Terlikowska: Młodzi, rozczarowani, rozgoryczeni. To wina nas dorosłych! - zdjęcie
07.10.15, 17:29

Terlikowska: Młodzi, rozczarowani, rozgoryczeni. To wina nas dorosłych!

20

Dane ośrodka badania opinii społecznej poznali właśnie biskupi. Obraz, jaki się z nich rysuje, nie napawa optymizmem. Młodzi ludzie są bowiem zniechęceni, niezainteresowani sprawami Polski, rozgoryczeni, a jako cel swojego życia widzą emigrację. W Polsce nic ich nie trzyma – ani perspektywa pracy, ani rodzina, która zresztą albo jest już na emigracji, albo zdążyła się rozpaść. Z roku na rok spada liczba młodych ludzi regularnie praktykujących i uczęszczających na szkolną katechezę. Według danych  CBOS z 2013 roku 71 proc. młodzieży deklarowało się jako osoby wierzące (w tym 6 proc. – jako "głęboko wierzące"). W porównaniu z rokiem 1996 oznacza to spadek o 9 punktów procentowych. Najnowsze dane mówią o 10 proc. zadeklarowanych niewierzących, a to dwa razy więcej niż 17 lat wcześniej.

W parze ze spadkiem zainteresowania praktykami religijnymi idzie przyzwolenie na zachowania sprzeczne z moralnością chrześcijańską. W ciągu 17 lat z 23 do 17 proc. zmniejszył się odsetek przekonanych o tym, że "pierwsze kontakty seksualne młodzi ludzi powinni mieć dopiero po zawarciu małżeństwa". Obecnie ponad połowa młodzieży  uważa, że „seks nie wymaga ani miłości, ani małżeństwa, nawet przelotny związek może dostarczyć przyjemnych, pięknych przeżyć". Taką opinię podziela 48 proc. chłopców i 17 proc. dziewcząt. Trend ten jeszcze będzie się pogłębiał. Już wprowadzenie pewnych „ułatwień”, jak dostępność „pigułki po” dla 15-latek raczej wpłynie na jeszcze bardziej liberalne podejście do spraw seksualności.

Niepokój budzi także ogromna akceptacja młodych ludzi choćby dla alkoholu. Na pytanie o jego picie w ciągu ostatniego miesiąca 72 proc. badanych przyznało, że piło piwo, 68 proc. – wódkę, a 35 proc. – wino. Natomiast 18 proc. młodzieży przyznało się do używania w ciągu ostatniego rok narkotyków lub/i innych środków odurzających.

Choć raport ten pokazuje pewne tendencje występujące wśród młodych ludzi, to tak naprawdę jest to zimny, a nawet lodowaty prysznic dla nas dorosłych. Co takiego zrobiliśmy, albo co zaniedbaliśmy, że młodzi ludzie czują się dziś tak rozgoryczeni i oszukani? Co zrobiliśmy nie tak, że nie widzą sensu mieszkania w Polsce?  Gdzie byliśmy, kiedy oni rośli i dojrzewali? W pracy, zagonieni, bo trzeba zarobić i się dorobić? Nieobecni w domu, zanurzeni w świat seriali, telewizji informacyjnych? Zajęci przemeblowywaniem swojego życia, bo właśnie na naszej drodze pojawił się ktoś nowy i postanowiliśmy zacząć wszystko od początku, zostawiając nie tylko małżonka, ale też i dzieci. Jaki daliśmy im przykład? Że wierność się nie liczy? Miłość się nie liczy? Nic nie jest trwałe i na zawsze?

A skoro my dorośli nie potrafiliśmy zbudować trwałego, opartego na miłości związku, nie powinno nas dziwić, że nasze dzieci idą w nasze ślady i nie mają złudzeń, że uda im się coś trwałego zbudować. Zresztą po co? – zadają pytanie. Skoro więc ci młodzi ludzie na własnej skórze doświadczyli rozwodu rodziców, jaką wartość ma mieć dla nich małżeństwo  („przecież to tylko papierek”) czy rodzina.

