Szokujące wyznanie kobiety, która dokonała 4 aborcji - zdjęcie
29.11.20, 20:45

Szokujące wyznanie kobiety, która dokonała 4 aborcji

52

Leczenie poaborcyjnych zranień

Jestem matką siedmiorga dzieci. Troje urodziłam, a dla czworga stałam się miejscem śmierci… Chociaż wydarzyło się to dawno, bo ponad trzydzieści lat temu, i przygotowując się do Pierwszej Komunii Świętej najstarszego syna, byłam u spowiedzi i otrzymałam rozgrzeszenie, poranienie pozostało.

Przeżycia związane z aborcją schowałam bardzo głęboko, starając się o nich zapomnieć. To moje „zapomnienie” polegało tylko na tym, że nigdy i z nikim nie mówiłam o przerywaniu ciąży. Gdy słyszałam, jak inni poruszali ten temat, byłam pełna niepokoju, smutku i bólu. Mijały lata, dochodziły różne problemy życiowe, takie jak na przykład wyjazd z rodziną do Niemiec, troska o dorosłe już dzieci i wiele innych kłopotów.

Depresja... Leczenie psychosomatyczne trwało prawie dziesięć lat. Trzy razy byłam w sanatorium. Lekarze starali się mi pomóc, znaleźć przyczynę mojej choroby. Ja sama widziałam ją tylko w moich obecnych problemach. Zamknięty krąg, beznadzieja…

Przez wszystkie te lata moje życie duchowe polegało na tym, że tylko chodziłam do kościoła. Bałam się Pana Boga. Wydawało mi się, że jestem niegodna tam przychodzić. Tylko do Maryi miałam odwagę się zwrócić. Została moją powierniczką, do Niej zwracałam się z moimi problemami, ale sama niewiele robiłam.

Pewnego dnia, gdy byłam w Polsce, weszłam do księgarni katolickiej i na bocznym stoliku spostrzegłam Dzienniczek siostry Faustyny Kowalskiej, który natychmiast kupiłam. Zdziwiło mnie Boże Miłosierdzie! Zadziwiło i wywołało we mnie pragnienie doświadczenia Go – lecz moja dusza była głucha… Zaczęłam jednak odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego. Uparcie i ciągle. Wynotowałam sobie wszystkie słowa Pana Jezusa zapisane przez św. Faustynę. Szczególnie głęboko poruszyły mnie słowa Pana Jezusa, które s. Faustyna zapisała w zeszycie piątym: „Córko moja, zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, którą ci podałem. Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą… Napisz dla dusz strapionych: Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni przed oczyma jej duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do mojego miłosierdzia” (Dz. 1541). Czytałam i płakałam, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. I wtedy właśnie, kiedy wołanie: „Jezu, ufam Tobie!” stało się moim SOS, we wrześniu 1998 roku, odbyły się rekolekcje prowadzone przez o. Józefa Kozłowskiego z Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi wraz z zespołem ewangelizacyjnym „Mocni w Duchu”. Pomyślałam, że tylko Duch Święty może mnie oświecić. I tak się stało!

Z pragnieniem ponownego wyznania grzechów przeciwko życiu udałam się do konfesjonału, otrzymując dar: modlitwę uwolnienia od skutków grzechów. Nareszcie opadły moje okowy, zaczęłam rozumieć przyczynę mojej depresji. Zachwyciło mnie nieskończone, przebaczające Boże Miłosierdzie, którego przez tyle lat nie rozumiałam. Wreszcie wybaczyłam również sobie…

Przeżyłam Seminarium Życia w Duchu Świętym. Cotygodniowe spotkania w grupie modlitewnej z ludźmi, którzy otwierali swoje serca Jezusowi, aby w nich mieszkał i przemieniał je, dawały mi siłę. I już nie było pustki. Powróciła radość życia. Zostałam uzdrowiona z depresji. I znowu zadziwienie, że i mnie Pan uzdrowił! Lecz o swoich dzieciach, którym nie dałam żyć, myślałam coraz częściej i dziwna tęsknota trwała… Dzięki łasce, jaką jest kierownictwo duchowe, weszłam na drogę pokuty. Rozpoczęłam ją w 2000 r. – w Roku Jubileuszowym, roku szczególnej łaski. Trwała ona od dnia 2 lutego do 1 listopada.

