Tolkienowska ewangelizacja - zdjęcie
29.12.11, 17:24

Tolkienowska ewangelizacja

54

 

Chociaż „Hobbit, czyli tam i z powrotem” nie umywa się do pozostałych dzieł Tolkiena, to jednak od tej ksiązki wszystko się zaczęło. Bajka dla młodych czytelników o skarbie, krasnoludach, hobbitach, goblinach i smoku jest dopiero przedsmakiem twórczości Tolkiena, będącej opisem odwiecznego starcia Dobra ze Złem w pięknej baśniowej, a niekiedy wręcz mitologicznej konwencji. Mało kto wie, że pisząc swoistą kontynuację „Hobbita”, Tolkien dokonał w swojej pierwszej powieści pewnych korekt. I tak „zaczarowany pierścień”, który trafia do rąk Bilbo Bagginsa po spotkaniu ze szkaradnym Gollumem, w późniejszych wydaniach sprawia wrażenie ważniejszego dla stwora, a i sam Gollum staje się postacią bardziej intrygującą. Pomimo tych korekt, „Hobbit” nie traci swojego bajkowego charakteru.

 

Niedawne doniesienia o premierze ekranizacji powieści, dały wiele radości miłośnikom Tolkienowskiego świata. Filmowy „Władca Pierścieni” autorstwa tego samego reżysera – Petera Jacksona okazał się sukcesem, choć zwolennicy twórczości Tolkiena mieli za złe autorowi filmu pominięcie postaci Toma Bombadila w pierwszej części czy opuszczenie istotnych fragmentów „Powrotu Króla”. Już dziś można usłyszeć opinie, że tworzenie dwóch filmów na podstawie skromnej objętościowo powieści „Hobbit, czyli tam i z powrotem” mija się z celem. Jak będzie, przekonamy się w grudniu 2012 r.

 

Czekając na nowy film reżysera, warto ponownie zwrócić uwagę na „chrześcijańskie pierwiastki” w dziełach Tolkiena. To właśnie one zdecydowały o uniwersalnym charakterze twórczości angielskiego pisarza.

 

 

Subtelna katechizacja

 

Podobno dosłowność jest domeną Szatana, natomiast Pan Bóg przemawia do nas w sposób subtelny. Nic więc dziwnego, że każdy, kto chce być dobrym narzędziem w ręku Stwórcy powinien ewangelizować w sposób dyskretny, ale skuteczny. Z całą pewnością taką cechą była naznaczona twórczość Johna Ronalda Reuela Tolkiena. To właśnie angielski filolog, chcąc sprawić radość dzieciom, a w późniejszym okresie również starszym czytelnikom, stworzył monumentalne dzieło, będące jednym z najlepszych narzędzi ewangelizacji.

 

/
Na próżno szukać w twórczości Tolkiena haseł typu: Jezus, Bóg, Maryja, Apostołowie, Zbawienie… A mimo to, właśnie świat „Władcy Pierścieni” jest jednym z najlepszych przykładów powieści do szpiku chrześcijańskiej. Pisarz zawsze unikał poszukiwania w jego dziełach analogii do współczesności, kalki aktualnych wydarzeń czy doszukiwania się w świecie przedstawionym „klucza”. Nigdy natomiast nie ukrywał, że jego trylogia, jak i późniejsza „mitologia” dotyczą nieustannego konfliktu między Dobrem a Złem, które dla twórcy szczególnie bliskie ze względu na jego ortodoksyjny katolicyzm w tradycyjnej, „przedsoborowej” postaci. Tak samo, powszechnie znane były źródła tolkienowskich inspiracji na które autor był „skazany”, choćby ze względu na swoją karierę naukową. Świat „Władcy Pierścieni” często przywołuje skojarzenia z mitami celtyckimi, poematami staroangielskimi, mitologią nordycką, ludowymi opowieściami z najdalszych zakątków Finlandii, a także zapomnianymi dialektami o których pamiętają najstarsi mieszkańcy różnych części Europy. Nic więc dziwnego, że czerpiąc z bogactwa kulturowego Starego Kontynentu, Tolkien nie przeoczył jej serca – religii.

 

O ile sam „Hobbit” nie roztacza przed czytelnikiem szerszej wizji, tak „Władca Pieścieni” czy „Silmarillion” dokładnie pokazują chrześcijański rdzeń twórczości pisarza. W przeciwieństwie do autora „Opowieści z Narnii”, Tolkien nie stawia na jednoznaczne analogie w których bohaterowie mają swoje pierwowzory w Dziejach Apostolskich. Na próżno dopatrywać się w Boromirze – Świętego Piotra, we Frodo Bagginsie – Chrystusa, a Tomie Bombadilu – Jana Chrzciciela. Tolkien ukazał po prostu pewne mechanizmy, które – dzięki swojej baśniowej atrakcyjności – pozwalają zrozumieć Tajemnicę.

 

 

Opatrzność

 

Najgłośniejsze dzieło Tolkiena to opis wędrówki, której towarzyszą liczne zawirowana w pogrążonym niepokojami Śródziemiu. Podróży, która  - choć wymaga wielu wyrzeczeń – jest konieczna, aby przynieść ocalenie. Najbardziej odpowiedzialną rolę odgrywają w niej hobbici – małe, słabe istoty, którym nikt nie przypisałby – na pierwszy rzut oka – odwagi czy heroizmu. To jednak one odgrywają w ostatecznej rozgrywce decydującą rolę. Jeden z nich – Frodo musi zanieść Pierścień na Górę Przeznaczenia, aby ocalić świat. Wielkie brzemię dla malutkiej, ułomnej istoty, która jednak podejmuje wyzwanie i wskrzesza swoje – ukryte dotąd – siły. Jak trafnie napisała Elizabeth Scarborough, „na początku Frodo jest miękki. Nie chce być nikim szczególnym, a co dopiero bohaterem. Odkłada wyruszenie z Shire’u, jak by problem Pierścienia mógł sam zniknąć. Pod koniec staje się twardszy (…)”. W swojej wędrówce okazał również miłosierdzie zepsutemu złem Gollumowi, co pokazuje wagę, jaką autor przywiązywał do wybaczenia, które – prędzej czy później – wydaje owoc. Podobnie było w przypadku bohatera powieści. Co prawda, w decydującym momencie Frodo nie potrafi dokończyć dzieła, ale właśnie wówczas kierowany zawiścią Gollum, całkowicie niezamierzenie, niszczy Pierścień i samego siebie. Zupełnie tak, jakby - nieznana bohaterom powieści – siła kierowała różnymi wydarzeniami. Czytelnicy „Władcy Pierścieni” nie mają wątpliwości, że tą siłą jest Opatrzność.

 

Pierścień – niezwykle niebezpieczne narzędzie, dające wielką moc trafiło jednak do rąk małej istoty. Jak wyjaśnia głównemu bohaterowi czarodziej Gandalf: „Ktoś chciał, żeby właśnie Bilbo znalazł Pierścień – ktoś inny, nie twórca Pierścienia. A z tego wynika, że ciebie też ktoś wybrał na następcę Bilba”. Podobnych, delikatnych wtrętów w powieści Tolkiena jest bardzo dużo, a ich wymowa jednoznaczna – bohaterami kieruje Opatrzność.

 

W tym momencie przypomina mi się polemika, jaką stoczyłem z pewną młodą damą na temat „Harry’ego Pottera”. Dziewczyna, zafascynowana twórczością Joanne K. Rowling, stwierdziła, że nie rozumie „zadymy” wokół nastoletniego czarodzieja, wywołanej przez kler, skoro w Hogwarcie (szkoła czarodziejów w której kształci się bohater powieści – przyp . red.). obchodzi się Wielkanoc i Boże Narodzenie (sic!). Tyle, że podanie samej nazwy święta i opis typowo zeświecczonych tradycji wyspiarskich nie czyni z "Harry'ego Pottera" książki o chrześcijańskim przesłaniu. Jak widać, w dobie trywialnej dosłowności à la MTV trudno silić się na odczytywanie symboli… A to właśnie one odgrywają w świecie Tolkiena kluczową rolę.

 

/
Postacie przywołują liczne skojrzenia. I tak, czytając o Galadrieli trudno nie odnieść wrażenia, że Tolkien był zainspirowany postacią Najświętszej Maryi Panny. Galadriela to królowa, opiekunka i wspomożycielka od której bije podniosłe piękno. Najlepiej wyraża to krasnolud Gilmi, mówiąc: „Pani Galadriela jest klejnotem cenniejszym, niż wszystkie skarby podziemi”. Z kolei już na kartach „Silmarillionu” widzimy przysłowiową „drugą stronę medalu” i dostrzegamy, że Galadriela ma również cechy innej Marii – Magdaleny. Królowa Elfów zbuntowała się w młodości przeciwko Valarom, a jej późniejsze życie było naprawianiem błędów, pełnym heroicznych zachowań (jak choćby odmówienie przyjęcia Pierścienia).

 

Podobne skojarzenia przywołuje historia czarodzieja Gandalfa Szarego, który ginie po pokonaniu Balroga, ale po jakimś czasie wraca do „świata żywych” jako Gandalf Biały – znacznie bardziej dostojny i enigmatyczny. Początkowo nie został rozpoznany nawet przez swoich towarzyszy podróży. Czy nie przywołuje to na myśl Zmartwychwstania Chrystusa? Podobnie jest w przypadku tytułowego Pierścienia, który stanowi niezwykłe brzemię, ale musi zostać zaniesiony na Górę Przeznaczenia. Droga jest kręta, Frodo niejednokrotnie upada, ale wie, że musi spełnić swoją misję dla ocalenia innych, choć „po ludzku” chciałby tego uniknąć. Czy nie przypomina to Chrystusowej wędrówki na Golgotę? Można również doszukiwać się podobieństw do Starego Testamentu, czego przykładem jest historia Aragorna, którego królewskie pochodzenie trzymane jest w tajemnicy, dopóki nie nadejdzie "odpowiedni moment".

 

Podobnych odniesień w świecie Tolkiena można znaleźć bardzo wiele, zwłaszcza w opus magnum pisarza. To właśnie „Silmarillion” opisuje początek świata elfów, ludzi, hobbitów, a przede wszystkim „istot wyższych” o których nie możemy przeczytać na łamach powieści filologa.

 

/
„Na początku był Eru, Jedyny, którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem: On to powołał do życia Ainurów, Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli. Ci byli z nim wcześniej, niż powstało wszystko inne” –  już początek „Silmarillionu” przywołuje na myśl Biblię i powszechnie znane „Na początku było Słowo”. Jak napisał po latach Christopher Tolkien - syn pisarza, „Silmarillion” jest wszakże nie tylko opowieścią o czasach dawniejszych niż epoka, w której rozgrywa się akcja „Władcy Pierścieni”, lecz dziełem w zasadniczej swej koncepcji o wiele wcześniejszym niż tamta trylogia. Praca ta, wprawdzie nie opatrzona tytułem, pod jakim się dzisiaj ukazuje, istniała już przed półwiekiem; w podniszczonych notatnikach autora sięgających roku 1917 można znaleźć pierwsze, często notowane w pośpiechu, ołówkiem, wersje opowieści stanowiących jądro całej tej mitologii.

 

Tolkien w swojej twórczości dobrze zarysował tematykę Zła. Bohaterowie, niczym apostołowie są kuszeni (nie omija to nawet najznakomitszych postaci: Gandalfa, Galadrieli, Boromira), a ponadto mamy do czynienia z istoty odpowiedzialne za taki stan rzeczy, stąd obecność Saurona i Melkora. „Kiedy Melkor i Sauron usiłują rządzić Śródziemiem jak bogowie, nigdy nie udaje im się niczego stworzyć, skazani są więc na przedrzeźnianie i wypaczanie tworów Boga. Tak właśnie się dzieje, gdy z elfów hodują orków. Prawdziwa kreacja jest wyłącznym przywilejem jedynego Boga, Ilúvatara” - pisze David Colbert.

 

Na próżno szukać drugiego tak precyzyjnie skonstruowanego fikcyjnego świata w historii literatury. Jeden z badaczy twórczości Tolkiena żartuje nawet, że rozmach działań autora pozwala snuć wyobrażenie, jak Homer przed napisaniem swoich największych dzieł, tworzy całą mitologię i historię Greków. A przecież to tylko część prac pisarza, zebrana i opracowana przez jego syna! Nie wszystkie historie znalazły rozwinięcie w monumentalnej książce, stąd kolejne publikacje: „Księga Zaginionych Opowieści” czy „Niedokończone Opowieści”.

 

 

Od „Hobbita” do Wiary

 

„W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit. Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem, ani też sucha, naga, piaszczysta nora bez stołka, na którym by można usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; była to nora hobbista, a to znaczy: nora z wygodami” - już sam początek pierwszej powieści Tolkiena mówi wiele o jej charakterze.

 

/
Trzeba jednak pamiętać, że to właśnie od tej bajeczki wiele osób zaczęło swoją przygodę z twórczością angielskiego pisarza, która… przyciągnęła niektórych do Wiary! Również i niżej podpisany, został zachęcony do głębszego poznawania katolicyzmu, dzięki lekturze książek Tolkiena – głównie ze względu na ciekawość i chęć szukania inspiracji autora. Nie jest do odosobniony przypadek, wielu zwolenników świata „Władcy Pierścieni”, czytając dzieje Śródziemia, wyrabiało w sobie wrażliwość, która w późniejszym czasie stanowiła podatny grunt na ziarno nawrócenia.

 

Chociaż „Hobbit” nie dorównuje powagą innym dziełom Tolkiena, to jednak przed Peterem Jacksonem odpowiedzialne zadanie. Od niepozornej książeczki zaczęła się bowiem wspaniała baśniowa podróż, której dokumentacje - w postaci tolkienowskich epopei - zmieniły punkt widzenia niejednej osoby.

