Trzeba mieć silną wiarę, aby być ateistą... - zdjęcie
08.01.21, 13:24Fot. Satyakamk, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons

Trzeba mieć silną wiarę, aby być ateistą...

76

Ateizm może być dla wielu ludzi jakimś etapem na drodze szczerego poszukiwania prawdy, ale w niektórych przypadkach jest nie tylko wynikiem braku wiedzy, ale także owocem notorycznego łamania norm moralnych i pychy człowieka oraz działania złego ducha, który „jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44) i wszelkimi sposobami próbuje zafałszować w ludzkiej świadomości prawdę o Bogu i o człowieku.

PATRZĄC NA DZIEŁA, NIE POZNALI TWÓRCY

Ateiści wierzą, że istnieje tylko świat materialny, że nie ma innej rzeczywistości jak tylko ta, której doświadczamy zmysłami. Ateizm jest wiarą w to, że nie ma Boga, i często wiara ta opiera się na metafizycznych założeniach darwinizmu, według którego życie zaistniało w sposób całkowicie przypadkowy i rozwija się na drodze ewolucji, która nie ma żadnego celu. Darwiniści wierzą, że dzięki mechanizmowi doboru naturalnego i szeregu losowych mutacji powstawały tak skomplikowane organy jak mózg, oczy, skrzydła itd., że wszystkim kierują ślepe siły natury.

Tymczasem badania naukowe stwierdzają, że struktura molekularnej maszynerii życia jest nieskończenie bardziej  skomplikowana od systemów, które zostały zaprojektowane i zbudowane przez człowieka. Nie do pominięcia jest również kwestia informacji, która jest wytworem inteligencji: nawet najprostsza żyjąca komórka ma taki zasób informacji, jaki jest zawarty w 5000 egzemplarzach kilkusetstronicowej książki.

Rodzi się oczywiste pytanie: czy te niezwykle skomplikowane systemy informatyczno-biologiczne zostały stworzone przez Absolutną Inteligencję posiadającą Wszechwiedzę, czy są tylko efektem działania ślepych, bezcelowych i przypadkowych sił natury? Czy ta niezwykła złożoność, celowość i precyzyjne funkcjonowanie całego makro- i mikrokosmosu rzeczywiście mogły zaistnieć dzięki jakiemuś przypadkowemu działaniu ślepych sił natury?

Gdyby ktoś stwierdził, że jakiś przypadkowy proces ślepych sił natury doprowadził do powstania na przykład komputera, to zostałby uznany za człowieka chorego umysłowo. Nie dziwmy się zatem ostrym sformułowaniom w Piśmie św. o ateistach:

Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła, nie poznali Twórcy. (…) Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę” (Mdr 13,1.5).
To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy” (Rz 1,19-20).
Kto? Ci, „którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” (Rz 1,18).

W grudniu 2004 r. prof. A. Flew, duchowy przywódca światowego ateizmu, po 50 latach pracy naukowej wyznał swoją wiarę w istnienie Boga. Podkreślił, że wiara w Boga jest konkluzją jego długoletnich poszukiwań, w których opierał się na naukowych odkryciach w dziedzinie biologii, chemii i fizyki. Wskazał na odkrycie kodu DNA, który zawiera niesamowity zbiór informacji i równocześnie jest najgenialniejszym oprogramowaniem. Uznał, że to wszystko wskazuje na istnienie perfekcyjnej Inteligencji Boga Stwórcy.

Jak już wcześniej pisałem, „jednym z najbardziej przekonujących faktów naukowych, które wskazują na istnienie Boga Stwórcy, było dla A. Flewa odkrycie ludzkiego DNA. Wiemy, że DNA zawiera ogromną ilość informacji, które są zapisane w informatycznym kodzie. Nasuwa się zatem logiczny wniosek, że musi istnieć jakaś Inteligencja, która ten informatyczny kod (pewien rodzaj niezwykle skomplikowanego oprogramowania, w którym są zawarte najdrobniejsze szczegóły ludzkiego ciała, takie jak płeć, kolor oczu, włosów itd.) stworzyła i sprawiła, że te informacje tak pokierują procesami naturalnymi, iż powstaje konkretny, niezwykle złożony biologiczny organizm.

Trzeba pamiętać, że informacje zawarte w molekule DNA są od niej odrębne, a ona jest tylko ich nośnikiem. Informacje te można określić jako skomplikowane oprogramowanie lub zapis myśli, a to wskazuje na istnienie osobowej Inteligencji. Części DNA, nazwane nukleotydami, tworzą logiczną całość i są połączone ze sobą, tak jak litery oraz wyrazy w tekście pisma. Zatem w DNA istnieje inteligencja, zaś zawarte w nim informacje, jak dowodzi prof. Michael J. Behe, nie są ani materią, ani energią.

Poznając prawdę o ludzkim DNA, prof. A. Flew zrozumiał, że ateizm nie ma żadnych logicznych podstaw i jest niczym innym jak tylko irracjonalną, ślepą wiarą w przypadkowe powstanie życia i całego wszechświata, który jest harmonijną całością i funkcjonuje zgodnie z zasadami logiki. Flew nazwał »komicznym wysiłkiem« sposób, w jaki ateista Richard Dawkins wyjaśnia pochodzenie życia, twierdząc, że był to tylko przypadek – »szczęśliwa okazja«” (Wiara i rozum, „Miłujcie się!” nr 3-2011).

Trzeba rzeczywiście mieć niezwykle silną wiarę, żeby być ateistą.

Rodzi się tutaj również pytanie, czy można pogodzić darwinowską ewolucję z wiarą w Boga, skoro uznaje ona, że na skutek bezcelowego procesu powstało życie i nastąpiła złożoność gatunków? Czy Bóg może kierować bezcelowym procesem?

WPŁYW NA ŚWIATOPOGLĄD I WYBORY ŻYCIOWE

Odpowiedź na pytanie o pochodzenie życia wpływa na światopogląd i wybory życiowe. Wiara ateistów w to, że nie ma Boga, często opiera się na metafizycznym twierdzeniu darwinizmu, według którego życie powstało w sposób przypadkowy, rozwija się na drodze ślepej ewolucji, natomiast świadomość człowieka jest wytworem mózgu, który przestaje istnieć w chwili śmierci. Dlatego za pełnoprawnych ludzi uznaje się tylko tych, którzy mają na odpowiednim poziomie ukształtowaną świadomość i psychikę. Nie są więc nimi dzieci nienarodzone, noworodki, ludzie ze starczą demencją lub w stanie śpiączki. Nie ma także obiektywnie istniejącej moralności. Takie są ideologiczne podstawy ustaw zezwalających na aborcję, eutanazję, zapłodnienia in vitro, eugenikę i genetyczne manipulacje. Trzeba pamiętać, że darwinizm stał się ważną częścią zbrodniczych ideologii komunizmu i narodowego socjalizmu. Wyznawali go nie tylko ateiści spod znaku sierpa i młota, ale także narodowi socjaliści z Hitlerem na czele.