Raport prezentowany biskupom wskazuje na jeszcze jedną niepokojącą rzecz. Autorytet stracili… ojcowie. O ile jeszcze w rodzinie najważniejszą osobą dla młodych ludzi pozostaje matka (taką opinię wyraziło ponad 60 procent badanych), o tyle ojciec uplasował się daleko w tyle, po koleżankach, kolegach i znajomych. Na ojca liczyć może mniej niż co trzeci badany. Gdzie więc są ci ojcowie? Uciekli? Przestraszyli się odpowiedzialności za dziecko? Są wiecznie nieobecni? Jak więc mogą być ważni dla swoich dzieci. Ojciec nie ma być bowiem legendą, a realną osobą obecną w życiu swoich dzieci.

Bić w piersi powinni się nie tylko rodzice, ale też i hierarchowie. Co takiego stało się z Kościołem, że młodzi tak zaczęli od niego odpływać? Skandale seksualne? Brak atrakcyjnej oferty dla młodych ludzi? A może brak prawdziwych przewodników, dla których mistrzem jest Jezus Chrystus? Brak autentycznej wiary tych, którzy wiarę tę mieli zaszczepiać w młodych ludziach?

Pewnie winę za te postawy zrzucić można na kulturę i otaczający nas świat. Tyle że byłoby to pójście na łatwiznę. Bo to nie świat wychowuje nasze dzieci, tylko my. Dostaliśmy więc gorzką pigułka do przełknięcia. Przed rodzicami, wychowawcami i Kościołem ogrom roboty. Złudny świat bez odpowiedzialności, bez zobowiązań, za to z alkoholem lejącym się strumieniami i wieczną zabawą to jak widać kusząca propozycja. Zanim jednak ci młodzi ludzie zabawią się na śmierć, musimy im pokazać, że prawdziwe życie nie taki wygląda. Prawdziwe życie nie jest zabawą, a ciężką pracą, która przynosi owoce. Apel papieża Franciszka, byśmy my rodzice w końcu wrócili z wygnania dziś w świetle badań CBOS jest nad wyraz aktualny. Jeśli tego nie zrobimy, stracimy młode pokolenia na dobre.

Małgorzata Terlikowska 

Komentarze (20):

