Witold Gadowski dla Frondy: Prezydent stanął po stronie kasty sędziowskiej. Zapomniał, kto go wybrał - zdjęcie
24.07.17, 14:00Witold Gadowski, źr. TVP Info

Witold Gadowski dla Frondy: Prezydent stanął po stronie kasty sędziowskiej. Zapomniał, kto go wybrał

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Jak skomentuje Pan dzisiejsze weto Prezydenta Andrzeja Dudy, dotyczące ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym?

Witold Gadowski, pisarz, publicysta: Ja myślę, że tu zadecydowały dwie rzeczy - po pierwsze, otoczenie Pana Prezydenta, które w dużej mierze składa się z dawnych, zażartych działaczy Unii Wolności, a po drugie - chęć podlizania się oligarchom, która i tak nie będzie skuteczna i doceniona. Po prostu. Pan Prezydent Andrzej Duda wykazał się słabością.

Czy zagrały tu także rolę jakieś inne kwestie, można powiedzieć - pozamerytoryczne?

Tak. Wykazał się słabością, nie jest politykiem o twardym kręgosłupie i o twardej woli reform, co dzisiaj potwierdził swoją decyzją. Po prostu zniszczył reformę sądownictwa.

Czy to, co zaproponował Pan Prezydent, czyli dalsze procedowanie ustaw po wakacjach  wydaje się realne do przeprowadzenia?

Nie. Uważam jego plany za nierealne, uważam to za rozmycie i za obronę kasty sędziowskiej i kasty prawniczej.

Znaczna część społeczeństwa może się czuć zdruzgotana taką decyzją głowy państwa, ale opozycja chyba ma powód do radości?

Oni triumfują. Teraz właśnie triumfuje opozycja, która cały czas kpiła z prezydenta, m. in. posługując się imieniem Adrian z ,,Ucha prezesa'' i twierdziła, że to oni, czyli ulica i zagranica sprawili, że Andrzej Duda się ugiął. Po prostu - wykazał się słabością charakteru i zadecydowało otoczenie, składające się z byłych, zażartych działaczy Unii Wolności.

Prezydent powiedział, że nie skonsultowano z nim ustaw, a jest przecież doświadczonym prawnikiem - czy mógł się poczuć zlekceważony?

To byłaby małostkowość, bo proces legislacyjny to także i jego rola, i jeśli nie konsultowano ustaw i publicznie się na to skarży, to oznacza, że jest bardzo słaby.  

Czyli prezydent mógł się zorientować w sprawie szczegółów, zanim ustawa trafiła do podpisu?

Mógł brać udział w procesie legislacyjnym na każdym etapie, gdyby chciał. To jest gadanie w stylu dawnej Unii Wolności, której zresztą członkiem był kiedyś Pan Prezydent.

Czy może to być zalążek poważniejszych problemów dla Prawa i Sprawiedliwości?

Nie, tylko jestem rozczarowany jego postawą i tym, że jego decyzje są ratunkiem dla PRL-owskiej kasty sędziowskiej. PRL-owskiej w sensie pochodzenia, bo to przecież metrykalnie są już ich dzieci, ale to są ludzie wychowani przez nich. To jest zupełnie niezreformowana kasta, która rości sobie nadzwyczajne prawa i prezydent wolał stanąć po ich stronie, niż po stronie społeczeństwa.

Jak Pan sądzi, jakie jest teraz najlepsze wyjście z tej sytuacji?

Najlepsze wyjście to byłoby przypomnienie sobie przez Pana Prezydenta, z jakiej opcji politycznej się wywodzi i kto wyniósł go do godności prezydenta, bo do tej godności wynieśli go ludzie, którzy liczyli na szybką reformę sądownictwa, bo byli krzywdzeni przez sądownictwo. Ale teraz chyba Pan Prezydent zapomniał o swoim elektoracie i mizdrzy się do ludzi, którzy i tak go nie polubią.

Dziękuję za rozmowę.