Jest faktem, że wielu studentów w USA oraz w innych krajach, po wykładach o darwinowskiej ewolucji i przyjęciu jej jako naukowy pewnik, wyciągnęło wniosek, że skoro życie powstało przypadkowo i nie ma celu, to również ich życie nie ma żadnego sensu. Nic dziwnego, że w efekcie odrzucenia wiary w Boga wielu z nich popadło w depresję lub odebrało sobie życie – są w USA udokumentowane przypadki takich samobójstw. Głośnym echem w Stanach Zjednoczonych odbił się przypadek 22-letniego studenta Jessego Kilgore’a, który po przeczytaniu książki Bóg urojony, napisanej przez walczącego ateistę i darwinistę R. Dawkinsa, przestał wierzyć w Boga, stracił sens życia, co w końcu doprowadziło go do samobójstwa.

Jego ojciec po obejrzeniu filmu Expelled: No Intelligence Allowed (jest dostępny w internecie), który demaskuje manipulacje i kłamstwa darwinowskiego lobby w nauce, powiedział, że gdyby jego syn wiedział, że ateizm opiera się na irracjonalnej wierze, a nie na naukowych faktach, to wtedy na pewno nie odebrałby sobie życia.

Szukającym prawdy polecam książkę Michaela Dentona Ewolucja. Teoria w kryzysie (Evolution. A Theory in Crisis) oraz książkę Tajemnica powstania życia (The Mystery of Life’s Origine) Charlesa Thaxtona, Waltera Bradleya i Rogera Olsona.

ZANIK UCZCIWOŚCI INTELEKTUALNEJ

 Niestety, u wielu darwinistów zanika intelektualna uczciwość, kiedy okazują jawną wrogość wobec naukowych badań, które kwestionują dogmaty ich ateistycznej ideologii. Wbrew naukowym faktom, różnymi sposobami próbują stygmatyzować tego rodzaju badania jako nienaukowe i wyłączyć je z zakresu nauki. Z góry odrzucają wszystkie fakty kwestionujące podstawy ich ateistycznej wiary. Ignorują wszelkie dane, które wskazują na istnienie świata duchowego, nadprzyrodzonego.

Tylko materialistyczna wizja świata jest uznawana przez nich za naukową. Dane naukowe, które wskazują na istnienie we wszechświecie celowości i inteligentnego planu, są traktowane przez wyznawców darwinizmu jako zagrożenie dla nauki. Według nich nauka powinna potwierdzać ateistyczną ideologię, a jeśli nie potwierdza, to już nie jest nauką – takie jest błędne koło ich rozumowania. Znany matematyk William Dembski stwierdza, że

- „ideologia materialistyczna tak bardzo zniekształciła badania nad pochodzeniem życia i kosmosu, że aktualna zawartość tych dziedzin uległa deformacji. Problem polega nie tylko na tym, że w sposób bezprawny wykorzystuje się naukę do lansowania światopoglądu materialistycznego, lecz że ten światopogląd w sposób aktywny kwestionuje naukowe badania, prowadząc do nieprawidłowych, nie mających potwierdzenia konkluzji na temat początków biologicznego życia i kosmosu w ogóle. Natomiast inteligentny projekt (Intelligent Design) przedstawia obiecującą naukową alternatywę dla materialistycznych teorii biologicznej i kosmicznej ewolucji – alternatywę, która znajduje rosnące teoretyczne i doświadczalne poparcie” (Duchowy mózg, s. 60-61).

LUDZKA ŚWIADOMOŚĆ I MÓZG

Od XIX w. darwiniści powtarzają wciąż te same, niemające pokrycia w ustaleniach naukowych twierdzenia, że człowiek jest produktem ślepych sił natury, a ludzki umysł, dusza, wolna wola są tylko złudzeniami spowodowanymi przez elektryczne wyładowania neuronów w mózgu. Wielu, którzy to słyszą, od kilkunastu dziesięcioleci, może nabrać przekonania, że tak rzeczywiście jest.

Tymczasem profesor Harwardu Owen Gingerich podkreśla fakt, że ludzki mózg jest najbardziej skomplikowanym fizycznym organem w całym wszechświecie. Znajduje się w nim 100 miliardów  neuronów i każdy z nich ma połączenie z 10 tysiącami innych neuronów. Liczba połączeń pomiędzy komórkami nerwowymi w jednym mózgu jest dużo większa od liczby gwiazd wchodzących w skład Drogi Mlecznej. Czy atomy, które wchodzą w skład mózgu, mogły stworzyć tak skomplikowaną strukturę na drodze czystego przypadku? Czy mają rację darwiniści, którzy twierdzą, że kiedy ustaje fizjologiczna praca mózgu, to wtedy przestaje istnieć świadomość człowieka?

Materialiści znaleźli się w ślepym zaułku, gdyż nie mają żadnej wiarygodnej hipotezy, która by tłumaczyła duchowe przeżycia człowieka i funkcjonowanie jego umysłu.

Dla ateistów umysł człowieka tradycyjnie rozumiany w ogóle nie istnieje, według nich to materialny mózg wytwarza zjawiska psychiczne oraz myśli. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny (1963) John Eccles (1903-1997), neurolog, jeden z największych autorytetów w zakresie badań ludzkiego mózgu, stwierdza, że materia nie jest w stanie wytwarzać zjawisk psychicznych i nie ma przechodzenia energii fizycznej w psychiczną.Tylko duchowa rzeczywistość może wytwarzać zjawiska psychiczne. Umysł jest czymś innym niż mózg.

Najpierw człowiek w swoim umyśle podejmuje decyzję o działaniu, która jest realizowana poprzez układ elektryczny mózgu. I tak na przykład mając do wyboru odpowiedzieć zemstą albo przebaczeniem na wyrządzoną mi krzywdę, decyduję się iść drogą przebaczenia i zwyciężania zła dobrem. Ta decyzja podjęta w moim umyśle jest przekazywana do realizacji elektrycznemu układowi mózgu. Tak więc duchowy umysł człowieka posługuje się w działaniu materialnym mózgiem.

John Eccles zdecydowanie odrzuca materialistyczną teorię umysłu, według której mózg jest rozumiany jako superskomplikowany komputer, w którym kora mózgowa generuje wszystkie myśli i uczucia. Określa tę teorię jako „zubożałą i pustą”, ponieważ posługuje się ona niejasnymi ogólnikami, a przede wszystkim nie jest zdolna uzasadnić cudu i tajemnicy niepowtarzalności ludzkiego „ja” wraz z jego kreatywnością i zdolnością wyobraźni (How the Self Controls Its Brain,  s. 33, 176). Wieloletnie naukowe badania ludzkiego mózgu doprowadziły J. Ecclesa do stwierdzenia, że wszyscy mamy osobowe „ja” – czyli niematerialny umysł, który działa poprzez materialny mózg. Tak więc oprócz świata fizycznego w człowieku istnieje umysłowy – czyli duchowy – świat i obie te rzeczywistości wzajemnie oddziałują na siebie.

