Ryszard Czarnecki dla Frondy: Brexit to pewien geopolityczny kataklizm - zdjęcie
24.06.16, 11:08(fot. wikipedia)

Ryszard Czarnecki dla Frondy: Brexit to pewien geopolityczny kataklizm

Portal Fronda.pl: 52 proc. głosujących w czwartkowym referendum opowiedziało się za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. "Cholera, to zły dzień dla Europy" – napisał na Twitterze niemiecki wicekanclerz Sigmar Gabriel. Czy rzeczywiście jest to "zły dzień dla Europy"?

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS: Rzadko zgadzam się z wicekanclerzem Niemiec, ale to bardzo zły dzień dla Europy, a zwłaszcza dla tzw. "nowej Unii", czyli państw, które weszły do UE w 2004 roku - szczególnie dla Polski.

Wielka Brytania była głównym naszym partnerem w Unii Europejskiej. Jest krajem, który z "grubej czwórki" (Londyn, Paryż, Berlin, Rzym) miał najbardziej realistyczne stanowisko wobec Rosji. Londyn był naszym sojusznikiem w kontekście zarówno swobody funkcjonowania polskich firm w Europie, jak i w kwestiach geopolitycznych jak np: rozszerzania i wzmacniania NATO.

To zły dzień dla Europy, ponieważ Unia Europejska bez Wielkiej Brytanii będzie słabsza w relacjach zewnętrznych, jak i w wymiarze wewnętrznym - Unia będzie bardziej zdominowana przez tandem Berlin - Paryż. To z kolei będzie rodzić tendencje odśrodkowe, ponieważ na taki duopol nie będzie zgody ze strony wielu państw. Może nastąpić taka nakręcająca się spirala słabości Unii.

Nie mówię, że Wielka Brytania ulegnie katastrofie ekonomicznej, bo tak nie będzie. Natomiast, Wielka Brytania stała się dla Polski w ostatnim czasie drugim importerem po Niemczech. Nie wiemy, jakie warunki Londyn wynegocjuje z Brukselą. Teraz to jest taka trochę randka w ciemno. Istnieje obawa, że nasz eksport może się zmniejszyć. Zobaczymy, co nastąpi, wyjście z Unii Europejskiej to proces, który trwa co najmniej dwa lata.

Przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk, stwierdził, że "co nas nie zabije, to nas wzmocni"

To żenujący komentarz. Tak można komentować po stracie gola przez polską Reprezentację na Mistrzostwach Europy (oby to nie nastąpiło), a nie w sytuacji pewnego geopolitycznego kataklizmu, który nastąpił i osłabia pozycję nie tylko UE, ale Polski.

Myślę, że to wypowiedź pasująca do komentatora piłkarskiego, a nie poważnego polityka. Donald Tusk powinien zastanowić się nad tym, co mówi, bo pewnych rzeczy mu nie wypada.

"Po Brexicie może nastąpić efekt domina, inne kraje mogą szantażować Unię podobnymi referendami" – przyznał na antenie radiowej Trójki szef MSZ Witold Waszczykowski. W takim razie kto będzie następny?

Nie jestem wizjonerem, jak minister Waszczykowski. Zwracam uwagę, że zapowiedzi francuskiej polityk Marine Le Pen i holenderskiego polityka Geerta Wildersa są opiniami polityków opozycyjnych. Z kolei w Wielkiej Brytanii projekt wyjścia z UE był podzielany przez dużą część rządzącej klasy politycznej.

Nie wierzę, że Królestwo Holandii, czyli ósme co do wielkości państwo UE, czy Francja, jeden z głównych motorów integracji europejskiej zrezygnują ze struktury Unii Europejskiej. Po wyjściu Wielkiej Brytanii rola Francji rośnie. Nie do końca wierzę w ten efekt domina. Zobaczymy, czy ma rację minister Waszczykowski, czy ja.

Rozmawiała Karolina Zaremba