07.08.13, 13:52

Psycholog dla Fronda.pl: Jedynactwo z wyboru?

Ponieważ coraz większy procent dzieci wychowywanych jest jako jedynacy, coraz ważniejszym pytaniem staje się jaki ma to wpływ na jego rozwój?

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu małżeństw marzeniem jest doczekanie się choćby jednego dziecka. Znajoma ginekolog mówi wręcz o narastających lawinowo w ostatnich latach problemach medycznych utrudniających poczęcie. Nie jest moim zamiarem stygmatyzowanie takich osób. Rozumiem ich ból.

Nie da się jednak ukryć, że rodzeństwo wspomaga rozwój społeczny lepiej niż to, co mają do zaoferowania specjaliści od edukacji i wychowania, dlatego nie warto swojego dziecka tej szansy rozwojowej z premedytacja pozbawiać.

W dyskusjach zwolennicy jednego dziecka podają często wyniki badań z roku 2010 wykonanych przez panią Donnę Bobbitt-Zeher, z Uniwersytu Ohio. "Jedynacy rozwijają się lepiej" - to typowy tytuł prasowy, opisujący te badania. W entuzjastycznym zachwalaniu jedynactwa pominięto jednak najistotniejszą informację. Mimo imponującej grupy osób badanych - 13.000 osób, nie mówi nam ono niemal nic o funkcjonowaniu społecznym jedynaków. Sprawdzono w nim wyłącznie jedną kwestię - na ile objęte badaniem dzieci cieszą się popularnością w grupie rówieśników. Nie znaleziono w tym zakresie różnic między jedynakami a osobami posiadającymi rodzeństwo.

Przedstawianie wyników tego badania jako udowadniającego, że posiadanie rodzeństwa nie ma pozytywnego wpływu na rozwój umiejętności społecznych jest poważnym nadużyciem. Bycie popularnym dzieckiem często oznacza tyle, że ma się fajne gadżety, drogie, modne ubrania i wysokie kieszonkowe, dzięki któremu można wkupywać się w łaski innych. W tym zakresie z reguły jedynacy biją na głowę dzieci mające rodzeństwo. Dlatego warto raczej polegać na obszernym dorobku naukowym wykazującym, że jednak rodzeństwo ma znaczenie.

Literatura dotycząca roli rodzeństwa jest bogata. Dlatego chciałabym przytoczyć tylko kilka szczególnie interesujących badań, przeprowadzonych w ostatnich latach.

Ci, którzy mają rodzeństwo są lepszymi negocjatorami: D.Downey i D.Condron opublikowali w 2004 roku wyniki analizy z badań nad 20 649 przedszkolakami. Okazało się, że dzieci, które mają co najmniej jednego brata lub siostrę już w przedszkolu wykazują lepsze umiejętności negocjacyjne niż jedynacy [1]. Potwierdzają to kolejne badania, a wyżej rozwinięte zdolności rozwiązywania konfliktu i negocjacji dotyczą szczególnie osób wychowywanych w rodzinach wielodzietnych [2].

Rodzeństwo zabezpiecza przed przemocą w szkole: Badania z roku 2005 pokazują z kolei, że dzieci mające rodzeństwo rzadziej stają się ofiarami przemocy w szkole. Jakoś tak jest, że wizja interwencji starszego brata czy siostry skuteczniej zniechęca potencjalnych oprawców niż groźba ujawnienia faktu przemocy dorosłym [3].

Dzięki siostrze lepiej radzimy sobie z problemami: Nastolatkowie, którzy mają siostry rzadziej czują się samotni i niekochani. Rzadziej mają poczucie winy, niskiej wartości i niepokoju niż osoby pozbawione sióstr. Nie ma przy tym znaczenia czy siostra jest starsza, czy młodsza, ani jak duża jest różnica wieku [4]. Prywatnie dodam, że jest to moje ulubione badanie, ponieważ mam wspaniałą siostrę i mogę w pełni potwierdzić, jak wielkim jest wsparciem i pociechą.

Rodzeństwo pomaga w zdrowszym trybie życia: Ponieważ w Stanach Zjednoczonych otyłość wśród dzieci jest poważnym problemem, badacze starają się zidentyfikować czynniki mogące zapobiegać temu problemowi. Okazało się, że na nadwagę doskonałe są... zabawy z rodzeństwem. Dzieci spędzają z braćmi i siostrami więcej czasu w ciągu tygodnia niż z rodzicami, a zabawy mają bardziej dynamiczny charakter [5].

Rodzeństwo uczy rzeczy, których nie nauczą dorośli.

Rodzice są niezastąpieni w nauce niuansów istotnych w sytuacjach formalnych - np. jak zachowywać się w kościele. Rodzeństwo jest modelem zachowań w sytuacjach codziennych – np. jak się zachowywać w szkole, na ulicy, wśród innych dzieci, tak by być lubianym. A zatem bracia i siostry uczą umiejętności społecznych niezbędnych w grupie rówieśników, a zatem w środowisku, w którym dziecko spędza większość dnia [6].

