Poznaj historię Jezuity Wyklętego! - zdjęcie
02.03.16, 22:11

Poznaj historię Jezuity Wyklętego!

6

Uważa, że wyraża przekonania większości narodu. Nie uznaje władz obecnych. Uważa się za przeds[tawiciela] 24 milj[onów] Polaków, którzy nie zgadzają się z obecną rzeczyw[istości] i modlą się o wolność – zapisał w sierpniu 1949 r. funkcjonariusz komunistycznej bezpieki.

Przyjm ofiarę życia mego…

Władysław Gurgacz urodził się sto lat temu, 2 kwietnia 1914 r. w Jabłonicy Polskiej. Mając siedemnaście lat, wstąpił do nowicjatu księży jezuitów w Starej Wsi. Kształcił się następnie w jezuickich placówkach w Starej Wsi, Pińsku, Nowym Sączu i Warszawie. Był mistykiem, malarzem, uzdolnionym duszpasterzem, niezwykle zaangażowanym w kult maryjny. Inny z jezuitów, o. Stanisław Szymański, mówił o nim: Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z o. Władysławem Gurgaczem, uległem całkowicie jego urokowi. Był wysoki, szczupły, rysy twarzy posiadał szlachetne. Zwracały uwagę szczególnie jego głębokie, uduchowione oczy. Nie rozmawialiśmy o rzeczach banalnych. To przy nim nie wychodziło.

Wychowany w duchu patriotycznym w Wielkanoc 1939 r. Gurgacz złożył na Jasnej Górze Akt Całkowitej Ofiary za Ojczyznę w niebezpieczeństwie. Rozpoczął go słowami: Przyjm, Panie Jezu Chryste ofiarę, jaką Ci dzisiaj składamy, łącząc ją z Twoją Najświętszą Krzyżową Ofiarą. Za grzechy Ojczyzny mojej: tak za winy narodu całego jako też i jego wodzów przepraszam Cię Panie i błagam zarazem gorąco, byś przyjąć raczył jako zadość uczynienie całkowitą ofiarę z życia mego.

W czasie wojny w 1942 r. Władysław Gurgacz przyjął na Jasnej Górze święcenia kapłańskie. Cudem uniknął śmierci w Powstaniu Warszawskim, gdzie zginęli jego współbracia z warszawskiego kolegium jezuickiego. Trapiony chorobą w przededniu wybuchu powstania wyjechał z Warszawy, by w Starej Wsi wracać do zdrowia. Pozostał tam przez kilka kolejnych miesięcy, a w kwietniu 1945 r. wyjechał do Gorlic, gdzie jednocześnie leczył się i był kapelanem w szpitalu. Aktywnie angażował się w posługę kapłańską, doprowadzając do wielu nawróceń wśród tych, których wojenna trauma oddaliła od Boga. Jedną z osób, którą przywrócił Kościołowi, był porucznik Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” Jan Matejak „Brzeski”, z którym jezuitę połączyła głęboka przyjaźń.

Kapelan podziemia

W 1947 r. o. Gurgacz został kapelanem sióstr służebniczek starowiejskich w Krynicy. Dał się wówczas poznać jako odważny kaznodzieja, który nie lękał się piętnować nadużyć komunistycznej władzy, za co usiłowano go zamordować.

Z początkiem 1948 r. do jezuity dotarł Stanisław Pióro „Emir”, który kilka miesięcy wcześniej zorganizował Polską Podziemną Armię Niepodległościowców. Składała się ona z ludzi bardzo młodych, głównie kilkunasto- lub dwudziestoparoletnich uczniów nowosądeckiego Liceum Handlowego. Chłopcy potrzebowali duchowej opieki. Ostatecznie więc zagrożony represjami o. Gurgacz zdecydował się dołączyć do organizacji. Został jej kapelanem, posługując się pseudonimem „Sem” – pochodzącym od inicjałów „SM” (Servus Mariae – Sługa Maryi), którymi sygnował malowane przez siebie obrazy.

