Św. Jan Paweł II: Małżeństwo jest nierozerwalne. Nierozerwalne! - zdjęcie
20.10.20, 18:44Fot. via: Pixabay

Św. Jan Paweł II: Małżeństwo jest nierozerwalne. Nierozerwalne!

26

Św. Jan Paweł II był gorliwym obrońcą świętości i nienaruszalności węzła małżeńskiego. Dziś także w Kościele katolickim nie brakuje takich, którzy węzeł ten chcieliby osłabić. Z wielu stron słyszymy najrozmaitsze propozycje, bardziej i mniej radykalne, jakże często jednak otwarcie sprzeczne z niezmiennym nauczaniem Kościoła! W tym czasie narastającego pomieszania przypominamy wspaniały fragment przemówienia papieża Jana Pawła II do Trybunału Roty Rzymskiej z 21. stycznia 2000, gdzie święty następca Piotra mówił o nierozerwalności sakramentalnego węzła małżeńskiego.

***

Jan Paweł II

Nierozerwalność sakramentalnego węzła małżeńskiego

[...]

W adhortacji apostolskiej Familiaris consortio, opublikowanej 22 listopada 1981 r., wskazałem zarówno pozytywne aspekty nowej rzeczywistości rodzinnej, takie jak żywsze poczucie wolności osobistej, większa troska o jakość relacji międzyosobowych w małżeństwie oraz o umocnienie godności kobiety, jak i na aspekty negatywne, związane z degradacją pewnych podstawowych wartości oraz z «błędnym pojmowaniem w teorii i praktyce niezależności małżonków we wzajemnych odniesieniach», przy czym podkreśliłem ich wpływ na «stale wzrastającą liczbę rozwodów» (por. n. 6).

U korzeni tych negatywnych zjawisk — pisałem — «często leży skażone pojęcie i przeżywanie wolności, rozumianej nie jako zdolność do realizowania prawdziwego zamysłu Bożego wobec małżeństwa i rodziny, ale jako autonomiczna siła, utwierdzająca w dążeniu do osiągnięcia własnego egoistycznego dobra, nierzadko przeciw innym» (n. 6). Dlatego podkreślałem, że «podstawowym obowiązkiem» Kościoła jest «potwierdzanie z mocą — jak to uczynili Ojcowie Synodu — nauki o nierozerwalności małżeństwa» (n. 20), także po to, aby rozproszyć cień, jaki na nierozerwalność węzła małżeńskiego wydają się rzucać pewne opinie formułowane w środowisku teologiczno-kanonicznym. Mam tu na myśli twierdzenia sprzyjające przezwyciężeniu absolutnej niezgodności między małżeństwem zawartym i dopełnionym (por. KPK, kan. 1061, § 1) a zawarciem nowego małżeństwa przez jednego z małżonków za życia drugiego.

3. Kościół, wierny Chrystusowi, musi zdecydowanie przypominać «radosne orędzie o bezwzględnie wiążącej mocy owej miłości małżeńskiej, która w Jezusie Chrystusie znajduje swój fundament i swoją siłę (por. Ef 5, 25)» (Familiaris consortio, 20). Musi ją przypominać tym, którzy w naszych czasach uważają za trudne lub wręcz niemożliwe związanie się z jedną osobą na całe życie, i tym, którzy niestety mają poglądy wypaczone przez kulturę odrzucającą nierozerwalność małżeństwa i wręcz ośmieszającą zobowiązanie małżonków do wierności.

W rzeczywistości, «zakorzeniona w osobowym i całkowitym obdarowaniu się małżonków i wymagana dla dobra dzieci nierozerwalność małżeństwa znajduje swoją ostateczną prawdę w zamyśle Bożym wyrażonym w Objawieniu: Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej, którą On darzy człowieka i którą Chrystus Pan żywi dla swego Kościoła» (Familiaris consortio, 20).

«Radosne orędzie o bezwzględnie wiążącej mocy miłości małżeńskiej» nie jest mglistą abstrakcją ani piękną formułą, wyrażającą wspólne pragnienie osób, które postanowiły zawrzeć małżeństwo. Orędzie to jest raczej zakorzenione w nowości przyniesionej przez chrześcijaństwo, która czyni małżeństwo sakramentem. Chrześcijańscy małżonkowie, którzy otrzymali «dar sakramentu», są powołani, aby z pomocą łaski Bożej dawać świadectwo o «świętej woli Pana: 'Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela' (Mt 19, 6), [to znaczy] o bezcennej wartości nierozerwalności (...) małżeńskiej» (Familiaris consortio, 20). Z tych powodow — stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego — «Kościół, będąc wierny słowom Jezusa Chrystusa (Mk 10, 11-12), nie może uznać nowego związku za ważny, jeśli ważne było pierwsze małżeństwo» (n. 1650).