anonim2015.10.7 17:40
Wbrew wszystkiemu co mówią rośnie nam mądre pokolenie, nienawidzące manipulacji, świetnie poruszające sie w kłamliwym świecie, myslące za siebie(nie stawiają sobie autorytetów). Potrafią we wszystko zwątpić, są sceptyczni co jest i plusem i minusem. Rośnie pokolenie racjonalistów, którzy nawet jak nie wiedzą czego chcą to idą do przodu wbrew oczekiwanią dorosłym. Brawo.
anonim2015.10.7 18:07
Ten tekst to trochę "zapomniał wół jak cielęciem był". A spadek z "niesamowitych" 23% gdy chodzi o sex pozamałżeński do 17%, przy ponoć 90% katolików - co to za liczby?! Tak czy siak tak niziutko, że nie miało z czego spadać!
anonim2015.10.7 18:11
Spoko, imigranci im wartości religijne przywrócą.
anonim2015.10.7 18:12
@marou: i dokąd dojdą? Czy iść do przodu "w ciemno" to rozsądne wyjście?
anonim2015.10.7 18:56
Jeśli pani dzieci dołączą kiedyś do tej grupy, będzie pani wiedziała, gdzie leży wina - za dużo czasu spędzała pani na frondzie. Osobiście proponuję dołożyć trzecią godzinę religii w tygodniu i jeszcze częściej wyprowadzać dzieci ze szkół na rekolekcje i msze do kościoła. Młodzieży szybciej otworzą się oczy.
anonim2015.10.7 18:59
@Zaneta155 A może taki jest właśnie sens religii w szkole? Zmuszenie młodzieży do rozmowy, zastanowienia się nad wiarą i sensem całej koncepcji. Nie wiem, czy bez religii w szkole zostałabym ateistką. Większość uczniów nie słucha na lekcjach religii, więc Kościół ma jeszcze szanse.
anonim2015.10.7 19:30
@Marou Do przodu.Tak jak na zachodzie.Prosto w przepaść.Nie, dziękuję...
anonim2015.10.7 20:03
Assalam Alaikum, Herr "Shank". Ten dobrobyt i tolerancja ich wykończą, cieszę się że Polska jest "biedna" i "nietolerancyjna". Tolerancja jest ostatnią cnotą upadającej cywilizacji.
anonim2015.10.7 20:38
"Jak dotąd sct, zachodnia cywilizacja miała, ma i będzie miała się dobrze :)" Pożyjemy, zobaczymy. "Salam alejkum" ops, dzięki za poprawkę, również pozdrawiam:)
anonim2015.10.7 21:59
Kościół jest sam winien temu, że młodzi się od niego odwracają. W przeciwieństwie do starszych nie czują przyzwyczajenia do chodzenia do kościoła albo strachu przed tym, "co ludzie powiedzą". Nic dziwnego, że słysząc pierdololo o gender, homoseksualizmie, polityce, obłudzie i księżowskiej pedofilii zniechęcają się do tej instytucji.
anonim2015.10.7 22:38
Fronda zamiast pytać kto jest winy, powinna obwiniać PO.
anonim2015.10.8 0:43
Jesteśmy nudni i obłudni, patrz na tytuły Frondy na SG- większość to tandetna propaganda polityczna nudnej socjalistycznej partii, straszenie i tanie moralizatorstwo, rzadko jakiś teologiczny rodzynek. Młodzież zobaczyła w Braunie kogoś ciekawego i autentycznego, i zaraz Fronda im to zniszczyła bezpodstawnymi pomówieniami, oszczerstwami. Radio Maryja też za ''mniejszym złem''. Za taki katolicyzm to dziękujemy nawet my, katolicy.
anonim2015.10.8 0:50
Przy czym w Kościele polskim są coraz lepsi kaznodzieje i duchowni, proboszczowie się naprawdę starają, ale młodzież zrażona złymi katechetami nieprędko wróci. Katecheta mojej córki zrobił koleżance dziecko w gimnazjum. Katechetka syna w podstawówce była nudna, w dodatku słabo znała prawdy wiary. Katecheta w liceum plastycznym opowiadał ciągle o swoim chomiku i ogólnie był narcyzem. I ja też jako matka zawiniłam. Potem straty są nie do odrobienia.
anonim2015.10.8 6:52
Skąd to założenie, że niewierzący traktują życie jako ciągłą zabawę, nie mają poczucia odpowiedzialności i ogólnie idą na łatwiznę?
anonim2015.10.8 9:18
Jesli spojrzeć na moich znajomych i rodzinę, statystycznych ludzi około 30 z dużego miasta, to oni wszyscy śluby kościelne, chrzty i prowadzenie dzieci na religię robią dla "picu" - czyli z grubsza dla swoich rodziców a dziadków dzieci. Gdy to pokolenie dzisiejszych dzieciaków dorośnie, nikt już z tych ludzi nie będzie sie bawił w bycie katolikiem i robienie czegoś na pokaz, chrzcił dzieci czy posyłał je na lekcje religii. I wtedy zacznie sie prawdziwy dramat Kościoła. Jak bym miał obstawiać liczbę osób, które za 25 lat bedą prowadziły życie katolika, to podałbym ok 30% - mniej więcej taki odsetek, jaki uczęszcza na niedzielne msze teraz. Bo to ludzie, którzy robią to z wewnętrznej