Ojciec Gurgacz sprawował moralną opiekę nad konspiratorami, odprawiał Msze święte, spowiadał, objaśniał Ewangelię, prowadził wykłady z etyki, teologii, filozofii, historii, a nawet matematyki. Przede wszystkim jednak dbał o to, by w działacze PPAN kierowali się etyką chrześcijańską. Choć więc przeprowadzili szereg akcji, w odróżnieniu od innych oddziałów zbrojnego niepodległościowego podziemia unikali sytuacji, w których musieliby używać broni.

Cóż jest śmierć…

Po kilku miesiącach działalności organizację dotknęły pierwsze represje. Latem 1948 r. – za sprawą donosów Janiny Mendel, agentki UB o ps. „Wicher” – aresztowano większość działaczy PPAN. Wtedy „wpadł” między innymi por. Matejak, który dzięki pośrednictwu o. Gurgacza dołączył do PPAN w 1947 r. W górach w okolicy Hali Łabowskiej pozostało już tylko dwudziestu paru konspiratorów. Jednakże także i oni zginęli w walce, bądź zostali aresztowani latem 1949 r. Stanisław Pióro „Emir” zginął śmiercią samobójczą w zasadzce bezpieki w Czechosłowacji, gdy wraz z kilkoma innymi partyzantami usiłował przedrzeć się do wolnego świata. Nie wiedział, że organizator rzekomego przerzutu do Austrii Czesław Kowalewski był agentem UB o ps. „Las”.

Ojciec Gurgacz został ujęty w Krakowie w sierpniu 1949 r. po nieudanej akcji rekwizycyjnej. Jezuita nie brał w niej udziału, obserwował ją z pewnej odległości; widząc, że się nie powiodła, mógł się ratować. Zdecydował jednak, że powinien podzielić los tych, nad którymi roztoczył duchową opiekę. Powrócił do umówionego punktu kontaktowego i czekał – tam został ujęty przez bezpiekę. Wyjaśniał: Nie uciekłem (…), ponieważ nie chciałem pozostawić członków organizacji (…).

Wraz z dwoma innymi partyzantami – Stefanem Balickim „Byliną” i Stanisławem Szajną „Orłem” – został skazany na karę śmierci. W ostatnim słowie przed komunistycznym trybunałem powiedział: W Polsce brak jest podstawowych swobód obywatelskich. Myśmy walczyli o wolność. Jako kapelan organizacji starałem się wpływać na młodych i powstrzymywać ich od niepotrzebnego rozlewu krwi… Zdawałem sobie sprawę z tego, co robię i co mi za to grozi, skoro mnie schwytacie. Na śmierć pójdę chętnie. Cóż jest zresztą śmierć? To tylko przejście z jednego życia w drugie. A przy tym wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę.

Zamordowano go strzałem w tył głowy na podwórzu więzienia Montelupich w Krakowie 14 września 1949 r.

Poslaniec_LOGO Filip Musiał/ RED. (PSJ, kwiecień 2014)


Komentarze (6):

