Tadeusz Płużański dla Frondy: Niebezpieczna zabawa w powagę majestatu - zdjęcie
10.08.17, 18:00Dinsey - screen Youtube,com; Andrzej Duda, źr. screen Youtube.com,

Tadeusz Płużański dla Frondy: Niebezpieczna zabawa w powagę majestatu

Luiza Dołęgowska, fronda.pl: Jak ocenia Pan brak akceptacji prezydenta Andrzeja Dudy dla nominacji generalskich, które planowano wręczyć 15 sierpnia - w Święto Wojska Polskiego dowódcom polskiej armii, wytypowanym do awansów przez Ministerstwo Obrony Narodowej?

Tadeusz Płużański, historyk, publicysta: Ta sprawa wydaje się dziwna i może to być kolejny przykład braku porozumienia między rządem a ośrodkiem prezydenckim. Podobnie było w przypadku ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Wydaje się, że wystarczyło w pewnym momencie usiąść i porozmawiać na ten temat, ale tutaj jakoś zabrakło woli i chęci. Podobno w przypadku ustaw dot. sądownictwa były jakieś próby rozmów, ale chyba tu nie o to chodzi, bo trzeb było poważnie przedyskutować te kwestie. Tutaj mamy, jak się wydaje, kolejny przypadek, kiedy to nagle się dowiadujemy, że prezydent czegoś nie podpisze. Nie zakładam tutaj jakiejś złej woli, natomiast sądzę, że to może wynikać też z jakiegoś niedoinformowania, z braku współpracy. Wiemy, że relacje rząd-prezydent są ostatnio napięte, a szczególnie relacje na linii MON-urząd prezydencki. i to od wielu miesięcy. Był szereg zgrzytów i ostrych, nieprzyjemnych słów z dwóch stron i to jest dalszy ciąg pewnej ,,wojenki'' między ministerstwem Antoniego Macierewicza a Prezydentem Andrzejem Dudą. Ci politycy, z tego co wiadomo, raczej nie za bardzo się lubią.

To widać na niektórych zdjęciach, gdzie występują obok siebie.

No właśnie, natomiast sprawa polskiej racji stanu i kwestie bezpieczeństwa - a wojsko zapewnia bezpieczeństwo - wymaga jednak nie pogłębiania animozji, tylko poważnego przyjrzenia się tym kwestiom, nawet, jeśli się kto nie lubi, to musi rozmawiać, a tutaj mamy też przecież odpowiednika - to prezydencki minister do spraw bezpieczeństwa, czyli szef BBN-u. Myślę, że pan Minister Obrony Narodowej, lub ktoś wydelegowany przez ministra Macierewicza powinien usiąść do rozmów z BBN-em i wszystko przeanalizować, aby nie dopuścić do takiej zabawy ,,w kotka i myszkę''.

Major Anna Pęzioł-Wójtowicz, rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej poinformowała, że BBN był o wszystkim poinformowany,  że odbyły się spotkania konsultacyjne, na prośbę szefa BBN Pawła Solocha z udziałem Tomasza Szatkowskiego, wiceministra obrony, więc tym bardziej niepokoi decyzja odmowna pana prezydenta i wydaje się, że jest to pewnego rodzaju błąd.

Można też i tak to obierać, że jednak jakiś błąd leży po stronie Pałacu Prezydenckiego. To jest o tyle niedobre, że nie pozwala uporządkować  wewnętrznej sytuacji armii, a po drugie jesteśmy członkami NATO i to wpływa na naszą rolę, a przecież patrzą na nas i na to, co się u nas dzieje, i że nie możemy się dogadać w podstawowych sprawach, co nie służy nam na arenie międzynarodowej. Natomiast ja jestem głębokim orędownikiem reformy proponowanej przez pana Ministra Antoniego Macierewicza. To jest reforma i strukturalna i osobowa, wiemy, że tam nastąpiły już głębokie zmiany kadrowe, jak się wydaje - konieczne, bo był tam szereg osób związanych z dawnymi strukturami, którym bliżej było do Układu Warszawskiego, a nie do NATO. Są to kroki bardzo potrzebne i nominacje idą w tym kierunku, żeby było to wojsko nowoczesne i oparte na polskim interesie narodowym, a nie sięgające życiorysowo w dawne czasy. Tym bardziej musi dziwić sytuacja zaistniała sytuacja, gdy pan minister Macierewicz chce wprowadzić te zmiany, a prezydent Andrzej Duda je blokuje, niestety nie oceniam tego najlepiej.

W oczach naszych sojuszników i prezydenta Donalda Trumpa również wypadamy przez to niewiarygodnie, bo pięknie mówił o kwestiach bezpieczeństwa i waleczności Polski, tymczasem prezydent Andrzej Duda po tych nobilitujących nas słowach zrobił coś - można powiedzieć -w sprzeczności z przekazem, jaki powinna wysyłać Polska do swoich sojuszników.

Donald Trump wypowiedział naprawdę ważne slowa na Placu Krasińskich, słowa, które się odnosiły do przeszłości, ale z tej przeszłości powinniśmy wyciągać wnioski; zarysował naszą rolę - jak Polacy walczyli, jak byli razem i jak byli solidarni. Jeśli będziemy silni wewnętrznie, tak jak było podczas Powstania Warszawskiego, przypomnimy sobie, jakie ideały reprezentowała Armia Krajowa - a przecież tam byli ludzie o różnych poglądach i istniały animozje, ale można było jednak współpracować dla dobra sprawy... I dzisiaj prezydent Trump właśnie to uwypukla, a my robimy zupełnie coś innnego, i zamiast działać wspólnie, to te interesy rozdrabniamy na części, i to nie jest dobry wzorzec. Raczej nie o to chodziło Donaldowi Trumpowi gdy mówił, że z Polaków należy brać przykład. To, co się teraz dzieje, to jak sądzę, słaby przykład dla Zachodu, dla NATO, dla Stanów Zjednoczonych. 

Ta sytuacja z odrzuceniem nominacji prowokuje pytanie: kto jest opozycją dla obozu zmian i dla pana prezydenta - czy są to te same osoby i te same ośrodki?

Chciałbym wierzyć, że wszyscy ,,grają do jednej bramki'', ale nie zawsze to wychodzi, jednak z takich sytuacji zawsze trzeba wyciągać wnioski. Jeżeli teraz się nagłośni tę sprawę, to miejmy nadzieję, że w przyszłości nie będzie dochodziło do tego typu skandali, które także rzutują na nasz wizerunek i kondycję naszego wojska.

Dziękuję za rozmowę