Skoro materialistyczna koncepcja – pisze Eccles – nie jest w stanie wyjaśnić i uzasadnić doświadczenia naszej niepowtarzalności, jestem zmuszony przyjąć nadprzyrodzone stworzenie niepowtarzalnego, duchowego, osobowego »ja«, czyli duszy. Wyjaśniając w terminach teologicznych: każda Dusza jest nowym Bożym stworzeniem wszczepionym w ludzki zarodek” (Evolution of the Brain, Creation of the Self, s. 237).

Dla prof. J. Ecclesa stało się oczywiste, że umysł człowieka, jego osobowe „ja”, istnieje jako duchowy wymiar człowieczeństwa i jest nieśmiertelną duszą. Widzimy więc, że naukowe fakty zmuszają do odrzucenia czysto materialistycznej interpretacji umysłu i duchowości człowieka.

LEKARSTWO NA ATEIZM

Jedynym skutecznym lekarstwem na ateizm jest wytrwałe, szczere szukanie i poznawanie prawdy.

Historie nawróceń, które od wielu lat publikujemy na łamach naszego czasopisma, świadczą o tym, że wszyscy, którzy szczerze szukają prawdy, odnajdują ją w Bogu, który stał się prawdziwym człowiekiem w Jezusie Chrystusie i który po swoim zmartwychwstaniu jest nieustannie obecny we wspólnocie Kościoła katolickiego, aby nauczać, przebaczać wszystkie grzechy, uzdrawiać z wszelkich chorób duszy i ciała.

O Boskości Chrystusa i Jego zmartwychwstaniu mówią Ewangelie, apostołowie, którzy byli świadkami zmartwychwstania i którzy za tę prawdę oddali swoje życie, ponosząc męczeńską śmierć. O Boskości i zmartwychwstaniu Chrystusa nieustannie świadczy nauczanie i historia Kościoła, stale zwalczanego i prześladowanego wraz z milionami świętych i męczenników, którzy oddali i ciągle oddają za Chrystusa swoje życie.

Trzeba tutaj również przywołać szczególnych świadków męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, na których wskazują badania naukowe, a są nimi Całun Turyński (płótno grobowe, w które zostało zawinięte po śmierci ciało Chrystusa) oraz Chusta z Manoppello,na której widnieje odbicie Jego zmartwychwstającej twarzy. W oparciu o wieloletnie i wszechstronne badania naukowe można z całą pewnością stwierdzić, że te dwa płótna to są dwa rzeczowe dowody zmartwychwstania Chrystusa.

Na Całunie Turyńskim widnieje trójwymiarowe odbicie przodu i tyłu ciała Człowieka, który został poddany strasznym torturom biczowania, cierniem koronowania i ukrzyżowania. Odbicie jest w fotograficznym negatywie, nie ma na nim żadnych barwników ani farb, a skrzepy krwi są nienaruszone, co świadczy o tym, że ciało nie było wyjmowane, lecz przeniknęło w tajemniczy sposób przez płótna. Z naukowego punktu widzenia jest pewne, że obraz ten nie został uczyniony ludzką ręką.

Najnowsze pięcioletnie badania wybitnych naukowców z Ośrodka Badań Jądrowych we Frascati pod Rzymem, ogłoszone w grudniu 2011 r., stwierdzają, że odbicie ciała Człowieka na Całunie Turyńskim nastąpiło na skutek gwałtownego wybuchu energii elektromagnetycznej, jakby potężnego błysku światła, które spowodowało przypalenie zewnętrznych włókien tkaniny i powstanie idealnie płaskiego obrazu, bez żadnej deformacji. Naukowcy stwierdzili, że tajemniczy błysk energii, który doprowadził do takiego odbicia, musiałby mieć moc 34 000 miliardów watów promieniowania ultrafioletowego próżniowego. Obecnie dostępne aparaty mogą wytworzyć promieniowanie o sile kilku miliardów watów UV próżniowego.

Wniosek jest prosty: współczesna nauka nie jest w stanie wytworzyć tego rodzaju wizerunku, jaki jest na Całunie Turyńskim.

W 2005 r. przełomowego odkrycia dokonał prof. R.N. Rogers wraz z grupą amerykańskich naukowców. Otóż poddali oni specjalistycznym badaniom zachowany fragment próbki, która została pobrana z Całunu do zbadania jego wieku metodą węgla C14 w 1988 r. Okazuje się, że ta próbka została pobrana z miejsca, w którym było tylko 40% oryginalnej lnianej tkaniny z czasów Chrystusa, a pozostałe 60% materiału to bawełniane nici ze średniowiecza, których użyto do naprawy tego fragmentu Całunu.

Było to główną przyczyną uzyskania przez specjalistów od datowania węglem C14 błędnego wyniku, który wskazywał na średniowieczne pochodzenie Całunu. Mamy już dzisiaj naukową pewność, że Całun pochodzi z czasów Chrystusa, a ze średniowiecza pochodzą tylko bawełniane nici użyte do jego naprawy. Ktokolwiek dzisiaj twierdzi, że Całun pochodzi ze średniowiecza, i powołuje się na badania metodą węgla C14 z 1988 r., czyni to albo ze zwykłej ignorancji, albo kieruje się złą wolą w propagowaniu kłamstwa (por. artykuł: Kompromitujący błąd, „Miłujcie się!” nr 2-2010).

Również odbicie twarzy zmartwychwstającego Jezusa na Chuście z Manoppello jest dla nauki wielką tajemnicą. Tkanina Chusty została utkana z bisioru, czyli morskiego jedwabiu, jest przezroczysta, a jednocześnie ogniotrwała jak azbest. Na tego rodzaju tkaninie jest niemożliwe namalowanie czegokolwiek. Badania naukowe jednoznacznie mówią, że martwe Oblicze z Całunu i żyjąca twarz z Manoppello to ta sama Osoba; odbicia te w 100% odpowiadają sobie strukturą i wymiarami. Dla naukowców jest oczywiste, że obraz Boskiego Oblicza z Manoppello nie mógł być namalowany przez człowieka (więcej informacji w „Miłujcie się!”, nr 4-2006).