W tym czasie podjęłam dziewięciomiesięczną adopcję duchową, którą nazwałam „Poczęcie Miłości”. Pomogła mi ona pokochać moje dzieci. Codziennie odmawiałam jedną tajemnicę różańca, jednocząc się z Maryją, Matką. Zapragnęłam, aby te dziewięć miesięcy było nowenną uwielbienia Boga Dawcy Życia, dlatego też codziennie rozważałam i obserwowałam rozwój dziecka w łonie matki. Wielbiłam Boga w genach, chromosomach, w każdej nowej komórce… Zachwyciłam się cudem i pięknem rozwoju nowego życia, ale w tym też czasie odczuwałam ból, który nazwałam „bólem prawdy o sobie”. Był mi on potrzebny, bo uczył mnie miłości. Rozmawiałam z Maryją o moich dzieciach i prosiłam Ją, aby przekazywała im moją miłość. Moje poranienie wewnętrzne było tak głębokie, że nie mogłam się do nich zwrócić bezpośrednio. Ale i to Pan we mnie uzdrowił. Pod koniec siódmego miesiąca mojej modlitwy miłości zapragnęłam wreszcie – i mogłam to pragnienie powierzyć Maryi – nadać swoim dzieciom imiona. Prosiłam Ją tak: „Widzisz, Mamo, z jakim pragnieniem jestem u Ciebie… Jakie to mają być imiona, przecież nie znam płci moich dzieci?… Zaradź, pomóż mi w tej sprawie, proszę”. Było to w przeddzień święta Matki Boskiej Częstochowskiej. Następnego dnia rano, tuż przed pracą, otworzyłam Pismo Święte, by pokrzepić się choć kilkoma zdaniami. Przeczytałam fragment z Księgi Daniela: „Spośród synów judzkich byli wśród nich Daniel, Chananiasz, Miszael i Azariasz. Nadzorca służby dworskiej nadał im imiona (…)” (1, 6-7). Z wielkim dziękczynieniem wybiegłam do pracy. Mogłam więc nadać imiona swoim czterem synom! Stało się to w dniu zakończenia mojej pokuty, w uroczystość Wszystkich Świętych.

W tym dniu zapragnęłam szczególnie podziękować Panu Bogu za dar życia. Otworzyłam się… Zaprosiłam rodzinę i wspólnotę na spotkanie do parafii w Polskiej Misji Katolickiej w Ludwigsburgu, gdzie na moją prośbę kapłan prowadzący mnie odprawił Mszę św. w intencji moich nienarodzonych dzieci, podczas której dziękowałam Panu Bogu za dar ich życia. Moje dzieci żyją, spotkam je, są osobami zmarłymi, a więc potrzebna jest Msza św. – tak czułam. Potem w kapliczce maryjnej, gdzie modliłam się w czasie pokuty, odbyło się nadanie imion moim dzieciom. Kapłan przeczytał Ewangelię o Zwiastowaniu Pańskim i wyjaśnił, co znaczy „chrzest pragnienia” dla osób nieochrzczonych w Kościele. Nastąpiła modlitwa uwielbienia i dziękczynienia, dzięki której otworzyłam się i wypowiedziałam swoje podziękowanie Bogu za dar drogi pokuty, a po niej nadałam kolejno imiona swoim dzieciom. Po raz pierwszy odezwałam się osobowo, prosto do ich serc. Zapalając świecę, mówiłam kolejno tak: „Synu, nadaję Ci imię Mateusz (Marek, Łukasz, Jan), wyznaję ci swoją miłość i proszę cię o przebaczenie”. Wieczorem na cmentarzu ze wzruszeniem i miłością zapaliłam 4 lampki jako znak ich życia.

Po przejściu drogi pokuty, która jest miłością – miłością do Boga Dawcy Życia i duchowym powiązaniem miłości z moimi dziećmi, weszłam na drogę służby życiu – poprzez krzewienie modlitwy duchowej adopcji dziecka poczętego i poprzez swoje świadectwo. To moje osobiste świadectwo sprawia ból nie tylko mnie samej, ale również powoduje „przebudzenie”. Tego doświadczam już siedem lat.

Cierpienie po grzechu przeciw życiu jest wielkie: wszyscy doradcy, współuczestnicy tego grzechu odchodzą, a matka zostaje sama z tym bólem do końca życia. O aborcji nie da się zapomnieć, ale – jest Jezus i Jego Miłosierdzie i Miłość. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” – Jemu więc oddałam pod krzyżem wszystkie skutki swoich grzechów. Zaufałam i ufam. Pan prowadzi mnie na służbę życiu od poczęcia do naturalnej śmierci – a więc na wszystkich etapach życia, również ludziom poranionym z braku miłości, często już od poczęcia.

Matkom poranionym polecam to, co sama przeżyłam we wspólnocie, w Kościele:

– modlitwę do Ojca Niebieskiego o poznanie imion swoich nienarodzonych dzieci (również zmarłych na skutek poronienia, gdy tęsknota za nimi w sercach matek trwa) – On wezwał nas po imieniu i ma nasze imiona wyryte na obu swoich dłoniach;

– nadanie imion dzieciom;

– prośbę o przebaczenie i wyznanie swojej miłości nienarodzonym;

– uznanie ich za zmarłe osoby, zapalenie światła na cmentarzu;

– zamówienie dziękczynnej Mszy św. za poczęte życie jako znak miłości Boga i daru życia;

– podjęcie służby życiu.

Na koniec chcę przypomnieć słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, na które natrafiłam zaraz po zakończeniu swojej drogi pokuty. Są one dla mnie umocnieniem, potwierdzeniem tego, co dojrzało we mnie na drodze pokuty, są też moim drogowskazem na drodze służby życiu: „Szczególną uwagę pragnę poświęcić wam, kobiety, które dopuściłyście się przerwania ciąży. Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć to doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się – jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście – na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednania. Odkryjecie, że nic jeszcze nie jest stracone, i będziecie mogły poprosić o przebaczenie także swoje dziecko: ono teraz żyje w Bogu. Wsparte radą i pomocą życzliwych wam i kompetentnych osób, będziecie mogły uczynić swoje bolesne świadectwo jednym z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia. Poprzez wasze oddanie sprawie życia, uwieńczone być może narodzinami nowych istot ludzkich i poświadczone przyjęciem i troską o tych, którzy najbardziej potrzebują waszej bliskości, ukształtujecie nowy sposób patrzenia na życie człowieka” (Jan Paweł II: Evangelium vitae, 99).

Z darem modlitwy

Wiesława Maria

Źródło: katolik.pl-świadectwa

Komentarze (52):

