okaleczają one swoją miłość. „Już sam rozum ludzki podsuwa niemożliwość jego akceptacji, wykazując, jak mało jest przekonywające „eksperymentowanie” na osobach ludzkich, których godność wymaga, aby były zawsze i wyłącznie celem miłości, obdarowania bez jakichkolwiek ograniczeń czasu czy innych okoliczności” – argumentuje. Całość rozmowy z abp Gądeckim TUTAJ.

MaR/Naszdziennik.pl

Komentarze (15):

anonim2014.10.4 13:42
Jak młodzi pomieszkają razem to się poznają od strony porządków i prowadzenia gospodarstwa domowego,kumpel od starej roboty mieszka ze swoją dziewczyną i jej koleżanką w jednym mieszkaniu(nie wyobrażajcie sobie debile),Abp. Gadecki żyje w innym świecie jemu kapusty starczy by mieć własne 4 kąty
anonim2014.10.4 14:57
A ja mieszkałem z moją przyszłą żoną dwa lata przed ślubem. W domu jej rodziców - praktykujących katolików. Już 10 lat jesteśmy małżeństwem i wątpię, czy jakość naszego pożycia byłaby inna, gdybyśmy przed ślubem ze sobą nie mieszkali. Nie ma związku. Jak coś ma się rozwalić na skutek niezgody charakterów, potrzeb, ambicji, temperamentów to i tak się rozpadnie - choćby młodzi przed ślubem TYLKO za rączkę się trzymali i miłość korespondencyjnie uprawiali.
anonim2014.10.4 14:58
ADMINISTRACJO!!! Jak długo jeszcze zamierzacie tolerować werbalne ekskrementy lewackich i sodomickich dewiantów!!!???
anonim2014.10.4 15:08
Wypowiedzi, które przejdą do historii polskich "internetów"!! Ksiądz nie ma pojęcia o rodzinie, gdyż najprawdopodobniej został, za przeproszeniem, "wy***** przez kobyłę na moście", ewentualnie w ramach dzieła eksperymentalnego - pozostawiony na Ziemi przez przedstawicieli obcych, międzyplanetarnych cywilizacji. Litościiiii... Panowie! Czy wy doprawdy uważacie, że każda z osób duchownych, niejako z założenia, wychowywała się w domu dziecka, w sierocińcu?? Czy doprawdy jesteście do tego stopnia naiwni, by sądzić, że ksiądz jako dziecko nie był świadkiem, często bardzooo poważnych, nieporozumień i kłótni pomiędzy rodzicami?? Czy jesteście tak zaślepieni, by sądzić, iż żaden z duchownych nie mógł wychowywać się np. w PATOLOGICZNEJ rodzinie, gdzie doświadczył wszelkich skrajnych i dalekich od siebie składowych życia w rodzinie?? Wybitnie żałosne... Jestem zupełnie niezaznajomiony ze sferą kinematografii / literatury i nie mogę przedstawiać własnych opinii w tej materii, gdyż z wykształcenia nie jestem krytykiem filmowym, tudzież historykiem literatury. - ten sam poziom.
anonim2014.10.4 15:12
Aha... I przypominam tylko, że Ksiądz Biskup jedynie, korzystając przy tym z przysługującego mu prawa konstytucyjnego, wygłasza osobiste opinie, przemyślenia, sądy. Nie ma jednak w zamiarze "wyskakiwać" każdego kolejnego poranka z Waszych lodówek z AK47 w ręku i cokolwiek Wam "narzucać"...
anonim2014.10.4 15:12
Aha... I przypominam tylko, że Ksiądz Biskup jedynie, korzystając przy tym z przysługującego mu prawa konstytucyjnego, wygłasza osobiste opinie, przemyślenia, sądy. Nie ma jednak w zamiarze "wyskakiwać" każdego kolejnego poranka z Waszych lodówek z AK47 w ręku i cokolwiek Wam "narzucać"...
