18.02.14, 08:23s. Michaela Pawlik (fot. Hanna Dębska/Tygodnik "Idziemy")

S. Michaela Pawlik: „Miażdżyli mnie różnymi oszczerstwami”

Fronda.pl: Spędziła Siostra w Indiach wiele lat. Na ile nasze wyobrażenia na temat praktyk i filozofii, zaczerpniętych z kultury Orientu, które próbujmy przeszczepiać na grunt europejskiej kultury, są zgodne z rodzimymi wierzeniami.

s. Michaela Pawlik: To, co się mówi w Europie na temat duchowości Wschodu, bardzo odbiega od tego, jak rzeczywiście rozumieją swoją filozofię i wiarę hinduiści czy buddyści. Dla rozszerzania wschodniego światopoglądu na Zachodzie, ich wierzenia zostały zmodyfikowane, dostosowane do naszej europejskiej mentalności. W Polsce wielu ludzi, zwłaszcza młodych, fascynuje się hinduizmem, nie zastanawiając się nad tym, jakie korzenie mają i do czego prowadzą różne zaczerpnięte stamtąd ćwiczenia czy medytacje, w których tak ochoczo biorą udział. Dla oswojenia Europejczyków ze wschodnim światopoglądem, reklamowane są ćwiczenia jogi, zen czy różnego rodzaju medytacje, jako metody poprawy kondycji fizycznej, duchowej lub umysłowej, bez wyjaśnienia na czym polega ta "poprawa". Otóż wschodnie techniki stosowane we wspomnianych wyżej ćwiczeniach, doprowadzają do zawieszenia działania rozumu i woli, na korzyść biernego odczucia spokoju oraz błogiego wrażenia "rozpływania się" w różnie rozumianym kosmosie, podczas którego nawet zanika świadomość indywidualnego istnienia. Propagatorzy w/w ćwiczeń nie informują, jak one są sprzeczne z chrześcijańską duchowością, która stawia za cel poznanie i ukochanie Boga, by osiągnąć świętość gwarantującą człowiekowi wieczne szczęście, a nie szukanie w modlitwie i medytacji relaksu, czy "odlotu" od rzeczywistości. Poza tym, Hindusi przyjęli niektóre elementy chrześcijańskiej filozofii, zwłaszcza etyki. Przykładem tego jest Indyjska Konstytucja opracowana w oparciu o Deklarację Praw Człowieka, dzięki czemu od 1947 r. zalegalizowane zostało równouprawnienie wszystkich kast i zakazana wszelka dyskryminacja. Także zakazane zostały niektóre hinduistyczne "święte", a z punktu widzenia chrześcijańskiego zbrodnicze rytuały, jak np. składanie krwawych ofiar z ludzi (zabijanie noworodków na cześć bogini Kali), "sati" czyli palenie żywych wdów wraz ze zwłokami ich mężów, nierząd świątynny z 7-8 letnimi dziewczynkami, okaleczanie dzieci, dyskryminacja kastowa, etc. Nie znaczy to, że wszyscy gorliwi wyznawcy hinduizmu z tym się zgadzają. Najtrudniej jest obalić dyskryminację kastową, ponieważ oparta jest na wierze w reinkarnację wyznawaną zarówno przez hinduizm, jak i przez buddyzm. Według tradycji hinduistycznej jest setki kast, ale zasadniczo zgrupowane są one w cztery "warny" (warna = kolor): siudrowie (kolor czarny) do brudnej roboty, wajsjowie (kolor żółty) do rzemiosła, handlu i produkcji, ksziatriowie (kolor czerwony) do władzy i wojska oraz bramini (kolor jaśniejący bielą) do oświaty i kapłaństwa.

Jak wiara w reinkarnację wpływa na życie tamtejszej ludności?