4. Oczywiście, «Kościół, po zbadaniu sytuacji przez kompetentny trybunał kościelny, może orzec 'nieważność małżeństwa', to znaczy stwierdzić, że małżeństwo nigdy nie istniało» i w takim przypadku «obie strony są wolne i mogą wstąpić w związki małżeńskie, licząc się z naturalnymi zobowiązaniami wynikającymi z poprzedniego związku» (KKK, n. 1629). Orzeczenia nieważności z przyczyn określonych przez normy kanoniczne, zwłaszcza z powodu braku lub błędów zgody małżeńskiej (por. KPK, kan. 1095-1107), nie mogą jednak pozostawać w sprzeczności z zasadą nierozerwalności.

Nie sposób zaprzeczyć, że przy obecnej mentalności społeczeństwa, w którym żyjemy, trudno mu jest zaakceptować nierozerwalność węzła małżeńskiego i samo pojęcie małżeństwa jako «foedus, quo vir et mulier inter se totius vitae consortium constituunt» (KPK, kan. 1055, § 1), którego istotnymi przymiotami są «unitas et indissolubilitas, quae in matrimonio christiano ratione sacramenti peculiarem obtinent firmitatem» (KPK, kan. 1056). Jednakże ta obiektywna trudność nie jest równoznaczna sic et simpliciter z faktycznym odrzuceniem chrześcijańskiego małżeństwa lub jego istotnych przymiotów. Tym bardziej też nie usprawiedliwia domniemania, niestety formułowanego czasem przez niektóre trybunały, że w zlaicyzowanym społeczeństwie, w którym występują silne tendencje prorozwodowe, osoby zawierające związek małżeński najczęściej pragną, aby był on rozerwalny, w związku z czym udowodnienia domaga się raczej istnienie rzeczywistej zgody.

W tradycji kanonistycznej i orzecznictwie rotalnym, aby można było stwierdzić wykluczenie istotnego przymiotu lub odrzucenie istotnego celu małżeństwa, wymagano zawsze, by zostały one wyrażone pozytywnym aktem woli, który jest czymś więcej niż zwykłą i ogólnikową intencją, mglistą interpretacją, błędnym mniemaniem, że w pewnych przypadkach rozwód jest wskazany, czy też zwykłym zamiarem nieprzestrzegania zobowiązań realnie podjętych.

5. Nauczanie niezmiennie głoszone przez Kościół prowadzi zatem nieuchronnie do wniosku, że opinie sprzeczne z zasadą nierozerwalności lub postawy z nią niezgodne, jeśli nie towarzyszy im formalna odmowa zawarcia małżeństwa sakramentalnego, nie przekraczają granic zwykłego błędu co do nierozerwalności małżeństwa, który zgodnie z tradycją kanoniczną i obowiązującym prawodawstwem nie narusza zgody małżeńskiej (por. KPK, kan. 1099).

Niemniej jednak, na mocy zasady niezastępowalności zgody małżeńskiej (por. KPK, kan. 1057), błąd co do nierozerwalności może w wyjątkowych przypadkach mieć skutek unieważniający zgodę, jeżeli pozytywnie determinuje wolę osoby zawierającej małżeństwo, skłaniając ją do decyzji sprzecznej z nierozerwalnością małżeństwa (por. KPK, kan. 1099).

Taka sytuacja może zaistnieć wyłącznie wówczas, gdy błędne rozumienie nierozerwalności wpływa w sposób determinujący na akt woli, ponieważ wynika z wewnętrznego przeświadczenia, głęboko zakorzenionego w umyśle osoby zawierającej małżeństwo i głoszonego przez nią w sposób stanowczy i uporczywy.

6. Dzisiejsze spotkanie z wami, członkowie Trybunału Roty Rzymskiej, to dobra okazja, aby przypomnieć także całemu Kościołowi o granicy władzy papieża w odniesieniu do małżeństwa zawartego i dopełnionego, które «nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci» (KPK, kan. 1141; KKKW, kan. 853). To sformułowanie prawa kanonicznego nie ma charakteru wyłącznie dyscyplinarnego czy roztropnościowego, ale wyraża prawdę doktrynalną od zawsze zachowywaną w Kościele.

Mimo to rozpowszechniany jest pogląd, jakoby władza papieża, ponieważ jest sprawowana w zastępstwie Boskiej władzy Chrystusa, nie należała do kategorii władzy ludzkiej, o której mówią cytowane kanony, i stąd mogłaby w niektórych przypadkach upoważniać nawet do rozwiązania małżeństwa zawartego i dopełnionego. Ze względu na wątpliwości i niepokoje, jakie opinia ta mogłaby wywołać, należy raz jeszcze stwierdzić, że sakramentalne małżeństwo zawarte i dopełnione nigdy nie może zostać rozwiązane, nawet mocą władzy papieskiej. Twierdzenie przeciwne prowadziłoby do wniosku, że nie istnieje żadne małżeństwo absolutnie nierozerwalne, co byłoby sprzeczne z sensem nauczania o nierozerwalności węzła małżeńskiego, które Kościół zawsze głosił i nadal głosi.

7. Nauczanie, iż władza papieska nie rozciąga się na małżeństwa zawarte i dopełnione, było głoszone wielokrotnie przez moich poprzedników (por. na przykład Pius IX, list Verbis exprimere, 15 sierpnia 1859 r.: Insegnamenti Pontifici, Ed. Paoline, Roma 1957, t. I, n. 103; Leon XIII, enc. Arcanum, 10 lutego 1880 r.: ASS 12 (1879-1880), 400; Pius XI, enc. Casti connubii, 31 grudnia 1930 r.: AAS 22 (1930), 552; Pius XII, przemówienie do nowożeńców, 22 kwietnia 1942 r.: Discorsi e radiomessaggi di S.S. Pio XII, Ed. Vaticana, t. IV, 47). Chciałbym zacytować zwłaszcza słowa Piusa XII: «Małżeństwo zawarte i dopełnione jest z mocy prawa Bożego nierozerwalne, jako że nie może zostać rozwiązane przez żadną ludzką władzę (kan. 1118), podczas gdy inne małżeństwa, chociaż wewnętrznie są nierozerwalne, nie odznaczają się absolutną nierozerwalnością zewnętrzną, ale jeśli zachodzą pewne niezbędne warunki (co zdarza się, jak wiadomo, w przypadkach stosunkowo bardzo rzadkich), mogą zostać rozwiązane czy to na mocy przywileju Pawłowego, czy to przez papieża mocą władzy jego urzędu» (przemówienie do Roty Rzymskiej, 3 października 1941 r.: AAS 33 (1941), 424-425). Te słowa Piusa XII były jednoznaczną interpretacją kanonu 1118, odpowiadającego dzisiejszemu kanonowi 1141 Kodeksu Prawa Kanonicznego i kanonowi 853 Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich: interpretacja ta oznaczała, że wyrażenie «ludzka władza» obejmuje też urzędową czy zastępczą władzę papieża, oraz wskazywała, że doktryna ta jest zgodnie zachowywana przez wszystkich znawców przedmiotu. W tym kontekście warto też zacytować Katechizm Kościoła Katolickiego, który odznacza się wielkim autorytetem doktrynalnym, ponieważ został opracowany przy współudziale całego Episkopatu i uzyskał moją specjalną aprobatę. Czytamy w nim mianowicie: «Węzeł małżeński został więc ustanowiony przez samego Boga, tak że zawarte i dopełnione małżeństwo osób ochrzczonych nie może być nigdy rozwiązane. Węzeł wynikający z wolnego, ludzkiego aktu małżonków i z dopełnienia małżeństwa jest odtąd rzeczywistością nieodwołalną i daje początek przymierzu zagwarantowanemu wiernością Boga. Kościół nie ma takiej władzy, by wypowiadać się przeciw temu postanowieniu mądrości Bożej» (n. 1640).

8. Papież posiada bowiem sacra potestas nauczania prawdy Ewangelii, udzielania sakramentów i sprawowania pasterskich rządów w Kościele w imieniu Chrystusa i Jego mocą, ale władza ta nie zawiera w sobie żadnego zwierzchnictwa nad naturalnym czy stanowionym Prawem Bożym. Ani Pismo, ani Tradycja nie mówią nic o uprawnieniu papieża do rozwiązania małżeństwa zawartego i dopełnionego; przeciwnie, niezmienna praktyka Kościoła dowodzi istnienia w Tradycji niezłomnego przeświadczenia, że taka władza nie istnieje. Zdecydowane wypowiedzi papieży są jedynie wiernym echem i autentyczną interpretacją tego trwałego przekonania Kościoła.

Staje się zatem jasne, że nauczanie, iż władza papieska nie rozciąga się na sakramentalne małżeństwa zawarte i dopełnione, głoszone jest przez Magisterium Kościoła jako nauka, którą należy uznać za ostateczną, nawet jeśli nie została ona sformułowana w sposób uroczysty poprzez akt definitywny. Nauczanie to było bowiem wyraźnie głoszone przez papieży przy użyciu stanowczych sformułowań, w sposób stały i przez czas wystarczająco długi. Przyjmowali je i głosili wszyscy biskupi pozostający w jedności ze Stolicą Piotrową, świadomi, że wierni winni je zawsze przyjmować i zachowywać. W tym też celu zostało ono przypomniane przez Katechizm Kościoła Katolickiego. Nauka ta zresztą została potwierdzona przez wielowiekową praktykę Kościoła: była zachowywana z niezłomną wiernością i heroizmem, czasem nawet wbrew poważnym naciskom możnych tego świata...

Niezwykle znamienna jest postawa papieży, którzy także w okresie bardziej zdecydowanej akceptacji prymatu Piotrowego dają wyraz świadomości, że ich Magisterium pozostaje całkowicie podporządkowane służbie słowu Bożemu (por. Dei verbum, 10), i w tym duchu nie stawiają się ponad darem otrzymanym od Boga, ale starają się jedynie zachować i właściwie zarządzać dobrem powierzonym Kościołowi.

ol

źródło: opoka.org

Komentarze (26):