Tak więc jednym z najbardziej czytelnych znaków, których autentyczność została potwierdzona wieloletnimi badaniami naukowymi i które wzywają ludzi do wiary w zmartwychwstanie Chrystusa, do otwarcia się na Jego miłość, są trzy obrazy, które nie zostały namalowane przez człowieka: Całun Turyński, Boskie Oblicze z Manoppello i obraz Matki Bożej z Guadalupe (więcej informacji w „Miłujcie się!”, nr 1-2010).

Wszechstronne badania naukowe stwierdzają, że takich obrazów nie jest w stanie uczynić współczesna nauka. Takie są fakty, o których mówią naukowe badania. Jeżeli człowiek przyjmie je z pokorą i otworzy swoje serce w wierze na tajemnicę miłości i miłosierdzia Boga, wtedy rozpocznie się proces jego duchowej przemiany i uzdrowienia. Wejdzie na drogę wiary i wolności, która zaprowadzi go do zjednoczenia się w miłości ze zmartwychwstałym Chrystusem. Jeżeli natomiast przez swoją nieprawość nałoży prawdzie pęta (por. Rz 1,18) i odrzuci te i wiele innych Bożych znaków wzywających go do nawrócenia się, to wtedy będzie szedł bezsensowną drogą duchowego zniewolenia i śmierci, która w ostateczności prowadzi do zguby wiecznej.

Najskuteczniejszym lekarstwem na ateizm jest wytrwałe i uczciwe szukanie prawdy, wierność przykazaniom Dekalogu, poznawanie Ewangelii oraz nauki i historii Kościoła katolickiego oraz modlitwa o dar wiary. Natomiast ludzie wierzący niech pamiętają o przestrodze: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10,12). Dlatego niech codziennie modlą się o dar wiary, o nawrócenie grzeszników i niewierzących oraz niech sami dają przykład żywej, dojrzałej wiary, bezinteresownej miłości bliźniego i świętości życia.

Każdy człowiek, który wytrwale i szczerze szuka prawdy, na pewno ją odnajdzie i spotka Jezusa Chrystusa, który jest „drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6). Niech jednak uczciwie, wytrwale szuka i nigdy się nie zniechęca.


Ks. Mieczysław Piotrowski

Miłujcie się!/milujciesie.pl



Komentarze (76):

