Właściciel firmy może odmówić świadczenia usług gejom? - zdjęcie
22.02.14, 18:52Fot. Flickr.com

Właściciel firmy może odmówić świadczenia usług gejom?

12

Przepis, umożliwiający właścicielom firm odmowę świadczenia usług homoseksualistom przyjęto stosunkiem głosów 33:27. Przeciw ustawie protestują mieszkańcy Phoenix i Tucson, zwracając uwagę na jej dyskryminacyjny charakter. Decyzja gubernatora Arizony ws. przepisu powinna zapaść w przyszłym tygodniu. 

"Myślę, że każdy, kto jest właścicielem firmy, może wybierać osoby, z którymi chce w jakikolwiek sposób współpracować" - komentuje gubernator Arizony, dodając że nie jest pewien, czy powinno być to regulowane prawnie. "Jeśli nie chcę robić z kimś interesów, to ich nie robię i już" - zaznaczył. 

Zwolennicy ustawy, która umożliwia pracodawcy odmowę świadczenia wszelkich usług homoseksualistom, powołują się na Pierwszą Poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która m.in. chroni prawa do wyrażania przekonań religijnych. Z kolei przeciwnicy pytają, co z miłością bliźniego i każą się wstydzić władzom Arizony. 

Podobny przepis wszedł pod obrady władz siedmiu innych stanów USA, ale tylko w Arizonie spotkał się z aprobatą władz.

Beb/Rp.pl 

Komentarze (12):