któś2020.11.30 10:37
Piękne świadectwo ... Zawiera także pomysł na zadośćuczynienie za zabranie życia - duchowa adopcja, a więc obrona życia skazanego na unicestwienie ... To nawet dla ateistów byłoby jakieś wyjście, by uspokoić sumienie ... natomiast dla tych, którzy zaraz wyleją na mnie kubeł pomyj, pod rozwagę takie oto przemyślenia: Kobiety - błyskawice wykrzykują "moje ciało mój wybór" - to prawda drogie (?) panie, możecie wybrać czas i miejsce oraz z kim uprawiacie sex, a także dokonać "stosownych" zabezpieczeń, aby nie zajść w ciążę, tą niechcianą oczywiście, ale kiedy już zajdziecie w ciążę, chcianą czy niechcianą, to wówczas to, co się pod waszym sercem (?) rozwija NIE JEST JUŻ WASZYM CIAŁEM i nie możecie sobie dowolnie o nim decydować. Jesteście obdarzone darem przekazywania życia, ale ten cudowny dar to także ogromna odpowiedzialność. I za to, za ten dar i odpowiedzialność, my, faceci was kobiety nieustannie wielbimy.
AAAtomek2020.11.30 13:11
Tak faceci kochają kobiety, że opuszczają je w 70 na 100 przypadków gdy dowiadują się o ciąży dziecka niepełnosprawnego. Wype...aj ze swoimi nieżyciowymi poradami!
Anonim2020.11.30 13:56
Aborcja jest w 64% przypadków wymuszona agresją otoczenia. Faceci zmuszają kobiety do zlikwidowania groźby alimentów, po czym oddalają się w siną dal.
AAAtomek2020.11.30 18:16
Skąd ty bierzesz takie dane?
pp2020.11.30 10:25
A wystarczyło się ZABEZPIECZAĆ. Czemu KK walczy z edukacją seksualną?
Kik2020.11.30 10:21
Komu wiele wybaczono, ten bardziej ukochał (Łk 7,36-8,3).
Magda2020.11.30 9:52
Piękne świadectwo. Oby, na jego podstawie ludzie chcieli wyciągać właściwe wnioski. Miłosierdzie Boże jest dostępne. Trzeba tylko chcieć Go doświadczyć.
AAAtomek2020.11.30 8:24
Uwielbiam te zmyślone frondelkowe opowieści! Tak trzymać frondo, a teraz coś o jodze.
Zuza2020.11.30 23:48
Tiaaa.. tej treści ukażą się jeszcze "urodziłam dziecko bez mózgu i jestem szczęśliwa" i "moje dziecko miało żyć ciężko upośledzone a własnie obroniło doktorat"
rbro2020.11.30 1:33
Cztery razy?..... a teraz ło matko matko?... A won do piekła!
abcd2020.11.30 8:18
Nie tobie tą kobietę sądzić.Bóg nas wszystkich osądzi z naszych czynów.
Grizzly2020.11.30 9:52
Won od mojego nicka! Kradnie go bydle podpisujące się: Kat.... Kret... Polski i Dum(r)ny Gej! W znanym mu języku napiszę: wypier... na GWniane forum bo tam jest rezerwat dla pedałów!
Grizzly2020.11.30 9:53
PS, sorry - źle poszło!
Grizzly2020.11.29 23:38
Gdyby mnie poddano aborcji byłoby jednego barana mniej na świecie
Grizzly2020.11.30 9:52
Won od mojego nicka! Kradnie go bydle podpisujące się: Kat.... Kret... Polski i Dum(r)ny Gej! W znanym mu języku napiszę: wypier... na GWniane forum bo tam jest rezerwat dla pedałów!
Moly2020.11.29 22:27
I co ma z takim fantem zrobimy...?? Aha. Prawo " wybory sumienia " dla farmaceutow. KK; ZERUJE NA TAKICH KOBIETACH
Moly2020.11.29 23:37
Dla tych ktorzy nie lubia mojego wpisu. Coz moge Wam powiedziec. Ohhh jak mnie moja niewiescia glowa boli. HMM... Tylko zartuje.HA HA HAHAHA. Sprawdzcie haslo strajkow kobiet!
violencja2020.11.29 22:07
Dziękuję za ten artykuł , chociaż nie kochom frondy.Dam świadectwo, mam 61 lat.Dawno temu wpajano kobietom , że te środki antykoncepcyjne chronią organizm kobiety przed skutkami starzenia i są jakąś antykoncepcją.Kupiłam to, to omanienie.Szybko zaszłam w ciążę, nie miałam czasu zastanowienia , rodzina moja szybko załatwiła mi aborcję , nie miałam oparcia w mężu , nie miałam czasu pozbierać myśli, to się dokonało w przeciągu trzech dni, czułam ,że to chłopiec , który mieścił się na dłoni pielęgniarki.Często płaczę, moja pokuta polega na tym , że adoptuję dzieci zagrożone aborcją . Omadlam dużo dzieci