O. Jacek Salij:2021.01.9 1:24
Kara Boża to przejaw Jego miłości do nas. // PYTANIE: Nie wiem, skąd mi się wzięło takie przekonanie, że Kościół współczesny nie naucza już o karze Bożej, gdyż było to nazbyt ludzkie ujmowanie stosunku Boga do ludzi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w Apokalipsie przeczytałam tę oto modlitwę: "Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?" (6,10) Jak się wtedy poczułam, zachowam to dla siebie. W każdym razie zrozumiałam, że Pismo Święte nie tylko mówi o karze Bożej za grzechy, ale mówi to jeszcze w taki sposób, że nawet gdyby ktoś nie znał teorii resentymentu, to i tak w duchu tej teorii przytoczoną tu modlitwę zrozumie. Myślę, że Kościół i teologia mają takieś metody ochrony wiernych przed nazbyt ludzkim rozumieniem takich wypowiedzi Pisma Świętego. Sama nie wiem, czego ja od Ojca oczekuję. Najprościej by było, gdyby Ojciec napisał, co myśli na temat kary Bożej. ODPOWIADA O. JACEK SALIJ OP: Postaram się nie powtarzać tego, co napisałem w tekście o gniewie Bożym (znajduje się on w mojej książce pt. Pytania nieobojętne). Próbowałem tam pokazać, iż nie tylko jest tak, że miłosierdzie Boże jest większe od Jego gniewu, ale również sam gniew Boży jest przejawem Jego miłości do nas. To po prostu niemożliwe, żeby Bóg był obojętny wobec zła, jakie czynimy. Znaczyłoby to, że my sami jesteśmy Mu obojętni, czyli że nas nie kocha.
c,d2021.01.9 1:24
Przeinaczylibyśmy również prawdę o karze Bożej, gdybyśmy nie umieli w niej dostrzec przejawu Bożej miłości. Najpierw zauważmy, że tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie. Wprawdzie można powiedzieć, że na syna marnotrawnego Bóg w końcu zesłał karę. Ale przecież samo jego postępowanie prowadziło go do coraz to głębszej degradacji. Jak powiada przysłowie: "zło trawi samo siebie". I to jest pierwsza różnica, jaka dzieli karę Bożą od kar ludzkich: Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. "Twoja niegodziwość cię karze -- wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi -- twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną" (Jr 2,19; por. 6,19). Pomyślmy sobie teraz, jakie to by było straszne, gdyby grzech nie sprowadzał na nas nieszczęścia. To by było gorzej jeszcze, niż kiedy żonie mąż nie jest potrzebny do szczęścia. Bo wprawdzie nie jest to normalne, że małżonkowie nie są sobie potrzebni do szczęścia, ale taką sytuację da się jeszcze wyobrazić. Jakże jednak człowiek może być szczęśliwy bez Boga? To trochę tak, jakby ktoś chciał oddychać bez powietrza albo najeść się tym, że mu się śniło jedzenie. Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu. Świat byłby absurdalny, gdyby było inaczej.
c.d.2021.01.9 1:25
"Grzech sam w sobie jest karą" -- powiada mądre przysłowie. To prawda, że czasem działa on jak narkotyk i może dać człowiekowi na jakiś czas poczucie szczęścia i spełnienia, ale obiektywnie każdy grzech zmienia sytuację człowieka na gorsze. Toteż najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on wrota do grzechów następnych. Jak powiada Apostoł Paweł: Tych, którzy nie liczą się z Bogiem, "wydał Bóg na pastwę ich bezużytecznego rozumu, tak że czynią to, co się nie godzi" (Rz 1,28). My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę. W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić -- kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie. Pamiętny wyraz tej intuicji dał Adam Mickiewicz: Onego czasu w upał przyszli ludzie różni Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni. Między nimi był zbójca; a gdy inni spali, Anioł Pański zbudził go: "Wstań, bo mur się wali". On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy: Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie. A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie: "Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz, Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz".
Schopenhauer2021.01.8 22:47
Religia jest jedynym środkiem, aby surowym zmysłom i niezgrabnemu umysłowi pogrążonego w pospolitości i materialnej pracy tłumu oznajmić i dać odczuć głębokie znaczenie bytu. Albowiem człowiek taki, jaki z reguły jest, nie ma pierwotnie zmysłu do niczego innego oprócz potrzeb i żądz fizycznych, następnie dopiero domaga się trochę rozrywki i zabawy. Twórcy religii i filozofowie na to przychodzą na świat, by człowieka z odrętwienia otrząsnąć i wskazać mu na wzniosłe znaczenie bytu: filozofowie czynią to dla niewielu wybranych, twórcy religii dla wszystkich, dla ludzkości w ogóle. Gdyż ˝filozofami tłum być nie potrafi" mawiał Platon. Religia jest metafizyką ludu; należy mu ją z konieczności zostawić i dlatego na zewnątrz przynajmniej szanować, gdyż odzierać ją z powagi znaczy tyle, co ją odbierać. Jak istnieje poezja ludowa, a w przysłowiach mądrość ludowa, tak samo musi istnieć metafizyka ludowa, albowiem człowiekowi potrzeba koniecznie wytłumaczenia zagadki życia na miarę jego zdolności pojmowania.
Izydor2021.01.8 22:18
Biedne katolstwo, żyje w świecie bliskowschodniej mitologi i nic nie może na to poradzić. Panbuk tak zarządził a więc jest to najprawdziwsza prawda. Jak żabki, mieszkające w kałuży przekonane że to cały ich świat a jakiś żabkowy panbuk to wszystko specjalnie dla niech stworzył przecież taka doskonała kałuża nie powstała sama. Woda ma odpowiednią głębokość, kałuża nie zamała i nie zaduża. A to tylko ciężarówka przejechała przez błoto na budowie. Zdziwią się biedne żabki jak przejedzie następna. Czy może uwierzą że żabkowy panbuk tak chciał?
O. Jacek Salij:2021.01.8 18:53
Kara Boża to przejaw Jego miłości do nas. // PYTANIE: Nie wiem, skąd mi się wzięło takie przekonanie, że Kościół współczesny nie naucza już o karze Bożej, gdyż było to nazbyt ludzkie ujmowanie stosunku Boga do ludzi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w Apokalipsie przeczytałam tę oto modlitwę: "Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?" (6,10) Jak się wtedy poczułam, zachowam to dla siebie. W każdym razie zrozumiałam, że Pismo Święte nie tylko mówi o karze Bożej za grzechy, ale mówi to jeszcze w taki sposób, że nawet gdyby ktoś nie znał teorii resentymentu, to i tak w duchu tej teorii przytoczoną tu modlitwę zrozumie. Myślę, że Kościół i teologia mają takieś metody ochrony wiernych przed nazbyt ludzkim rozumieniem takich wypowiedzi Pisma Świętego. Sama nie wiem, czego ja od Ojca oczekuję. Najprościej by było, gdyby Ojciec napisał, co myśli na temat kary Bożej. ODPOWIADA O. JACEK SALIJ OP: Postaram się nie powtarzać tego, co napisałem w tekście o gniewie Bożym (znajduje się on w mojej książce pt. Pytania nieobojętne). Próbowałem tam pokazać, iż nie tylko jest tak, że miłosierdzie Boże jest większe od Jego gniewu, ale również sam gniew Boży jest przejawem Jego miłości do nas. To po prostu niemożliwe, żeby Bóg był obojętny wobec zła, jakie czynimy. Znaczyłoby to, że my sami jesteśmy Mu obojętni, czyli że nas nie kocha.