Hinduistyczna wiara w reinkarnację, zakłada, że wszystko, co żyje, ma duszę, która przechodzi z jednego organizmu do drugiego. Dusze wyzwalające się z ostatniego zwierzęcego ciała, najpierw wcielają się w kastę siudrów, zanim będą zdolne wcielić się w wyższe warstwy. Dlatego siudrowie traktowani są jako "ludzkie formy zwierzęcych dusz", od których emanuje nieczystość padliny (jakby bioprądy padliny), stąd członkowie wyższych kast mają religijny zakaz dotykania siudrów, by tymi emanacjami nie skalali swych dusz i po śmierci nie wcielili się w gorsze ciało. Również według wedyjskiego prawa siudrom nie wolno się kształcić, ani uczyć się jakiegokolwiek zawodu, bo to jest obowiązkiem wajsjów. Siudrowie mają czyścić świat, a wtedy po śmierci mogą przejść do wyższego wcielenia. Przeciw takiemu prawu ostro zaprotestował słynny profesor Ambedkar Dukkipati z Indyjskiego Instytutu Naukowego, który publicznie podpalił księgę Manu, (czyli wedyjską księgę prawa), mówiąc: “Religia, która dopuszcza, aby jej wyznawców dotknąć mogło zwierzę, a nie pozwala, aby ich dotknęła ludzka istota, nie jest religią, lecz szyderstwem. Religia, która zmusza ludzi ciemnych do pozostania ciemnymi, a biednych do pozostania biednymi, nie jest religią, lecz przestępstwem (Ija Lazari Pawłowska, Etyka, Nr 12, s.42). Konstytucja Indii gwarantuje wszystkim równouprawnienie. Jednak hinduiści wierni swej religii, nie zgadzają się z tym, wierząc, że system kastowy jest ponadludzkim, kosmicznym, niezmiennym, dziedzicznym prawem. Stąd istnieje konflikt pomiędzy ich wiarą, a Konstytucją, a także konflikt z etyką chrześcijańską, która stoi u podstaw Deklaracji Praw Człowieka. System kastowy jest dziedziczny, ponieważ wyznawcy reinkarnacji wierzą, że jakie upodobania ma dusza, w takich rodziców się wciela i człowiek nie może tego zmienić. Jeśli np. rodzi się dziecko w rodzinie szewca, to znaczy, że dusza miała predyspozycje czy upodobanie do szewstwa i dlatego się tu urodziła. Mówią tak: „co pragniesz w tym życiu, to ci się spełni po śmierci”. Takie przekonanie legitymizuje ten system i odpowiada wielkiej polityce światowej, bo rozwiązuje problem braku dostępności różnych dóbr. Tak więc, żeby nie wszyscy mieli jednakowe prawa np. do studiów bo będzie tłok, to niektórym się wmówi, że powinni spokojnie czekać na następne wcielenie, skoro teraz na innym poziomie się urodzili. A jak skłonić ludzi żeby byli chętni do brudnej roboty? Perswazją: „tak żeś się urodził, bo twoja dusza do takich zajęć miała predyspozycje i taka jest”. Są na świecie grupy interesów, którym zależy na ustanowieniu ogólnoświatowego rządu z jedną religią i ujednoliconymi przepisami. Zaprowadzenie wiary w reinkarnację może służyć jako podstawa hierarchicznej struktury społecznej – czegoś w rodzaju mistycznego rasizmu opartego na segregacji domniemanych różnic wcielonych dusz.

W jaki sposób przeróżne elementy mistyki Wschodu zadomowiły się w kulturze europejskiej?

Filozofie orientalne i związane z nimi praktyki zaczęły napływać do Europy na przełomie XIX – XX wieku. Ten proces powoli rozwijał się już przed I wojną światową, a jego kumulacja nastąpiła w latach 60. XX wieku. Mówi się, że był to taki „wiatr wschodni”. Dzięki temu, że kraje europejskie jak Anglia czy Francja miały swoją kolonię w Indiach, hinduizm stawał się modny na Sorbonie, Cambridge, Oxfordzie itd. Także Hindusi z wyższych kast wyjeżdżali tam na studia. Na rozpowszechnianie wschodnich filozofii na Zachodzie duży wpływ miała teozofia, która jest zlepkiem różnych poglądów i religii: hinduistycznych, buddyjskich, chrześcijańskich i okultystycznych. Teozofowie założyli swój ośrodek w Adiar koło Madrasu. W 1875 r. Helena Bławatska (po powrocie z Indii) i Olcott Steel założyli Towarzystwo Teozoficzne w USA, a stąd z kolei powstawały podobne ośrodki w Anglii i w Niemczech i innych krajach europejskich. Z kolei Hindusi w latach 60. podjęli inicjatywę masowych wyjazdów do USA i odwrotnie: nastąpił ruch hippisów do Indii, którzy z kolei rozpowszechnili kult Kriszny na Zachodzie.

A jak kultura i religia Orientu zostały spopularyzowane w Polsce?

Największą rolę odegrali w tym teozofowie, antropozofowie i masoneria. Przypomnijmy, że św. Maksymilian Kolbe pisał, iż masoneria ma wysyłać swoich kandydatów do seminariów oraz do zakonów, by opanować instytucje i „od środka” rozbić katolicką wiarę. Teozofka, Wanda Dynowska, znana tłumaczka tekstów indyjskich nie tłumaczyła tekstów hinduistycznych zgodnie z duchem hinduizmu, tylko przerabiała je na sposób chrześcijańskiego pojmowania, żeby Polaków zachwycić hinduizmem. Oto, co Dynowska pisze na temat Kriszny: Bóg bezmiaru przestworza, odwieczny, i nieskończony, objawił się - wedle wiary autora Bhagavadgity - najpełniej przed słynną Wielką Wojną Indii w osobie Szri Kriszny – księcia niebywałego geniuszu, niewysłowionego czaru, który był na tle swego wieku największym bohaterem, najrozumniejszym mężem stanu, najdzielniejszym 'bez strachu i zmazy' rycerzem, najwznioślejszym nauczycielem i świętym, najpotężniejszym wodzem i władcą, a zarazem najskromniejszym służebnikiem i przyjacielem człowieka. Szri Kryszna uważany jest za najwyższy wzór, za szczyt człowieczeństwa. Żadna wyobraźnia ludzka wedle najgłębszego przekonania Hindusów nie mogła nigdy stworzyć obrazu geniuszu o tak wszechstronnej wielkości jak Kriszna. Bhagawad Gita – Pieśń Pana, Biblioteka Polsko – Indyjska, Bombaj 1972, s. XI / XII. A zobaczmy w książce Marty Jakimowicz- Shah pt. Metamorfozy bogów indyjskich, (KAW, Warszawa 1983, s. 82-103) oryginalne indyjskie teksty i obrazy Kriszny, jak on jako pasterz "świętych" krów, kradnie, uwodzi pasterki, zabija niewinnego dworskiego sługę, dokonuje zamachu na króla i sam zajmuje jego tron. Jest również w polskim tłumaczeniu książka Artura Bashama pt. Indie od początku dziejów do podboju muzułmańskiego (PIW, Warszaw 1973, s. 362-365), porównajmy oryginały z falsyfikatem " Kriszny-idola" w wersji Wandy Dynowskiej, by się przekonać, jak Polacy zostali oszukani, że już tego idola niektórzy czczą... Jeszcze za czasów PRL-u nawet Politechnika Wrocławska drukowała podobne falsyfikaty pt.: „Wedy". Jednak książki o Krisznie czy Buddzie w czasach PRL-u przedostawały się do Polski głównie „drugim obiegiem”, ponieważ oficjalnie system komunistyczny niby walczył z przejawami religijności, a jednocześnie "zaufani" we współpracy z MSW już w latach 70. XX w. wyjeżdżali do Indii, gdzie mieli hinduistyczne szkolenia w aśramach – tamtejszych ośrodkach kultu. Selekcję kandydatów na te szkolenia prowadził m.in. urzędnik ds. wyznań rezydujący w Polskim Konsulacie w Bombaju. On też tam prowadził Bibliotekę Polsko - Indyjską i drukował w/w falsyfikaty Wandy Dynowskiej (i nie tylko jej), które wysyłał do Lichtenstein, a stamtąd sprowadzało je Towarzystwo Przyjaźni Polsko - Indyjskiej (TPPI) w Warszawie, do którego przed wyjazdem do Indii sama się zapisałam, nie podejrzewając co się za tym kryje, gdyż kierownikiem TPPI był wówczas prezes warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Stąd książki z Lichtenstein wypożyczali również księża i inni katolicy. Tak szło wschodnie "pranie mózgu"…

