Uwaga

Pseudoekolodzy już nie zarobią na bezdomnych psach

Pseudohodowle psów stały się zmorą w naszym kraju, a pseudoekolodzy czerpią z tego niczym nieuzasadnione zyski. Jak się ocenia, z kwoty 260 do 280 mln rocznie płynącej z budżetów samorządów, jakaś część trafia do oszustów. Los zwierząt jednak nie ulega przy tym żądnej poprawie. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z organizacjami krynologicznymi mają jednak pomysł na systemowe rozwiązanie tego problemu.

2 min czytania
Pseudoekolodzy już nie zarobią na bezdomnych psach
Pseudoekolodzy już nie zarobią na bezdomnych psach · fot. Fot. via Pixabay.com
Pseudohodowle psów stały się zmorą w naszym kraju, a pseudoekolodzy czerpią z tego niczym nieuzasadnione zyski. Jak się ocenia, z kwoty 260 do 280 mln rocznie płynącej z budżetów samorządów, jakaś część trafia do oszustów. Los zwierząt jednak nie ulega przy tym żądnej poprawie. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z organizacjami krynologicznymi mają jednak pomysł na systemowe rozwiązanie tego problemu.

Szef resortu Henryk Kowalczyk już w styczniu tego roku „podpisał rozporządzenie w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt, które zastąpi dotychczas obowiązujące rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 23 czerwca 2004 r. o tym samym tytule” – podaje portal farmer.pl.

Ministerstwo wspólnie z organizacjami krynologicznymi chce wprowadzić systemowe rozwiązanie, które ma zapobiec zarówno oszustwom nieuczciwych organizacji wyłudzających fundusze z budżetów samorządowych, jak i bezdomności psów.

- Zostanie powołany specjalny fundusz do walki z bezdomnością zwierząt. Nie będzie on oparty na pieniądzach państwowych, lecz na zyskach hodowców. Nie trzeba sięgać po pieniądze podatników. My od państwa nic nie chcemy. Państwo ma nie przeszkadzać, tylko wspierać. Hodowcy będą wpłacać pieniądze ze swoich hodowli. W zamian za wyswobodzenie zwierząt z łańcucha z uzyskanych środków będą one całkowicie za darmo sterylizowane i otrzymają kojce – powiedział Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

W sprawę zaangażowana jest także Beata Krupianik z Fundacji Karuna.

- Gdyby każdy właściciel stosował się do tych wytycznych, wielu zwierzętom żyłoby się lepiej niż obecnie i byłyby szczęśliwsze. Żaden człowiek nie lubi być na uwięzi, chcemy by najedzeni, oraz po prostu szczęśliwi. Wielu ludzi, pomimo że mają do tego warunki nie daje tego swoim zwierzętom – stwierdza z kolei w wywiadzie udzielonym magazynowi „Cztery Łapy” Krupianik.

W sprawę szczególnie zaangażowany jest wspomniany Piotr Kłosiński, który zwraca także uwagę na problem bezprawne przywłaszczanie sobie czworonogów przez tzw. obrońców zwierząt. W efekcie najczęściej po przywłaszczeniu sobie takiego zwierzęcia sprzedawali je i czerpali nieuczciwe zyski, co – zwraca uwagę Kłosiński – znajduje swój szczęśliwy koniec w postaci zapadających już pierwszych wyroków sądowych.

- Pod płaszczykiem miłości do czworonogów stworzyli sobie świetny biznes żerujący na naszej naturalnej empatii i zaufaniu – mówi prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

W jego opinii, aktywowana powinna zostać także „profesjonalna komórka policji ds. zwierząt”, a kontrolę ferm i hodowli powinny przeprowadzać wyłącznie osoby z odpowiednimi uprawnieniami, nie zaś wybierani na chybił trafił społecznicy z takiej czy innej organizacji ekologicznej.

Źródło: medianarodowe.pl, napsitemat.pl, tysol.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej