„Żaden z nas nie chce zdradzić krwi, którą przelali nasi rodacy w obronie wiary” - zdjęcie
05.12.13, 10:00Fot. Wikimedia Commons

„Żaden z nas nie chce zdradzić krwi, którą przelali nasi rodacy w obronie wiary”

6

O książce „Ze względu na Ciebie” przedstawiającej prześladowanie chrześcijan na Bliskim Wschodzie i siłę ich wiary z dr hab. Michaelem Abdallą i dr Sebastianem Bednarowiczem rozmawia Natalia Podosek 


Są Państwo współautorami nowo wydanej książki poruszającej tematykę islamu i prześladowania chrześcijan przez jego wyznawców. Co było inspiracja do napisania książki poruszającej tak trudne zagadnienie i dlaczego nosi ona tytuł Ze względu na Ciebie?

dr Sebastian Bednarowicz: Tytuł  jest zaczerpnięty z Listu do Rzymian (8, 36). Ze względu na Ciebie, czyli ze względu na Chrystusa. Książka pokazuje wiarę chrześcijan Bliskiego Wschodu – terenu schrystianizowanego już w pierwszych wiekach po Chrystusie. Niestety zarówno rodowici chrześcijanie, jak i ci, którzy odkrywają Chrystusa obecnie, muszą tam żyć w środowisku niezwykle wrogim, ponieważ w prawie muzułmańskim zabrania się nawróceń, a nawet każe za nie śmiercią. Stąd rodzi sie pytanie: Dlaczego oni to robią, dlaczego tam zostają? I odpowiedź znowu znajdziemy w Liście do Rzymian: Ze względu na ciebie – chcą być  świadkami dla muzułmanów. Czasami to świadectwo jest niezauważane, ale niekiedy także owocuje tym, że muzułmanie nawracają się na chrześcijaństwo.

Jak to jest możliwe, że chrześcijanie w krajach muzułmańskich nie wyrzekają się swojej wiary pomimo tego, że grozi im za to śmierć, podczas gdy w krajach europejskich  często wierzący nie przyznają się do Chrystusa, ponieważ boją się ośmieszenia. Skąd tamci chrześcijanie mają taką ogromną wiarę, silniejszą od strachu?

dr Sebastian Bednarowicz : Tę siłę czerpią z Chrystusa. Poznali Go albo przez rodzinę, poprzez tradycję, bo tamten Kościół trwa od czasów apostolskich i wiara jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, albo też widząc autentyczne świadectwo chrześcijan, którzy się nie wstydzą swojej wiary. W takich krajach jak Liban albo Syria chrześcijanie są dumni ze swojej wiary – z daleka jest tam widoczny taki symbol religijny jak krzyż na kościele czy prywatnym domu, przez który chcą oni tam zaznaczyć swoją obecność. W krajach muzułmańskich nie ma letnich chrześcijan, bo ci którzy tacy byli  dawno już przeszli na islam. Dla tych, którzy tam pozostali wiara jest czymś niezwykle ważnym, jest esencją ich życia i najważniejszym elementem identyfikacji. Na Bliskim Wschodzie zasadniczo nie ma podziału na narody, tam ważniejszy jest podział na to, w co wierzę.  

Dr hab. Michael Abdalla: Mamy świadomość, że dla chrześcijaństwa zginęły miliony chrześcijan. Prześladowania są nieodłącznym elementem życia na Bliskim Wschodzie. I żaden z nas nie chce zdradzić krwi, którą przelał Chrystus, ale także nasi przodkowie w obronie wiary.  I w takim duchu jesteśmy tam wychowywani. Mamy bardzo dużo świętych i bogatą chrześcijańska literaturę, mieliśmy już uniwersytety w IV w.  Nasze zabytki pochodzą z czasów Chrystusa,  więc mamy świadomość długu wobec tych, którzy bronili wiary i oddali za nią swoje życie. Chrześcijaństwo wsiąkło w nasze życie. Na Bliskim Wschodzie chrześcijanie nie mogą utożsamić się z kulturą narodową,  ponieważ jest ona przesiąknięta islamem.