Siostrę próbowano nawet pozyskać do tajnej współpracy…

Tak, było to w 1973 r. w Bombaju, kiedy starałam się w urzędzie konsularnym o przedłużenie paszportu na pięć lat. Maurycy Frydman, który pełnił wówczas funkcję urzędnika ds. wyznań w MSW, zaproponował mi dobrze opłacaną współpracę. Byłam wtedy młodą kobietą, miałam 35 lat, więc na początku rozmowy dokładnie mnie wypytał, dla jakiej to sprawy tak się poświęcam. Ja argumentowałam, że mój zawód mnie do tego skłania. A on wtedy zaczął mnie przekonywać, żebym się przyłączyła do działań na rzecz szerzenia w Polsce wschodnich religii, "aby Polacy nie byli skazani na chrześcijaństwo" – argumentował. Bardzo mnie zaskoczyło to, co usłyszałam. Przecież z taką żarliwością komuniści wtłaczali nam pogląd, że każda religia to opium… A tu raptem urzędnik ds. wyznań, który aby należeć do partii i zajmować takie stanowisko, musiał się zdeklarować jako ateista, teraz chce szerzyć w Polsce różne religie! Odpowiedziałam mu, że Polacy nie są skazani na chrześcijaństwo, tylko na ateizm. A on na to: „Ateizm jest dobry dla ludzi, którym wystarczy miska i łóżko… A człowiek myślący zastanawia się, skąd się wziął, dokąd zmierza, jaki jest sens życia itp.… A na te tematy odpowiedź dają różne religie - nie muszą być chrześcijańskie, więc niech Polak ma możność wyboru!”.

Partia komunistyczna finansowała szerzenie w Polsce różnych religii…?

Okazało się, że za tymi działaniami stoi organizacja Ordo Templi Orientis (OTO) - Zakon Świątyni Wschodu. Stawiają sobie oni właśnie za cel rozpowszechnianie dawnych religii. Ordo Templi Orientis zobowiązało się finansować utrzymanie w aśramach dla tych, którzy podejmą się nauczać tych religii w Polsce. Na tych samych warunkach przechodzili szkolenia kandydaci z ZSRR. Organizatorzy nie pokrywali jednak cen biletów, więc każdy musiał przylecieć do Indii na swój koszt.

Do jakich perswazji miałaby się Siostra uciekać, żeby zrealizować cele tajemniczej organizacji?

Moją rolą miało być zapraszanie wybranych przez nich kandydatów na placówkę misyjną, by dopiero na miejscu organizatorzy mogli omówić z ochotnikami warunki współpracy i skierować ich do odpowiedniego aśramu. Ich rodziny nie podejrzewałyby nawet, że ci ludzie nie pracują na placówce misyjnej. Frydman zapewniał mnie, że pieniądze będą mi przesyłać na konto w Lichtensteinie, by ani w Polsce ani w Indiach nikt się o mojej współpracy nie dowiedział. Powiedział, że chcą przeszkolić ok. 60 ludzi rocznie. Zapytałam dlaczego sam ich nie zaprosi, zamiast mnie płacić. Ten odparł tak: „My chcemy młodzież wierzącą, bo niewierzących nie będzie interesować żadna religia. A jeżeli w Polsce jest młodzież wierząca, to ma wierzących rodziców, więc jak ja zaproszę, to rodzice będą swoją młodzież pytać, po co

ten komunista cię zaprasza? A jak pani zaprosi – to na misje!” I mówi dalej: „A ksiądz tacę zbierze i bilet kupi… Nam się bardziej opłaca zapłacić pani 300 dolarów miesięcznie, niż 60 razy po 450!" - bo wtedy bilet powrotny do Indii tyle kosztował. Poza tym w Polsce był przepis, że ktoś, kto zaprasza do kraju poza blok komunistyczny, ma pokrywać powrotny bilet osobie zaproszonej w dewizach. Tylko misjonarze mogli opłacać podróż w polskiej walucie. Więc za pieniądze zebrane w kościele, zaproszeni przyjechaliby do Indii i dopiero w Bombaju po odpowiedniej umowie, ci którzy zdecydowaliby się na współpracę, byliby kierowani pod inny adres. Zakończyłam moją dyskusję z Frydmanem argumentem, że zaproszenie na moją placówkę może wysłać tylko miejscowy biskup, bo taką mam z nim umowę.