Anonim2020.11.29 22:17
Gdybys odcięła się od kosciola katolickiego to byś tego tak nie przeżywała. To kleruchy cały czas wzbudzają poczucie winy w ludziach i każą im przepraszać za to, ze żyją, bo oni na tym zarabiają. Ludzmi pogrążonych w wyrzutach sumienia i czujących się winnym łatwiej jest sterować a tym samym wyciągać od nich kasę, dlatego robią wszystko zeby ich w tym stanie utrzymać. Gdybys otoczyła się kobietami, które dokonały aborcji i tego nie żałują to rownież byś tego nie żałowała i byś o tym zapomniała. A ze otoczyłas się katolickimi fanatykami, którzy powtarzają ci, ze zabiłeś dziecko to zawsze bedziesz o tym pamiętać i mieć depresje.
violencja2020.11.29 22:21
W tamtym czasie byłam ateistką i ateiści mi to zrobili , do dzisiaj mam koszmary senne z udziałem mały dzieci,nawróciłam sie potem.
Anonim2020.11.29 22:28
To katolicy nie pozwalają ci o tym zapomnieć i utrzymują się w stanie poczucia winy. W krajach, gdzie aborcja jest w pełni legalna a w przestrzeni publicznej nie ma żadnych klechow, to tam nikt się nie przejmuje aborcja i nikomu nie wmawia, ze to zabicie dziecka. Tam nikt o tym nie rozmawia a jak już rozmawiają to na pewno nie w taki sposób, aby kogoś dołować. Katolstwo za to wmawia ci, ze musisz pokutować i ciagle ci o tym przypomina.
violencja2020.11.29 22:36
To nie katolstwo, przede wszystkim sumienie i moje spostrzeganie, to była ciąża malutka i duża , ale dziecko mieściło się w dłoni i płeć była już widoczna , jednak konował zakazał jakichkolwiek informacji dla mnie .Uwierz mi , wtedy byłam ateistką , ale czułam dyskonfort, teraz jestem katolką i naziolką i dyskonfort się powiększył.Kobieta to nie lewak czy prawak -KOBIETA TO KOBIETA
Anonim2020.11.29 22:50
No właśnie: teraz jesteś katolką i dyskomfort się powiększył - to jest właśnie to o czym mówię. Katolstwo nie da ci o tym zapomnieć. Wtedy czułaś mniejszy dyskomfort niż teraz a gdybys trzymała się z dała od tej sekty, która jest kościół katolicki, to już teraz zapomniałabyś o tej aborcji. Pozdrawiam
violencja2020.11.29 23:00
Niekoniecznie , ponieważ mam także wiedzę biologiczną, bardzo ugruntowaną.Wiem , że to DZIECKO jest w sensie duchowych i w wymiarze biologicznym i ciągle o nim myślę.Pozdrawiam i przytulam Ciebie i dziękuję za Twoją kulturę , której tak mało teraz.Różnimy się pięknie i o to chodzi.
admin2020.11.29 22:57
A sumienie ty masz ? Ale najpierw musiałbys wiedzieć co to jest sumienie, nie masz pojęcia. Przyjdzie czas, gdy będziesz się bał własnego cienia. Jak myślisz jak długo można ukrywać morderstwo, czy jest możliwe że o nim zapomnisz, czy ono da sie zapomnieć? Odpowiedź sobie i pisz tych głupot, bo nikt cię tutaj nie traktuje powaźnie. Wydaje ci się że jesteś niezniszczalny, wielki, tylko ci się wydaje. Młody jesteś zapewnie ale już niedługo. Nie bluźnij, bo nic z tym nie ma wspólnego ksiądz , sumienie człeczku które zgubiłeś ale ono da znać o sobie już niedługo...
violencja2020.11.29 23:08
Dlaczego jesteś okrutny?Zostaw go czy ją w spokoju.Jesteś ideałem?Zostaw mojego Rozmówcę w spokoju, daj dobre świadectwo.
Monika2020.11.29 23:11
