Terlikowski: Papież rzuca wyzwanie rodzicom. Co wybierasz: dzieci czy wygodę? - zdjęcie
16.02.16, 09:40

Terlikowski: Papież rzuca wyzwanie rodzicom. Co wybierasz: dzieci czy wygodę?

9

Takie wyzwanie, niełatwe, o czym wie każdy rodzic, postawił przed nami podczas spotkania z rodzinami w Meksyku. Tam, w bardzo prostych słowach, Franciszek przypomniał, że to, że nasze dzieci nie mają niekiedy z kim rozmawiać, że są apatyczne, pozbawione sił i celu, to jest nasze zaniedbanie i nasza wina. Nasz brak czasu, by z nimi rozmawiać. „… często postawa ta rodzi się stąd, że czują się osamotnieni, bo nie mają z kim porozmawiać” - cytował papież chłopaka, który mówił o swoich problemach. I odpowiadał mu: „Pomyślcie o waszych ojcach, pomyślcie o waszych matkach, czy rozmawiają ze swoimi synami i córkami? Albo czy zawsze są zajęci, zmęczeni, czy robią coś wspólnie ze swoimi synami i córkami?”

Te słowa skłaniają do rachunku sumienia, do postawienia sobie pytania o to, czy jestem wierny swojemu rodzicielskiemu powołaniu? Czy chcę i potrafię pozostawać mu wierny mimo zmęczenia, zagonienia, konieczności zarabiania pieniędzy? Czy mam czas, chęć do rozmowy czy wybieram gapienie się w telewizor (czy czytanie książki) zamiast bycia z dziećmi? Trudne to pytania, a Wielki Post jest świetnym czasem, by się z nimi zmierzyć, by zawrócić z dotychczasowej drogi i skierować się ku dzieciom.

Ale we wspomnianej wypowiedzi nie zabrakło także słów nadziei, które przypominają, że krzyż – także ten wpisany w drogę małżonków – jest znakiem nadziei i piękna. Ale i w tej wypowiedzi nie zabrakło wezwania do rachunku sumienia, do zmierzenia się z pytaniem co wybieram dzieci czy wygodę? Nie ulega wątpliwości, że życie w rodzinie nie zawsze jest łatwe, często jest bolesne i meczące, ale – jak nieraz już mówiłem w odniesieniu do Kościoła,  a sądzę, że można to zastosować także do rodziny: wolę rodzinę poranioną, która usiłuje codziennie łączyć miłość, niż rodzinę i społeczeństwo chore z powodu zamykania się lub wygodnictwa ze strachu przed miłością. Wolę rodzinę, która ciągle próbuje rozpoczynać na nowo, od rodziny i społeczeństwa narcystycznego i mającego obsesję na punkcie luksusu i wygody. Ile masz dzieci? Nie mamy, bo oczywiście chcemy jeździć na wakacje, uprawiać turystykę, kupić sobie domek letniskowy. Luksus i komfort. I dzieci się już zostawia. I kiedy w końcu chcesz je mieć, to okazuje się, że twój czas minął. Ile szkody to wyrządziło, nieprawdaż? Wolę rodzinę o obliczu zmęczonym z powodu poświęcenia się dla rodziny, od twarzy upiększonych, które nie mają pojęcia o czułej trosce i współczuciu” – powiedział Franciszek.

Te pytania brzmią w uszach, i to niezależnie od tego, ile ma się dzieci. Ile masz dzieci? Co wybierasz, wygodę czy miłość? I czy potrafisz się poświęcić? Trudne to pytania, ale Wielki Post jest świetnym czasem do ich zadawania.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (9):