c.d2021.01.8 18:53
Przeinaczylibyśmy również prawdę o karze Bożej, gdybyśmy nie umieli w niej dostrzec przejawu Bożej miłości. Najpierw zauważmy, że tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie. Wprawdzie można powiedzieć, że na syna marnotrawnego Bóg w końcu zesłał karę. Ale przecież samo jego postępowanie prowadziło go do coraz to głębszej degradacji. Jak powiada przysłowie: "zło trawi samo siebie". I to jest pierwsza różnica, jaka dzieli karę Bożą od kar ludzkich: Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. "Twoja niegodziwość cię karze -- wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi -- twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną" (Jr 2,19; por. 6,19). Pomyślmy sobie teraz, jakie to by było straszne, gdyby grzech nie sprowadzał na nas nieszczęścia. To by było gorzej jeszcze, niż kiedy żonie mąż nie jest potrzebny do szczęścia. Bo wprawdzie nie jest to normalne, że małżonkowie nie są sobie potrzebni do szczęścia, ale taką sytuację da się jeszcze wyobrazić. Jakże jednak człowiek może być szczęśliwy bez Boga? To trochę tak, jakby ktoś chciał oddychać bez powietrza albo najeść się tym, że mu się śniło jedzenie. Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu. Świat byłby absurdalny, gdyby było inaczej.
c.d2021.01.8 18:54
"Grzech sam w sobie jest karą" -- powiada mądre przysłowie. To prawda, że czasem działa on jak narkotyk i może dać człowiekowi na jakiś czas poczucie szczęścia i spełnienia, ale obiektywnie każdy grzech zmienia sytuację człowieka na gorsze. Toteż najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on wrota do grzechów następnych. Jak powiada Apostoł Paweł: Tych, którzy nie liczą się z Bogiem, "wydał Bóg na pastwę ich bezużytecznego rozumu, tak że czynią to, co się nie godzi" (Rz 1,28). My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę. W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić -- kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie. Pamiętny wyraz tej intuicji dał Adam Mickiewicz: Onego czasu w upał przyszli ludzie różni Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni. Między nimi był zbójca; a gdy inni spali, Anioł Pański zbudził go: "Wstań, bo mur się wali". On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy: Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie. A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie: "Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz, Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz".
Piotr2021.01.8 18:14
Siostry gwałcone na misjach W zeszłym roku ukazała się książka włoskiego dziennikarza tygodnika "Panorama" Carmelo Abbate pod tytułem "Sex and the Vatican", która opowiada o życiu seksualnym duchownych - homo- i heteroseksualnych. Autor poświęcił w niej kilka rozdziałów kobietom księży oraz siostrom zakonnym gwałconym na misjach przez swoich zwierzchników. - Kościół musiał się do tego przyznać w 2001 roku. W misjach prowadzonych w biednych krajach, przełożeni preferują młode siostry zakonne od lokalnych dziewczyn, ponieważ te złożyły śluby czystości i są dziewicami, więc jest mniejsze ryzyko, że mają AIDS. Największą ilość gwałtów seksualnych odnotowuje się w Afryce, gdzie są też przypadki sióstr zmuszanych do brania pigułek antykoncepcyjnych oraz zgonów zakonnic podczas nielegalnych aborcji. Zakonnice gwałcone przez księży i biskupów są wyrzucane z Kościoła, gdy decydują się zgłosić to władzom cywilnym. Wszystko to jest znane Watykanowi, gdyż otrzymał tajny raport jednej z matek przełożonych zakonu misjonarek - mówi Carmelo Abbate. Tajny raport Jego słowa potwierdza artykuł Marco Politiego, który ukazał się w dzienniku "La Repubblica" w 2001 roku i opowiadał o tajnym raporcie, który 18 lutego 1995 roku został przekazany kardynałowi Eduardo Martinez Somalo, ówczesnemu Prefektowi Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Jego autorka - siostra Maura O'Donohue - koordynatorka z ramienia Caritasu programów zapobiegających AIDS, była bardzo jasna i precyzyjna w swoich oskarżeniach: "Nadużycia są powszechne i jest wiele zgłoszeń". "Kandydatki do życia zakonnego są gwałcone przez księży, którym muszą przedstawiać certyfikaty zdrowia. Lekarze szpitali katolickich są często odwiedzani przez duchownych, którzy przyprowadzają siostry zakonne lub inne kobiety, by przerwały ciążę. Siostra O'Donohue opowiadała o historii jednej z zakonnic, która - zmuszona do aborcji - zmarła w wyniku zabiegu, a ksiądz odprawił za nią solenną mszę żałobną" - pisał Marco Politi w 2001 roku, cytując tajny raport. Choć Kościół już wtedy postanowił podjąć odpowiednie kroki, aby także na misjach dbano o przestrzeganie celibatu, problem nadal istnieje. Los i cierpienia zakonnic, które zaszły w ciąże, pozostaje nadal jedną z najciemniejszych tajemnic Watykanu.
Najskuteczniejszym lekarstwem na grzech2021.01.8 18:12
jest zostanie ateistką/ateistą.
rebeliant2021.01.8 17:34
A zatem ateizm staje się nową drogą do umacniania wiary.
Polak2021.01.8 16:51
Kolejny sekciarz popisuje się swoją ignorancją. Do ateizmu nie potrzeba żadnej wiary, wystarczy wiedza i myślenie, czyli dwie rzeczy budzące przerażenie u okultystów.
"wystarczy wiedza i myślenie"2021.01.8 16:59
A ilu ateistów posiada choć jedno?
Anonim2021.01.8 17:03
zaden
MaxFiend2021.01.8 17:36
Pewnie tylu, co teiści :-D
Styki2021.01.8 16:43
"Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga" i to by bylo na tyle.
Styki2021.01.8 16:47
dlatego rozgwieżdżone niebo jest jak otwarta księga, który mówi ateiście: «Analfabeto!».
Styki2021.01.8 16:49
Pierwszym ateistą był bez wątpienia człowiek, który ukrył przed innymi ludźmi przestępstwo i starał się, negując Boga, uwolnić się od jedynego świadka, przed którym nie mógł ukryć swej zbrodni i zdusić wyrzuty, które go dręczyły.
Styki2021.01.8 16:51
Ateista jest nieszczęsnym dzieckiem, które na próżno stara się uwierzyć, że nie ma ojca.
Polak2021.01.8 16:51
Fałszujesz cytat, w oryginale jest "którzy twierdzą że poznali boga".
Styki2021.01.8 16:57
boga i owszem,mamona tez jest bogiem dla wielu.
Styki2021.01.8 17:00
