Tusk po zeszłotygodniowym spotkaniu z Pełczyńską-Nałęcz nie pozostawił złudzeń – głosowanie nad wotum nieufności nazwał „testem koalicyjnej lojalności" i wprost ostrzegł Polskę 2050, że brak poparcia dla minister oznacza koniec współpracy. Liderka partii odpowiedziała, że język ultimatum to złamanie umowy koalicyjnej. Śliz wtóruje jej, podkreślając, że „w koalicji jest współpraca, a nie wasalizacja".
Politycy klubu zostawiają jednak furtkę do kompromisu. Hennig-Kloska zaprosiła ich do ministerstwa na rozmowy, a po tym spotkaniu klub ma podjąć ostateczną decyzję. Warunek jest jasny – minister musi rozwiać wszelkie wątpliwości, zwłaszcza te dotyczące programu „Czyste Powietrze". Głosowanie musi odbyć się najpóźniej na posiedzeniu Sejmu zaplanowanym na 28–30 kwietnia.
Sytuację dodatkowo komplikują działania służb. We wtorek Centralne Biuro Antykorupcyjne zabezpieczyło dokumenty dotyczące „Czystego Powietrza" w kilkunastu urzędach, w tym w resorcie klimatu i KPRM. Prokuratura Europejska wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez urzędników przy tworzeniu kolejnych etapów programu. Wniosek o odwołanie minister, który w marcu podpisało blisko 100 posłów głównie z Konfederacji i PiS, zarzuca jej m.in. chaos wokół wspomnianego programu, zaniedbania w sektorze energetycznym oraz próbę oparcia suwerenności energetycznej wyłącznie na odnawialnych źródłach energii.
