01.12.16, 20:20

s. Michaela Pawlik dla Frondy: Koran każe likwidować wrogów Allaha

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Jaką religią jest islam?

S. Michaela Pawlik: Z historii wiemy, że islam od swego początku jest religią agresywną. Dla muzułmanów liczy się podbijanie świata, za wszelką cenę. Od wielu lat w ich duchowości nic się nie zmieniło. Jeżeli w Koranie są zdania, które zobowiązują wyznawcę do zniszczenia każdego, kto nie czci Allaha to ich czyny stają się zrozumiałe.

A nie jest tak, że Koran można interpretować na dwa różne sposoby?

W islamie też są podziały. Ale na Zachodzie powszechny jest islam zreformowany propagowany przez Stowarzyszenie Muzułmańskie Ahmadiyya, założonego przez muzułmanina pochodzącego z Pendżabu (Indie) imieniem Mirz Gulam Ahmad (1839-1908), który przeredagował Koran: wyrzucił z niego wszystkie agresywne teksty i tym samym stworzył jego „lepszą” wersję. Nie jest on oczywiście zaakceptowany przez ortodoksów islamskich. Ponieważ Ahmadiyy nie zawiera tekstów terrorystycznych wprowadza wielu ludzi w zakłopotanie i nieporozumienie.

Dlaczego? 

Czytają oni tą „poprawioną” wersję Koranu i nie odnajdują w nim tego, o czym my im mówimy. Na tej podstawie wysuwają wniosek, że muzułmanie z zasady są pokojowi natomiast tamci, którzy mordują to terroryści. Tymczasem Koran puszczany na Europę i Koran oryginalny w krajach arabskich to dwie różne księgi.

 Czyli ten właściwy nawołuje do nienawiści względem niewiernych?

Tu nie chodzi o nienawiść, ale o likwidowanie przeciwników Allaha. Uczucia tutaj nie mają nic do powiedzenia, tylko „szarit”, czyli islamskie prawo, które musi być przestrzegane bezkrytycznie.

Czy wierzyć muzułmanom, gdy zapewniają o dobrych intencjach? 

Absolutnie, nie wierzyć. Jednak ważne jest to, oczywiście, jakiego pokroju muzułmanina mamy przed sobą. Jeśli chodzi o muzułmanów arabskich to nie ma co sobie zawracać głowy dialogami. Oni się ukrywają, bo mają polecenie, by w kontaktach z ludźmi innych wyznań zachować „takiyę”, czyli sztukę kamuflażu. W Koranie mają wyraźnie napisane: „Kiedy miną święte miesiące, zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie; chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki”. (Koran 9,5). Ale możliwość rozmowy jest zawsze, pod warunkiem, że powinniśmy w tym pamiętać i mieć nadzieję, że Pan Bóg może w jakiś sposób zainterweniuje, że natchnie jego serce. (Najbardziej „święty” miesiąc, to Ramadan.)

Próbowała siostra wchodzić w dialog z islamistami?

Tak, rozmawiałam z muzułmanami o Bogu, ale oni zawsze bronili się przed jakąkolwiek dyskusją zawierającą wątpliwości co do niemylności Mahometa.

Jakich argumentów siostra użyła? 

Zwykle kwestionowałam nieomylność Mahometa, jakoby anioł podyktował mu do ucha tekst świętej księgi. Pytałam skąd on wie, że był to dobry anioł a nie na przykład Lucyfer? Kto to sprawdzał? Przecież mógł mieć złudzenia, o czym mówią zaburzenia psychiczne.

Tyle? 

Argumentowałam, że mamy przecież wielu paranoików, którzy powołując się na doświadczenie Boga wyrządziło wiele krzywd. Także rozmawiając z Arabem, ja bym zakwestionowała prawdziwość objawień Mahometa. O doktrynie katolickiej nie ma co z nim dyskutować, nie ma najmniejszych szans na to, aby zrozumiał on jej znaczenie, bo nasz kult Jezusa Chrystusa jako Osoby Boskiej jest dla muzułmanina największym zgorzeniem, a nawet obrzydzeniem. Mając swoją wiarę będzie on uważał, że wiara w Trójcę Świętą jest bałwochwalstwem.

Czy jest cokolwiek co łączyłoby chrześcijan i islam?

Ja nie widzę takiego elementu. Nawet gdybyśmy chcieli skupić się na osobowości Boga, to oni całkiem inne o Nim mają pojęcie. Allah to jeden z wielu bóstw plemiennych na Półwyspie Arabskim, którego czczą nawet w formie kamienia znajdującego się w Mekce, gdzie Arabowie corocznie pielgrzymują i składają krwawe ofiary „Panu bóstw”.

A same objawienia?

Na moje argumenty, że Mahomet mógł mieć paranoję, pewien muzułmanin powiedział mi: „a wy też wierzycie w subiektywne objawienia dane św. Pawłowi”. Proszę zobaczyć, jaka jest różnica pomiędzy jednym a drugim. Pomiędzy Pawłem a Mahometem. To samo co Pawłowi Pan Jezus objawił też Ananiaszowi. Powiedział do Ananiasza, że Szaweł jest jego wybranym narzędziem. Wtedy, gdy Szaweł powiedział o swoim objawieniu Ananiaszowi ten od razu wiedział o co chodzi. Ananiasz nie mógł sam na to wpaść, gdyż wyraźnie jest mowa o tym, iż bał się on Szawła. Więc przez Ananiasza mamy potwierdzenie, że doświadczenia Szawła są natury nadprzyrodzonej. Mahometanie często powtarzają, że „Mahomet tak powiedział”, a czy słusznie, argumentów nie szukają.

Czy my podobnie nie mówimy o Jezusie?

Jezus dał wielokrotne dowody swojej boskości. Wiedząc, że jest on Bogiem mogę dopiero powiedzieć, że prawdą jest to, co On powiedział. W przypadku Mahometa nie ma żadnych dowodów, wręcz odwrotnie - Mahomet spełnia wszystkie kryteria fałszywego proroka:

- był ogromnie zmysłowy (miał 13 żon popierał przemoc i gwałt);

- zapobiegał nawracaniu pogan do Chrystusa; rozniecił 66 wojen, a z nich 29 wojen sam prowadził;

- sukcesy wojen, dzięki którym w krótkim czasie udało im się podbić ponad połowę świata, są dla mnie dowodem na to, że Mahomet był medium demonicznej mocy

Co zatem robić?

Rozmawiajmy z nimi i dopytujmy się czy maja pewność, że ich nauka pochodzi od Boga. Nawet Papież Franciszek powtarza, że zbrodnie popełnione rzekomo z nakazu boga nigdy nie są od Boga tylko od Szatana.

Muzułmanie często powołują się na ST. 

Tak, na te fragmenty, w których jest mowa o wojnach Izraelitów, o wojnach, w których Izraelici wybijali całe narody. Także muzułmanie popierający samobójców, którzy naładowywali się ładunkiem powoływali się na Samsona. Co powiedział Samson, gdy go przyprowadzono przed filistyńskich dowódców? „Niech zginę ja razem z Filistynami”. Co zrobił Samson? Wszyscy wiemy. W tym momencie, jest on argumentem dla Mahometan. Tymczasem zarówno wojna, jak i postawa samobójcza jest sprzeczna z chrześcijaństwem.

Bardzo dziękuję za rozmowę.