03.05.18, 08:30

Zbigniew Kuźmiuk ocenia unijny budżet. Co wymyślił Juncker?

1. Wczoraj na tzw. minisesji w Parlamencie Europejskim w Brukseli przewodniczący KE Jean Claude Juncker i komisarz d/s budżetu Gunther Oettinger zaprezentowali projekt unijnego budżetu na lata 2021-2027 i okazuje się on nie taki straszny jak go do niedawna niektórzy malowali (szczególnie totalna opozycja w naszym kraju). 

Komisja zdecydowała się na zasypanie luki po składce brytyjskiej (około 90 mld euro) z jednej strony wzrostem obciążeń składkowych dla poszczególnych państw członkowskich, z drugiej ograniczeniami wydatków w dwóch największych politykach, polityce spójności o około 7% i Wspólnej Polityce Rolnej o około 5%.

Te ograniczenia wydatków są na znacznie niższym poziomie, niż do tej pory Komisja „straszyła” poszczególne kraje członkowskie, choć tzw. koperty narodowe zostaną przedstawione dopiero wiosną przyszłego roku i dopiero wtedy będzie jasne, na jakiej wielkości środki możemy liczyć w polityce spójności i Wspólnej Polityce Rolnej.

2. Siedmioletni budżet UE na lata 2021-2027 ma wynieść w zobowiązaniach 1 135 mld euro (1,11% PNB 27 krajów członkowskich) i 1 105 mld euro (1,08% PNB) w płatnościach, w cenach stałych z roku 2018 czyli o około 200 mld euro więcej niż w poprzedniej siedmiolatce.

Jednak jeżeli uwzględnić przewidywaną inflację i włączenie do budżetu Europejskiego Funduszu Rozwoju (do tej pory ten fundusz był poza budżetem UE), środki przewidziane w przyszłym budżecie są porównywalne z obecna perspektywą finansową.

Zdecydowano się uruchomić nowe priorytety takie jak bezpieczeństwo, obronność, czy badania naukowe środki na ten cele zostaną znacznie zwiększone, (chyba najbardziej spektakularny jest wzrost środków na ochronę granic zewnętrznych UE z 13 md euro w obecnej perspektywie do 35 mld euro w tej przyszłej), w związku z tym konieczne są ograniczenia wydatków w dwóch największych unijnych politykach: rozwoju regionalnego i rolnej.

KE przedstawiła również pomysł na zwiększenie tzw. zasobów własnych budżetu w postaci koszyka na który miałoby składać: 20% dochodów z systemu handlu emisjami, 3% od nowej wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania osób prawnych i 0,80 euro za kg ilości niepoddawanych recyklingowi odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych, docelowo wszystkie one miałyby przynosić ok. 12% dochodów budżetowych (ok. 20 mld euro rocznie).

3. Zabierałem głos w tej debacie i zwróciłem uwagę, że tzw. płatnicy netto (najbogatsze kraje UE), to w zasadzie tylko pozycja rachunkowa, bo gospodarczo duża część tych płatności do nich wraca w postaci kontraktów realizowanych w krajach korzystających z unijnego finansowania.

Podałem przykład Niemiec, w przypadku tego kraju z każdego euro, które wpłaca do unijnego budżetu, do niemieckiej gospodarki wraca 0,8 euro, a obecny na sali komisarz Oettinger, twierdząco pokiwał głową.

Namawiałem także Komisję na likwidację wszystkich rabatów jakie ma większość płatników netto, bo skoro nie będzie już w UE W. Brytanii i wielkiego brytyjskiego rabatu, to nie ma powodów, żeby istniały rabaty dla innych krajów (komisja chce ten pomysł realizować, ale chce tę likwidację rozłożyć na 5 lat).

Mówiłem także o konieczności wyrównania dopłat bezpośrednich między starymi i nowymi krajami członkowskimi, bo przecież gospodarstwa rolne konkurują na unijnym wspólnym rynku, a system wsparcia w postaci dopłat bezpośrednich o 14 lat jest nierówny i kontynuowanie tej polityki byłoby dyskryminacją rolników w nowych krajach członkowskich.

Podsumowując, budżet na lata 2021-2027 przedstawiony przez Komisje jest dobrym punktem wyjścia do debaty z krajami członkowskim (rządami, parlamentami), a także Parlamentem Europejskim o jego ostatecznym kształcie, a ponieważ musi być przyjęty jednomyślnie, czeka nas wielomiesięczny maraton negocjacyjny z jeszcze wieloma „zwrotami akcji”.

Zbigniew Kuźmiuk