Książka  Ze względu na Ciebie porusza szeroką tematykę od podstaw religii muzułmańskiej, poprzez stosunek do kobiety w islamie, aż po prześladowanie chrześcijan na terenach zdominowanych przez islam. Jaki jest cel tak szerokiego zarysowania w niej tematyki muzułmańsko-chrześcijańskiej. Do kogo w szczególności  jest ona adresowana?

Dr Sebastian Bednarowicz: Książka jest adresowana do każdego, a tematyka jest tak szeroka, również z poruszeniem tła historycznego, aby czytelnik, który nie ma szerszego pojęcia na temat islamu mógł zrozumieć prześladowania  w kontekście  zasad religii,  tła historycznego,  pozycji kobiety, która ostatnio jest szeroko poruszana chociażby ze względu  na coraz częstsze zawierania mieszanych małżeństw. Po prostu chcieliśmy przybliżyć czytelnikowi polskiemu temat, który raczej nie pojawia się w literaturze, czyli kwestię prześladowań chrześcijan konkretnie w tym regionie. Książka ma przedstawiać  temat całościowo, czyli historycznie, kulturowo, socjologicznie, aż po ostatnią część związaną z prześladowaniem. Jednocześnie nie chcieliśmy malować obrazu tego świata tylko w czarnych kolorach, pokazując,  że nic dobrego  się tam z chrześcijaństwem nie dzieje. Bo właśnie tam mają miejsce liczne nawrócenia!

Książka na początku  zarysowuje przed czytelnikiem powstanie religii muzułmańskiej i przedstawia postać Mahometa. Jezus zapowiedział, że przyjdzie wiele fałszywych proroków i po Jego  śmierci rzeczywiście pojawiło się wiele osób, które chciały wprowadzić nową religię. Co spowodowało, że właśnie Mahomet, który przecież niczym się nie wyróżniał, akurat stworzył tak potężne wyznanie, które obecnie  jest drugim pod względem liczebności  na świecie?

dr Sebastian Bednarowicz: Należy rozpatrywać to wieloaspektowo. Wziąć pod uwagę zarówno warunki społeczne panujące w Arabii, jak i kwestie religijne i historyczne. Te różne aspekty nałożyły się na powstanie islamu. W samym życiu Mahometa widzimy dwa wyraźne etapy: etap mekkański i etap medyneński. Pierwszy  jest naznaczony pozytywnym nastawieniem wobec chrześcijan i judaizmu i stąd też ugodowe sury mekkańskie. Przełomowym momentem było przejęcie władzy przez Mahometa - wówczas jego przeciwnicy znikają z pola widzenia i następuje niejako radykalizacja islamu. Należy pamiętać, że początkowo islam nie był traktowany jako religia, ale polityczny projekt zjednoczenia Arabii. Celem było zjednoczenie plemion arabskich, a religia miała być tylko sztandarem, który poprowadzi ludzi. Z tego powodu  po śmierci Mahometa część Arabów dokonała otwartej apostazji, stwierdzając, że skoro ten wokół którego się zgromadzili nie żyje,  to islam ich nie obowiązuje. Jednak muzułmanie mieli już wtedy władzę i niepokorne plemiona zostały „przyprowadzone do porządku” za pomocą miecza.  Ten drugi nurt, nurt podboju, zdominował religię islamu. Wszystkie te walki i podboje są oczywiście uzasadniane w sposób religijny przez tzw. wersety medyneńskie. I tak w wieku VII następuje ekspansja poza obszar Arabii –  padają kolejne prowincje państwa bizantyjskiego. Było więc kilka czynników –  religijne, polityczne, społeczne, które  spowodowały rozprzestrzenienie się islamu  w świecie.  

Dr hab. Michael  Abdalla: Coraz bardziej przekonuję się do teorii, że trampoliną dla podbojów muzułmańskich był opis raju w islamie. Raj w Koranie to są potoki wina, których brakowało tamtejszej ludności. Obiecano im w Koranie raj, o którym marzył każdy Beduin. Tak samo jak Europejczyk, który przeżywa srogą zimę marzy o wakacjach nad morzem. Mahomet obiecał im akurat to, co było ich marzeniem i oni weszli w to w stu procentach i to ich przekonywało także do walki. W Koranie opisane jest nawet wygląd łoża, rodzaje owoców i dzieci, które będą służyć leżącym parom. Trzeba także pamiętać, że kroki, które pomogły Mahometowi szybko stać się bogatym to napadanie na karawany, zabieranie im towaru i tym bogactwem dopiero przekupił plemiona arabskie. Ponadto jest mowa w biografiach Mahometa, że za jego czasów była bardzo modna funkcja prorocka i w swoich działaniach on to także bardzo dobrze wykorzystał.