 

A przecież, Drogi Czytelniku, „wędrówką życie jest człowieka”

 

Aleksander Majewski

 


Komentarze (54):

anonim2011.12.30 8:37
<p>Z całym szacunkiem dla tw&oacute;rczości Tolkiena, ale owa krypto kultura religijna do mnie osobiście nie przemawia... Czy osoba, kt&oacute;ra nie zna podstawowych prawd Katolickich, kt&oacute;ra Pisma Świętego raczej nie czytała, czy taka osoba odnajdzie Chrystusa w tw&oacute;rczości Tolkiena??? Jeżeli tak, to w jaki spos&oacute;b?</p> <p>Osoby znające się na teologii mogą rzeczywiście zachwycać się innym sposobem ukazania odwiecznej Prawdy, ponadto ktoś kto jest wyczulony na dostrzeganie Historii Zbawienia w przekazie kultury może na to zwr&oacute;cić uwagę...</p> <p>Najepszym papierkiem lakmusowym będzie puszczenie jednego z film&oacute;w Tolkiena, grupie ludzi, kt&oacute;rzy zbytnio Panu Bogu się nie narzucają... Po filmie proponuję zapytać daną grupę o wnioski, co takowego zwr&oacute;ciło ich uwagę, et caetera...</p>
anonim2011.12.30 8:49
<p>@Arystoteles82 niby racjonalnie się wypowiadasz, ale upraszczasz, chociaż sam celujesz w uproszczenie problemu Eangelizacji... Na dyskusję nie mam czasu, a szkoda... Dodam tylko, że film to nie książka... nawet w 20%. To tak jak z ekranizacją Biblii, to nie to samo... film to interpretacja i tu mogę się zgodzić o słabszej sile przekazu.&nbsp;</p>
anonim2011.12.30 8:53
<p>Dlaczego czytamy Tolkiena i się nim zachwycamy? Czy dlatego że jest \"katolicki\"? Czy dlatego że stworzył ogromny świat w szczeg&oacute;le i zawiłości niespotykanej dotąd?</p>
anonim2011.12.30 8:57
<p>bardzo nawine spojrzenie @Arystoteles. nigdy nie wiesz w jaki spos&oacute;b B&oacute;g przemawia do człowieka i do jego serca, z pewnością nie jest to sprawdzalne tak prosto jak pytanie o refleksje po filmie. Pierwszy raz czytałam LOTR mając trzynaście lat (człowiek w tym wieku nie ma rozszerzonych podstaw teologicznych, ani nie jest wyczulony na dostrzegalnie historii zbawienia w przekazie kultury, zapewniam) i od tego właśnie momentu cały czas odkrywałam i odkrywam (!) kolejne, istotne dla mnie i mojej wiary, ścieżki. Tolkien był niesamowity. Ale rozumiem, że nie do wszystkich jego przekaz m&oacute;gł trafić. pozdrawiam :)</p>
anonim2011.12.30 9:31
<p>bez przesady , w literaturze można znaleść wiele wartościowych pozycji z chrześcijańskim przesłaniem, nie trzeba się trzymać tak kurczowo Tolkiena , a jeśli ktoś lubi pochłaniać grube tomiska, to polecam np. Nędznik&oacute;w Wiktora Hugo - wzniosła do łez atmosfera- gwarantowana...</p>
anonim2011.12.30 9:39
<p>Słuszne spostrzeżenia.. Istnieje relacja między dziełem i odbiorcą danego dzieła. W osobie czytającej dochodzi do wyjątkowego spotkania między osobowością czytającego a dziełem czytanym.... Każdy z podmiot&oacute;w relacji żyje na sw&oacute;j właściwy sobie spos&oacute;b.. Dlatego istnieje mnogość owoc&oacute;w uzależniona od możliwości spostrzegania i odbierania oddziałującej \"rzeczy\" na oddziaływanego.... Można w tym miejscu zacytować&nbsp; słowa niemieckiego teologa, kt&oacute;re będą poniekąd wyrazicielem waszych słusznych myśli: Ci, \"kt&oacute;rzy przez nieskończoną łaskę Boga, mocą Jego powszechnej woli zbawienia w głębi ich jestestwa są już ułaskawieni lub mogą być napełnieni łaską, za tych, kt&oacute;rych wieczna łaskawość Boga już zapytała, czy chcą Boga przyjąć, i kt&oacute;rzy tylko w swej refleksyjnej świadomości jeszcze nie doszli do tego, czym już są: wezwanymi przez Boga.\"</p>
anonim2011.12.30 10:45
<p>Ewangelizacja? Subtelna katecheza? Trzeba mieć doprawdy niezwykły dar wypierania gigantycznych fragment&oacute;w tekstu, żeby takie absurdalne tezy produkować. Co będzie w następnym odcinku? Może działalnośc formacyjna na przykładzie koncetru Behemota?</p>
anonim2011.12.30 11:15
<p>Czy wiecie, że nasz rodak G. Rosiński (ten od Thorgala) zrobił okładki do Hobbita i Władcy pierścieni?</p> <p>możecie je tu obejrzeć ( trzeba kliknąć na obrazki aby powiększyć):</p> <p>http://toutrosinski.blogspot.com/2010/08/vieillerie-la-revue-graal.html</p> <p>http://toutrosinski.blogspot.com/2010/02/bilbo-le-hobbit.html</p>
anonim2011.12.30 12:47
<p>B&oacute;g przemawia do ludzi na r&oacute;żne sposoby... jednych poruszy Tolkien, innych Narnia lub Listy diabła, innych 2Tm2,3, innych Pasja Gibsona, a innych Pieta! A niekt&oacute;rych wiele z wymienionych! Jak z Jezusem i Janem Chrzcicielem - ten drugi nie jadł i nie pił, to go o opętanie oskarżali. Chrystus jadł i pił - \"\"żarłok i pijak, przyjaciel celnik&oacute;w i grzesznik&oacute;w\". A jednak...</p>
anonim2011.12.30 13:17
<p>@Porque - prawda, ale chodzi mi o jeszcze coś innego. Fronda- portal poświęcony. Jak dla mnie oznacza to bogactwo dzielenia się r&oacute;znymi formami tego wszystkiego, co można nazwać \"Bożym działaniem\". I wzajemny zachwyt, a nie - z przeproszeniem - <em>zjeżdżanie</em>, bo czegoś nie widzę...</p>
anonim2011.12.30 13:32
<p>@Porque - szukasz Boga, czy błęd&oacute;w Jego wyznawc&oacute;w? Rz 3.23 - <em>wszyscy zgrzeszyli</em>, ...</p>
anonim2011.12.30 13:59
<p>W sumie, sam Tolkien w swoich listach przyznawał, że jego książki to zasadniczo katolickie dzieła, a swoją wiarę traktował jako jeden z najważniejszych czynnik&oacute;w, kt&oacute;re wpłynęły na jego tw&oacute;rczość.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Ja bym powiedział, że książki Tolkiena są symbolicznie przesycone chrześcijańskim spojrzeniem i światopoglądem. Dlatego jeżeli ktoś otwiera się na to spojrzenie to rośnie szansa, że otworzy się na jej prawdziwe Źr&oacute;dło.</p> <p>&nbsp;</p> <p>@Szarlej</p> <p>Ale zauważ, że ludzie mogą być przyciągnięci do Śr&oacute;dziemia fajną historią i opisem świata, a wyjść z podejściem, kt&oacute;re ich zbliży do chrześcijaństwa. Poza tym: \"Duch wieje gdzie chce\" (J 3, 8). :)</p>
