Minister edukacji Barbara Nowacka nazwała europosła PiS Patryka Jakiego „palantem”, a w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim zachęciła słuchaczy do przedstawiania własnych określeń polityka. Prowadzący RMF FM natychmiast zwrócił uwagę, że taki apel może uruchomić falę hejtu i przypomniał Nowackiej, że jako minister edukacji powinna sama wyznaczać standard debaty.
Źródłem konfliktu jest dyskusja o nowych zasadach żywienia w szkołach i przedszkolach, obowiązujących od 1 września. Formalnie wynikają one z rozporządzenia ministra zdrowia i zakładają m.in. większy udział produktów roślinnych oraz co najmniej jeden roślinny obiad w tygodniu. Patryk Jaki zarzuca rządzącym forsowanie „diety planetarnej” oraz wskazuje na rozbieżność między zasadami narzucanymi dzieciom a tym, co mogą jeść urzędnicy.
Nowacka: „Określenie palant mogłoby być najłagodniejsze”
Barbara Nowacka wystąpiła w obronie wiceminister Katarzyny Lubnauer, której wizerunek Jaki wykorzystał w jednym ze swoich nagrań. Lubnauer uznała, że europoseł zwraca w ten sposób uwagę na jej otyłość i sprowadza polityczną dyskusję do wyglądu.
Nowacka poszła znacznie dalej.
– „Chamstwo Patryka Jakiego trzeba napiętnować i pokazywać” – mówiła w RMF FM. Następnie określiła polityka PiS mianem „palanta” i przekonywała, że takie określenie mogłoby należeć do najłagodniejszych.
Minister wcześniej opublikowała też grafikę z popularną żabą Pepe, która w wulgarny sposób przedstawiała reakcję „polskiej prawicy” na zmiany w szkolnych stołówkach. Sama wpis opatrzyła komentarzem zaczynającym się od słów: „Chamówa po pisowsku”.
Podczas rozmowy z Tomaszem Terlikowskim Nowacka zwróciła się następnie do odbiorców, zachęcając ich do przedstawiania własnych określeń Jakiego. Dziennikarz nie podchwycił propozycji.
– „Ja nie zapraszam, bo wiem, jak ludzie potrafią pisać w internecie” – odpowiedział Terlikowski, ostrzegając przed hejtem.
Kiedy Nowacka pytała, dlaczego miałaby się „hamować”, prowadzący przypomniał jej: „Bo jest pani ministrem edukacji. Żeby dzieci się hamowały”.
Jaki odpowiada. Spór także o reakcję Lubnauer
Patryk Jaki wyjaśnia z kolei, że jego krytyka nie dotyczyła wyglądu Katarzyny Lubnauer, ale tego, co uważa za niespójność stanowiska resortu.
– „Ten film jest po to, aby zwrócić uwagę na pani hipokryzję” – odpowiedział Lubnauer europoseł. Zarzucił przedstawicielkom resortu, że bronią ograniczeń dotyczących szkolnych posiłków, podczas gdy pracownicy ministerstwa mają dostęp do szerszego wyboru dań, w tym mięsa i burgerów.
Lubnauer odpowiedziała natomiast, że Jaki błędnie przypisuje autorstwo regulacji Ministerstwu Edukacji, ponieważ rozporządzenie wydało Ministerstwo Zdrowia. Ten element jej odpowiedzi jest zgodny ze stanem formalnym – przepisy rzeczywiście zostały wydane przez ministra zdrowia.
Na tym jednak spór się nie skończył. Jaki zarzucił Lubnauer w praktyce odwracanie uwagi od zasadniczej kwestii: wskazywał, że choć formalnym autorem rozporządzenia jest resort zdrowia, materiały dotyczące diety planetarnej były promowane również w otoczeniu systemu oświaty. Odpowiadając wiceminister, pokazywał materiały, które – według niego – miały potwierdzać zaangażowanie MEN w promocję tego modelu żywienia.
W oficjalnych materiałach administracji państwowej rzeczywiście nowe zasady opisywane są jako rozwiązania promujące elementy tzw. diety planetarnej. Obejmują m.in. zwiększenie udziału produktów roślinnych oraz obowiązkowy posiłek roślinny co najmniej raz w tygodniu.
Spór, który początkowo dotyczył zasad żywienia dzieci, został więc przesunięty na poziom personalnych oskarżeń. Jaki twierdzi, że chciał pokazać niespójność działań władz. Lubnauer odbiera wykorzystanie swojego zdjęcia jako atak odnoszący się do jej otyłości, natomiast Nowacka odpowiedziała na działania europosła niezwykle ostrym językiem. Tomasz Terlikowski zwrócił zaś uwagę na jeszcze jeden aspekt całej sprawy – odpowiedzialność ministra edukacji za standardy, których państwo chce uczyć dzieci.
Jerzy Mróz