potrzeby, a nie po to, zeby dziadkowie nie suszyli głów. I wychowają w wierze swoje dzieci. Wystarczy dać Kościołowi działać, a sam sie wykrwawi. I zawodzenie głupków "Kościół traci wiernych bo staje sie łagodny jak protestanci, którzy tez tracą, a odzyskałby swoją potegę gdyby znów stał sie srogi, bo ludzie potrzebują miecza nad głową", lub innych głupków "Kościół musi być łagodniejszy, bardziej przyjazny ludziom" to tylko zawodzenie głupków, którzy nie dostrzegają ze świat sie zmienił. Ze nie sprawdza sie ani protestancka łagodność wobec ludzi, jak i katolickie, bardziej srogie podejście. Kościół powinien już od 20 lat coś robić w tym zakresie. Czy któryś z Frondowiczow jest w stanie wymienić jakiekolwiek spójne działania Kościoła prowadzone by przeciwdziałać tym tendencjom w ostatnich 20-30 latach? No cóż, cesarstwa upadają, także widać to "boskie" tez sie nie oprze fali zmian.
anonim2015.10.8 13:49
"No cóż, cesarstwa upadają, także widać to "boskie" tez sie nie oprze fali zmian.' Głową i sercem kościoła jest Chrystus, Żywy Bóg, cokolwiek to dla Ciebie znaczy. Nie ludzie ,a Bóg był założycielem tego Kościoła i On go prowadzi . Będzie istniał do końca jakiego i kiedy nie wiemy. Czy będziesz w nim Ty czy ja zobaczymy.Ja szykuję głowę pod miecz i ręce na krzyż wyznawców Allaha.Oby nie.
anonim2015.10.8 18:41
@Kamykowa* Kosciół miał swój początek, może mieć i koniec.
anonim2015.10.8 21:19
Dlaczego młodzi przestają chodzić do kościoła? A co im obecny Kościół w Polsce ma do zaoferowania? Odpowiadam: tandetę. Po kościołach trwa swoisty wyścig: który ksiądz szybciej odprawi mszę, w 30, 25, czy 20 minut. Kazanko marne, pseudo-humanistyczne, prawie nic o Bogu, 8 minut, bo rzekomo wierni by się znudzili dłuższym. Ano pewnie, gdy ksiądz nie ma nic do powiedzenia, grzmoci płaskie banały, to i pięć minut jest za dużo. W większości przypadków dzisiejsze kazania to tragedia. Kaznodzieja nie żyje Bogiem, mówi obojętnie, od niechcenia, wiedzy teologicznej nie ma, Biblii nie zna, bo jej nawet nie cytuje, tekstów świętych pańskich nie czyta, bo widocznie nie lubi, o życiu też niewiele wie. I czego ma słuchać młody człowiek? Po komunii nie ma ani chwili czasu, by adorować przyjętego Pana Jezusa, bo ksiądz musi szybko kończyć, parę informacji parafialnych, błogosławieństwo i do domu. Byle szybko. Modlitwa wymaga czasu, msza święta wymaga skupienia, rozmodlenia, ciszy na własną modlitwę. Poza tym komunii udziela się na stojąco. To duchowni z biskupami na czele nauczyli wiernych, że przed Bogiem się nie klęka, lecz idzie się po Niego jak po chleb do piekarni. Nie szanuje się Boga. Kościół zeświedcza się coraz bardziej i staje się kiepską podróbą laickiego świata. Po co młodzi mają chodzić do takiego kościoła. Najwięcej pracy do wykonania, wbrew pozorom, nie mają rodzice, lecz biskupi, którzy doprowadzili do takiego stanu rzeczy. Ktoś im to musi wreszcie w Polsce powiedzieć - zaniedbaliście wiernych, ostygliście w wierze, żyjecie w sposób nazbyt świecki. Dajcie osobisty przykład wiary. Módlcie się więcej, aby ten budujący przykład oddziaływał na wiernych. Jan Paweł II stale się modlił, także na różańcu, co nieraz telewizje pokazywały. Naśladujcie go, naśladujcie świętego. Polsce brakuje waszego przykładu, waszej wiary, waszej świętości, gorliwości, głębokich budujących kazań, odważnego sprzeciwiania się złu niezależnie od tego czy się to komuś podoba czy nie. Zaginął duch Kard. Wyszyńskiego, Kard. Wojtyły. Co się stało? Dlaczego tak się stało?
anonim2015.10.9 16:38
"Kosciół miał swój początek, może mieć i koniec." Koniec Kościoła to prawdopodobnie będzie koniec świata.Paruzja.
anonim2015.10.10 1:22
Mniejsza liczba wierzacych tO niczyja wina Pani Malgorzato. To efekt postepu cywilizacyjnego. Przy bardzo ograniczonej wiedzy ludzie wiekszosc rzeczy tlumacza sobie ingerencja Bogow. A bardzo wczesny seks czy picie alkoholu w mlodym wieku to efekt zwyklego braku kontaktu z rodzicami i/lub kiepski przyklad dawany przez tychze rodzicow czy opiekunow. I tu rzeczywiscie jest to wina doroslych. Ale z wiara nie ma to nic wspolnego. Chyba, ze sugeruje Pani, ze wartosciowe jest wychowanie prez straszenie (bogiem)