anonim2011.12.30 14:12
<p>Teotym - według mnie \"katolickość\" utworu, fakt że został stworzony w oparciu o źr&oacute;dła chrześcijańskie jest rzeczą wt&oacute;rną w stosunku do tego, że Tolkien stworzył cały świat, kt&oacute;ry wciąga, interesuje i zachwyca. Niesamowite jest ta szczeg&oacute;łowość, powiązanie wszystkich fakt&oacute;w...</p>
anonim2011.12.30 14:17
<p>Argument&oacute;w można długo szukać i nie znaleźć, a jednak wreszcie spotkać osobę Chrystusa i zostać przezeń zaproszonym, czego najgoręcej życzę w Nowym Roku!</p>
anonim2011.12.30 16:25
<p>tw&oacute;rczość Tolkiena demaskuje zło magii /podczas gdy Rowling wciąga w okultyzm</p>
anonim2011.12.30 16:34
<p>Nie jestem teologiem, mam 16 lat i potrafię zobaczyć biblijny przekaz w książce Tolkiena.</p> <p>Przeczytałam prawie wszystkie powieści Rowling i jakoś w okultyzm nie dałam się wciągnąć.</p>
anonim2011.12.30 18:11
<p>@Barocco</p> <p>No jasne. Bo ty lepiej wiesz od autora czym były inspirowane jego książki. Tekst autonomiczny wobec autora? To kto wymyślił Śr&oacute;dziemie? Krasnoludki, a Tolkien tylko złożył podpis?</p>
anonim2011.12.30 18:56
<p> <p>A \"Muzyka Ainur&oacute;w\"? Przecież to piękne nawiązanie do pierwszego grzechu i wyjaśnienie, czmu zaistniało zło na świecie.</p> <p>&nbsp;</p> <p>@E.Gierek: Hobbit czytany sam sobie jest literaturą młodzieżową. Czytany i rozumiany jako element całości staje się czymś więcej. Do Hobbita warto wr&oacute;cić po przeczytaniu innych książek JRR Tolkiena. Odnajduje się wtedy te subtelności, nawiązania, alegorie do inncyh wydarzeń, kt&oacute;re ulatują lub kt&oacute;rych nie rozumie się przy pierwszym czytaniu.</p> </p>
anonim2011.12.30 19:44
<p>@Barocco</p> <p>Nikt nie traktuje tw&oacute;rczości Tolkiena jako Biblii, ale to nie zmienia faktu, że przekaz jest chrześcijański. I niby dlaczego baśń nie może mieć chrześcijańskiego przekazu? Sorry, ale w kontekście ogromnego dorobku sztuki chrześcijańskiej odsyłanie Tolkiena do traktat&oacute;w teologicznych to strzał kulą w płot. Ciągle nie rozumiem dlaczego myślisz, ze lepiej od autora wiesz czym się inspirował pisząc swoje książki.</p>
anonim2011.12.30 19:45
<p>Jeżeli chcecie sobie dogłębnie poczytać o motywach chrześcijańskich w tolkienowskich pracach to polecam: \"Znaleźć Boga we Władcy Pierścieni\", K.Bruner i J. Ware \"Tolkien. Księga pamiątkowa\", (red.) Joseph Pearce \"Tolkien. Mit i łaska\", Paolo Gulisano Tutaj za to macie zbi&oacute;r ciekawych link&oacute;w do artykuł&oacute;w anglojęzycznych: http://tolkienandchristianity.blogspot.com/</p>
anonim2011.12.30 19:47
<p>Jeżeli chcecie sobie dogłębnie poczytać o motywach chrześcijańskich w tolkienowskich pracach to polecam:</p> <p>\"Znaleźć Boga we Władcy Pierścieni\", K.Bruner i J. Ware</p> <p>\"Tolkien. Księga pamiątkowa\", (red.) Joseph Pearce</p> <p>\"Tolkien. Mit i łaska\", Paolo Gulisano</p> <p>Tutaj za to macie zbi&oacute;r ciekawych link&oacute;w do artykuł&oacute;w anglojęzycznych:</p> <p>http://tolkienandchristianity.blogspot.com/</p>
anonim2011.12.30 20:06
<p> <p>@Barocco: Proszę poczytać sobie np. korespondencję JRR Tolkiena i CS Lewisa. Autorzy ci rozmyślnie starają się przekazać chrześcijańskie posłannictwo. U CS Lewisa jest to aż zbyt nachalne.</p> <p>Jedno pytanie: czytał Pan książki JRR Tolkiena poza Hobbitem? Może Silmarillion?</p> </p>
anonim2011.12.30 20:19
<p>@........c&oacute;ż, cała treść władcy pierścieni to demaskacja zła magii z punktem kulminacyjnym tj. zniszczeniem magicznego pierścienia xD</p>
anonim2011.12.30 21:34
<p>Dostojewski, Baudelaire... ale my tu m&oacute;wimy o Tolkienie. Pewnie jak kto się bardzo uprze to i w Harrym Potterze znajdzie elementy chrześciańskie. Ale Tolkien planował opisanie i stworzenie mitologii chrześciańskiej. Zresztą polecam esej Tolkiena \"O baśniach\" kt&oacute;ry możecie znaleźć w \"Opowieściach z Niebezpiecznego Kr&oacute;lestwa\" a w tym zbiorze polecam szanownym krytykom opowiadanie \"Kowal z Podlesia G&oacute;rnego\". Wtedy porozmawiamy. Na razie zachowujecie się jak znajoma Szwedka, kt&oacute;ra twierdziła że nie lubi pierog&oacute;w ruskich bo ich w życiu nie jadła.</p>
anonim2011.12.30 21:49
<p>@Barocco</p> <p>Nie odpowiedziałeś na pytanie Elronda: Czytałeś książki Tolkiena poza \"Hobbitem\"?</p> <p>&nbsp;</p> <p>Mam też pytanko od siebie: zajrzałeś do kt&oacute;rejś z książek, kt&oacute;re ci poleciłem (lub choźby pod podane artykuły)? Bo tak się składa, że tam masz przytaczane nie tylko \"zewnętrzne\" teksty Tolkiena, ale wiele przykład&oacute;w \"wewnętrznych\" wziętych z \"Władcy\" czy \"Silmarillionu\" na to jak chrześcijański światopogląd jest zawarty w jego tw&oacute;rczości.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Trzecia sprawa, to rozr&oacute;żnienie inspiracji jakimiś tematami chrześcijańskimi od promowania chrześcijańskich wartości w książkach. W przypadku Tolkiena zachodzi to drugie i to naprawdę wyr&oacute;żnia dzieła Tolkiena od wielu innych książek z fantastyki.</p>
anonim2011.12.30 22:25