John Eccles zdecydowanie odrzuca materialistyczną teorię umysłu, według której mózg jest rozumiany jako superskomplikowany komputer, w którym kora mózgowa generuje wszystkie myśli i uczucia. Określa tę teorię jako „zubożałą i pustą”, ponieważ posługuje się ona niejasnymi ogólnikami, a przede wszystkim nie jest zdolna uzasadnić cudu i tajemnicy niepowtarzalności ludzkiego „ja” wraz z jego kreatywnością i zdolnością wyobraźni (How the Self Controls Its Brain, s. 33, 176). Wieloletnie naukowe badania ludzkiego mózgu doprowadziły J. Ecclesa do stwierdzenia, że wszyscy mamy osobowe „ja” – czyli niematerialny umysł, który działa poprzez materialny mózg. Tak więc oprócz świata fizycznego w człowieku istnieje umysłowy – czyli duchowy – świat i obie te rzeczywistości wzajemnie oddziałują na siebie.
JON2021.01.8 15:21
ATEISTÓW prawdziwych jest nie wielu.
Styki2021.01.8 17:06
Mogę cię zapewnić, ponieważ byłem świadkiem wielu, że żaden z tych, którzy w swojej młodości uwierzyło, że nie ma Boga, nie wytrwało w tym przekonaniu do starości.
STRACH PRZED ŚMIERCIĄ2021.01.8 19:47
I to jest prawdziwa wiara? Nagle przychodzi starość i strach przed gryzieniem piachu, więc szybko się nawracamy i jesteśmy gorliwymi katolikami, mimo że całą młodość się balowało? Tak w razie W. Typowy zakłamany katolicyzm w polskim wydaniu, nie dziwi mnie Twoja wypowiedź....
Anonim2021.01.8 15:18
Fuck, co za bełkot...
NaziBarbi2021.01.8 15:05
Ateizm nie jest wiarą tylko faktem a religia wiarą, a te bzdury pisane powyżej to tylko opinie ludzi bojących się śmierci która jest nieunikniona
Pato-ateiści, pato-trolle2021.01.8 15:00
Czym się taki/taka charakteryzyje? Arogancją. Że NIE musi niczego wyjaśniać, bo wszystko jest proste, jak przyslowiowe, pierrdolenie, ale kiedy już "wyjaśnia" robi to ... W angielskim są na to określenia: condescending patronizing, tj. przemawia z wyżyn do maluczkich. Okazuje się sam/-a maluczkim. Brakuje tylko: Ty nie wiesz KIM ja jestem! - - - Aktualnie to wiem, przedstwiasz się każdym swoim wpisem.
Maria Błaszczyk2021.01.8 14:35
Skąd Wy bierzecie takie bzdury, ja rozumiem piąteczek, ale to nie jest śmieszne, jak odrastająca noga i woskowa maska, co się nie rozkłada, a poziom ten sam. "Ateiści wierzą, że istnieje tylko świat materialny" - a skąd to pan ksiądz wytrzasnął? Co ma piernik do wiatraka? Mylą się księdzu ateiści z materialistami... "przypadkowy proces ślepych sił natury" - ale kto mówi, że "przypadkowy"? " A. Flew, duchowy przywódca światowego ateizmu" - a kto jest duchowym przywódcą niewierzących w reptilian? "świadomość człowieka jest wytworem mózgu, który przestaje istnieć w chwili śmierci" - no nie. Nie przestaje istnieć. Serio, na studiach nawet kroiłam skalpelem mózgi zupełnie martwych osób.
Serio Maryśka? To już nie jesteś nauczycielą?2021.01.8 14:47
"Serio, na studiach nawet kroiłam skalpelem mózgi zupełnie martwych osób."
Po 11 ...2021.01.8 15:00
W Holandii na studiach pedagogicznych kroi się mózgi martwych dzieci żeby zrozumieć, dlaczego katolickie nic nie kumają.
Maria Błaszczyk2021.01.8 15:02
Studiowałam w Polsce. Mózgi były dorosłych osób.
Maria Błaszczyk2021.01.8 15:01
A kto mówił, że jestem nauczycielką???
Maryśka, o ile to jest Maryśka2021.01.8 15:08
pierrdoliłaś, ze bylaś/jesteś wychowaczynią od dzieci specjalnych. Kolejny k u r w a mitoman!
Maria Błaszczyk2021.01.8 15:11
Nie. Nie wychowawczynią. Nie tylko nauczyciele pracują z dziećmi. I to ja jestem mitomanką???
Przestań pierrdolić głodne kawałki2021.01.8 15:16
głupia pindo! A najlepiej podaj kolejny link w jęz. o którym NIE masz pojęcia. - - - - There is NO hiding place in the cyberspace! Remember this, CUNT!
Maria Błaszczyk2021.01.8 15:20
No tak, jak Ty po chamsku snujesz swoje fantazje na mój temat, to ja jestem głupią pindą. Przecież to logiczne...
Wilczur nakarmiony "hrabio" ?2021.01.8 18:14
i leki weź.
Sylwester2021.01.8 14:49
Ja też rozumiem. Piąteczek i Maria Błaszczyk musi sobie trochę pobełkotać
Maria Błaszczyk2021.01.8 15:02
A co konkretnie - nie licząc cytatów - jest tu bełkotem?
Po 11 ...2021.01.8 15:05
Wszystko poza cytatami? ..... żartowałem, oczywiście.
kaka2021.01.8 15:04
interesuje mnie calosciowy opis swiata i rzeczywistosci--a nie tylko krytyka poszczegolnych zdan
Maria Błaszczyk2021.01.8 15:51
I to nic nie szkodzi, że w tym opisie są zdania kompletnie bez sensu i ewidentnie fałszywe?
Apateista2021.01.8 14:11
..."Gdyby ktoś stwierdził, że jakiś przypadkowy proces ślepych sił natury doprowadził do powstania na przykład komputera, to zostałby uznany za człowieka chorego umysłowo"... A mózg to czym jest jak nie komputerem i to setki razy doskonalszym od najlepszego do tej pory stworzonego komputera przez człowieka? I kto tu jest umysłowo chorym?
Po 11....2021.01.8 14:49
W pewnym sensie to i komputer powstał na drodze ewolucji, tak ewolucji technologicznej. Komputer nie miał kogoś (supoerkreatora), który wstał w jaskini, wyprostował się, odrzucił maczugę i ... zbudował komputer. Komputer ma za sobą lata, dziesiątki lat, może setki procesu ewolucyjnego. Trafionych i nietrafionych innowacji. Poprawek i genialnych modyfikacji. Tak właśnie wygląda ewolucja. No i jeszcze cię na koniec zaskoczę.Ta ewolucja (jak to ewolucja) ciągle trwa i prawdopodobnie za kilka lat, powstanie komputer trochę lepszy niż obecne. Zrozumiałeś? Ok i tak wiem, że nie .
Po 11 ...2021.01.8 14:57
Tak dla jasności "lepszy" w sensie lepszego dostosowania do zaspokajania potrzeb użytkowników. A jeszcze ściślej zapewniający lepszy "customer experience".
Pato-ateiści, pato-trolle2021.01.8 15:01
Czym się taki/taka charakteryzyje? Arogancją. Że NIE musi niczego wyjaśniać, bo wszystko jest proste, jak przyslowiowe, pierrdolenie, ale kiedy już "wyjaśnia" robi to ... W angielskim są na to określenia: condescending, patronizing, tj. przemawia z wyżyn do maluczkich. Okazuje się sam/-a maluczkim. Brakuje tylko: Ty nie wiesz KIM ja jestem! - - - Aktualnie to wiem, przedstwiasz się każdym swoim wpisem.
Po 11 ...2021.01.8 15:12
Coś w tym jest. Z grzechu pychy trudno się wyzwolić. Ale z drugiej strony jak audytorium zamiast posłuchać, swój zachwyt wyraża pisząc "ty s k u r w y s y n u" itp, to jakoś automatycznie wpada się w protekcjonalny ton. A przy okazji jaka jest różnica znaczeniowa pomiędzy condescending i patronizing?
"ty s k u r w y s y n u" jest obelgą. Nic innego!2021.01.8 15:24
"Condescending - "having or showing a feeling of patronizing superiority."- - - "Patronizing - "apparently kind or helpful but betraying a feeling of superiority;". I know. it's tough shit to understand. Co w jęz. polskim jest: s k u r w y s y n przemawia z wyżyn do maluczkich.
Anonim2021.01.8 15:50
No trudne jest. Sam definiujesz "condescending" używając (sic!) "patronizing". Zajrzałem więc do https://www.collinsdictionary.com/. A tam: "condescending" ....synonyms "patronizing"....