Mylisz się. Sumienia nie oszukasz. Dlatego jak grzyby po deszczu powstają na zachodzie kliniki psychologii, psychiatrii. W Polsce to dochodowy zawód przyszłości. Koszt wizyty w warszawskich placówkach - ok. 300zł. /45minut. Zapisy - minimum 1 m-c. Maria Czubaszek, która informowała o dokonanej aborcji, gdy dziennikarka chciała zaprosić ją do gromadki dzieci, ta nie była w stanie. Musiała wyjść, zapalić papierosa. Było w TV. Nawet prof. Rzepliński mówił o aborcji +/- : choćby nie wiem jak to nazywać, to jest zabójstwo. Dodam tylko, że aby wyrazić swoją opinię nie musisz pisać katolstwo, itd. Rozumiesz, prawda. Odmówię dzisiaj za Ciebie krótki pacierz.
Zuza2020.11.30 23:43
Czubaszek zwyczajnie nie lubiła dzieci i w sumie nie wiem co to dziwnego, obce dzieci sa jak obce bąki, z wlasnymi sie da jakoś wytrzymać
tm2020.11.29 22:29
I co panie Anonim po odpowiedzi Violencji-zatkało kakao!
janek2020.11.29 22:51
zly juz cie dopadl padnij na kolana i blagaj o laske, puki jeszcze zyjesz swoim nedznym zyciem
Jadwiga2020.11.29 22:00
Mam 68 lat. W życiu usunęłam ciąże 2-3 razy (dokładnie nie pamietam). Nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Wychowałam dwie wspaniałe córki i to one są moim szczęściem. Pozdrawiam
Michał Jan2020.11.29 22:06
Jadwigu! Nie chrzań głupot - faceci nie zachodzą w ciążę.
tm2020.11.29 22:42
Pani Jadwigo - na świecie jest wielu morderców którzy nie odczuwają żadnych wyrzutów. Tak już jest.
wrgsdfg2020.11.29 23:42
ateiści wymyślili na to nazwę "socjopatia" - niezdolność do uczuć wyższych
jak to się ma do waszego pitololo2020.11.29 21:14
że zabieg przerywania ciąży jakoby powoduje nieodwracalną niepłodność?
czekista2020.11.29 21:33
" Gupku ", nie zawsze.
Anonim2020.11.29 21:05
Znam wiele kobiet, które dokonały nawet kilku aborcji i nie maja żadnych wyrzutów sumienia. Mało tego twierdzą, ze jeśli zajdą w ciąże, gdy nie bedą tego chciały to zrobią to znowu. W ogóle jak można mieć wyrzuty sumienia po dokonaniu aborcji? Przecież nikomu nie dzieje się przez to krzywda a płód to nie dziecko. Jak w ogóle można zabić coś, co się nie urodziło? Przecież to przeczy logice.
Mirek2020.11.29 21:33
To się tobie tylko tak wydaje . Kobieta która zamordowała swoje dziecko jest zabójczynią . A im będzie starsza tym bardziej będzie o tym myśleć ....aż do obłąkania . Sumienie to nie jest coś co można wyrzucić do śmietnika .
czekista2020.11.29 21:37
Ludozerca spozywajac czlowieka mowi, ze je mieso. Kobieta mordujac poczete dziecko mowi, ze usuwa zlepek komorek.
?2020.11.29 21:44
Żeby się urodzić - wyjść z brzucha, to trzeba tam być, to chyba chyba logiczne. Życie człowieka zaczyna się od poczęcia - to wiedza medyczna, jesteśmy w 21 wieku.
Anonim2020.11.29 21:58
Czy w dowodzie masz wpisana datę poczęcia czy datę urodzin?
as2020.11.29 23:20
Wg twojej teorii, w chwili narodzin mamy pół człowieka pół płodu? alee to głupie :)
zyx2020.11.29 22:41
Jedynym obiektywnym kryterium początku życia ludzkiego jest powstanie nowego, unikalnego DNA z połączenia genów mężczyzny i kobiety. Nie istnieje inne obiektywne kryterium początku nowego życia. Wszystkie inne teorie czy hipotezy opierają się na spekulacji i jakichś subiektywnych, arbitralnych granicach. Nie istnieje żadna inna obiektywna granica powstania ludzkiego życia jak moment poczęcia i powinna być ona uznana za powszechną i obowiązującą na całym świecie przez wszystkich ludzi, a nie tylko katolików! Z tego też wynika, że aborcja jest w każdym przypadku morderstwem. A jeśli by ktoś nawet owej jedynej obiektywnej granicy nie uznawał, wyrażając wątpliwość czy to już życie ludzkie czy jeszcze nie, powinien stosować zasadę "in dubio pro reo" - na korzyść potencjalnego życia, a zatem i w tym wypadku aborcja pozostaje czynem niedopuszczalnym i sprzecznym z rozumem.