anonim2014.10.4 16:25
@krzysiek Ad. 1 Ależ czy ja, w którymkolwiek miejscu, stwierdziłem, że abp. Gądecki śmiało może uchodzić za "speca" od relacji rodzinnych, od rodziny etc. etc.??? NIE!!! Mało tego! Ja uważam, że nikt za takowy, bezsprzeczny autorytet nie może uchodzić, i zapewne nie uchodzi! Naprawdę! I wcale nie musi tak być! Ogromną rolę, rolę niemal "egzaminatora" odgrywa już biologia... To wystarczy. Ja odniosłem się do nieco innego aspektu sprawy... Odnoszę wrażenie, że wielu komentujących "miesza z błotem" Księdza (już nawet nie tego konkretnego) i W OGÓLE odmawia mu PRAWA (jakim dysponuje każdy z nas), do wyrażenia własnej opinii, oceny, do przekazania pewnej nauki. A tego już nikomu z nas czynić nie wolno. Nie jesteśmy bowiem jakkolwiek do tego uprawnieni... Ksiądz Arcybiskup, o czym zresztą już pisałem, nie ma wcale zamiaru "wskakiwać" do naszej lodówki i "wyskakiwać" z niej o poranku trzymając w dłoniach AK47, próbując nam cokolwiek "narzucić". Skierował konkretne przesłanie, myślę, że świadom tego, iż jest to przekaz dla KONKRETNEJ grupy (wierzący, pojmujący, uznający rolę biskupa w strukturach Kościoła). Naprawdę - ot i cała "afera". Ad. 2 I... Nie chciałbym być niegrzeczny, naprawdę, ale wobec tych pogardliwych słów, słów przepełnionych mam wrażeniem goryczą, żalem, złością, wręcz nienawiścią, odnoszących się do księży... Napiszę... No Kolega to w istocie, "autorytet" najwyższej próby w dyskutowanej materii... Kochający... A jakże! Tylko, jak niektórzy mogliby rzecz, "inaczej"...
anonim2014.10.4 16:26
Abp zapewne chce dobrze tyle że porusza się jak słoń w składzie porcelany. Dziewczynki które sprzątają po chłopcach są w hotelach, nazywają się pokojówki ale tak na co dzień to mało którego chłopca stać na takie standardy. Ksiądz to i owszem, często gosposię posiada. "Ja również mieszkam bez ślubu ze swoim partnerem. Zupełnie nam to nie przeszkadza oraz nijak nie wpływa na naszą miłość" No i bardzo pięknie Krzysiu, ale wasz związek nie kwalifikuje się do ślubu kościelnego więc w waszym przypadku to nie ma znaczenia. Tylko nie wymyślajcie jakichś ślubów państwowych. W ogóle takiego czegoś być nie powinno bo śluby powinny pozostać obrzędami wywodzącymi się z tradycji i religii. "Tu chodzi o monopol na śluby koniecznie katolickie." Ale cóż w tym niezwykłego? Istnieje wiele religii które konkurują ze sobą i każda uważa że ma monopol na zbawienie. Nic wiec dziwnego że dana religia swój sakrament uważa za jedynie słuszny. W przypadku katolików dzięki sakramentowi uzyskuje się łaskę boską i chroni przed grzechem cudzołóstwa. Jeśli ktoś w to nie wierzy to niech w ogóle nie myśli o ślubie. Nie będzie ślubu to i nie będzie "życia przed ślubem". Poza ty ślubu udziela kapłan, teoretycznie znany nam z parafii, natomiast ślub państwowy to jakieś dziwactwo. Jak dla mnie jest to upokarzające że idą ludzie do obcego człowieka, urzędnika którego opłacają z podatków, rejestrować się jako para tak jak rejestruje się posiadanie samochodu czy psa. Dostaje się niby za to jakieś przywileje ale jednocześnie sprzedaje się swoją prywatność państwu. "Gdyby doświadczenie obserwatora ( dziecka itp. ) wystarczyło do dawania rad małżeńskich i co najważniejsze, do ich wprowadzania w życie, to już od wieków mielibyśmy raj na ziemi. " "to, że jako młody chłopak mógł nabierać nawet doświadczeń seksualnych oraz związkowych, w końcu nawet to, że jako osoba duchowna może być ukrytym gejem albo heterykiem" Krzysiu, Twojej subkulturze jak zwykle wszystko kojarzy się z orientacją seksualną i seksualnością, abp o sprzątaniu, a Ty o posuwaniu. Poza tym to manipulujecie bo za Kościołem wypowiadającym się w sprawach rodziny stoją uczelnie katolickie z ich świeckimi pracownikami którzy jak najbardziej posiadają rodziny a nie doświadczenia księdza. Gdyby osobiste doświadczenia kwalifikowały do dawania rad to najlepszymi ekspertami byliby wielokrotni rozwodnicy.