anonim2014.02.22 19:08
Wiecie co, dzisiaj widziałem program z Tomaszem Raczkiem. Wiadomo, homoseksualista czynny żyjący w związku z partnerem. Facet oczytany, elokwentny, ciekawie i dowcipnie zagajający. O.K. Za jego talent medialny cenię Go. Jednak swego czasu jakaś gazeta-tygodnik ogłosiła Raczka z partnerem "Najpiękniejszą Parą Roku". Cholera. To nie było już naprawdę pary damsko-męskiej ? Pomijając fakt, że 2 facetów to nie jest para ! Oczywiście była to swego rodzaju kulturowa prowokacja. Po co to teraz piszę ( bo trzymam się tematu artykułu). Dla nas katolików, to nie jest problem że istnieją tacy ludzie, że żyją ze sobą, że nie możemy ich znieść - bo możemy ich znieść a nawet akceptować. Problem polega na tym, że oni bezprawnie wpieprzają się na barykady, do naszego życia, machają nam przed głowami swoją tęczową flagą i ciągle chcą więcej ( adopcji dzieci).
anonim2014.02.22 19:59
Spójrzcie kochani ku sferze jak potężnego absurdu zmierza świat!! Przecież właśnie sfera ludzkiej orientacji seksualnej winna być najbardziej intymną, osobistą... Dochodzimy obecnie do postaw skrajnych i absurdalnych. Być może niebawem w momencie podpisywania umowy o pracę koniecznym okaże się podanie orientacji, podobnie przy wizycie lekarskiej... Według mojej oceny kwestia została niepotrzebnie wyolbrzymioną... I swój udział mają w tym obydwie ze stron tego "ideologicznego" sporu. Aktywiści skrajnych środowisk homoseksualnych często sami nakręcają spiralę, wygłaszają oracje gdzie jest to tylko możliwe, a następnie dziwią się, że ktoś "zamierza wchodzić im do łóżek, że ktoś w ogóle ma takie prawo"... Z kolei "życzliwi" i "troskliwi" zarazem są w stanie zaatakować bezbronnego człowieka, są zdolni go ukrzywdzić, sponiewierać, zadać ból i cierpienie... Takie czasy nastały. Zjawisko homoseksualizmu funkcjonuje już od zarania dziejów i kwestia orientacji nie powinna być zupełnie kwestią warunkującą, w jakimś stopniu zasadniczą, wiążącą. I nie potrzeba by się obnosić ze swą orientacją, ogłaszać ją wszystkim wokół... Bowiem pacjent starający się o pracę, czy też odbywający wizytę lekarską nie ma obowiązku ani też potrzeby swą seksualność w jakiś sposób obnosić, ujawniać... Rzeczywistość absurdu.
anonim2014.02.22 20:13
Tu chodzi o wolność.Jak ja np.:robię torty weselne ,jestem hydraulikiem,piekarzem czy kimś tam to mam prawo odmówić wykonania usługi komukolwiek bez podania przyczyny.To wolność.Jak ten ktoś może mnie do tego zmusić moja wolność jest w ten sposób ograniczana. Jest tylko jeden wyjątek.Jak odmówię komuś zagrożonemu pomocy to moralnie jest to złe.
anonim2014.02.22 20:49
Ja homopedofila nie ztrudnię.
anonim2014.02.22 20:53
gejów trzeba leczyć
anonim2014.02.22 21:03
@Fascination Tak, ale też nie można nam pogrążać się w skrajnościach... ;) Odnoszę się raczej przede wszystkim do kwestii funkcjonowania w społeczeństwie etc., "rytuał" ślubu już swoją drogą. Uważam jedynie, że sfera ludzkiej seksualności powinna pozostać właśnie niezwykle osobistą. Nie wyobrażam sobie, by podczas wizyty lekarskiej, czy starań o pracę, koniecznym było ujawnianie wszystkim wokół swej orientacji, bowiem nie ma to w zasadzie znaczenia wiążącego i na tyle istotnego. Co zaś się tyczy "alkowy"... Niech kwestie te rzeczywiście niejako "w łóżkach pozostaną"... Niech nie wydobywają ich z tych "łóżek" ani aktywiści homoseksualni, którzy potem nie wiedzieć czemu dziwią się, że ktoś im śmie w ogóle do łóżek zaglądać, niech nie czynią tego także skrajni, nienawistni osobnicy, gotowi drugiego pobić, zabić tylko przez wzgląd na ten aspekt... Ta sfera nie jest wcale z biologicznego punktu widzenia najistotniejszą... Co zaś się tyczy "rytuału" ślubu etc. Tutaj już dotykamy umiejscowienia w płaszczyźnie kultury, cywilizacyjnej, pewnych założeń, uwarunkowań. Cóż... Wszakże znamienną jest ta subtelna różnica, że normę, przede wszystkim w ujęciu biologicznym, stanowią kontakty z osobnikiem płci przeciwnej, stąd i wszelkie "rytuały", pewne prądy i procesy w kulturze z tym bezpośrednio związane. Jednak wobec tego nie zamierzałem się odnosić. Zwróciłem jedynie uwagę właśnie na niezwykle osobisty, indywidualny charakter seksualności człowieka, jego orientacji etc. Pozdrawiam serdecznie ;)