<p>@Barocco</p> <p>Jakimi demagogicznymi hasełkami? Zadałem zwyczajne pytanie. W odpowiedzi się wściekłeś, ale na pytanie nie odpowiedziałeś poza jakimiś og&oacute;lnikami o \"wgryzaniu się w teksty wszelakie\". Ja nie pytałem o \"teksty wszelakie\" tylko te konkretne, kt&oacute;re podałem. Bo gdybyś w nie zajrzał to zauważyłbyś elementy \"Władcy\" i \"Silmarillionu\", kt&oacute;re świadczą o chrześcijańskim przekazie - podane książki podają szereg takich przykład&oacute;w z tw&oacute;rczości Tolkiena.</p> <p>&nbsp;</p> <p>W drugiej kwestii, to sorry, ale serwujesz zadziwiający przekaz:</p> <p>Tolkien m&oacute;wi, że \"Władca\" to katolicka książka - wg ciebie to żaden argument</p> <p>15-latek nie widzi we \"Władcy\" nic chrześcijańskiego - wg ciebie to bardzo ważny argument</p> <p>&nbsp;</p> <p>Skoro jesteś taki zawodowo oczytany w \"książkach wszelakich\" to chyba nie musisz się odwoływać do wrażeń jakiś hipotetycznych nastolatk&oacute;w?</p>
anonim2011.12.30 22:47
<p>Czyli uważasz, że opinia autora o przekazie jaki zawiera jego własne dzieło jest dalsza od prawdy, od subiektywnego wrażenia jakiegoś nastolatka, kt&oacute;ry je przeczytał? Przecież to jakiś absurd.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Odsyłanie do for to kiepski argument jeszcze z dw&oacute;ch innych przyczyn:</p> <p>&nbsp;</p> <p>Po pierwsze, to żaden wyznacznik \"realu\". Wg opinii w necie jednym z najbardziej popieranych polityk&oacute;w w Polsce jest JKM - jak to się ma do \"realu\" nie trzeba odpowiadać.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Po drugie, jest całkiem sporo chrześcijan, kt&oacute;rzy uprawiają propagandę gejowską i twierdzą, że są wierni Biblii mimo jednoznacznie antysodomistycznego przekazu tejże. Tolkien nie pisał Biblii, a chrześcijański przekaz jest nakreślony delikatną linią więc nic dziwnego, że wychowane w laickiej kulturze nastolatki mogą go nie dostrzegać.</p>
anonim2011.12.31 0:56
<p> <p>@Barocco: uważasz, że autor nie może planować swojej tw&oacute;rczości i m&oacute;wić, o czym napisał? Ksiązki \"żyją własnym życiem\"? Może trochę i tak. Ale to, co autor zaplanował już w nich jest.&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p> <p>No i jeszcze jest to pytanie o Pańską znajomość przedmoitu dyskusji.&nbsp;</p> </p>
anonim2011.12.31 13:03
<p>@Barocco: No i dalej nie wiadomo jak ze znajomością... W eseju padły bardzo ciekawe słowa: \"<span \" : verdana, geneva; text-align: justify; font-size: small;\">Podobno dosłowność jest domeną Szatana, natomiast Pan B&oacute;g przemawia do nas w spos&oacute;b subtelny.\" Tolkien nie jest literaturą prostą. Rzekłbym: bardzo nieprostą. Mieni się wszystkimi kolorami. Inny jest dla młodzieży, inny dla dorosłych. Motywy chrześcijańskie są schowane tam na wielu płaszczyznach z wyjątkiem pierwszej, dosłowności. Żeby je odkryć, trzeba pokornie pogrzebać. Bez tego to i Bilblię można przeczytać i dalej nie wierzyć. </span> Grzebię już kilka lat i nawet nie podejrzewałem, jak głębokie są te złoża.... &nbsp;</p>
anonim2011.12.31 13:44
<p>Zgadzam się w 100% z Barocco odnośnie tego, że dzieła żyją własnym życiem, a autor ma znikomy wpływ na to jak jego dzieło jest odbierane. Najlepszym przykładem jest chociażby utw&oacute;r Jacka Kaczmarskiego pod tytułem \"Mury\". Odbi&oacute;r społeczny tej piosenki jest zupełnie r&oacute;żny od tego co miał na myśli autor (o czym Kaczmarski nie raz wspominał). Wniosek z tego jest taki, że dzieło (czy to literackie czy jakiekolwiek inne) zawsze ma wymowę bardzo indywidualną - to znaczy, że przedstawia zawsze to, co widzi w nim odbiorca.</p>
anonim2011.12.31 13:50
<p>Odnośnie Tolkiena, dodam tylko, że jedni widzą w jego dziełach odniesienia do teologii chrześcijańskiej, inni wezwanie do walki ze złem wcielonym jakim jest Donald Tusk, a jeszcze inni po prostu ciekawą opowiastkę. Wszyscy mają rację - to jest najpiększe w sztuce.</p>
anonim2011.12.31 15:17
<p>@Barocco</p> <p>Popełniasz zasadniczy błąd utożsamiając jakieś subiektywne wrażenie jakiegoś nastolatka z prawdą o tym co zawiera książka. Mieszasz subiektywną interpretację treści dzieła, z tym co ono obiektywnie zawiera.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Idąc twoim tokiem myślenia już sam fakt, że ja i wielu innych odbiorc&oacute;w dostrzega w dziełach Tolkiena chrześcijański przekaz jest dowodem na to, że taki przekaz tam jest skoro wielu odbiorc&oacute;w go widzi. Sam sobie strzelasz samob&oacute;ja takim podejściem.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Krytyka literacka nie sprowadza analizy dzieła literackiego do spytania się nastolatk&oacute;w co o nim sądzą. Zamiast tego analizuje treść dzieła, inspiracje autora, kontekst kulturowy w jakim powstało i stara się na tej podstawie odczytać prawdziwy przekaz.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Zgodnie z twoją logiką interpretacji literatury, blibliści musieliby zaprzestać egzegezy treści Pisma Świętego i skupić się tylko na przyjęciu tego co sobie gawiedź z tego dzieła wyciąga. Jest masa przykład&oacute;w na to jak ludzie błędnie interpretują Biblię i wyciągają z niej sobie rzeczy, kt&oacute;rych tam nie ma.</p> <p>&nbsp;</p> <p>I proszę przestań tworzyć sztuczne rozr&oacute;żnienia Biblii od innych dzieł bo r&oacute;żnica polega gł&oacute;wnie na tym, że autorem nie jest sam człowiek, ale człowiek piszący pod natchnieniem Boga. Sam spos&oacute;b przekazu jest podobny i problemy interpretacyjne takie same jak przy dowolnej innej książce, z kt&oacute;rej każdy może sobie wyciągnąć dowolną bzdurę sprzeczną z jej prawdziwym przekazem. Dlatego właśnie ludzie potrzebują Tradycji i Kościoła bo w samych prywatnych interpretacjach bardzo łatwo mogą pobłądzić.</p>
anonim2011.12.31 15:31