W książce Ze względu na Ciebie  przedstawione są wyniki badań nad podręcznikami do nauki w szkołach w Libii, Syrii i Egipcie. Okazuje się, że są one przepełnione wezwaniem do dżihadu, czyli świętej wojny, która jest wprost przedstawiana nie jako walka duchowa, ale zbrojna, przepełniona nienawiścią do innowierców… Czemu więc coraz więcej naukowców europejskich i amerykańskich sugeruje, ze islam jest religią pokoju, a dżihad jest tylko walką w obronie wiary, niemającą żadnych ekspansywnych podtekstów?

Dr Sebastian Bednarowicz: To jest pytanie przede wszystkim do tych, którzy tak uważają. Czy islam jest religią pokoju? Użyję tutaj słów z Ewangelii, że „poznacie ich po ich owocach”.  Co dobrego przyniósł Mahomet, skoro jeszcze za jego życia powstają wojny i następuje rozprzestrzenienie islamu przy pomocy miecza?

Propaganda, w której namawia się do walki zbrojnej, przypomina  inne ustroje totalitarne. Czy to znaczy, że w przyszłości grozi nam wojna chrześcijańsko-muzułmańska na większa skalę?

Dr Sebastian Bednarowicz: Na pewno kwestia ideologizacji, propagandy zawsze stanowi zaczątek wszelkiego rodzaju reżimów, także tych, które spotkały Europę.  To zawsze ewoluuje powoli. Najpierw pojawiają się pewne ideologie, przykładowo narodowe, które są stopniowo podsycane. Oczywiście jeżeli  agresywna propaganda, która występuje w wielu krajach muzułmańskich, będzie nadal postępować to naturalną tego konsekwencją będą ludzie nastawieni do podboju. Poza tym niestety jest niemal regułą, że gdy któryś z krajów  muzułmańskich przechodzi okres niepokoju prędzej czy później pojawiają się tam hasła i działania o charakterze antychrześcijańskim. Tak było przykładowo w Iraku. Tak długo jak  była silna władza, między  chrześcijanami a muzułmanami jakoś się układało. Z chwilą jednak gdy nastąpiła destabilizacja wewnętrzna, kiedy nastąpiło pewne rozprężenie pod względem administracyjnym, od razu zaczęły się akty terroryzmu wymierzone w chrześcijan. To nie wzięło się z powietrza, lecz zostało zasiane przez wychowanie. Wielu muzułmanów uważa, że tak można postępować, że można wypędzić chrześcijan i zagarnąć ich mienie.

Dr hab. Abdalla: Co więcej często  uważają, że to jest wręcz  ich obowiązek, którego wymaga od nich Bóg. Ta wiara tkwi w nich tak głęboko, że nawet uważają, że Bóg może mieć do nich żal, że mieli okazję zabić, wypędzić chrześcijan, a tego nie zrobili. Mam niesamowite zdjęcia z Syrii, gdzie w imię Allaha dokonuje się niesamowitych rzeczy – ścinana się głowy w  obecności tłumów w tym kilkuletnich dzieci, a gdy głowa jest podnoszona do góry to słychać tysiące głosów: Allah Akbar! – robią to w imię Allaha. I tak było zawsze, ponieważ w Koranie jest napisane, że muzułmanom jest przepisana walka, a oni w to wierzą…  Allah w Koranie jest przedstawiony jako Bóg nienawiści,  wielokrotnie mszczący się.

 U muzułmanów Jezus jest uważany za proroka, a przecież prorok przemawia w imię Boga. Jezus nie mówił o niczym innym jak miłości Boga i bliźniego – każdego człowieka. Jak więc można wytłumaczyć tę rozbieżność?