anonim2016.02.16 13:24
A to jednego z drugim nie da się pogodzić? Albo wygoda albo wieczne zmęczenie? Myślę, że się da, każdy musi znaleźć złoty środek dla swojej rodziny.
anonim2016.02.16 13:53
No właśnie. Dlaczego wybierać? I jedno i drugie... Wybieram dzieci i wygodę.
anonim2016.02.16 13:54
Nie zgadzam się z papieżem Franciszkiem. Powołanie jakie Bóg kreśli w sercu człowieka, tak czy inaczej zrealizuje się wcześniej czy później. Natomiast takie pokrzykiwanie, by się mnożyć , czy rodziny poranione są lepsze od bogatych, to niestety jest wynikiem braku wiedzy. Człowiek powinien mieć zaspokojone podstawowe potrzeby , z braku tegoż wypływa wiele niesprawiedliwości , krzywdy i braku miłości. Bóg dał nam rozum i wolną wolę i za te dary trzeba dziękować i dobrze ich używać. Rodzic, który musi zapracować na rodzinę w polskich warunkach, nie ma już czasu by przeżywać w pełni czas z rodziną , by kształtować siebie i bliskich. Najczęściej tworzy się atrapa rodziny. Ojciec walczący o przetrwanie jest niewolnikiem, to jest dramat i udręka. Dziś nie podjęłabym takiej misji bycia w małżeństwie. Nie mam już sił , mąż też jest przygnębiony życiem, ciężko pracuje na chleb mając 62 lata, za nędzne grosze i w delegacji. Dzieci walczą o przetrwanie i nie widzę by pragnęły zakładać rodziny. Widocznie nie byliśmy dla nich dobrym przykładem, a może mają inne powołanie ?
anonim2016.02.16 14:38
Jak tu się zdecydować na dzieci, skoro dopiero drugie dostanie dotację od państwa? Okres pomiędzy pierwszym i drugim dzieckiem jest okresem składkowym na cudze dzieci kosztem własnego. Dlaczego zaczynający rodzice są dyskryminowani?
anonim2016.02.16 15:35
Więc bierzmy przykład z muzułmanów których Franciszek chwali. Bieda im nie przeszdza mieć dzieci i rodziny wielodzietne. Społeczeństwo zachodnie obumiera, a araby rosną w siłę bo mają wiele dzieci. To nic że odbywa się muzułańska inzwazja na UE, Franciszek to popiera jak i chwali arabów za dzieci, a zachodnich chrześcijan gani za narcyzm, wygody i lenistwo, że nawet arabską inwazję Franciszek może popierać razem z Merkel, a europejczycy patrzą jak głupi i trwają w amoku.
anonim2016.02.16 16:18
Model obumierającego społeczeństwa, wygodnictwa zamiast dzieci jak Franciszek fałszywie zarzuca zwykłym ludziom, model małej rodziny i styl życia, zniewalanie ludzi nieświadomych swojego zniewolenia...... te wszystkie modele są zaplanowane i wdrażane przez politykę, media przez lata... To jest źródło problemu, a nie Franciszek uderza tu w zwykłych ludzi gdzie wielu ma już wyprane mózgi na kształt masońskiego modelu narodu, społeczeństwa, rodziny, stylu życia. Franciszek jak zwykle macha kijem nie tam gdzie powinien. No jak Franciszek może ganić zwykłych ludzi za brak dzieci, na co składa się wiele czynników także odgórnie narzucanych i kreowanych, skoro to na jego ''Synodzie o ''rodzinie'''' gejowska bezpłodność i bezowocność została doceniona że można było pomyśleć że to też obraz rodziny. Jak Franciszek może ganić rodziny za małodzietność skoro wobec gejowskiej jałowości pchanej na całym świecie odgórnie ponad rodzinę, ma więcej dobrego do powiedzenia, kręci i kluczy byle by nie obrazić globalnego sodomskiego lobby, a sodomici wychodzą od niego i mówią jaki sukces odnieśli, że nawet miejsca dla vipów przed Franciszkiem dostają. Dlatego uważam że Franciszek jest tu obłudny machając kijem wobec ludzi gdzie ten model małodzietności został wykreowany i narzucony, podczas gdy wobec gejowskiej jałowości, bezdzietności które są tak potężnie wspierane na całym świecie, nie ma nic do powiedzenia poza ciepłymi słowami wobec globalnej machiny sodomskiej. Więc kogo Franciszek tu gani skoro gejowski homoseksualizm dostaje od niego wiatr w żagle, a tożsamość Unii Europejskiej jest właśnie gejowska.
anonim2016.02.16 17:33
>>w odniesieniu do Kościoła, a sądzę, że można to zastosować także do rodziny: wolę rodzinę poranioną, która usiłuje codziennie łączyć miłość, niż rodzinę i społeczeństwo chore z powodu zamykania się<< - - Kiedy słyszałem i czytałem, że: "Wolę Kościół poraniony lub poobijany..." myślałem o reformacji, która na wieki rozbiła Kościół. Czy ma to być zastosowane także do rodziny?
anonim2016.02.16 18:13
Wszyscy już wiemy, że słuchając Papieża Franciszka trzeba mieć przede wszystkim własny rozum.
anonim2016.02.16 18:48
W Meksyku rzeczywiście można spotkać ,, trochę '' zmęczonych twarzy - szczególnie w Mexico City w mieście ogromnie przeludnionym , gdzie niemalże z każdego rogu wypełza ubóstwo .Tam z ogromnego smogu wyłaniają się twarze dotknięte kartelem narkotykowym , a także twarze bezdomnych dzieci , którym trudno zamienić z rodzicem zdanie, a co dopiero porozmawiać . Nielicznym dzieciom z tego grona może uda się uciec przed handlem narkotykami , ale niestety zdecydowana większość chłopców dostanie broń palną i rozkaz dystrybuowania narkotyków. Z kolei dziewczęta będą musiały pracować ciałem dla jakiegoś alfonsa . Mafia w tym mieście kontroluje niemalże wszystko . Mieszka się tam jak w piekle. Nieliczne zamożne osoby żyją w ciągłym strachu przed porwaniem dla okupu. Tak - mieszkają tam też matki i żony bonzów narkotykowych, które rzeczywiście mają upiększone twarze drogimi kosmetykami i operacjami plastycznymi , ale to inna historia. Mieszkać tam i mieć dobrowolnie dzieci, to czasami masochizm. Ale obecnemu Papieżowi to się podoba.... Cierpienie dla cierpienia jest bez sensu.... Bóg wcale nie chce naszego cierpienia - dał nam wiele narzędzi, byśmy i tu na tym świecie byli szczęśliwi. Jeśli zdarza się nam ono , co jest nieuniknione , to Bóg pragnie abyśmy Mu się oddali zawierzając, czyli ponieśli swój krzyż. Celowe i bezmyślne sprowadzanie cierpienia na dzieci jest ciężkim grzechem. Do ludzi poranionych w dzieciństwie ma zdecydowanie łatwiejszą drogę zły duch. Dbajmy abyśmy byli szczęśliwi , ale zawsze przez pryzmat Boga .