<p>Jestem ciekaw ile z os&oacute;b wypowiadających się w tej dyskusji czytało Hobbita i Trylogię. Ktoś już wyżej zauważył, że między filmem a książką \"zionie ogromna przepaść\". Podobnie jest z filmami i książkami o Narnii. Dwa r&oacute;żne światy. Jeżeli ktoś obejrzał film i wydaje mu się, że zna powieść, to się grubo myli. Niestety - takie są fakty. Druga sprawa jest taka, że chrześcijanin wszędzie widzi \"ułomki prawdy\", kt&oacute;re rozsiane są wszędzie - a na pewno jest ich wiele w dziele, kt&oacute;rego autor spędza codziennie godzinę na adoracji Eucharystii (Tolkien) i świadomie tę prawdę stara się wpisać w swoje dzieło. Czytelnik poznając Prawdę \"zakamuflowaną\" zbliża się do Prawdy, kt&oacute;rą jest Chrystus - nawet, jeżeli Chrystusa nie uznaje albo ma o Nim jakieś inne, błędne wyobrażenia.</p>
anonim2011.12.31 15:32
<p>@Teotym</p> <p>Niestety, to ty nie potrafisz zrozumieć na czym polega sztuka. Sztuka bazuje na pewnych niedoskonałościach, w przypadku literatury jest to po prostu ludzki język, pełno w nim niejednoznaczności i niedom&oacute;wień. Tam gdzie są niedom&oacute;wienia tam pojawiają się interpreatacje. Na tym właśnie polega sztuka, każdy znajduje w niej to co mu odpowiada.</p> <p>Nawiązując do przykładu kt&oacute;ry podałem wcześniej, a mianowicie utworu Jacka Kaczmarskiego \"Mury\", chciałbym dowiedzieć się, czy według Ciebie utw&oacute;r zawiera przekaz nawołujący do walki z reżimem komunistycznym (tak jak widzi to większość), mimo iż autor kategorycznie temu zaprzecza?</p>
anonim2011.12.31 15:51
<p>co byście nie napisali Trylogia Tolkiena wielkim dziełem jest i basta! :)&nbsp;</p>
anonim2011.12.31 15:52
<p>@Greguszko, z ust mi to wyjąłeś.</p>
anonim2011.12.31 15:56
<p>@Barocco, a pamiętasz co powiedziała Edyta Stein, gdy przeczytała jednym tchem Teresę z Avila, bodajże \"Twierdzę wewnętrzną\"?&nbsp; Powiedziała: \"to jest prawda\". Nie dlatego, że dzieło Teresy było prawdą na takim samym poziomie co Ewagelia, ale dlatego, że się w niej zawierało, że przez jej słowa, Ewangelia dotarła do serca Stein. Greguszko nazywa to \"ułomkami prawdy\", bardzo zgrabnie to wyjaśnia.</p>
anonim2011.12.31 16:14
<p>@Barocco yyyy.... w sumie to odpowiedziałeś sobie na własne pytanie.</p>
anonim2011.12.31 16:24
<p>@Teotym</p> <p>Wybacz, ale żadna z tych dyscyplin naukowych nie zajmuje się interpretacją dzieł literackich ani nie rozstrzyga o ich zawartości, a moje pytanie było zadane w kontekście twojej wypowiedzi, cytuję \"fakt, że ja i wielu innych odbiorc&oacute;w dostrzega w dziełach Tolkiena chrześcijański przekaz jest dowodem na to, że taki przekaz tam jest skoro wielu odbiorc&oacute;w go widzi\".</p>
anonim2011.12.31 16:29
<p>Przepraszam za pomyłkę, ale w poprzednim wpisie pomyliłem autor&oacute;w komentarza, do kt&oacute;rego się odnosiłem, przez co źle go zinterpretowałem:) Ponadto myślałem, że kierowany jest do mnie. Przepraszam jeszcze raz i cofam to co napisałem.</p>
anonim2012.01.1 19:30
<p>czytalem wiele razy &nbsp;wladce pierscieni powiem szczeze zesmieszy mnie to &nbsp;bardzo jak redaktor Majewski probuje zagarnac to dzielo na potrzeby religii.nie znam nikogo kto by tak odbieral to dzielo,a tak powinna byc postrzegana ta opowiesc ,jak odbiera ja czytelnik. jedyna analogia jaka mi przychodzi do glowy &nbsp;pomiedzy chrzescijanstwem a Tolkienowska tryrogia tobrutalnocs z jaka &nbsp;chrzescijanie wdrazali swoja religie na terenach poganskich,czyli terenach na ktorych ludzie praktykowali inna religie. tylko ze sposob w jaki to robili wyklucza ja z Druzyny Pierscienia,postaci prawych,szanujacych odmiennosc innych, a stawia po Czarnej Stronie. ale sa ludzie ktorzy posluza sie wszelkim sposobem by skazic wszystko co nas otacza religijna mentalnoscia</p>
anonim2012.01.1 19:58
<p>@Americano88: A czytałeś co pisał o tym Tolkien?;)</p>
anonim2012.01.2 10:06
<p>czytalem,ale zdumiewa mnie stwierdzenie jakoby wielu po przeczytaniu nawrocilo sie na wiare, pytam w jaki sposob &nbsp;doszli do takiego wniosku</p>
anonim2012.01.2 10:12
<p>skoro w calym opowiadaniu bilba bagginsa nie ma ani slowa o jakiejkolwiek religii,a co dopiero chrzescijanskiej.wartosci ktore wystepuja w tym opowiadaniu niewatpliwie,sa wartosciami uniwersalnymi ktore wystepuja powszechnie u wierzacych i niewierzacych tj przyjazn,milosc,zaufanie</p>
anonim2012.01.2 10:22
<p>przed powstaniem ruchu chrzescijanskiego &nbsp;swiat istnial juz kilka miliardow lat,choc biblia twierdzi ze ok 4-6 tys lat pierwsze znane nam wielkie cywilizacje ,np sumerowie juz 2000 l.p.n.e &nbsp;stworzyly kodeks karnyjco prawda prymitywny,ale byl) takze wartosci przekazane w hobbicie to wartosci uniwersalne ktore pan redaktor szanowny przypisuje religii chrzescijanskiej.jeszcze raz pytam w jaki sposob wiele osob po analizie hobbita uwierzylo w boga,konkretnie chrzescijanskiego, przepraszam za pisownie ale nie moge &nbsp;pisac polskich znakow,nie wiem z jakiego powodu</p>
anonim2012.01.2 17:23
<p><em>Z Semina Verbi</em>, panie Amerykaninie, i prawem naturalnym zapoznać się powinieneś... Wartości uniwersalne są od Boga, bo \"bez Niego nic nie możemy uczynić.\" (J 15, 5)</p>
anonim2012.01.3 9:26
<p>czyli doszlismy do wniosku ze bog jest jeden dla wszystkich religii,bo zekome wartosci dane od boga istnialy na dlugo przed chrzescijanstwem,skoro je dal ludziom od poczatku istnienia ,logiczne?</p>
anonim2012.01.3 13:46