Dr Sebastian Bednarowicz: W islamie jest bardzo wielu proroków. Za proroków są uważana postacie, które by nam nawet nigdy nie przyszły do głowy,  np. Aleksander Macedoński, św. Jerzy…  Jednak musimy też zwrócić uwagę, że Jezus chrześcijański, a Jezus muzułmański to są dwie rozbieżne postaci. Muzułmanie szanują Jezusa… ale tutaj pojawia się pytanie jaki to jest Jezus? Czy aby nie jest to tylko muzułmańska projekcja Jego osoby? Jeżeli szanowaliby prawdziwego  Chrystusa, to nie strzelaliby do krzyży, nie burzyliby kościołów…

Jak zatem wygląda codzienność chrześcijan w krajach muzułmańskich. W którym kraju najciężej im się żyje?

Dr Sebastian Bednarowicz: Najciężej jest tam, gdzie wprowadzono szariat jako prawo państwowe, czyli np. w  Arabii Saudyjskiej, a oprócz tego w tych krajach, w których są niepokoje, wszelkiego rodzaju zawirowania, gdzie nie ma silnej władzy, np. w Nigerii, gdzie nie ma stabilizacji wewnętrznej czy społecznej. Można to określić jednym słowem „eksterminacja”.  W krajach, w których został  wprowadzony szariat,  chrześcijanie są poddawani rozmaitym formom dyskryminacji – zakazuje się im budowania kościołów, noszenia krzyży, posiadania  różańców, Biblii, a nawet zbierania się w domach na modlitwę. Przy czym co ciekawe, w Arabii Saudyjskiej zamieszkuje całkiem spory odsetek chrześcijan (głównie imigrantów z Azji)  chociaż nie widnieją oni w statystykach.   Jest jeszcze trzecia grupa krajów, które formalnie będącymi jakimś rodzajem republiki albo monarchii muzułmańskiej, np. Maroko czy do niedawna Syria. Chrześcijanie są tam traktowani jako „drudzy w szeregu”, ale mogą praktykować swój kult, mogą się zbierać, zwłaszcza dotyczy to krajów, gdzie chrześcijanie są od wieków. I tam chrześcijanom wiedzie się znośnie, ale tylko do czasu społecznych zamieszek. Dlatego też patriarchat maronicki tak zabiega, aby konflikt syryjski nie rozlał się na Liban, bo jeżeli do tego dojdzie to nastąpi powtórka z historii – chrześcijanie będą musieli opuścić tamten kraj. A niestety wielu ugrupowaniom zależy właśnie na tym, aby także Liban został objęty tymi niepokojami.

Coraz więcej muzułmanów dociera do krajów europejskich, a w założeniach swojej kultury mają wielodzietność w przeciwieństwie do chrześcijan, którzy maja coraz mniej dzieci. Czy grozi nam więc islamizacja Europy?

Dr hab. Michael Abdalla: Europa sama sobie tego życzy, ponieważ odchodzi od swoich korzeni i nie broni swojej kultury, nawet w szkole czy środkach społecznego przekazu … Ten brak przywiązania do swojej kultury jest  powszechny w Europie. I to wykorzystują muzułmanie.

W książce Ze względu na Ciebie także bardzo szeroko jest przedstawiony problem mieszanych małżeństw muzułmanów z chrześcijankami. Powszechnie znany jest status kobiety w islamie – jej podrzędna pozycja i pozbawienie wszelkich praw.  W mediach są opisywane także straszliwe przypadki znęcania się niektórych muzułmanów nad swoimi żonami. Czy pomimo tego nadal Europejki biorą ślub z muzułmanami?