anonim2014.02.22 21:15
Pendant do wpisu zxn’a do artykułu o o. Kosackim : Zestawienie wpisów w tym tu wątku (do 22 lutegogodz. 21:00): Wpisów na tak – w sumie 4: Michas, Sylabariusz, prawidłowy, prawidłowy, Mohero. Wpisów na nie – w sumie 13: AirWolf, Fascination, Fascination, Fascination, AirWolf, Drow, AirWolf, AirWolf, Fascination, Fascination, Apologeta2, GenesisX, krzysiekk. Wpisujących na tak (zgadzających się z władzami stanu Arizona sankcjonujących prawo przedsiębiorcy do odmowy obsługi np.homoseksualisty): 4. Wpisujących na nie (spłoszonych decyzją władz stanu Arizona sankcjonującą prawo przedsiębiorcy do odmowy obsługi np.homoseksualisty):: 6.:) Wpisujących tu „obrońców” homoseksów jest więc ponownie – po raz któryś z rzędu w przypadku podobnych wątków – większość – 6:4. Oczywiście nie świadczy to o tak zwanej orientacji poszczególnych nicków.:) Ale – czy aby nie?:) Zaciekłość niektórych nicków w propagrandzie homoseksualizacji społeczeństwa zaiste zdumiewa.:) Tym bardziej że przecież wiadomo, iż całe to przedsięwzięcie – jak tyle dotychczasowych prób skończy się fiaskiem. 
anonim2014.02.22 21:42
Niedługo w Anglii będą puby z kartkami "psom i Polakom wstep wzbroniony" :-) OK pewnie nie, ale jeszcze 25 lat temu w pubie na Brixton (!) widziałem kartkę "psom i Cyganom wstęp wzbroniony". Dedykuje tę wizje tym, którym podoba się pozwolenie na nieobsługiwanie gejów.
anonim2014.02.22 21:53
@Fascination Taak... Zgadzam się z Tobą w tym względzie. Tylko nie wiem jaki ma to związek z treścią mych poprzednich wpisów?? Oczywistym z biologicznego punktu widzenia jest fakt, że sfera ludzkiej seksualności nie jest najistotniejszą. Oczywistym jest też ten, że zachowania, skłonności te nie są normą, bowiem takową stanowią kontakty z osobnikiem płci przeciwnej. Dla mnie z kolei oczywistym jest, że sfera ludzkiej seksualności jest niezwykle intymną i delikatną, i nie popieram czynienia wokół kwestii tak ogromnego szumu, wrzawy. Co zaś się tyczy "trzymania za rękę", i kontaktów z rodziną, "niekontrolowanego, naturalnego napominania" o swym "związku", to pozostaje to raczej kwestią natury osobistej, prywatnej. Ja sprzeciwiam się wyolbrzymianiu aspektów z tym związanych, czynieniu wrzawy, szumu, zamieszania... Nie widzę przeszkód, by homoseksualiści spacerowali po parku trzymając się za rękę, mimo, iż nie musi mi się to wcale podobać. Dzisiejszy świat zdaje się nie rozróżniać poszczególnych pojęć. Stawia znak równości pomiędzy pojęciem "tolerancji" a "akceptacji"... Jeśli osoby o orientacji homoseksualnej odczuwają, swoją drogą naturalną w ich przypadku, potrzebę wspólnego spaceru po parku i okazywania sobie czułości, to przy zachowaniu pewnych granic, zasad i norm niech to czynią. Niech kontaktują się z rodziną etc. Jednak nie czyniłbym tych, jak już wspomniałem naturalnych w ich przypadku, zachowań, procesów przedmiotem ogólnoświatowej dyskusji, krzykliwych artykułów, publikacji etc. etc. Sfera ludzkiej seksualności jest niezwykle delikatną, indywidualną, osobistą i wolałbym, aby tak pozostało. A jeśli sami aktywiści tychże środowisk często przekraczają określone zasady, granice, i pogrążają się w postawach skrajnych, to nie powinni się dziwić, że ktokolwiek ma czelność "wchodzić im do łóżek, i zaglądać pod kołdry." Jakie to zasady, jakie to granice, o jakich postawach skrajnych mowa w przypadku aktywistów, jak i tych ochoczo bijących bezbronnych ludzi, pozostawiam już Twej osobistej refleksji... Pozdrawiam Cię serdecznie ;)
