20.05.18, 19:30

Przypominamy: Amoris laetitia, czyli teologiczna bomba atomowa

Przypominamy katolickiego filozofa, profesora Josefa Seiferta, który ostrzegał przed chaosem wywołanym adhortacją Amoris laetitia. ,,To teologiczna bomba atomowa'', pisał Seifer, uczony urodzony w Austrii, ale aktywny na uniwersytetach całej Europy i obu Ameryk.

Zdaniem Seiferta papieska adhortacja apostolska ma potencjał wprost destrukcyjny, mogąc doprowadzić do zniszczenia całego katolickiego nauczania moralnego. Nie chodzi przy tym o całość tekstu, ale kilka błędów, a zwłaszcza jeden kluczowy, w którym relatywizuje się w ocenie Seiferta grzeszność życia w niesakramentalnym związku. Krytycy Amoris laetitia sądzą mianowicie, że w paragrafie 303 znajduje się sugestia, jakoby własne sumienie mogło w niektórych sytuacjach wskazywać, iż pozamałżeńskie stosunki seksualne nie muszą być koniecznie sprzeczne z wolą Bożą. Papież Franciszek pisze tam dosłownie:

,,Świadomi wagi konkretnych uwarunkowań, możemy dodać, że ludzkie sumienie powinno być lepiej włączone do praktyki Kościoła w niektórych sytuacjach, które obiektywnie odbiegają od naszego rozumienia małżeństwa. Oczywiście musimy zachęcać do dojrzałości sumienia światłego, uformowanego, któremu towarzyszy odpowiedzialne i poważne rozeznanie pasterza, i proponować coraz większe zaufanie do łaski. Sumienie może jednak uznać nie tylko to, że dana sytuacja nie odpowiada obiektywnie ogólnym postanowieniom Ewangelii. Może także szczerze i uczciwie uznać to, co w danej chwili jest odpowiedzią wielkoduszną, jaką można dać Bogu i odkryć z jakąś pewnością moralną, że jest to dar, jakiego wymaga sam Bóg pośród konkretnej złożoności ograniczeń, chociaż nie jest to jeszcze w pełni obiektywny ideał. W każdym razie pamiętajmy, że to rozeznawanie jest dynamiczne i zawsze powinno być otwarte na nowe etapy rozwoju i nowe decyzje pozwalające na zrealizowanie ideału w pełniejszy sposób''.

W ocenie Seiferta to poważny błąd. ,,Innymi słowy, oprócz nazywania obiektywnego stanu grzechu ciężkiego, eufemistycznie, <niepełnym obiektywnym ideałem>, AL twierdzi, że możemy wiedzieć <z jakąś pewnością moralną>, że sam Bóg prosi nas o kontynuację popełniania z natury błędnych czynów, takich jak cudzołóstwo czy aktywny homoseksualizm'' - komentuje filozof.

Jak dodaje, jeżeli jeżeli choćby jeden z natury niemoralny czyn, taki jak cudzołóstwo, może być dozwolony lub nawet chciany przez Boga, to nie ma niczego, co mogłoby zatrzymać zastosowanie tej zasady do ,,wszystkich czynów uważannych za <z natury błędne>''. Zgodnie z taką logiką, tłumaczy Seifert, takie zło jak morderstwo, aborcja, eutanazja, samobójstwo, kłamstwo, kradzież, krzywoprzysięstwo i zdrada mogłoby być ,,w pewnych przypadkach usprawiedliwione i <być tym, o co prosi Bóg pośród konkretnej złożoności ograniczeń człowieka, nieodpowiadających jeszcze pełnemu obiektywnemu ideałowi>''.

,,Czy czysta logika nie wymaga, byśmy wyciągnęli tę konsekwencję z propozycji papieża Franciszka?'' - pyta Seifert. Filozof stwierdza, że jeżeli na to ostatnie pytanie odpowiadamy twierdząco, to wówczas ,,czysto logiczną konsekwencją jest uznanie, że Amoris laetitia zdaje się niszczyć całe nauczanie moralne Kościoła''.

Jak zauważa amerykański portal Life Site News opisujący krytykę Seiferta, te wątpliwości są podobne do podniesionych przez dubia czterech kardynałów. Jedno z pytań, które kardynałowie Burke, Brandmüller, Caffarra i Meissner zadali papieżowi Franciszkowi i Kongregacji Nauki Wiary, dotyczyło utrzymania ,,absolutnych norm moralnych, które zabraniają z natury złych czynów i są wiążące bez żadnych wyjątków''. Jeżeli Amoris laetitia znosi tę zasadę, sytuacja jest skrajnie poważna, ostrzega Seifert.

,,Wówczas wszystkie ostrzeżenia odnośnie bezpośrednich twierdzeń Amoris laetitia w sprawie zmian dyscypliny sakramentalnej są jedynie wierzchołkiem góry lodowej, wątłym początkiem lawiny, pierwszymi budowlami zniszczonymi przez teologiczną bombę atomową, która grozi wywróceniem całego moralnego gmachu dziesięciu przykazań i katolickiego nauczania moralnego'' - przestrzega filozof. Jeżeli tak właśnie by było, to pozostawienie błędu Amoris laetitia bez poprawy doprowadzi ,,wyłącznie to całkowitego zniszczenia moralnego nauczania Kościoła''.

Swoje uwagi i ostrzeżenia profesor Josef Seifert opublikował w anglojęzycznym tekście pt. ,,Czy czysta logika grozi zniszczeniem całej moralnej doktryny Kościoła katolickiego?'' opublikowanym niedawno na łamach czasopisma ,,Aemaet. Wissenschaftliche Zeitschrift für Philosophie und Theologie''.

hk/lifesitenews