NATO

Gen. Polko: „Rosja karmi się strachem”. „Jeżeli będziemy się bać, Rosja będzie eskalowała”

Rosja nie zrezygnowała z imperialnych ambicji, a opór Ukrainy pozostaje jednym z głównych czynników ograniczających możliwość dalszej ekspansji Kremla – ocenia gen. Roman Polko. Były dowódca GROM ostrzega, że Moskwa już dziś prowadzi przeciwko Polsce działania poniżej progu otwartej wojny, wykorzystując sabotaż, dezinformację i presję psychologiczną.

mp 16.09.2026 Aktualizacja 16.09.2026 4 min czytania
Gen. Roman Polko

Zdaniem generała sytuacja Polski wyglądałaby znacznie gorzej, gdyby rosyjskim wojskom udało się przełamać ukraińską obronę.

– „Oddech dała nam Ukraina, która powstrzymała Rosjan” – powiedział gen. Polko w programie „Rzecz o polityce”.

Były dowódca GROM ocenia, że wojna obnażyła ograniczenia rosyjskiej armii, ale jednocześnie nie powstrzymała Kremla przed poszukiwaniem innych metod oddziaływania na państwa NATO.

Sabotaż zamiast otwartej wojny

Polko zwraca uwagę, że państwo, które nie jest w stanie osiągnąć wszystkich celów konwencjonalnymi metodami wojskowymi, może sięgać po działania asymetryczne – dywersję, zastraszanie i operacje prowadzone przez pośredników.

Nie jest to wyłącznie teoretyczne zagrożenie. Polska Prokuratura Krajowa informowała o grupie działającej na rzecz rosyjskiego wywiadu, której członkowie mieli prowadzić rozpoznanie infrastruktury krytycznej, akcje propagandowe oraz przygotowywać działania sabotażowe, w tym próbę wykolejenia pociągu.

Także polskie służby specjalne już wcześniej oficjalnie informowały o nasileniu rosyjskiej aktywności dywersyjnej wymierzonej w Polskę oraz inne państwa NATO i UE. Wśród celów znajdowały się m.in. obiekty cywilne, magazyny i sklepy, a jedną z wykorzystywanych metod były podpalenia.

„Jeżeli będziemy się bać, Rosja będzie eskalowała”

Według gen. Polko prowokacje przy granicach, działania dywersyjne czy naruszanie przestrzeni powietrznej mają również wymiar psychologiczny. Ich celem może być wywoływanie w społeczeństwach Zachodu przekonania, że dalsze wspieranie Ukrainy jest zbyt ryzykowne.

– „Jeżeli będziemy się bać, wówczas Rosja jeszcze bardziej będzie eskalowała” – ostrzegł generał.

Polko odrzuca przy tym argument, że wojna rosyjsko-ukraińska nie ma bezpośredniego znaczenia dla bezpieczeństwa Polski. W jego ocenie ewentualne zwycięstwo Moskwy nad Ukrainą nie oznaczałoby końca konfrontacji, lecz mogłoby otworzyć Kremlowi możliwość jeszcze silniejszej presji na wschodnią flankę NATO.

Ostrzeżenie gen. Polko nie oznacza, że rosyjski atak na Polskę jest przesądzony. Pokazuje jednak, że wojna hybrydowa już dziś zaciera tradycyjną granicę między pokojem a konfliktem. Podpalenie, sabotaż linii kolejowej, zakłócanie GPS czy operacja dezinformacyjna mogą być elementami tej samej strategii presji.

Dlatego najważniejszym wnioskiem płynącym ze słów byłego dowódcy GROM jest potrzeba odporności państwa i społeczeństwa. Moskwa może próbować wykorzystywać strach i wewnętrzne podziały. Im skuteczniej Polska zabezpieczy infrastrukturę, wzmocni służby i zdolności wojskowe oraz będzie reagować wspólnie z sojusznikami, tym trudniej będzie Kremlowi osiągać cele metodami poniżej progu otwartej wojny.

Powiązane wpisy

Kolejne materiały z tej samej kategorii

F16

NATO

Wspólne działania Polski i Litwy po incydentach z dronami

Polska i Litwa uzgodniły wspólne działania po kolejnych incydentach z udziałem dronów w regionie Morza Bałtyckiego. Litewski minister obrony Robertas Kaunas poinformował, że po nocnym wtargnięciu bezzałogowca w przestrzeń powietrzną Litwy skontaktował się z szefem polskiego MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Oba państwa mają wspólnie wyjaśniać okoliczności zdarzeń i koordynować działania służb.

Bartosz Grodecki

NATO

Szef BBN ostrzega: brak odpowiedzi NATO może tylko ośmielić Rosję

Rosyjskie ataki coraz mocniej zbliżają się do granic NATO. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki powiedział, że Sojusz nie może ograniczać się jedynie do obserwowania kolejnych incydentów, bo brak zdecydowanej reakcji może zachęcać Moskwę do dalszej eskalacji. W ostatnich tygodniach rosyjski pocisk spadł na Lubelszczyźnie, a w niedzielę drony uderzyły w cele na Ukrainie zaledwie kilkaset metrów od granicy z Polską.