<p><span \" : \'Times New Roman\', serif; font-size: small;\"><span \"line-height: 24px;\">Polecam fragment \"Ostatniej bitwy\" C. S. Lewisa..... Lecz oto Wspaniały pochylił głowę, dotknął mego czoła swym językiem i powiedział: &bdquo;Bądź pozdrowiony, synu&rdquo;. A ja odpowiedziałem: &bdquo;Niestety, panie, biada mi, bo nie jestem twoim synem, lecz sługą Tasza&rdquo;. Ale on odrzekł: &bdquo;Moje dziecię, wszystko, co uczyniłeś dla Tasza, ja przyjmuję jako służbę mnie&rdquo;. A w&oacute;wczas, nie mogąc już dłużej poskromić mojej żądzy poznania i zrozumienia, przemogłem strach i zapytałem Wspaniałego: &bdquo;Panie, a więc to prawda, że ty i Tasz to jedno?&rdquo; Lew wydał z siebie gniewny pomruk, od kt&oacute;rego ziemia zadrżała, i powiedział: &bdquo;To fałsz, a wszystko, co czyniłeś dla Tasza, przyjmuję tak, jakbyś to czynił dla mnie - nie dlatego, że on i ja jesteśmy jedną osobą, lecz dlatego, że jesteśmy swoimi przeciwieństwami. Ja i on tak bardzo się r&oacute;żnimy, iż żaden niegodziwy czyn nie może być dokonany w moje imię, a żaden czyn, kt&oacute;ry jest godziwy, nie może być dokonany w jego imię. Dlatego, jeśli ktokolwiek przysięga na Tasza i dotrzymuje przysięgi, ponieważ ją złożył, naprawdę przysięga mnie, choć o tym nie wie, i to ja udzielam mu nagrody. I jeśli ktokolwiek wyrządza okrucieństwo w moje imię, w&oacute;wczas, choć wymawia imię Aslana, naprawdę służy Taszowi, i to Tasz przyjmuje jego czyn. Czy zrozumiałeś to, moje dziecko?&rdquo; &nbsp;</span></span></p>
anonim2012.01.3 13:57
<p>&nbsp;</p> <p \"margin-bottom: 0cm; font-style: normal;\"><span \"font-size: medium;\">Po przeczytaniu najnowszej książki prof. Bartnika myślę o niej tylko w samych superlatywach! Interesująca to za mało powiedziane. Tę pozycję, wydaną nakładem wydawnictwa JUT, pochłania się w mgnieniu oka wołając o więcej! Prof. Bartnik pokazał rzeczywistość &bdquo;od podszewki&rdquo; zwracając także uwagę na pogłębiający się trend spychania chrześcijan w stronę społecznego marginesu, postępującą liberalizację kościoła i proponowane &bdquo;reformy&rdquo;. To co dostałem razem z tą pozycją to rzetelna i bezkompromisowa publicystyka dotycząca każdego kogo martwią obecne wydarzenia w kraju i na świecie. Przeczytałem z zapartym tchem!</span></p>
anonim2012.01.3 21:06
<p>od kiedy cs lewis stal sie &nbsp;wyznacznikiem doktryny chrzescijanskiej,skoro go cytujesz??</p>
anonim2012.01.4 7:33
<p>Doktrynę - jakbyś chciał zauważyć - zacytowałem już wcześniej. polecam dokumenty Vat. II, Kongregacji Nauki Wiary. Teorię prawa naturalnego znajdziesz w teologii moralnej fundamentalnej. Miłego czytania!</p>
anonim2012.01.4 20:50
<p>@Americano88: nadawałby się Pan na kucharza, bo potrafi nieźle pieprzyć 3 po 3. Poza tym - \"Władca Pierścieni\", kt&oacute;rego Pan czytał wiele razy to tylko ułamek dzieła Tolkiena. Opierają się tylko na świecie dostępnym we Władcy nie spos&oacute;b wyjaśnić ani zrozumieć wielu aluzji, zachowania r&oacute;żnych postaci czy fragment&oacute;w tekstu. Jaki sens miał np. okrzyk Froda w Cirith Ungol i dlaczego tak wystraszył Shelobę? Pomijam już np. znaczenie i pochodzenie pieśni śpiewanych np. przez Aragorna blisko Amon S&ucirc;l. Większość rzeczy jest po prostu pozbawiona znaczenia, a odżywa dopiero, gdy zna się całą historię Ardy. Nie wspominam już o Hobbicie, kt&oacute;ry z pozoru wydaje się tylko płytką powiastką dla młodzieży.</p>
anonim2012.02.4 20:53
<p>Na koniec dyskusji powiem, że śmieszy mnie upatrywanie w Tolkienie chrześcijaństwa. I nie wiem jak można śmiać się z Harry\'ego Potter\'a, a wychwalać Władcę Pierścieni. Wszystko to jest literatura fantasy i tak należy to odczytywać. Owszem, występują w Tolkienie takie hasła jak kultywowanie historii, pamięć o przodkach, męstwo, odwaga, honor, przyjaźń, itp. I cenię te książki za te właśnie wartości. Ale ja nie wierzę w to, że dla Tolkiena to miała być powieść czysto chrześcijańska. Stworzenie nowej mitologii, magia, itp.? Nie, dla mnie to \"tylko\" piękna powieść fantasy, a nie chrześcijaństwo</p>
anonim2012.05.9 13:48
<p>Nie trzeba nawet czytać żadnych pozycji z Tolkieniany, aby spostrzec kilka właściwości. Tak po kr&oacute;tce: -W Śr&oacute;dziemiu między Ainurami znajdują się odpowiednicy Wiary Chrześcijańskiej: Melkor- Szatan, Varda i Galadriela jako odbicia NMP [tu ciekawostka, Tolkien całe życie miał niesamowite nabożeństwo do Maryji, twierdząc nawet że uratowała życie jednemu z jego dzieci- tego podobieństwa między NMP a Galadrielą nie spos&oacute;b nie zauważyć, starczy, że ktoś widział jakiekolwiek przedstawienie Maryji]. Dalej: B&oacute;g Jedyny Eru, dawniej nazywany częściej przez Europejczyk&oacute;w własnie Jedynym i Najwyższym w kulturze Europejskiej. -Pierścień Władzy- ciężko nie powiązać niesienia przez Froda Pierścienia jako ciężaru- znaczy BRZEMIENIA i niesienia przez Jezusa Krzyża, kt&oacute;ry dla niego był coraz cięższy na Via Dolorosa. I nieprzypadkowo Tolkien- człowiek o wyższym IQ użył tutaj symballo- pamiątki uzywanej w czasach pogańskich i ją uswięcił do znaczenia KRZYŻA. K&oacute;łko i krzyżyk, łatwo połączyć ich znaczenie jeśli się słyszało o smierci Jezusa i Jego Ofierze. -Frodo także, nie na wz&oacute;r większości literatury z happy endem, odzyskał Shire \'ale nie dla siebie\', sam odszedł do zaświat&oacute;w. Znaczenie pogańskie ofiary nie obejmowało takiego wyrzeczenia całkowitego i pacyfistycznego i pełnego miłości dla bliźnich, obejmowało gł&oacute;wnie ofairę w walce. Dopiero Najświętsza Ofiara wprowadziła w dzieje i świadomośc ludzkości Dwa Przykazania Miłości w takiej formie. Żadna inna regia na świecie nie cechuje się tym. To jest stricte Chrześcijański dar dla ludzkości. -Totalny brak relatywizmu w dziełach Tolkiena! Też cecha specyficzna dla Chrześcijaństwa [choć tutaj moża podpinac Islam czy Judaizm, bo przykładowo Hinduizm wt&oacute;rny czy pierwotny już nie]. Nawet theoria kolor&oacute;w zaaplikowana do dzieł jest stricte odzwierciedlająca Wiarę KK: to co dobre jest dobre [białe], co złe traci swą czystość [Saruman Wielubraw]. A Światłość jest w stanie przeniknąć jak Galadriela czy Gandalf mroki, a Sauron już nie widzi nic w obrębie światła czystego, pochodzącego z Valinoru. -Niezwykły kult słowa, kt&oacute;ry może być jak najbartdziej niezrozumiały jesli się nie pamięta tych sł&oacute;w: Na Poczatku był B&oacute;g\' i \'Na poczatku było Słowo\' , \'a Słowo się Ciałem stało\'. Tolkien przekładał księgę Jonasza dla wersji Jeruzalem Biblii. Znał dokładnie te słowa, trawił je i swoim bystrym umysłem zrozumiał na tyle, że kolega Kard. Ratzingera, Louis Bouyer, jeden z tzw. trzech największych teolog&oacute;w XX wieku spotkał się z nim prywatnie, potem twierdząc tutaj zacytuję: \'Tolkien rozumiał lepiej niż ktokolwiek Nowinę Wcielenia...