Czy próbowano później zapobiegać temu, aby Siostra nie ujawniła swojej wiedzy przed hierarchami Kościoła w Polsce?

„Miażdżyli” mnie różnymi oszczerstwami. Zaraz po powrocie do kraju, w 1980 r. zgłosiłam się do sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski, abp. Bronisława Dąbrowskiego i przedstawiłam mu plan Frydmana i Ordo Templi Orientis. Arcybiskup to zupełnie zbagatelizował. Dopiero w zakonie powiedziała mi siostra przełożona, że miała różne kłamliwe ostrzeżenia, żeby mnie do zakonu nie przyjmowano. Zrozumiałam wtedy, dlaczego sekretarz episkopatu nie miał do mnie zaufania.

Po powrocie do Polski wstąpiła Siostra do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi i poświęciła się Siostra wyłącznie ewangelizacji.

Na początku prowadziłam zajęcia dla studentów misjologii na ATK (późniejszy UKSW) i uczyłam religii w punktach katechetycznych. Nadal przyglądałam się temu, w jaki sposób różne grupy próbują ukształtować duchowość Polaków. W 1980 r. Wyższa Szkoła Nauk Społecznych (uczelnia podległa MSW, wcześniej była to Wyższa Szkoła Marksizmu i Leninizmu ale nazwa nie budziła pozytywnych skojarzeń więc została zmieniona) prowadziła roczny kurs z religioznawstwa. Religioznawstwa nie było wtedy na żadnym uniwersytecie, nie organizowało go Ministerstwo Oświaty, a jedynie MSW. Byłam ciekawa, czego uczą na tym religioznawstwie? Postanowiłam się zapisać na ten kurs. Kiedy wypełniałam formularz zgłoszeniowy okazało się, że potrzebna była też przynależność partyjna… Proszę zobaczyć – mogłam studiować wszystkie działy wiedzy na wszystkich uniwersytetach, ale żeby studiować religioznawstwo, musiałam mieć przynależność partyjną! A, że jej nie miałam, nie zostałam przyjęta. Doszłam wtedy do wniosku, że najlepsza partia to Kaznodziejski Zakon, żeby w ogóle móc ewangelizować i zapobiegać szerzeniu religijnego fałszerstwa. Wstąpiłam do zakonu dominikańskiego, bo św. Dominik za główny cel postawił nam głoszenie prawdy w obronie wiary katolickiej przed herezjami.

Według danych Centrum Myśli Jana Pawła II aż 26 procent dorosłych Polaków wierzy w reinkarnację. Jak wiara w reinkarnację ma się do nauczania Jezusa?

Jezus w Ewangelii wyraźnie podkreślał, że wszyscy ludzie zmartwychwstaną – jedni do chwały, drudzy na potępienie (por. J 5,29). Mówił, że każdego czeka sąd ostateczny. Kiedy wierzymy w reinkarnację, to robimy z Jezusa kłamcę. W Piśmie Świętym jest napisane: Wybierajcie życie albo śmierć, błogosławieństwo albo przekleństwo (Pwt 30,15-20) – albo, albo. Odbyłam kiedyś ciekawą rozmowę z pewnym czcicielem Kriszny, którego przekonywałam, że jego wiara w reinkarnację jest błędna. Tłumaczył mi, że tak naprawdę o tym, co nas po śmierci spotka, przekonamy się dopiero po śmierci. – Czy pan sądzi, że po śmierci spotka nas inny los – zapytałam go – że pan w coś się wcieli a ja stanę przed sądem? Czy raczej wierzy pan w to, że po śmierci oboje staniemy wobec tej samej rzeczywistości i ktoś z nas będzie rozczarowany? On przyznał, że po śmierci staniemy wobec tej samej rzeczywistości. – No dobrze – próbuję do niego jakoś dotrzeć – jeżeli ja jem mięso, nie przestrzegam nauki Kriszny i po śmierci wcielam się w jakiego potwora, to potwór zdechnie i moja dusza wejdzie później w jakieś inne wcielenie i w jeszcze następne, i jeszcze kiedyś w życiu będę mogę trafić na drogę, która według pana jest prawdziwa i mam szansę szczęście osiągnąć. A jeśli pan się myli - nie stosuje się do Jezusowej nauki, czci falsyfikat Boga, Krisznę a okaże się, że to nieprawda – nie ma odwrotu… Jego „zatkało”. Powiedział, że musi sobie w tym życiu to wyjaśnić. Jak się później dowiedziałam, wynik jego poszukiwań był taki, że został katolikiem.

Po śmierci spotka nas jednakowa sytuacja – wszyscy staniemy na Sądzie Bożym. Czy gorliwego hinduistę i chrześcijanina, który wierzy w reinkarnację spotka ten sam los?