anonim2014.02.22 22:39
@Drow Absolutnie nie odnalazłeś się w tym co napisałem... Jeśli bowiem idzie o kwestie nienawistnych ataków na osoby o homoseksualnej orientacji, to pisałem wyraźnie, iż jestem temu przeciwny. Ba, nakreśliłem, jeśli tego nie dostrzegłeś, dwie postawy skrajne... Jedna postawa skrajna dotyczyła właśnie wspomnianej wrzawy, która to wcale nie wiążę się bezpośrednio z kwestią ataków na homoseksualistów, ta wrzawa i szum, to wyolbrzymienie kwestii zwraca się ku zupełnie innym aspektom, aspektom nie tak istotnym... Krótko mówiąc, zgadzam się, ta wrzawa i szum powinien dotyczyć tak priorytetowych kwestii jak niechęć, jawna nienawiść i agresja wobec osób o orientacji homoseksualnej!! A aktywiści tych środowisk w istocie wcale o poprawę w tym względzie nie walczą!! I to jest mój potężny sprzeciw!! Zupełnie mnie nie zrozumiałeś!! Wracając do wątku... Jedną skrajną grupę stanowią właśnie aktywiści, którym się najwyraźniej priorytety pomyliły, a drugą ci wszyscy "życzliwi", "prawdziwi", "nieskazitelni", którzy są w stanie pobić, zabić, ukrzywdzić drugiego człowieka tylko ze względu na jego orientację. I o tym wyraźnie pisałem. Nie pogrążajmy się w nieładzie... Nie potrzeba mieszać poszczególnych kwestii. Nie sądzę po prostu by sfera ludzkiej seksualności była tą, z którą potrzeba się szczególnie obnosić, bo jak zaznaczyłem, z biologicznego punktu widzenia, nie jest ona najistotniejszą... Kiedy pacjent udaje się na wizytę do lekarza specjalisty, to do gabinetu wchodzi Jan Kowalski, nie homoseksualista, czy heteroseksualista. Podobnie jeśli idzie o poszukiwanie pracy etc. I jeżeli nie jest to naprawdę koniecznym, to nie dostrzegam potrzeby szczególnego obnoszenia się ze swą seksualnością. Jest to bowiem sfera intymna, delikatna, niezwykle osobista. I w tym też kontekście o "wrzawie" i "szumie" wspominałem... Ty zaś dokonałeś zupełnego uogólnienia, pomieszania faktów... Wychodzę z założenia, że każdemu należny jest szacunek, bez względu na okoliczności i wyjątki. I z tymi wszystkimi przejawami RZECZYWISTEJ dyskryminacji, przemocy, agresji względem osób homoseksualnych trzeba walczyć!! To dość oczywiste. To jest właśnie ta płaszczyzna środka, równowagi. Aktywiści środowisk LGTB zdają się podejmować walki o przywileje, nie zwracając już zupełnie uwagi na potrzebę walki o prawa, które w istocie są łamane. Takie jest moje stanowisko. A na przyszłość apeluję o wnikliwą analizę konkretnej wypowiedzi. Nie warto przestawiać pochopnych wniosków i twierdzeń. Pozdrawiam serdecznie ;)
anonim2014.02.23 9:44
W normalnym kraju właściciel może odmówić usług gejom, katolikom czy komu tylko zechce. Właściciel apteki może np. odmówić zatrudnienia katolika, który nie będzie sprzedawał prezerwatyw czy środków poronnych, albo właściciel sklepu moze odmówić zatrudnienia katolika, który nie będzie pracował w niedziele itd. Szacunek dla wolności i własności niesie ze sobą jednocześnie słuszną dyskryminacje. Ja jako właściciel mojego domu mogę dyskryminować kogo do niego wpuszczę a kogo nie.
anonim2014.02.23 15:40
@krzysiekkk Mój drogi, Ty także mnie zupełnie nie zrozumiałeś... Ad. 1 Owszem, mam świadomość tego, że środowiska aktywistów podejmują działania na rzecz ochrony PRAW osób nieheteroseksualnych, które w istocie są łamane. (ataki, agresja, jawna niechęć, wyzwiska etc.) Tyle, że w mojej ocenie te ich działania w tym względzie są wciąż niewystarczające. Dlaczego?? Bo skupiają się właśnie na "walce", choć w istocie trudno te zachowania walką określić, na czynieniu wrzawy wokół dopominania się o PRZYWILEJE, tak przywileje właśnie. Zauważ, że wśród społeczeństwa nie dokonały się jeszcze