Sylwester2021.01.8 15:00
Ale istnieje człowiek, programista który te innowacje komputerowe wprowadza. Nie jest to ślepy splot przypadków. Nie ma sytuacji żeby ktoś wystawił części do komputera na dwór i wyniku powiewu wiatru komputer się zmontował. Jest siła sprawcza myśląca i działająca. Jak ty i twoi następcy będziecie skakać z dachu i machać rękami to wyrosną wam skrzydła? Twój przykład jest od czapy o ile jesteś w stanie to zrozumieć
Po 11...2021.01.8 15:22
Brawo. Zaczyna stykać nawet "w Sylwestra". A więc, po pierwsze ewolucja NIE jest przypadkowa. To podstawowy błąd. Ewolucja jest CELOWA. Celem jest lepsze przystosowanie się do dynamicznego otoczenia. Tylko (tak w uproszczeniu) mutacje są przypadkowe. To tak jak inżynier testujący wiele (przypadkowych) możliwości i wybierający w sposób CELOWY najlepsze rozwiązanie. Z tym machaniem rękoma i skrzydłami też przywaliłeś jak dzik w sosnę, bo tak właśnie w dużym uproszczeniu powstały skrzydła. No i jeszcze jedna uwaga. W pierwszym wpisie wyraźnie napisałem, że powstanie komputera to "w pewnym sensie" proces ewolucyjny. Czyli jest analogia, ale nie w ścisłym znaczeniu.
Pato-ateisci, pato-trolle2021.01.8 14:05
Oskarżaja wierzących, m.in. o fanatyzym, o fantazje, ale czy w rzeczywistości można z ateista SPOKOJNIE prowadzić dyskusje? Okazuje się, że nawet współczesni "celebryci" ateizmu, jak zmarły Christopher Hitchens czy żyjący Richard Dawkins NIE są w stanie prowadzić spokojnej, rzeczowej wymiany opinii. Ateiści mylą dwa podstawowe pojęcia, zresztą nie tylko oni, ale i inni opętani ideologią, fanatyzmem, tj. NIE odróżniają opinii od faktu. Byłem świadkiem jak George Weigel miażdżył spokojnym i rzeczowym tonem Dawkinsa. Jak podczas dyskusji Hitchensa z katolickim teologiem i rabinem, Hitchens mało się z pasji nie posrrał. A na łożu śmierci wołał ... księdza.
Po 11 ...2021.01.8 14:52
Podeślij linki, bo wszystkie dysputy Dawkinsa, Hitchensa, które widziałem były dokładnie odwrotne. Dawaj, umieram z ciekawości.
Znalazłeś linki o Piłsudskim, JPII, E. Musk2021.01.8 15:05
- nie powinno to być dla ciebie NAJMNIEJSZYM problemem. Jest nawet na YT.
Po 11 ...2021.01.8 15:24
Buuu, buuu, jednak nie potrafię .... buuuuuu
Piotr2021.01.8 15:59
Ja też proszę o link. Wszystko, co jest Dawkinsa w internecie jest niezwykle spokojne, rzeczowe i zabójczo skuteczne.
Po 11 ...2021.01.8 20:31
Chyba się nie doczekamy. Co zrobić? Trzeba uwierzyć "na słowo"...
?2021.01.8 19:49
ORDO IURIS = PAŃSTWO ISLAMSKIE
MaxFiend2021.01.8 13:48
Wprost przeciwnie! Wystarczy zwyczajnie nie wierzyć w zjawiska nadprzyrodzone i po sprawie. Brak wiary to nie jest wiara, jakby to niektórzy bardzo chcieli :-D
Po 11... AAAsromek2021.01.8 14:06
zapomniałem o Max i c h u j wie kto
Była "kretynizacja" jest "rydzyk"...2021.01.8 13:47
Mały żydek, zakomplesiony staruch co chciał być "Niemcem", ale Niemcy wyśmiali i wypierrdolili. Chciał być w Hamaryce, ale mu powiedziano, że ma już dość żydowskich ubeków i esbeków. Podobnie zrobiła Kanada. Zostały mu media. Nie tylko jemu jednemu. Ma tu ziomala Po 11... AAAsromek, Piotrek i c h u j wie jeszcze jakie "niki" mają te PATO-TROLLE.
kaka2021.01.8 13:44
zanik uczciwosci intelektualnej---tak----- tylko czy nie uczciwiej jest pisac o redukcji moralnosci ludzi na skutek fanatycznego jej niszczenia przez marksizm??????????
Anonim2021.01.8 13:39
Trzeba mieć silną wiarę, żeby nie wierzyć w krasnoludki. W końcu kto nocą naprawia buty?
rydzyk to diabelski wytrzep2021.01.8 13:39
trzeba być zdrowo pyerdolniętym by wierzyć w gościa chodzącego po wodzie i jego matkę niepokalanie poczętą wiecznie dziewice...
kaka2021.01.8 13:47
i co moze nastepne 30 lat bedziesz nadal fascynowal sie zlem?
Po 11 ...2021.01.8 13:36
Nie mówię, że przeczytałem, bo szkoda czasu na taki bełkot, ale chyba brakuje takiej "złotej" katolickiej, głęboko teologicznej myśli: "Skoro ateiści nie potrafią udowodnić, że bóg nie istnieje, więc tylko w to wierzą. Zatem ateizm to też wiara. Wiara w nieistnienie Boga." Prawda, że tego tu brakuje?
Po 11 ...2021.01.8 13:32
Katolicy to jednak mają sieczkę w głowie. Równocześnie przyznają, że Bóg mógł się posłużyć ewolucją w swojej kreacji i równocześnie w artykule obok, na tym samym portalu, piszą, że "ewolucja" jest ślepa, bezcelowa i przypadkowa. To dowodzi 2 rzeczy. Zidiocenia i totalnego niezrozumienia Teorii Ewolucji. Czyli generalnie katolicki standard.
Sylwester2021.01.8 14:52
To twoja wypowiedź dowodzi całkowitego barku zrozumienia. Czyli generalnie brak standardów. polemika niemożliwa
Po 11....2021.01.8 15:04
No jasne. Czyli nie sposób zrozumieć sprzeczności pomiędzy: "Bóg posługuje się ewolucją w procesie tworzenia" i "Nie ma czegoś takiego jak ewolucja, jest tylko kreacja". A może to tylko ty masz z tym zrozumieniem problem? Jak myślisz? Ok, żartowałem, wiem, że nie myślisz :)
rebeliant2021.01.8 18:26
Na szczęście zmaltretowanym umysłom wychodzi na przeciw postęp... i o to jest H Y B R Y D Y Z A C J A !!! Teraz będzie kreacja ewolucji, a także ewolucja kreacji. To jest właśnie geniusz na miarę nowego millenium.
Po 11 ...2021.01.8 15:29
Ta "polemika niemożliwa" przypomniała mi ten klasyczny, piękny dialog: Lewy: Halo? Tu baza! odbiór! Silny: Podaj hasło, podaj hasło, odbiór. Lewy: Ptaki...latają...kluczem. Silny: Error, error, hasło nieprawidłowe. Lewy: Co powiedziałeś?! Silny: Że jest kur*a hasło nieprawidłowe, nie ? Lewy: Co kur*a nieprawidłowe?! Co, że niby nieprawidłowe? Coś się nie podoba?! Silny: No hasło nieprawidłowe żeś zrobił! Co, że niby, że kluczem ? Ocipiałeś?! Lewy: To jakie jest kur*a hasło twoje?! No! Wal! Jakie jest twoje do kur*y nędzy hasło. Silny: Inne kur*a! Inne...albo się umie bawić, albo się nie umie, albo się zna hasło, albo się nie zna! a jak się nie zna to niech się nie zaczyna! Lewy: Tu, kur*a baza. Podaję hasło...Silny robi moskwie lachę,silny robi moskwie lachę, odbiór. Silny: Łącza zerwane, POLEMIKA NIEMOŻLIWA, sytuacja alarmowa, Lewy to...pedał...i...i kastrat. Lewy: Komunikat odwołany! Silny...to CWEL! a jego matka zdejmuje majtki dla ruskich. Silny: Arka Gdynia, kur*a gruba świnia.
Anonim2021.01.8 13:31
Czy ten pseudonaukowy bełkot ma na celu nawrócenie ateistów?
Sylwester2021.01.8 14:54
Nie nazywaj pseudonaukowym czegoś czego nie potrafisz zrozumieć.
Piotr2021.01.8 16:03
W tekscie nie ma krzty nauki. I bardzo łatwo go zrozumieć. Zatem jest pseudonaukowy.
Po 11 ...2021.01.8 20:19
O naukowości decyduje to czy dana dyscyplina stosuje tzw. "metodę naukową" (wygooglujcie sobie ... ci co nie wiedzą co to jest). Poza teologią z tym kryterium mają problem też inne ... pseudonauki. Jest ich całkiem sporo.