Kościół tak uczy: Którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, jednak szczerym sercem szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną (…) starają się pełnić czynem, mogą osiągnąć zbawienie wieczne” (KK, 16). Kiedy chrześcijanie dopuszczają się apostazji, popełniają zdradę Judasza – im większa miłość zdradzona, tym większy ból dla Chrystusa. A dla takiego człowieka droga do potępienia. Jezus modlił się na krzyżu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23, 34a). Modlił się tak nie za Judasza, który Go zdradził, ale za tych pogan, którzy Go ukrzyżowali. Przebacza, i jeszcze ich usprawiedliwia. Inna jest więc sytuacja niechrześcijan, którzy nie wiedzą że ich wierzenia są sprzeczne z Prawdą Objawioną, a inna chrześcijan porzucających Kościół.

Rozmawiała Emilia Drożdż

S. Michaela (Zofia) Pawlik OPur. W 1938 r. w Ryglicach, woj. małopolskie. Ukończyła Szkołę Pielęgniarstwa p.w. św. Wincentego a’Paulo w Warszawie, Instytut Wyższej Kultury Religijnej na KUL oraz socjologię na Karnatak University w Dharward. W latach 1967 – 1980 pracowała w Indiach jako pielęgniarka. W 1981 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi. Jest autorką książek, artykułów i prelekcji na temat zagrożeń dla duchowości chrześcijańskiej, które mają swoje źródło w okultyzmie i we wschodnich religiach.