na tyle fundamentalne zmiany mentalnościowe, by zjawisko homoseksualizmu tolerować, nie dokonały się one w pełni, a aktywiści mylą pojęcia "tolerancji" z bezwarunkową "akceptacją", i domagają się przywileju sformalizowania swego związku!! I o to jedynie mi chodziło. Dlaczego mowa o przywileju?? Bowiem każdy homoseksualista ma prawo do sformalizowania swego związku!! Tak! A, że nie może?? Jeśli na swej drodze spotykam człowieka kalekiego, któremu w wyniku choroby amputowano jedną z kończyn, to ja darzę go potężnym szacunkiem, ale nie oznacza to, iż należy mu przyznawać certyfikat dwunożności. Ale kwestie formalizacji związków osób homoseksualnych może zostawmy... Dodam jedynie od siebie, że z biologicznego punktu widzenia, z punktu widzenia nauki, zachowania i relacje o charakterze homoseksualnym za normę nie uchodzą i nigdy uchodzić nie będę. Wedle nauk biologicznych normę stanowią kontakty z przedstawicielem płci przeciwnej. Stąd, takim stanowiskiem nauki umotywowany, nie widzę potrzeby, by w tym konkretnym względzie, aspekcie, w płaszczyźnie prawa, nadawać takim związkom rangę równą normie. Ad. 2 Ech... Ileż jeszcze... Już kolejny z użytkowników nie jest w stanie pojąć mego stanowiska w sprawie "obnoszenia"... Otwieracie "szufladkę" i zamykacie mnie ramach konkretnej klasyfikacji. Pisałem już o tym, kierując swe słowa do Fascination. Absolutnie nie przeszkadza mi akt wspólnego spaceru po parku, czy okazywania sobie czułości przy poszanowaniu określonych granic i norm!! Jeśli osoby o orientacji homoseksualnej, co w ich przypadku będzie naturalnym, odczuwają potrzebę wspólnego spaceru po parku, okazywania sobie czułości, kontaktu z rodziną, to niech to czynią!! Owszem, wcale nie musi mi to odpowiadać, nie muszę tego akceptować, ale to toleruję!! Widzisz, współczesny świat zdaje się nie dostrzegać subtelnej granicy pomiędzy dwoma pojęciami: "akceptacji" i "tolerancji"... Słowa o obnoszeniu zastosowałem w nieco innym kontekście, ujęciu, rzekłbym, bardziej może natury społecznej i funkcjonowania w społeczeństwie. Otóż ja nie dostrzegam potrzeby, by przy wizycie u lekarza specjalisty koniecznym było wyjawianie swej orientacji seksualnej, właśnie to "obnoszenie się" ze swą seksualnością, podobnie w przypadku starań o pracę. Bowiem zarówno do gabinetu wchodzi, jak i o pracę stara się Jan Kowalski, nie zaś homoseksualista, czy heteroseksualista. Słowa o "obnoszeniu się" kierowałem też w kontekście działań aktywistów LGTB, ich działalności, a nie spacerów po parku... Przecież to aktywiści w znacznej mierze czynią wrzawę, niepotrzebny, wyolbrzymiany szum, zamieszanie... I skupiają się nie na kwestiach tak istotnych jak właśnie obrona PRAW osób homoseksualnych, którzy często są poniewierani, bici, niekiedy i nawet zabijani tylko ze względu orientacji... Mam wrażenie, że tym kwestiom nie poświęca się wystarczającej uwagi i zaangażowania. Skupia się właśnie na batalii o przywileje, podczas gdy grunt nie jest, a być może nigdy nie będzie gotowy. I powstaje szum, powstaje wrzawa, która niczemu nie służy. I w konsekwencji taki Pan Biedroń dostaje razy, a sformalizowanych związków osób nieheteroseksualnych jak nie było, tak nie ma, i nie zanosi się by ta kwestia miała zostać zrealizowana. A wierz mi, czytam znacznie więcej ponad to, co odnaleźć można w strukturze tego portalu. Wiem, że niektóre z artykułów, również podejmujących tematykę dyskutowaną, są niekiedy zmanipulowane i do końca nie oddają stanu faktycznego. Stąd oczywiście słowa uznania, niezależnie od tego jakie środowiska reprezentują, dla tych, którzy mają odwagę bronić drugiego przed nieuzasadnionym ukrzywdzeniem, cierpieniem, zagładą... Pozdrawiam Cię serdecznie ;) PS. Jeśli zdecydujesz się odpowiedzieć, przeczytaj i wnikliwie przeanalizuj całość tego wpisu.