Zuza2020.11.30 23:46
Istnieje. Narodziny. Wam KK wmówił tą wasza "obiektywność"
zoja2020.11.29 22:53
dziecko w łonie kobiety to dla ciebie "zlepkek komórek"? To już człowiek w epoce kamienia łupanego wiedział, że jego kobieta spodziewa się dziecka. Aborcja nie jest niczym innym jak dominacją urodzonego nad jeszcze nienarodzonym – czyli jest przemocą. I nawet, jeśli nazywamy tę przemoc „wolnością”, to i tak nie przesłoni ona prawdziwego źródła praw człowieka – jakim jest prawo naturalne do życia od poczęcia do naturalnej śmierci! Nawet Europejski Trybunał Praw Człowieka nigdy nie przyznał, że „wolna wola” albo „autonomia” kobiety mogłaby wystarczyć do uzasadnienia aborcji. Prawo do aborcji nie wywodzi się z prawa do osobistej autonomii. Jedynym sposobem na stwierdzenie, że aborcja na żądanie nie narusza Konwencji, byłoby ogłoszenie, iż nienarodzone dziecko nie jest osobą, czyli musiano by uznać, że status dziecka przed narodzeniem jest przedmiotem.
leszczyna2020.11.30 0:30
Aborcję robi się po to, by zabić. Zabić tego, kto żyje w macicy. To jest człowiek: może niechciany, może chory, może przyszły inwalida lub geniusz. Po prostu człowiek.
Maria Błaszczyk2020.11.30 19:36
A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Sądzisz, że się nie zdarza, że ktoś robi aborcję, zeby nie być w ciąży albo żeby nie musieć rodzić, albo żeby nie skazywać ciężko uszkodzonej istoty na umieranie w cierpieniu? Myślisz, że to niemozliwe? Osobiście, nigdy nie spotkałam osoby, która by dokonała aborcji po to, by kogoś zabić - choć oczywiście, gdyby ktoś chciał, to pewnie by sie tym nie chwalił. Więc mam pytanie - czy masz jakikolwiek dowód na to, że to jest celem?
Adelphe2020.11.30 22:54
@Maria Błaszczyk – z twojego wpisu wynika tyle, że nie rozumiesz o czym piszesz! Co znaczy wg ciebie: „aborcja jest po to, żeby nie skazywać ciężko uszkodzonej istoty na umieranie w cierpieniu”? Czy nie rozumiesz, że to co napisałaś, to czysty absurd? Żeby stwierdzić podczas badań prenatalnych, że dziecko jest chore i ma genetyczne wady, jego rozwój musi być na tyle zaawansowany, że te „uszkodzenia” są możliwe do zbadania. A zatem dziecko jest na tyle rozwinięte, że również (jak każdy człowiek) odczuwa ból, odbiera docierające do niego bodźce, słyszy bicie serca matki itd. A jak wygląda aborcja? Aborcja, to rozrywanie dziecka, kawałek po kawałku…. Czy to maleństwo wg ciebie nie cierpi w potworny sposób?! Aborcja nie jest jedną z metod antykoncepcji! Aborcja to ciężkie zabójstwo najbardziej bezbronnego człowieka i to dokonane w miejscu, gdzie dziecko powinno czuć się kochane, bezpieczne i akceptowane. Mario Błaszczyk, łatwo jest napisać, że „nie spotkało się osoby, która by dokonała aborcji po to, żeby kogoś zabić.” To myślenie życzeniowe i wypierające medyczne fakty. W łonie kobiety od momentu połączenia komórek żeńskiej i męskiej poczyna się życie nowej ludzkiej istoty, i „wyrwanie” jej kawałek po kawałku z łona matki – co nazywamy aborcją – JEST ZABÓJSTWEM.
Maria Błaszczyk2020.11.30 23:50