Komentarze

anonim2014.02.18 9:00
Bardzo to ciekawe i warto aby wiedziała o tym młodzież, ich rodzice.
anonim2014.02.18 9:41
Najlepsze to: Maurycy Frydman urzędnik ds. wyznań w MSW : "Ateizm jest dobry dla ludzi, którym wystarczy miska i łóżko… A człowiek myślący zastanawia się, skąd się wziął, dokąd zmierza, jaki jest sens życia itp.…"
anonim2014.02.18 9:44
To prawda, co mówi ta siostra. W naszym Duszpasterstwie Akademickim ksiądz mocno promował tego rodzaju "ekumeniczne" ideały. Dawał mi do czytania ksiązki jezuity o nazwisku Lotz i jeszcze jednego, którzy doszukiwali się coś wspólnego w buddyjskiej i chrześcijańskiej medytacji, a nawet my chrześcijanie mieliśmy sie od nich, buddystów, uczyć. Rozdawał książkę jakiegoś benedyktyna pt. "Chrześcijański Aśram", chyba Bede mu było na nazwisko. Dzieł tego Lotza nie byłem w stanie czytać, tak mi to było obce. "Chrześcijański Aśram" nawet mnie przekonywał. Zachwyciłem się wtedy biografią M. Ghandiego. Miałem jednak kolegę, który pod wpływem wykładowcy na KUL, niejakiego Cyrana, przeszedł na hinduizm. Po studiach pojechał do Indii i tam chyba z pięć lat praktykował ichniejszą medytację. Potem tam nawrócił się jednak na chrześcijaństwo. Dzisiaj wykłada filozofię na uniwersytecie. Zawsze się wściekał, bo ja nie rozróżniałem hinduizmu od buddyzmu, a to dwie zupełnie inne... religie (?) To była taka moda. Kiedy czytałem potem, w latach osiemdziesiatych, zapiski mojego przyjaciela Andrzeja Szyji, niewykluczone, że zamordowanego przez SB, stwierdziłem, że patrzymy na świat wręcz identycznie, a on przecież był formowany w DA w Katowicach, gdzie naczelnym "duszpastrzem" była Halina Bortnowska z "Tygodnika Powszechnego". To były takie mody. Dwaj inni moi koledzy, dzisiaj zakonnicy, angażowali się w ruch charyzmatyczny, który do Gliwic przynieśli prowadzący (pastorzy?) zbór protestancki w Gliwicach państwo Królowie. Nie mogłem się zdobyć, żeby tam pójść, bo taką mam strukturę psychiczną, ze nie lubie się publicznie obnażać. Dzisiaj, w mojej parafii, ludzie z całej Polski raz na kwartał wylewają z siebie wszystko, co najintymniejsze wobec kilkusetosobowej, może nawet tysiącosobowej publiki.
anonim2014.02.18 10:01
Piszę o Andrzeju Szyji, gdyż z jego zapisków wynika, iż patrzył na świat przez pryzmat treści zawartych w "Chrześcijańskim Aśramie", autorem był - już sobie przypomniałem - Bede Grifits, Anglik. Niewiele, a raczej nic się ta perspektywa buddyjsko-benedyktyńska przydała w Solidarności, w której się zaangażowaliśmy. Wbrew powierzchownym porównaniom (walka bez użycia przemocy itp.) są to dwa odległe światy.
anonim2014.02.18 10:41
Jakże się cieszę, ze zamieszczono ten tekst na frondzie, czytałam wszystkie książki s. Pawlik i sprawdzałam na ile mogłam inf dotyczace ludzi i organizacji które wymienia, przerażenie ogarnia zwłaszcza gdy sie wchodzi na strone internetowa O.T.O. od razu wiadomo z kim ma sie do czynienia.........
anonim2014.02.18 10:44
no i oczywiscie nie dziwnym jest tak silne popracie pewnych sił dla pana Owsiaka, rzekomego dobroczyncy..."Orkiestra..." to ciąg dalszy historii ktorą opowiada siostra Michaela
anonim2014.02.18 10:53
W hinduizmie trzeba sie wyrzec swojego ja, wszystkie te praktyki sa po to. Rozne cwiczenia (yoga,energie,magia) to otwarcie drog dla ,,zlej energi '' . W hinduizmie mozesz stac sie magikiem po inicjacjach i jest to okultyzm. Jednym slowem jest to calkowite zaprzeczenie i odwrotnosc chrzescijanstwa, gdzie milosc zwycieza , a dla nich to wielka iluzja. Trzeba zaczac uswiadamiac Polakow na temat tej szkodzacej filozofi. Czesto maja wypaczone pojecie.
anonim2014.02.18 12:07
Dobrze, że Siostra ujawnia fakty. Dzisiaj dzieje się to samo, tyle że innymi rękami - najskuteczniej, gdy w Kościele katolickim "od środka". Z wypowiedzią Siostry zaraz mi się skojarzyła działalność WCCM, które propaguje synkretyzm religijny z błogosławieństwem i aktywnym udziałem niektórych duchownych i z biernym przyzwoleniem wielu innych, w imię "otwartości" i tolerancji wobec wszystkiego, co nieznane. Benedyktyn L. Freeman (medytacja), jezuita R. Pereira (joga) i inni "uzdrawiają" polski Kościół i znajdują naśladowców np. wśród duszpasterzy akademickich... na razie dla tych, co znają angielski; tłumaczenie wkrótce: http://www.flameministries.org/word.htm .
anonim2014.02.18 13:26
s.Michaela to wspaniała osoba,niech Pan Bóg jej błogosławi.
anonim2014.02.18 13:53
Jak już od dawna, ale wciąż niezbyt dobrze wiadomo, dobre i prawdziwe jest tylko to, co pochodzi od Jezusa, i co KK jako podmiot uprawniony ma przywilej oświadczać. Cała reszta to zło, zabobon, SZATAŃSKA SZTUCZKA uczyniona po to tylko, aby poczciwego chrześcijanina na zatracenie prowadzić. Dobrym uczynkiem jest więc napominać sprawiedliwych, aby buddystycznych a hinduistycznych klimatów unikali, aby na dźwięk sitaru czy shakuhachi PLASTELINĘ W USZY swe powpychali, 'apage' zbożnym chórem krzycząc. Napominać więc, by umysły zamknięte zachować mogli i ciała stężałe w lęku i bojaźni bożej. Nic gorszego dla chrześcijanina jak pojąć, iż wszystko, co KK oznajmia niekoniecznym jest a ulotnym. Nic gorszego, jak grzbiet wyprostować, głowę podnieść, giętkość w ciele poczuć, powietrza zaczerpnąć i ducha spętanego uwolnić... Nauka ze słów siostry Michaeli jeszcze jedna wypływa: nie ma religii bez polityki, boć każda religia to zmyślne narzędzie, aby władzę i reżim umacniać. Monarchia ani system kastowy nie utrzymają się bez kościołowej i kapłańskiej przychylności. Dobrą jest więc zachodnia laicyzacja, bo z wiary lub niewiary dowolność indywidualną człowieka czyni, nie deklarację polityczną i narzędzie przymusu. Kościoły i mądrzy w piśmie wreszcie Prawdą mogą się zająć, nie zaś politykowaniem.