Dr hab. Abdalla: Bardzo dobrze znam ten problem, ponieważ mam z nim do czynienia prawie co drugi dzień.  Tutaj znowu pojawiają się problemy, o których wcześniej wspomniałem  – często Europejki nie znają wartości swojej kultury, a z drugiej strony są zafascynowane egzotyką. I ta fascynacja może nawet stać się powodem klęski Europy. Chęć dotknięcia tego, co obce. Niestety dla wielu chrześcijanek nie ma znaczenia religia, a muzułmanie robią wszystko, aby poślubić chrześcijankę. Dlaczego? Mają z takiego ślubu kilka korzyści. Po pierwsze „dostają” kobietę za darmo. W swoim kraju musieliby mieć dużo pieniędzy. I często kilka lat cała rodzina pracuje, aby któryś z synów mógł się ożenić. Opłata ślubna zależy od urody, od sławy rodziny, wykształcenia narzeczonej. To są ogromne sumy… A Europejka jest bezpłatna. Poza tym muzułmanin uważa, że jak weźmie ślub z chrześcijanką to ona automatycznie przyjmie islam. Bo muzułmanie twierdzą, ze islam przechodzi drogą biologiczną. I biorąc ślub kobieta już jest uważana za muzułmankę. Kolejnym powodem jest to, że dzięki niej on może dostać europejskie obywatelstwo. Osobiście znam przypadki , gdy Polki poruszyły  niebo i ziemię, aby sprowadzić tutaj muzułmanów do Polski. I one z tego były dumne. Ale pół roku później płakały, ponieważ oni z ich domu zrobili meczet. W innym przypadku on chciał tylko załatwić sobie obywatelstwo, a po ślubie wyjechał do Francji.

Czy pomimo tego, że tak często tragicznie kończy się małżeństwo chrześcijanek z muzułmanami, Kościół katolicki zgadza się na zawieranie takich związków?

Dr Sebastian Bednarowicz: Kościół się zgadza, ale ustalił pewne warunki, które w naszej książce także zostały przedstawione. Instrukcja „Erga migrantes caritas Christi” szczegółowo podaje warunki, które muszą zostać spełnione, aby katoliczka mogła ewentualnie poślubić muzułmanina, a także uświadamia niebezpieczeństwa wynikające dla niej z takiego związku.

Dr hab. Abdalla: Zawieranie takich związków jest także sposobem upokorzenia chrześcijan, ponieważ muzułmanie wielką wagę przywiązują do dziewictwa. Największym upokorzeniem dla chrześcijan w krajach muzułmańskich jest porwanie chrześcijanki i  jej zgwałcenie. A to jest niestety praktyka w mieście, z którego pochodzę, gdzie takie przypadki zdarzały się nawet dwa razy w tygodniu. Na dodatek nie pozwolili rodzinie porwanej i zgwałconej chrześcijanki brać udziału w pogrzebie. W oczach swoich rodaków muzułmanin jest największym bohaterem, jak uda mu się zdobyć chrześcijankę za żonę. Bo wtedy uważają, że bez walki udało mu się „nawrócić” ją na islam, a ona na dodatek urodzi jeszcze muzułmańskie dzieci . W krajach muzułmańskich chrześcijanka nigdy nie poślubiłaby muzułmanina.

Czy wobec tego wszystkiego – dżihadu, poniżania kobiet, nienawiści wobec innowierców,  jest możliwy jakiś dialog między chrześcijanami a muzułmanami?

Dr Sebastian Bednarowicz: Zawsze należy dążyć do dialogu. Myślę, że tutaj najlepszy byłby dialog na poziomie życia. Na poziomie teologicznym różnice są tak duże, że nie da się ich przeskoczyć. Jednak należy  się domagać, aby pewne reguły życia codziennego były przestrzegane, tak samo jak  u nas są przestrzegane prawa muzułmanów. Chcemy by muzułmanie otworzyli się na dialog w wymiarze społecznym, a więc w wymiarze wspólnego życia. Dialog ma mieć wymiar przede wszystkim praktyczny. Nie chodzi o teoretyzowanie na temat ideologii, podobieństw i zależności, ale o to aby on  miał pragmatyczne konsekwencje. Jaki jest cel dialogu? Wspólne życie na ziemiach, które razem zasiedlamy. Chodzi o to, aby każdy mógł bez lęku praktykować swoja wiarę. Jeżeli uda się wprowadzić zasady wspólnego życia na poziomie zwykłych ludzi, sąsiadów,  to wystarczy.

Dr hab. Michael Abdalla: W wiosce, gdzie mieszkałem nie baliśmy się Beduinów, którzy byli muzułmanami, ponieważ tam nie dochodziło do prześladowań. Baliśmy się nie prostych ludzi, ale tych wykształconych, którzy znają Koran. Najgorsi są ci, którzy są znawcami pisma  i to oni utrudniają wszelki dialog, gdyż ich religia nie pozwala na niego. Tak więc z muzułmaninem, który jest prostym, zwykłym człowiekiem można żyć normalnie.

