Dowództwo nad Hiszpanami sprawował Juan Pablo de Carrión – 69-letni weteran, który mimo wieku potrafił skutecznie poprowadzić swoich ludzi w ekstremalnie trudnych warunkach. Naprzeciw niego stanęła siła licząca nawet 1600 wojowników. „Wśród nich znajdowało się około 600 rōninów – bezpańskich samurajów, doskonale wyszkolonych w walce wręcz” – podkreślają źródła historyczne.
Starcia, znane jako bitwy pod Cagayán, miały charakter zarówno morskich potyczek, jak i walk na lądzie. Choć Hiszpanie byli w zdecydowanej mniejszości, posiadali przewagę technologiczną i organizacyjną. „Uzbrojeni w arkebuzy, kusze i stalowe miecze, walczyli w zwartej formacji, wykorzystując ogień broni palnej do rozbijania ataków przeciwnika”.
Piraci wakō słynęli z odwagi i indywidualnych umiejętności, jednak nie byli w stanie przełamać zdyscyplinowanych szeregów europejskich żołnierzy. Kolejne szturmy kończyły się stratami, aż w końcu napastnicy zostali zmuszeni do odwrotu.
Zwycięstwo Hiszpanów miało wymiar nie tylko militarny, ale i symboliczny. Pokazało, jak dużą rolę zaczyna odgrywać broń palna oraz zorganizowana taktyka w starciach z przeciwnikiem opierającym się na walce wręcz. Było to również jedno z pierwszych bezpośrednich starć Europejczyków z japońskimi wojownikami.
Dziś bitwy pod Cagayán pozostają mało znanym, ale fascynującym świadectwem zderzenia dwóch odmiennych tradycji wojennych – europejskiej i dalekowschodniej.