anonim2014.02.18 14:47
To wyjaśnia wiele smutnych postaw tych co siędeklarująjako "katolicy", również tych, co są duchownymi. To trzeba rozpowszechniać!
anonim2014.02.18 16:29
@PiotrZw. Jeżeli chodzi o Hinduizm i Buddyzm można je wsypać do jednego worka religii pogańskich bałwochwalczych. Zarówno w Buddyźmie jak i w Hinduiźmie czci się takich samych bogów-demonów w Budda bowiem z Hunduizmu utworzył jej Gnozę. W Buddyzmie jest także oddawana cześć bogom demonom np trzymającemu koło przeistoczeń bogu piekła Jamie, tj. Lucyferowi, Wężowi (Rdz. 3,1). Przecież Budda Siakjamuni zapowiedział jak jakiś prorok jasnowidz przyszłego Buddą Majtreję tzw Raju miłości - GENDER. /syna zatracenia/ Nazywany Doskonałym, Przebudzonym - przez kogo? Oświeconym Iluminowanym przez kogo? czczący samego siebie jako najwyższego boga "Nikt nie jest mi równy, ani w świecie ludzi, ani w świecie bogów, nikt mi nie jest podobny! Jestem świętym na tym świecie, jestem najwyższym nauczycielem, ja jedynie jestem Absolutnym Sambuddą" Ateista taki sam jak i Lucyfer! - Który jest pierwszym Ateistą w dziejach świata, uwarzający się za najwyższego boga, Pana bogów pogańskich tj czczący jako pierwszy w dziejach świata -"siebie samego" jako najwyższego boga! zwróć na słowa "ja jestem najwyższym nauczycielem, Absolutnym Sambuddą"! Tylko jeden byt duchowy, jedno stworzenie, w świecie stworzonym przez Boga Stworzyciela - samo się przebudziło, do innego - do złego, do grzechu i przeklętego życia, samo się Oświeciło, samo Poznało, samo Iluminowało własną "Gnosis" tj "wiedzą, poznaniem, nauką, sztuką" i zrodziło w samym sobie tzw. "Naukową - Wiarę, Naukę i Sztukę" To Kłamca i Ojciec kłamstwa - "I -władza zła" Lucyfer (Iz 14,12-15) I datego pretenduje do bycia jedynym nauczycielem ludzkości - od samego początku samopoznania "Gnosis" Stąd słowa Buddy "jestem najwyższym nauczycielem" to Wąż z Raju /Rdz. 3,1 nn) To on tam po raz pierwszy nauczył, oświecił, iluminował, okłamał swoim światłem ciemności i zła - Ewę + Czy bóg demon Siwa Sziwa to nie Niszczciel Apollyon Exterminans Abaddon (Ap. 9,11) tj. król piekła Jama /przeczytaj wpis. w przgląd./ Budda w Piekle - świadectwo mnicha buddyjskiego -buddahell.polisz html (niech sobie przeczyta ów przyjaciel)
anonim2014.02.18 18:12
Przykład wspaniałej Duszy Konsekrowanej, przestrzegającej błądzących matołków. Wiedza mogłaby przygnieść nie jednego profesora. Nie mylić z maturzystą Bartoszewskim.
anonim2014.02.18 19:16
@LazarzPrawdziwy ... Radzę Ci przemyśleć słowa s. Michaeli: „po śmierci staniemy wobec tej samej rzeczywistości” Pan też.
anonim2014.02.18 19:23
Niezwykła osoba. Miałem przyjemność słuchania jej wykładu o zagrożeniach. Przykłady opętania hinduizmem i kriszną są porażające.
anonim2014.02.18 22:25
@Iwona Jaszczuk Cały problem polega na tym. Budda już w pierwszej swojej nauce wykluczył istnienie Iśwary tzn Boga Stworzyciela NIEBA i ziemi. Czy zastanawiałaś się co, lub kogo Medytował Budda w trakcie swoich Medytacji? Objawienie, że istnieje Bóg Stwórca wszystkiego co istnieje, było przywilejem żydów, cały zaś inny świat to świat pogan-bałwochwalców czczących Idoli tj bogów-demonów Czytałaś Iliadę Homera w orginale Olimp to siedziba demonów, te tzw. znane ci z Mitologi np. Parandowskiego boginie bogowie określani są tam słowem demon. Wszystkie bogi Hinduizmu są demonami nienawiści śmierci. Budda medytował, tzn czcił demonów - diabła dlatego został opętany zdobył szatana i osiągnął najwyższy stopień w wierze Ateizmu był ludzkim Lucyferem - to jego słowa głosi o sobie, przypisuje sobie, to nie Budda naucza tylko demon który go opętał. Miał więc pełne pełne prawo dane od Boga, aby zabrać swojego miłośnika do piekła. Wyboru ostatecznego dokonał za życia, bo każy kto jest opętany idealnie nie może się zbawić - "jest z królestwa " jak określają taką osobę diabły w trakcie egzorcyzmów, o ile gdy ktoś jest na V stopniu Ateizmu (każdego grzechu także balwochwalstwa) pokoju zjednoczenia (opętanie nieidealne) jest wtedy szansa uwolnić w czasie Egzorczmów taką osobę z opętania, podobnie jak z V stopnia pokoju Zjednoczenia z Chrystusem Także Szatam może taką osobę zdobyć dla siebie, ale gdy taką zdobędzie wraz nią idzie do piekła kilkadziesiąt tysięcy dusz. Czy zastanawiałaś się kto opracował tzw Assany Jogi? + Bóg demon Sziwa, w każdej z wielu pozycji czci się innego. Np pozycja "Kobra! to kogo czci - "Węża" Królem tańca kultyczny jest przecież Sziwa Niszczyciel. Tzn żyjący wg prawa naturalnego zapisanego w sumieniu zbawiali się ale ponieważ naruszali trzy pierwsze Przykazania musieli pokutować u bram piekła i gdzie z powodu bałwochwalstwa karały ich te demony którym służyli za życia zamiast Bogu prawdziwemu. Ci którzy zmarli przed Chrystusem, ci już zostali uwolnieni z tych cierpień w dniu śmierci Chrystusa Krzyżu - jest to owoc odkupienia przez Zbawiciela win grzechu Adama i Ewy i są obecnie w NIEBIE. Ale żaden miłośnik, kochanek kachanka miłośnica "Lucyfera Węża Smoka, Yamy Niszczyciela, Anioła otchłani" nie uniknie potępienia dlatego, że jej miłością jest ojciec Kłamstwa, kłamie pod jego wpływem - oszukuje innych to też przynosi sobie owoc z drzewa kłamstwa śmierć wieczną
