Terlikowska:  Karmcie się na zdrowie w salach sejmowych! - zdjęcie
15.01.16, 09:30

Terlikowska: Karmcie się na zdrowie w salach sejmowych!

6

Temat publicznego karmienia piersią wraca regularnie. I wywołuje zaraz masę komentarzy. Od takich, że to nieestetyczne, że nie wypada, po wielki entuzjazm. Jako matka karmicielka naprawdę nie rozumiem tego całego wzburzenia. Skoro najlepszym pokarmem dla dziecka jest mleko matki, to niech niemowlę je na zdrowie. Gdziekolwiek jest. Ideałem jest oczywiście zaciszny kącik, tak by mama i dziecko mogli w spokoju się nakarmić. Ale nie zawsze jest taka możliwość. Czasem wystarczy odrobina ludzkiej życzliwości. Tyle że z tym bywa najtrudniej.

Miejsce akcji: parlament Hiszpanii. Bohaterowie - Carolina Bescansa z lewicowej partii Podemos i jej pięciomiesięczny syn Diego, którego matka zabrała na pierwsze posiedzenie parlamentu. I ja, jako matka doskonale tę kobietę rozumiem. Dziecko karmione piersią, na żądanie, jest nieprzewidywalne. Lepiej mieć je przy sobie i w porę nakarmić, niż stresować się, że obrady się na przykład przedłużają, a ściągniętego pokarmu zaczyna brakować. Po co podawać dziecku sztuczne mleko czy butelkę, która może zaburzyć odruch ssania, skoro niemowlę może spokojnie zjeść pokarm z piersi matki. Mając dziecko przy sobie, matka jest spokojniejsza, a i dziecko czuje się zdecydowanie bezpieczniej. Nie rozumiem więc tego oburzenia. Więcej zachodu byłoby pewnie z przechodzeniem i wychodzeniem z sali obrad za każdym razem, kiedy dziecko sygnalizowałoby potrzebę jedzenia, niż z dyskretnym nakarmieniem niemowlęcia. Zachowanie hiszpańskiej posłanki zresztą dziwić nie powinno, wcześniej bowiem zapowiadała, że będzie zabierała swojego syna do pracy: „Jeśli matka chce się zajmować swoim dzieckiem, powinna móc to robić gdziekolwiek" - stwierdziła Bescansa.

Okazuje się jednak, że tak naturalna rzecz jak nakarmienie własnego dziecka wywołała falę protestów. Pokrzykiwały feministki (a jakże), że takie obrazki (matki karmiącej piersią dziecko) przyczyniają się do utrwalania stereotypu, że to kobieta powinna zajmować się dzieckiem oraz że odpowiedzialność za dziecko powinna być dzielona po równo między rodziców. Wszystko pięknie, tylko jak ten ojciec nakarmi dziecko piersią. Niech w końcu ktoś opatentuje skuteczny preparat na męską laktację. O ileż prostsze byłoby życie. I to karmienie na zmiany. Marzenie każdej karmiącej mamy.

Krytyki lewicowej posłance nie szczędzili też konserwatyści. Była minister obrony Carme Chacón skomentowała, że oto Parlament stał się żłobkiem, a zachowanie Bescansy było szczerze niepotrzebne. Przypomniała, że podczas swojego urzędowania także karmiła dziecko piersią, ale zawsze w zaciszu swojego biura. Dla innych polityków nakarmienie dziecka piersią było instrumentalizacją tegoż dziecka i wykorzystaniem go do celów politycznych.

Ja tam nie wiem, w jaki sposób można wykorzystać karmienie piersią do celów politycznych. I na pewno pojęcia nie ma ani mały Diego, ani żadne inne dziecko karmione piersią.  To najbardziej naturalna sprawa pod słońcem. Nie jestem co prawda przekonana, czy sala plenarna to najlepsze miejsce dla niemowlęcia, można by na ten temat pewnie długo dyskutować. Natomiast uważam, że karmienie piersią to najlepszy i najzdrowszy sposób żywienia niemowląt i jeśli są tylko ku temu warunki, niech będzie karmione na zdrowie. Publiczne karmienie może być przecież (i zazwyczaj naprawdę jest) bardzo dyskretne. O co więc całe to larum. Komu to tak bardzo przeszkadza?

Małgorzata Terlikowska

 

Komentarze (6):

anonim2016.01.15 9:33
Komu przeszkadza? To akurat bardzo proste: tym, którzy dzieci nie mają i tym matkom, które nie karmiły swoich dzieci piersią.
anonim2016.01.15 9:36
Czyli karmić piersią w miejscu publicznym można, ale pokazać samego cycka już nie wypada?
anonim2016.01.15 9:48
Zgadzam się w całej rozciągłości z panią Małgosią.
anonim2016.01.15 20:28
Sala sejmowa to nie miejsce dla niemowlaka. Mama karmiaca nie bedzie w stanie zadnej czynnosci dobrze wykonac, ani wziasc trzezwego udzialu w obradach ani dobrze wykarmic bobaska I okazac mu wystarczajaca uwagi I troski. Prosta sprawa-jesli ktos chce byc czynny zawodowo-to albo poczekac az bobasek juz w przedszkolu bedzie, albo z mezem na inne zmiany pracowac, czy dziadkow o pomoc poprosic, lub nianie wynajac. Na wszystko jest miejsce I pora.
anonim2016.01.16 13:19
Do pracy nie powinno się zabierać małych dzieci. To nie jest miejsce dla nich. I nie zmienią tego nawiedzone matki-bohaterki-cierpiętniczki.
anonim2016.01.17 5:53
a ja jako była czterokrotna matka karmicielka jestem zdecydowanie przeciwna. Po pierwsze miejsce pracy to nie miejsce dla dziecka (chyba że pracuje się w domu), po drugie , pięciomiesięczne dziecko może bez uszczerbku dla zdrowia otrzymać inny posiłek niż mleko mamy i po trzecie, to nie noworodek który przesypia większość dnia, a wprost przeciwnie , jest już na tyle aktywne, że samo przystawienie do piersi nie wystarczy by je np. uspokoić gdy płacze. P.Terlikowska powinna zresztą zestawić sobie wszystkie swoje wypowiedzi dotyczące macierzyństwa i zająć jakieś stanowisko którego się będzie trzymać. Raz bowiem krytykuje kobiety że nie są w stanie zrezygnować z kariery i poświęcić czas tylko dziecku innym razem jest pełna podziwu broni takich matek. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. A swoją drogą z jakiej to partii ta karmiąca matka, z lewicowej ? No nie, to lewactwo też się mnoży i karmi piersią ? I co Pani na to Pani Małgosiu?