Podobno jednym z popularniejszych imion nadawanych noworodkom na Wyspach Brytyjskich jest Bogdan. Polki za granicą rodzą dzieci, w kraju - boją się, co oznacza, że w Polsce system wspierania rodziny jest jedną wielką fikcją. Mam jednak nadzieję, że nawet z Państwem przeciw rodzinie jesteśmy w stanie dać swojemu jedynakowi najcenniejszy dar w postaci brata lub siostry.

Bogna Białecka/oprac. ToR

[1]Douglas B. Downey and Dennis J. Condron, Playing Well with Others in Kindergarten: The Benefit of Siblings at Home Journal of Marriage and Family 66/ 2 (2004), s. 333-350

[2]Cow PR, Sabrina Lynch,  „All hush and no play makes for unhappy families”, Press Association 14.05.2007

[3] Edwards, R., Hadfield, L., Mauthner, M., „Children’s Understanding of their Sibling Relationships”, Joseph Rowntree Foundation for the National Children’s Bureau, 2005, s.58.

[4]Brigham Young University. "Sisters protect siblings from depression, study shows." ScienceDaily, 2.08.2010.

[5]M Hunsberger, A Formisano, L A Reisch, K Bammann, L Moreno, S De Henauw, D Molnar, M Tornaritis, T Veidebaum, A Siani, L Lissner. „Overweight in singletons compared to children with siblings: the IDEFICS study”. Nutrition and Diabetes, 2012; 2

[6]Laurie Kramer, University of Illinois at Urbana-Champaign (2010.01.20). Siblings play formative, influential role as "agents of socialization".

Komentarze

anonim2013.08.7 14:04
Liczna rodzina niebo przypomina.
anonim2013.08.7 14:06
Potwierdzam z licznych własnych obserwacji. Rodzice jedynaków trzęsą się niezdrowo o dziecko, częściej nie mogą odciąć pępowiny i co raz to wychowują kaleki niezdolne do samodzielnego życia.
anonim2013.08.7 14:10
Rozumiem ogólne przesłanie wypływające z artykułu , chociaż uważam , iż tego rodzaju analizy porównawcze , w dodatku analizy na płaszczyźnie naukowej nie mają większego sensu. Oczywistością jest bowiem , że na określonym polu lepiej sprawdzi się jedna ewentualność a na innym odwrotnie. Jednym słowem są sytuacje życiowe , w których lepiej sprawdza się ewentualność funkcjonowania jako jedynak , zaś są i takie kiedy warto posiadać rodzeństwo... Ja jestem jedynakiem i dobrze mi z tym.... Pozdrawiam , Przyjaciele :)
anonim2013.08.7 15:09
@petrasCK Hmm.... Widzę , że Ty , Przyjacielu , w swym żywiole :)) Dzień bez ataku na o.Rydzyka dniem straconym , co ?? Dałbyś spokój , Panie Kolego , sierpień "miesiącem abstynencji" o czym z resztą też można przeczytać na Frondzie.... ---------------------- A tak z ciekawostek......... Stalin w młodości rozpoczął naukę w seminarium duchownym , ale został stamtąd wyrzucony. Być może brakujące "ogniwo" do Twojej autorskiej teorii...... -------------- Pozdrawiam , Przyjacielu :)
anonim2013.08.7 16:29
Leunad: a gdzie w artykule jest o jakimkolwiek źle na świecie i jakiejkolwiek i czyjejkolwiek winie? Po co ten komentarz? Pozdrawiam.
anonim2013.08.7 20:17
Oczywiście, że lepiej miec rodzeństwo niż go nie miec. Moje życie byłoby daleko bardziej smutne, gdyby nie moje siostry.
anonim2013.08.7 20:52
JoannaJak: coś w tym jest: mały braciszek najpierw przepuścił w kolejce dwie siostry, później, krótko potem, jak się w końcu pojawił, skasował mi całą kolekcję sklejonych modeli; potem przyszedł czas że patrzył w starszego brata, jak w lustro, potem zaczął mnie w wielu dziedzinach przeskakiwać i fikać a dziś pomógł mi wygłuszyć ścianę mieszkaniu. Rodzeństwo, to niesamowite bogactwo. Pozdrawiam jedynaków, tych co jakiś czas byli jedynakami, tych co jedynactwo odebrali rodzeństwu i wszystkich w dalszej kolejności :)
anonim2013.08.7 21:12
@mtszymon Ja byłam najmłodsza i musiałam nosic ciuchy po siostrach:) Ale serwetkę na ZPT to mi taką wyszyły, że mi cała klasa zazdrościła:) Piękne to były czasy:) Ale i teraz nie wyobrażam sobie życia bez nich.
anonim2013.08.7 21:21
JoannaJak No to ból. Pod tym względem miałem z górki :) Choć czasy były takie, że i nowe ubrania nie wyglądały zachęcająco. Chyba, że mama ręcznie zrobiła. Ale jako ostatnia, załapałaś się na taryfę trochę-jedynaka? Moja najmłodsza siostra tak miała. Pozdrawiam Ostatnich w Kolejce
anonim2013.08.7 22:46
jeśli rodzice tego pragną i stać ich na to - ok. Ale wielodzietność w imię religii, myślenia "a kto mi poda szklankę wody na starość?", czy nacisku rodziny to po prostu skrajna nieodpowiedzialność.