anonim2014.02.21 6:05
@Tsumiageta Co myślisz że twój guru nie jest w piekle? Jak tam wpadniesz zobaczysz na własne oczy. Kto bowiem naśladował Lucyfera w jego egoiźmie Pysze tam idzie na zawsze czy naśladujący go Towarzysze z duchów niebieskich tam nie zostali razem znim strąceni? Tam naprawdę jest mnogo luda (ok. 25 z 12 zerami) Czy jego wybrani z wybrynych tam nie są, lub będą? Jak wiesz kult cześć można oddawać wprost Bogu; Adoracja, Kontemplować, Msza św. - Ofiara bezkrwawa ale również można składać hołd uwielbienie przez pośrednictwo świętych. Takimi świętymi dla Yama jest właśnie Oświecony Iluminowany Przebudzony Budda. Czy nie buduje się świątyń, ołtarzy, posągów, nie maluje tanków, nie tworzy Mandali, ect. nie ofiaruje kadzidła, nie rectuje mantr, nie śpiewa hymnów, ect. Te dowody najwyższego hołdu poprzez jego ręce otrzymuje Dinozaur-Smok piekielny. przecież on jest jego niewolnikiem, Niewolnik nie może zatrzymać niczego wszystko musi oddać swojemu panu i bogu którego czci w będąc w piekle pod przymusem wiekszych jeszcze cierpień bo w Lucyferze żar ognia płomień jest wielokrotnie gorętszy od tego który płonie w piekle, może więc zwiększać intensywność cierpienia dusz potępionych. Jeżeli ten ktoś był Ochrzczony to jego kara jest też wielokrotnie większe niż osób które nie otrzymały tego Sakramentu włączającego do wspólnoty zbawionych , tj, żydów, muzułmanów, pogan bałwochwalców w tym buddystów. Dlatego jak zdradziłeś wiarę Katolicką dla marności tego świata i oddawałeś cześć demonom, ponieszesz wielokrotnie większe męki niż buddyści na których ciążył Grzech Pierworodny
anonim2014.02.21 6:21
@Iwona Jaszczuk. Bóg by nawrócić ludzi na prawdziwą drogę stosuje różne sposoby, jednym z nich jest świadectwo demonów które opętały ludzi- nie myśl że to świadectwo składają z dobroci do ciebie, abyś się nie znalazła w piekle, To z rozkazu Boga i pod przymusem cierpiąc okrótniejsze męki niż gdyby były w piekle. Dla informacji także obok pokoji zjednoczenia z szatanem. są pokoje zjednoczenia z Chrystusem i także taką osobę umiłowaną "małrzeństwo mistyczne" będącą na krzyżu, przybitą do krzyża wraz Zbawicielem - Szatan nigdy nie zdobędzie zbawi się na pewno, bo o jej zbawienie troszczy się Bóg ponieważ nie pełni swojej woli tylko Bożą wolę wypełnia! + Odwotnie niż tamta zjednoczona w stopniu najwyższym z Lucyferem tzw. ludzki lucyfer, lucyferyca - królowa dla lucyfera
anonim2014.02.22 0:56
Jak zwykle wartościowa wypowiedź s. Pawlik. "Wstąpiłam do zakonu dominikańskiego, bo św. Dominik za główny cel postawił nam głoszenie prawdy w obronie wiary katolickiej przed herezjami." - to sobie powinni niektórzy dominikanie wziąć do serca.
anonim2014.02.25 7:14
@Tsumiageta św. Piotr Apostoł ostrzegając wiernych napisał że sąd zaczyna się od Chrześcijan - "Czas bowiem, aby sąd rozpoczął od domu Bożego. Jeżeli zaś najpierw od nas, to jaki bądzie koniec tych, którzy nie są posłuszni Ewangelii Bożej? A jeżeli sprawiedliwy z trudem dojdzie do zbawienia, to gdzie znajdzie się bezbożnik i grzesznik? (1 P. 4,17-18) Zbawienie się jest w rękach samych ludzi - Bóg nikogo nie potępia. Ale życie determinuje jaką wieczność wybierzesz. jeżli zgodnie z Prawem i Ewangelią żyłeś zbawisz się. Jeżeli Prawa Bożego nie przestrzegałeś to diabeł ma prawo zabrać swojego człowieka W piekle od stworzenia Adama - jest w tej chwili ok 25 miliardów - zbawionych jest więcej. Czas nadchodzący to czas sądu nad całą ludzkością nie dzień Ostateczny - bo każdy zbawiony na którym ciąży nieodpokutowana darowana kara wieczna, będzie musiał tak samo jak ci którzy wcześniej taką samą winę odpokutowali - odpokutować. Bóg jest nie tylko Miłosiernym, ale i Bogiem Sprawiedliwym!
anonim2014.03.14 20:21
@Radzi A słyszałeś kiedyś o świętym Tomaszu, jednym z pierwszych teologów? Jego dzieło zakorzenione w teoriach Arystotelesa przez wieki było oficjalną nauką KK. Boga można poznać nie tylko za sprawą "bezpośredniego" objawienia, ale także dzięki swojemu rozumowi. Tak uczono mnie na religii, a miałem różnych nauczycieli i podręczniki.
anonim2014.03.19 1:29
@Pawel-student A czytałeś może na wykładach, że pan Jezus nauczał nauczał i wyjaśniał ST , ,że Apostołowie nie wykładali Filozofii tylko nauczali Ewangelii. Czy nie napisał św. Paweł,ż e mądeość tego świata jest głupstwem u Boga-. A co do św. Tomasza z Akwinu który korzystał podczas wykładów Teologii św. z filozofi Arystotelesa to nie zauważyłeś że on inaczej wychodził niż Arystoteles Od Boga zaczął swoje rozwania! A że z jego dzieł Teologicznych wysublimowano filozofię TOMIZM niczego nie przesądza. Teologia zawsze bądzie koroną nauk - nigdy zaś nie będzie nią filozofia por. wyp. św. Pawła Czy nie zkrętackich filozofów umysłów mamy czasy takie jakie mamy tj. bezbożne czasy. I uwiadom sobie że PIERWSZYM FILOZOFEM jest nie kto inny jak LUCYFER to on w czasie próby w swoim Intelekcje Umyśle stworzył tę dziedzinę nauki i Stracił w trakcie tych pierwszych filozoficznych rozważań w Rozumie DAR najcenniejszy Ducha św. Mądrość Prawdę Miłość Sprawiedliwość - Dobro Najwyższe Boga. Może byś się zapoznał z głupimy wywodami na temat prawdy - Buddy - to wtedy byś docenił Mądrość Prawdę tj Objawienie Boże ST i NT !!!