Święty Franciszek Maria z Camporosso, zakonnik - zdjęcie
19.09.20, 08:06Święty Franciszek Maria z Camporosso, zakonnik

Święty Franciszek Maria z Camporosso, zakonnik

2

Jan przyszedł na świat w małej osadzie Camporosso, położonej w pobliżu San Remo, 27 grudnia 1804 roku. Jego rodzicami byli Stefan Anzelm i Maria Antonina Garzo. Był czwartym spośród pięciorga dzieci.
Kiedy Jan miał 13 lat, udał się z rodzicami z pielgrzymką do sanktuarium Matki Bożej w Laghetto, w Alpach francuskich. Cudownie uzdrowiony z choroby, która mogła zaważyć na jego życiu, wyróżniał się odtąd serdecznym nabożeństwem do Matki Bożej. Wstąpił najpierw do franciszkanów konwentualnych w Sestri Ponente, gdzie otrzymał imię zakonne Antoni. Jednak po dwóch latach (1822-1824) opuścił ich klasztor i wstąpił do kapucynów w Voltri. Po dwóch latach nowicjatu złożył śluby zakonne (1826) i jako brat Franciszek Maria został skierowany do Genui, gdzie pozostał przez 40 lat aż do śmierci (1826-1866). Najdłużej był kwestarzem (35 lat).
Gorliwy zakonnik korzystał z okazji, że mógł swobodnie stykać się z ludźmi i traktował ten obowiązek jako zlecony sobie przez Opatrzność rodzaj apostolstwa: pocieszał, zachęcał, przypominał o celu życia człowieka, sławił dobroć Bożą, zagrzewał do nabożeństwa do Matki Bożej, a w potrzebie także wspomagał. Czynił to w sposób niezwykle delikatny oraz ujmujący. Najlepszym jednak kazaniem dla otoczenia było jego życie: umartwione, skromne, pełne Boga. Były to czasy powszechnego rozluźnienia obyczajów i obojętności religijnej; wiek ruchów rewolucyjnych, antyreligijnych wystąpień liberalnych rządów. Bywało więc nierzadko, że spotykały go szykany, brutalne wyzwiska, a nawet zniewagi. Przyjmował je z pogodą i przekonaniem, że może w ten sposób upodobnić się do Chrystusa.
Po latach cała Genua znała brata Franciszka. Proszono go o radę, pociechę, modlitwę. Wierzono i rozpowiadano sobie, że dzięki jego modlitwie wielu doznaje niezwykłych łask i uzdrowień. On zaś, kiedy przychodzono mu dziękować, kierował ich w stronę ołtarza Matki Bożej: "Idźcie do Matki Bożej i powiedzcie, że posyła was brat Franciszek". Zamożnym przypominał słowa św. Pawła Apostoła, że lepiej jest dawać niż brać. Pozostała po nim także liczna korespondencja, którą posługiwał się jako środkiem apostolstwa.
Przed swoją śmiercią Franciszek przepowiedział, że na jego klasztor przyjdą niebawem ciężkie dni: konwent zostanie skasowany, a zakonnicy rozpędzeni. Radził więc przełożonym, by zapłacić rządowi haracz nałożony w postaci 180 tys. lirów. Zobowiązał się nawet, że sam się o tę sumę postara u dobrodziejów. Nie posłuchano go. Jeszcze w tym samym roku, w grudniu, rząd zniósł klasztor.
W roku 1866 Genuę nawiedziła epidemia cholery. Starzec chętnie poszedłby służyć z pomocą, ale sam był bardzo osłabiony po 40 latach nieustannej wędrówki za kwestą i dźwigania na barkach złożonych darów. Miał więc ofiarować swoje życie Panu Bogu dla ocalenia miasta. Widocznie ofiara jego została przyjęta, gdyż sam padł ofiarą zarazy i w ciągu trzech dni przeniósł się do wieczności. Ku zdziwieniu otoczenia zaraza prawie zaraz wygasła. Franciszek Camporosso pożegnał się z ziemią 17 września 1866 r., w dzień stygmatów św. Franciszka. Do naszych czasów dochowała się fotografia Świętego. Był wzrostu wysokiego, nosił wąsy i brodę.
Jego ciało dla bezpieczeństwa posypano wapnem i wyniesiono na miejski cmentarz. Niebawem nad jego mogiłą wystawiono grobowiec, co nie było zwyczajem u kapucynów. W roku 1911 przeniesiono jego śmiertelne szczątki do kościoła zakonnego i umieszczono je w brązowej urnie. Zaprowadzono księgę łask. W roku 1929 papież Pius XI wyniósł Franciszka Marię do chwały błogosławionych, a papież Jan XXIII na pierwszej sesji Soboru Watykańskiego II dnia 9 grudnia 1962 roku dokonał jego uroczystej kanonizacji.

 

brewiarz.pl

Komentarze (2):

Po 11...2020.09.19 8:33
Jestem masochistycznym kolekcjonerem czerwonych łapek z palcem na dół. Jedyne, co potrafię to wk.rwiać innych. Nic innego nie umiem. Oczekuję propozycji.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱 i spółka2020.09.19 8:33
Jestem ĐŮƤÄ czyli Đöğłëßñïë Ůşřäñÿ Ƥïërđöļñïëțÿ Äțëïšţä. Chory na nienawiść do Polski i Kościoła. To już końcowe stadium. Nie czytajcie moich bzdurnych wpisów.