Choć formalnie porozumienie nie zmienia wspólnej taryfy zewnętrznej Mercosur, w praktyce może stanowić precedens osłabiający zasadę wspólnych negocjacji handlowych, zapisaną w Decyzji CMC 32/00. Dokument ten zobowiązuje państwa członkowskie do prowadzenia rozmów z krajami trzecimi w imieniu całego bloku. Nie przewiduje jednak automatycznych sankcji, co w obecnej sytuacji stawia pod znakiem zapytania skuteczność jego egzekwowania.

Kluczową rolę w tej układance odgrywa Brazylia. Jeżeli zdecyduje się zaakceptować ruch Argentyny, Mercosur może stopniowo przekształcić się z jednolitego bloku w luźną platformę współpracy, gdzie państwa członkowskie będą zawierały własne umowy dwustronne. Taki scenariusz budzi więc obawy w Brukseli.

Umowa UE–Mercosur, politycznie uzgodniona już w 2019 roku, od lat napotyka opór części państw członkowskich Unii, zwłaszcza Francji i Austrii, które podnoszą kwestie ochrony rolnictwa i standardów środowiskowych. Jak informuje „Handelsblatt”, brazylijski Kongres nie zdecydował się na szybką ratyfikację porozumienia z UE. Powołano specjalną komisję parlamentarną, która ma ocenić m.in., czy rolnicy z Ameryki Południowej powinni otrzymać analogiczne klauzule ochronne do tych wynegocjowanych przez stronę europejską.

Administracja USA, preferująca model bilateralnych porozumień zamiast układów blok–blok, może w ten sposób przyspieszyć proces erozji wspólnej polityki handlowej Mercosur. W efekcie Unia Europejska staje wobec mniej przewidywalnego partnera, a finalizacja kompleksowej umowy międzyregionalnej staje się jeszcze bardziej niepewna.

Eksperci podkreślają, że decyzja Buenos Aires ma znaczenie wykraczające poza kwestie handlowe. To test dla jedności Mercosur i sygnał, że globalna architektura handlowa ulega dynamicznym przekształceniom w kierunku większej elastyczności i rywalizacji o wpływy gospodarcze.