Ruszył proces Artura Zawiszy w sprawie jazdy bez uprawnień i potrącenia rowerzystki - zdjęcie
13.05.21, 09:54zdj. screen Youtube/Media Narodowe

Ruszył proces Artura Zawiszy w sprawie jazdy bez uprawnień i potrącenia rowerzystki

5

Były poseł Artur Zawisza oskarżony jest o spowodowanie wypadku, w którym potrącona została rowerzystka oraz prowadzenie samochodu pomimo cofniętych uprawnień. Zawisza przyznał się do winy i stwierdził, że żałuje tej sytuacji.

25 października 2019 roku Artur Zawisza potrącił jadącą rowerem pracownicę Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Kobietę przewieziono do szpitala.

Policja ustaliła, że były poseł był trzeźwy, jednak nie posiada uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jeszcze tego samego dnia pod wieczór Zawisza ponownie prowadził samochód i został zatrzymany przez policję do kontroli drogowej.

Zawisza stracił prawo jazdy w 2016 roku za jazdę pod wpływem alkoholu. Wydano mu także zakaz prowadzenia pojazdów. Zakaz co prawda wygasł, ale Zawisza nie podszedł ponownie do egzaminu na prawo jazdy. To jest zaś warunkiem ponownego uzyskania uprawnień.

W środę w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa ruszył proces Zawiszy. Postawiono mu cztery zarzuty: spowodowanie wypadku drogowego oraz trzykrotne kierowanie samochodem mimo cofniętych uprawnień do prowadzenia pojazdów.

Zawisza przyznał się do zarzucanych czynów i wyraził "głębokie i szczere ubolewanie". - Żałuję tej sytuacji. Oczywiście wiem, że ona miała miejsce. Ja się do winy przyznaję - powiedział. Stwierdził także, że brak nowych uprawnień do prowadzenia samochodu był "zaniedbaniem" z jego strony, a decyzja o tym, by mimo to prowadzić była "lekkomyślna".

Złożył także wniosek o dobrowolne poddanie się karze rocznego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, grzywny 6 tys. zł i zapłaty 40 tys. zł na rzecz poszkodowanej. Na to jednak nie zgodziła się prokurator oraz sama pokrzywdzona (występująca w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy), zgodnie żądając kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, 100 tys. złotych na rzecz oskarżonej oraz zakazu prowadzenia pojazdów na co najmniej 5 lat.

Między stronami nie doszło do ugody.

- Zatrzymałam się na samochodzie, pan mnie przez kilka metrów samochodem przewiózł (na masce) i skręcając w prawo, wyrzucił mnie na ulicę Sobieskiego - zeznała w sądzie poszkodowana.

Środowa rozprawa zakończyła się powołaniem biegłego z zakresu ruchu drogowego w celu odtworzenia przebiegu zdarzenia.

Komentarze (5):

Cool2021.05.13 11:34
Ciekawe czy w tym przypadku zadziała prawo najsztubowe?
Grizzly2021.05.13 11:23
Zawisza wraz Jurkiem to byli najwięksi komicy i klauni marginesu sceny politycznej. Trochę mi żal pana Artura.
Torchwood2021.05.13 10:21
5 lat zajęło prokuraturze przekazanie tej sprawy do sądu? A potem taki Zbigniew Miękiszon Ziobro twierdzi, że sądy są niewydolne - może najpierw powinien się podlegającymi mu prokuratorami zająć.
Anonim2021.05.13 10:02
Wow, tylko 5 lat po tym wydarzeniu??? Sprawność i szybkość prokuratury Miękiszona I Nieudolnego (Króla Przegrywów) robi wrazenie. Miało być szybciej i jest! A nie, zaraz....
na moje oka , to nie Najsztub2021.05.13 9:58
to dostanie z 10 lat