Co jest zatem najważniejszym  przesłaniem książki  Ze względu na Ciebie?

Dr Sebastian Bednarowicz: Najważniejszym przesłaniem książki jest to, że na Bliskim Wschodzie są chrześcijanie, a ich wiara autentyczna i nie wynikająca tylko z samej  tradycji, powinna być dla nas umocnieniem. Oni wiedzą na co się piszą, gdy chrzczą swoje dzieci, co może w przyszłości je czekać, nawet jeżeli w danym momencie jest spokojnie.  Oni także uczą nas miłości bliźniego, także muzułmanów. Dlaczego to robią? Ze względu na Chrystusa.

Rozmawiała Natalia Podosek

Dr hab. Michael Abdalla (data urodzenia 1952) pracuje na Wydziale Nauk o Żywności i Żywieniu Uniwersytetu Przyrodniczego oraz w Zakładzie Badań Porównawczych nad Kulturą Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuje się głównie historią i kulturą żywienia oraz historią, duchowością i kulturą ludową asyryjskich chrześcijan; z obu obszarów zainteresowań opublikował dotąd 162 prace, w większości w języku polskim, w tym trzy książki. Ponadto przetłumaczył dwie książki z polskiego na arabski (jedna, przedwojenna „Forty na piasku”; jej autor Bronisław Krystyn Wierzejski zginął w Katyniu) i jedną książkę z syriackiego na polski „Dziennik seminarzysty”. Wypromował 92 magistrów i jednego doktora. Polskie odznaczenia: Honorowa Odznaka Związku Studentów Polskich (1977), Primus Inter Pares (1980), Zasłużony Działacz Kultury (1995), Srebrny Krzyż Zasługi (2005).

dr Sebastian Bednarowicz (ur. 1980), absolwent arabistyki UAM, tłumacz, interesuje się językami i kulturą chrześcijan Bliskiego Wschodu, współpracuje z wydawnictwem Agape w Poznaniu

Komentarze (6):

anonim2013.12.5 11:03
Europejczycy NIE BRONIĄ SWOJEJ KULTURY, smutne...Koneczny miał rację
anonim2013.12.5 11:35
Walczyć i umierać jest prosto ale żyć i ogarnąć wszystko po zwycięstwie już nie takie proste.
anonim2013.12.5 12:31
Gdzie można kupić tą książkę?
anonim2013.12.5 15:13
@Marek22 Palisz jakieś świństwa?
anonim2013.12.5 18:53
@Marek Bzdury piszesz. Z artykułu wynika, że prześladowania pokazują prawdziwą wiarę, bo wypróbowaną w ogniu prześladowania. A kto czyta Pismo św.,ten wie, że sam Pan Jezus zapowiadał sprzeciw świata wobec chrześcijan: "świat was nienawidzi, ale Mnie pierwej znienawidził". Męczeństwo to nie tylko fizyczne nękanie i zabijanie chrześcijan jak na Bliskim Wschodzie, Chinach, Kambodży, w wielu krajach Afryki, ale codzienne zmaganie się z życiem, z szatanem, pokusami, często z własną rodziną, która od Boga odciąga, wyśmiewa się, namawia do złego. "do bojowania podobne jest życie człowieka"..., jeśli idziemy śladami Pana, to konsekwencją będzie prześladowanie. Mówisz, że w Polsce nie ma prześladowania. Nie zgadzam się. Za co p.Terlikowski, czy p.Najfeld mieli sprawy w sądzie?? Za mówienie prawdy. Zresztą Chrystus to zapowiadał.
anonim2013.12.5 20:00
@hamaczek No właśnie. Dziwnym trafem katolicy zaprezentowani tutaj, w tym Ty, uznajecie że istotą chrześcijaństwa jest bycie prześladowanymi bo "zawsze mówicie prawdę". Taki pogląd jest bardzo wygodny i zarazem niebezpieczny. Zero samokrytyki. TPT oczywiście powiedział prawdę porównując czyny Alicji do zbrodni Mengele i nie powinien z tego powodu być "szykanowany". On przecież powiedział szczerą prawdę :D