anonim2014.10.4 16:36
@GenesisX Przekaz zbieżny z tym, jaki skierowałem do @krzyśka... Tu nie idzie wcale o to, że Biskup jest "specem" od tego, czy od tamtego. "Od tego", ku Twej uciesze, z pewnością nie jest, ale... Nie jest takowym żaden i żadna z nas! Naprawdę! I już abstrahując od osobistych opinii, historii życia konkretnego Biskupa... Należy pamiętać, iż wedle założeń wiary chrześcijańskiej biskup jest następcą Apostołów, reprezentuje niejako w swym nauczaniu całość Kościoła, wielowiekowej Tradycji, ustaleń, prawd. I w duchu tych się wypowiada. Kościół nie pochwala życia ze sobą bez ślubu (oczywiście nie mówimy tutaj o tzw. "białych związkach", gdzie wszelkie kontakty płciowe między tworzącymi takowy są wykluczone). I takie też stanowisko potwierdził w swych słowach Ksiądz Biskup. Nic nowego. Można to stanowisko odpowiednio uargumentować, można się wobec przedstawionych argumentów ustosunkować, z nimi nie zgodzić, przedstawić własne etc. etc. Jednak takie "wycieczki osobiste" uważam za nieodpowiednie, akurat jeśli idzie o biskupa, który, jak już pisałem, reprezentuje niejako w swym nauczaniu całość prawd głoszonych przez Kościół. Co do słów o "sprzątaniu po sobie"... Tutaj należy przyznać, iż padły sformułowania nie do końca właściwe, odpowiednie, zasadne. Nie czytałem jednak całości tekstu, stąd nie chciałbym też i wyrokować.
anonim2014.10.4 17:17
"Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki" Hmmm... kolejny lapsus?
anonim2014.10.4 17:30
ludzie biorą ślub nie traktując siebie poważnie
anonim2014.10.4 23:28
Cóż się dziwić takim poglądom arcybiskupa, skoro sprzątają po nim klerycy, albo zakonnice. Wszak ekscelencja łapek nie zbrudzi tak też uczy swoich seminarzystów.
anonim2014.10.5 0:49
@GenesisX Wywód, co do którego się odnosisz, wcale nie jest "moim"... Wyraźnie zaznaczyłem - WEDLE ZAŁOŻEŃ WIARY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ. Równie dobrze mógłbym w sytuacji innego rodzaju sformułować - "wedle założeń/uwarunkować biologicznych..." etc. etc. Ot i wszystko... Wyłożyłem łopatologicznie... Nie zrozumiałeś?? Hmm... To wiele wyjaśnia... Pozdr.
anonim2014.10.5 9:51
@Krzysiek Ty i Twoja partnerka bawicie się w małżeństwo i podejrzewam, że już Wam się nie chce nawet go zawrzeć, tak jak wielu parom, które się tak bawią. Małżeństwo to Sakrament, to zaproszenie Boga do miłości między kobietą a mężczyzną. Człowiek jest zawodny, zawsze zawiedzie, więc takie zabawy często nawet po wielu latach kończą się rozstaniem. jeśli ludzie wierzą Bogu, jeśli Go szukają w swym życiu, to traktują swoją miłość poważnie, a nie jak zabawę, którą w każdej chwili można zakończyć.
anonim2014.10.5 10:08
A jeżeli ktoś się nie "bawi w małżeństwo", tylko go po prostu nie chce i woli żyć w wolnym związku? To co wtedy?