Jak wskazuje Szydło:

„Kilka tygodni temu Komisja Europejska zwróciła się do Parlamentu Europejskiego o zaopiniowanie projektu utworzenia instytucji «dbającej o demokrację w UE». Projekt KE natychmiast wzbudził kontrowersje, bo zakładał np. zewnętrzny nadzór nad wyborami w krajach członkowskich.
Parlament Europejski jeszcze nie zdążył wypowiedzieć się w tej kwestii. A państwa członkowskie? Ponoć zgodziły się na to podczas wczorajszego spotkania. To znaczy, że polski rząd też to zaakceptował?”

Tego – pisze była szefowa polskiego rządu – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że von der Leyen ogłosiła wczoraj „inaugurację” wspomnianego już „Centrum Odporności Demokratycznej”:

„Po co Parlament, po co Rada Europejska? Demokracja = decyzje von der Leyen”.

Na koniec dodała, że pojawia się pytanie, skąd taki pośpiech w „obronie demokracji”. Sugeruje, że Komisja Europejska może obawiać się wyniku wyborów, które odbędą się w ciągu dwóch lat w wielu krajach członkowskich.