\' [to gwoli objasnienia ale cecha STRICTE Chrześcijańska]. -obecność trzech cn&oacute;t kardynalnych wywyższonych i ucieleśnionych w TRZECH osobach: Aragorna, Froda i Gandalfa. Każdy z nich przecież bardzo jednoznacznie został określony np. mianem Ellessara lub Dobrą Nowiną [Gandalf Biały]. -Ponadto, kazdy z nich reprezentuje też wyraźnie TRZY cechy Chrześcijańskiego Boga-Człowieka, Jezusa. Kapłan, Kr&oacute;l i Prorok. To też się rzuca w oczy. -potępienie magii w dziełach T., jako bliskoznacznej machinacji, manipulującej i złe w swej naturze. Magia jest uzywana tylko przez złe postacie, Gandalf i inni Istari nie gustują w popisowych potężnych zakleciach magicznych, czy rytuałach. Opieraja sie na tym co człowiek i elf ma wrodzone: na cnotach i Mądrości- czytaj tutaj Duchu Świetym. Poprzez niego Gandalf operuje własnie nie magia, ale łaską, nie na zawołanie [patrz utrata mocy przez Sarumana z powodu upadku jego]. Magia została jednoznacznie potępiona, a w jej miejsce Tolkien po długich namysłach wprowadził cos na wzr&oacute; charyzmat&oacute;w, jak to sługa Boże Badeni opisał. -samo istnienie elf&oacute;w jest nawiązaniem do Raju, do Starszego Brata człowieka- do Adama i Ewy, gdy byli czyści, i nawiązaniem do Starotestamentowych, dosłownych ponad tysiąc lat zyjących sług Bożych. Abraham itd. Napewno komus się to obiło o uszy ze mieli podobno życ nawet 1000 lat. -co do kwestii \'autonomiczności\' dzieł wobec swych autor&oacute;w, to sie tylko tyczy literatury ostatnich dekad, czyli postmodernizmu, nie klasycznej opowieści epickiej, kt&oacute;ra nie ma zadnych zachwiań w narracji czy relatywizacji przedstawianych wizji czy roli autora. Tolkien napisał ewidentnie dzieło podług wytycznych kt&oacute;re z g&oacute;ry podał KILKANAŚCIE lat przed wydaniem Władcy! A były one i stąd są: konserwatywne, znaczy nie dające czytelnikowi tyle tzw. ^^ \'wolności\' w interpretacji. Uzył symbolu jako ogniwa spajającego, ale to dlatego że Lewis wybrał alegorię, a Tolkien miał inne przekonanie w tej kwestii. Więc teorie postmodernistyczne trzeba aplikowac do literatury postmoderny, a nie typu romance [w rozumieniu średniowiecznym]. Każda epoka ma swoje modele wzorcowe, mieszanie ich daje marne skutki i stąd żaden szanujący się specjalista nie pr&oacute;buje aplikować takich nowinek na starociach [no! poza feministkami i pedałami- tutaj w rozumieniu medycznym :)] -poza tym jest jeszcze wiele innych kwestii, przykładowo modlitwa inwokacyjna do Elbereth, modelowanej na NMP także w Silmarillionie. Jest ona moim skromnym zdaniem inspirowana starym, średniowiecznym utworem religijnym Ave Maris Stella Chwała Ci Maryjo, Gwiazdo Niebios- notabene Elbereth oznacza Panią Nieba :) &nbsp;&nbsp; Jak będzie trzeba wymienię i więcej argument&oacute;w bo wiem że nie zawsze je łatwo samemu ot tak wyłapać [ja dopiero po kilkukrotnym czytaniu zrozumiałem większość- NIE WSZYSTKIE] i źr&oacute;dła [zastrzegam w więkoszści ENG]. Jedyny problem jaki widze jest następujący: życie wierzącego r&oacute;żni się od życia niewierzącego w tym zakresie, że tam gdzie ja widzę odwołanie do Biblii, ateista go może nie dostrzec. To normalne, subiektywna percepcja. Ciężej, przykro mi ale to prawda, ateiście połączyć te drogowskazy w jeden obraz, drogowskazy nie tyle zaplanowane przez Tolkiena, co będące wyrazem jego pogląd&oacute;w, kt&oacute;re jeden z krytyk&oacute;w amerykańskich nazwał nawet fundamentalizmem religijnym ;) jak to sam T. napisał: \'napisałem te dzieło [WP], własna krwią, taka jaka mam, inaczeej bym nie potrafił\'. I dodam tylko jedno, ja moge na pacach u ręki policzyć nie tych kt&oacute;rzy widzą w dziełach T. klucz duchowy,ale własnie tych co go nie widzą. Nawet wśr&oacute;d Tolkienianytego typu pogląd jest po prostu oznaką nadinterpretacji dzieł Tolkiena. Nie ma powaznego krytyka T. kt&oacute;ry otwarcie by przeczył temu co sam Tolkien pisał, czemu? Bo pisał to NIM napisał swoje dzieła i dotrzymał słowa w pewnym sensie nie porzucając Wiary... He kept the Faith. I jest przecież multum świadectw na nawr&oacute;cenia np. satanisty pana Z. na necie dostepne, jak i w formie jego książek o T. jest teo trochę, trzeba tylko poszukać. Większość z tych szczęśliwc&oacute;w m&oacute;wiła nawet samemu Tolkienowi [Listy JRRT], ze jakieś przdziwne światło emanuje z całej jego opowieści, kt&oacute;re odmienia serca. Dlatego jak najbardziej słuszne jest propagowanie Tolkiena jako ewangelizatora XX wieku moim zdaniem. Tak jak i Lewisa, czy Chestertona- do tego źr&oacute;dła czystej inteligencji kierowanej Duchem Świętym odsyłam i polecam! Sam Tolkien i Lewis byli wieeelkimi fanami Chestertona. Pozdrawiam rozm&oacute;wc&oacute;w, czekam na kontrargumenty. mam czas. Ot, 3 grosze ode mnie :)</p>