O matko. To jest wpis po prostu szokujący liczbą bzdur. Kilka wybiorę. Po pierwsze: odpowiadałam na post stwierdzający, że "aborcję robi się po to, by zabić". A nie, czy jest ona zabójstwem. No ale nawet gdyby aborcja była zabójstwem, to jeszcze nie oznacza, że zostało one popełnione W CELU zabicia. Jest coś takiego jak "zamiar ewentualny" - czyli wtedy, gdy ktoś wie, ze ktoś może umrzeć i godzi się z tym - ale nie to jest jego celem. Po drugie: nie wszystkie wady są genetyczne, cóż to za jakaś bzdura??? I tak np. bezmózgowie w USG widać w 10. t.c. Z całą pewnością 10-tygodniowy zarodek bólu nie odczuwa. Test PAPP-A z kolei, wykrywający wady genetyczne, konkretnie trisomie, robi się między 11. a 14. tygodniem ciąży. Test NINFTY - również od 10.t.c. Wówczas również o odczuwaniu bólu mowy być nie może. Po trzecie - ja wiem, że tysiąc razy powtarzane kłamstwo itd. - ale co Wy z tym rozrywaniem płodów? Może porozmawiajcie kiedyś z kimś, kto wykonuje aborcje... I dziecko w łonie nic nie powinno, bo dziecko to z definicji jest jak się urodzi. A zarodki nie potrzebują miłości ani nic w ogóle - zarodki to nie jest "ktoś", tam nie ma żadnej świadomości. I nie, aborcja to nie jest metoda antykoncepcyjna nigdzie i nigdy nic takiego nie twierdziłam. Aha - i aborcja to w ogóle nie jest zabójstwo. A to z racji braku ofiary. Zarodkom i płodom nie robi to różnicy, czy przeżyją czy nie. Zresztą - i tak duże kilkadziesiąt procent z nich nie przeżyje - bo tak już to natura urządziła, że na tym etapie - od zapłodnienia do porodu - koło połowy z nich umiera. Niezależnie od tego, co zrobi kobieta.
Adelphe2020.12.1 21:29
@Maria Błaszczyk, żeby zabić kogoś bez wyrzutów sumienia, najpierw trzeba skutecznie to sumienie zneutralizować. Naziści z Hitlerem stosowali dokładnie tę samą metodę. Krótko mówiąc odczłowieczali swoje ofiary, traktując je jak podludzi, bez nazwisk, z wytatuowanym numerem na skórze. Tak „przygotowana” ofiara była nikim i dzięki temu sumienie katów nawet nie drgnęło w momencie popełniania zbrodni. Ta sama metoda ma „zastosowanie” w propagandzie aborcyjnej. Kiedy po raz pierwszy zaczęto na szeroką skalę zachęcać do zabijania nienarodzonych, eufemistycznie nazywano to „usuwaniem ciąży”. Kłamliwie utrzymywano, że płód jest tylko „zlepem komórek”, nawet na późnym etapie ciąży. Zaczęto zmieniać znaczenie samego słowa „płód”: przestał on już być człowiekiem w pierwszej fazie rozwoju, a zaczął być bezosobowym tworem – z pewnością nie człowiekiem, co najwyżej jakąś formą humanoida. Na szczęście w XX wieku Pan Bóg ofiarował nam USG - niezbity argument na rzecz życia. I Mario nie wiem co ty widzisz na takich zdjęciach, bo nikt o zdrowych zmysłach nie jest w stanie zaprzeczyć, że matka nosi w sobie nowego CZŁOWIEKA. I co się dzieje dalej? Aborterzy, zarabiający krocie na tym procederze, nie dając za wygraną, postanowili zacząć uzasadniać oczywiste morderstwo – wymyślaniem coraz to nowych sztuczek, coraz bardziej karkołomnych konstrukcji myślowych w rodzaju: „praw kobiet”, „wolności wyboru”, „świadomego rodzicielstwa”. Wymyślono takich haseł kluczy całe setki. Na promocję aborcji wydano miliardy dolarów, a do walki z życiem zaprzęgnięto największe na świecie organizacje. A wszystko po to, by matki decydowały się zabijać swoje dzieci – w imię własnej wygody, ku chwale rewolucji i ku czci szatana. Tak Mario, ku czci szatana! I nie wiem Mario jak bardzo byś zaklinała rzeczywistość, to nie ma większej zbrodni niż morderstwo dziecka poczętego tylko dlatego, że ktoś PODEJRZEWA, że może być chore! Prawo, które zezwala na mordowanie najsłabszych i najbardziej bezbronnych nie jest prawem tylko barbarzyństwem!
Adelphe2020.12.1 22:40
1. Aborcja w 2 trymestrze ciąży: https://youtu.be/CkXpldJnqVo 2. Nick Vujicic o aborcji: https://youtu.be/FmQ1ZtFVRZI 3. Nick Vujicic and Family: https://youtu.be/3xBazk_sLus
Zakazana morda z TVN2020.11.29 21:04
My w tv boimy się krytyki UE. Straszne. Mieliśmy reklamować eutanazję i co?