Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wystąpiła w programie „Polityczny WF z gościem” na antenie Polsat News, gdzie mówiła o sytuacji Polski 2050 w rządzie. Mimo, że mijają dwa miesiące od ustąpienia Szymona Hołowni z urzędu marszałka Hołowni, jego ugrupowanie wciąż nie otrzymało teki wicepremiera. Ta natomiast ma przypaść właśnie Pełczyńskiej-Nałęcz. W styczniu w Polsce 2050 odbędą się wybory, a minister funduszy może w ich wyniku zastąpić Hołownię na stanowisku szefa partii.

- „Jeżeli dalej po wyborach nie będzie stanowiska wicepremiera, no to będzie bardzo głośne i wyraziste pokazanie, jak ta koalicja jest zarządzana i jak działa największy koalicjant”

- stwierdziła minister.

Zapewniła, że Polska 2050 z powodu „stołka” nie zrezygnuje z udziału w rządzącej koalicji. Stwierdziła jednak, że koalicja oparta na wewnętrznej przemocy, a nie dialogu, nie jest w stanie efektywnie działać.

Na słowa minister zareagował za pośrednictwem mediów społecznościowych poseł KO Roman Giertych.

- „Pani minister uważa, że w ramach koalicji jest ofiarą przemocy? Mam wrażenie, że jest to delikatnie mówiąc kompletny absurd”

- napisał.

- „Jest mi jak najdalej od ofiary. Przeciwnie. Niezmiennie stoję tam gdzie stoję: po stronie ludzi, a nie wpływowych lobbystów. I wygląda na to, że to się niektórym nie podoba”

- odpowiedziała Pełczyńska-Nałęcz.