A papieże2020.10.26 14:07
niegdyś mieli i żony i kochanki, i dzieci, i mordowali, i cudzołożyli. Jak to się wszystko zmienia, niezmienne nauczanie: " nauka zachowywana z niezłomną wiernością i heroizmem". To która to nauka uznana Przez Magisterium jest w końcu ważna, ta kiedyś czy teraz.
Ciekawe2020.10.26 12:17
Sakiewicz, Kurski, Ziemkiewicz, Rys Czarnecki i cała pisowska wierchuszka co wy na to?
ppp2020.10.25 21:29
Dla mnie małżeństwo ważnie zawarte jest nierozerwalne. Jeśli ktoś nie jest w stanie dotrzymać przysięgi z powodu skazy charakteru to takie małżeństwo nie jest ważne. Jeśli ktoś zdradził podczas narzeczeństwa to małżeństwo nie jest ważne. Jeśli po ślubie okażę się, że ktoś jest biseksualny to jest to małżeństwo nieważne. Jeśli ktoś nie będzie chciał mieć dzieci, to jest to małżeństwo nieważne. Jeśli ktoś utajnił niepłodność, to jest to małżeństwo zawarte nieważnie. Jeśli ktoś tak naprawdę jest niewieżący a wziął kościelny śłub i kpi sobie z wiary małżonka to małżeństwo nie jest ważne. Jeśli ktoś żeni się bo musi i bierze ślub kościelny z przymusu to jest to małżeństwo nieważne.
Zawi2020.10.22 11:04
Katolickie małżeństwo ważnie zawarte jest NIEROZERWALNE. Nierozerwalność dotyczy nie tylko sytuacji, kiedy któreś znajdzie młodszy model, ale i tych, kiedy któraś dochodzi do wniosku, że "niby czemu ma się z łobuzem/pijakiem/dziadem/skurczybykiem... męczyć". Niektórym wydaje się, że nierozerwalność = wierność; nie to są odrębne sprawy. Nierozerwalność to trwanie przy kimś do końca życia. Nawet z nałogowcem, co udowodniła np. żona Ryśka Riedla a nie pragną udowodnić członkinie ideologii MSWD (matka samotnie wychowująca dziecko)
zeza2020.10.21 21:20
Mama go nie nauczyła rozumienia kobiet...ich trudnego macierzyństwa i zagrożeń...zauroczył się ładnymi figurkami Maryjek w czystych sukniach...a to nie prawdziwe kobiety, to tylko nieczułe figurki i wiecznie smutnej minie i glutami smarków pod nosem...
violencja2020.10.21 22:36
Wpis poniżej poziomu podłogi , nie warto pochylać się.
J - K2020.10.21 11:57
" Świat cały przemierzył i głębokie morze. Wiedział jak wstają i zachodzą zorze. Wiatrom rozumiał - praktykował komu - a nie wiedział o tym, że ma kulwy w domu"???? - tak twierdzi Dziwisz.
Chris2020.10.21 4:56
Faktem jest, że po zmianie definicji małżeństwa w KPK w 1983r sady biskupie zaczęły wręcz lawinowo wydawać dekrety o nieważności małżeństwa. w 2014 roku w wielu diecezjach USA każdy kto składał wniosek dostawał dekret o nieważności, w UK w latach 90'tych ok 95% dostawało dekret nieważności teraz ok 75%. W Polsce w 2017r 71% rozwiedzionych katolickich par dostało dekret nieważności. Przy tak dużym odsetku orzekanych unieważnień KAtolicy w trudnych małżeństwach rozwodzą się bo szansa uzyskania unieważnienia jest bardzo realna. Od swojej żony usłyszałem na odchodne, że walczyłaby o nasze małżeństwo gdyby nie było tak łatwo uzyskać kościelnego unieważnienia. Teraz mieszka z swoim nowym partnerem dając piękne świadectwo naszej córce. Dedykuję pod rozwagę wszystkim księżom i pracownikom kurii którzy doradzają ludziom w trudnych małżeństwach mówiąc "a może ma pani/pan powód by anulować".
violencja2020.10.21 22:17
Dałeś smutne świadectwo.Pozdrawiam.Szatan zawsze atakuje misję człowieka , Waszą misją było małżeństwo...
Moly2020.10.21 4:31
Po statystykach widac jak powaznie go ludzie biora.
kłamstwo2020.10.21 0:29
Jezus miał w dalekim poważaniu małżeństwa i rodziny apostołów gdy ich powoływał....sam gryzł własne pęta małżeńskie?
ks. Karol2020.10.20 23:22
To jak wtedy, gdy mówił, że nie będzie wspierał pedofilii - tylko żartował.
Najwyraźniej2020.10.20 21:49
Kurskiemu tego nie powiedział. Albo Jacek ma słowa papieża w dudzie.
kiopo2020.10.20 21:25
ten człowiek nie powinien zostać papieżem...był z niepełnej rodziny...w jego słowach widać zdegenerowany obraz świata, rodziny i kobiety
BEUKOT LOLKA KREMUWKI2020.10.20 20:58
OSIONGA WYRZYNY ABSURDU.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.10.20 20:53
najwięcej wiedzy na temat nierozerwalności małżeństwa ma zdzirowata martusia kaczyńska!
Hue2020.10.20 20:32
No chyba, że zachodzi się w ciążę w bogiem. Wtedy jest oki.
Nie zwlekaj! Randka już teraz...2020.10.20 20:28
Mam kamerkę w mojej odbytnicy podłączoną do internetu. Zobaczysz nie tylko moje hemoroidy ale i obrzezanego chüja w mojej düpie. . . . Zajrzyj tu: [email protected] i umów się. ========================= I słowo od mojego sponsora: Spółka Państwowa GM offeruje poprawioną formułę znanego i znakomitego produktu: "Albert extra VERGIN oil do smarowania odbytnic i do spożycia".
Glaudiusman2020.10.20 20:18
Małżeństwo jest i musi być nierozerwalne. Inaczej po co ta uroczysta przysięga i wzywanie na Świadka samego Boga. Po prostu stąd do wieczności. I nie inaczej.
Hue2020.10.20 20:31
Aha, dlatego księża nie mają żon żeby nie było czego zerwać? Cóż za przebiegla taktyka.
JanPapaBisToZnanyKleroteoretykMałżeństwa2020.10.20 19:48
Chłopina wiąże "małżeńskie nierozerwanie" z komeżką ministranta. Klero-pedofil ma uważać, żeby w czasie para-małżeńskiego gwałtu na nieletniej ofierze eucharystycznej nie podrzeć jej koronkowej odzieży.
Józef2020.10.20 19:38
Od razu pomyślałem o Kurskim. Po co te głupoty piszecie.
Hue2020.10.20 19:30
Nawet Kościół w to nie wierzy, dając rozwód Kurskiemu po 30 latach małżeństwa.
Po 11 ...2020.10.20 19:14
Jestem dumny z mojej legitymacji PZPR, jestem dumny, że byłem pomocny SB, jestem dumny, że jestem prawie najważniejszy w B'nai B'rith – Loża Polin, że jestem skompromitowanym moralistą, że NIE MAM za grosz godności .... I nazywam sie prof. doktor Jan Hertrich-Woleński
Polak2020.10.20 19:01
Dlatego gdy się katolickim szamanom zapłaci to bez mrugnięcia okiem podpiszą papiery rozwodowe. Najważniejsza dla sekty jest tylko i wyłącznie kasa :)
Po 11 ...2020.10.20 19:00
Drogi JPII, prosimy już nie czepiać się pana Jacka ani pani Marty. Please.