anonim2016.03.2 23:52
14 kwietnia 1950r. Episkopat pod kierunkiem Prymasa Wyszyńskiego zawarł Porozumienie z Rządem, w którego 8 punkcie potępił zbrojne podziemie i współdziałających z nim księży: "Kościół katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, zwalczać będzie również zbrodniczą działalność band podziemia oraz będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych, winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej."
anonim2016.03.3 8:43
@leszczyna To był pusty zapis. Słyszałeś żeby KK zwalczał jakieś bandy czy karał duchownych związanych z żołnierzami wyklętymi? Raczej mogli oni liczyć na pomoc, a przynajmniej na neutralność i zachowanie tajemnicy przez wiejskiego księdza.
anonim2016.03.3 9:15
Chwała Poległym + Sempre Fidelis przy okazji polecam poczytać o męczenniku ks. Pawle Kontnym który stanął w obronie czystości
anonim2016.03.3 11:20
@ Anaja. Zachowało się nagranie zeznań ks. Gurgacza następującej treści: "Prowincjał stanowczo powiedział mi, że ja sam powinienem wiedzieć co mam robić, a mianowicie, że mam słuchać swej władzy przełożonej, przy czym proponował mi wyjazd do Częstochowy w charakterze rekolektanta." Ks. Wojciech Krupa, przełożony Małopolskiej Prowincji Towarzystwa Jezusowego, której podlegał ks. Gurgacz, takie zajął stanowisko wobec jego samowolnej decyzji przyłączenia się do "leśnych": "nie mogę pozwolić O[jcu], by należał do organizacji i przebywał w lesie, gdyż jest to niezgodne ze stanowiskiem duchownym, partyzantka obecnie nie ma sensu i nie słyszałem by taka istniała. Miejsce O[jca] wśród młodych w lesie nie jest odpowiednie. Nie mogę narażać całości zakonu dla widzimisię Ojca." Działając wbrew woli zakonnego, kanonicznego przełożonego ks. Gurgacz łamał dyscyplinę kościelną, zatem odszedł z oddziału. Potem starał się o zgodę u prymasa Hlonda, ale, jak twierdził, otrzymał anonim nakłaniający go do wyprowadzenia "leśnych" z konspiracji, zatem z kurii warszawsko-gnieznieńskiej wsparcie nie otrzymał. Dnia 28 czerwca 1948r. ks Gurgacz został kanonicznie usunięty z zakonu jezuitów wobec faktu, że wrócił do "leśnych" łamiąc dyscyplinę kanoniczną. Nie dostrzegam na przykładzie ks. Gurgacza pozytywnej postawy Kościoła Katolickiego wobec zbrojnego podziemia w okresie powojennym.
anonim2016.03.3 18:01
@leszczyna to bardzo smutne... Ale przełożeni ks. Gurgacza musieli tak zareagować chcąc uchronić zakon jezuitów! Czy pamiętasz jak prymas Wyszyński był zaaresztowany, to ówczesny Episkopat go potępił! A on potem mówił, że nie ma do nich pretensji, bo oni musieli tak zrobić...
anonim2016.03.3 23:27
@Anaja. Czy "Porozumienie" z kwietnia1950r. było "pustym zapisem"? Dla prymasa Wyszyńskiego to była podstawowa gwarancja bytu Kościoła Katolickiego wobec wypowiedzenia konkordatu przez Rząd Tymczasowy, lekceważenia Konstytucji Kościoła i prawa kanonicznego przez ówczesną władzę. Mówił o tym prymas na konferencji Episkopatu w Krakowie w marcu 1950r. przedstawiając stanowisko, które prezentował następnie w Watykanie kard. Sapieha. Prymas przekonywał do swego stanowiska biskupów skłonnych do postawy konfrontacyjnej. Zarzut działania na szkodę "Porozumienia" postawiono prymasowi jako uzasadnienie jego aresztowania: "Dziś, gdy zostałem postawiony wobec wyraźnych zarzutów działania na szkodę "Porozumienia, muszę stwierdzić, że - ujmując sprawę od strony Episkopatu - do "Porozumienia" prawdopodobnie by nie doszło, gdyby nie moja postawa. (...) Byłem od początku i nadal jestem zdania, że Polska, a z nią i Kościół święty, zbyt wiele utraciła krwi w czasie okupacji hitlerowskiej, by mogła sobie obecnie pozwolić na dalszy jej upływ. Trzeba za każdą możliwą cenę zatrzymać ten proces duchowego wykrwawiania się, by można było wrócić do normalnego życia (...). Cytat z "Zapisków więziennych" pod datą 27 września 1953r. Stanowisko prymasa Wyszyńskiego jest zbieżne z postawą przełożonego ks. Gurgacza oraz ówczesnego prymasa Hlonda: "partyzantka nie ma obecnie sensu". Nie pamiętam, by Episkopat potępił prymasa w chwili aresztowania, bo mnie jeszcze na świecie nie było, ale poznałam relację o treści Oświadczenia Episkopatu z 28 września 1953r. i nie było tam mowy o potępieniu prymasa, ale bp Kaczmarka. Biskupi na miejsce prymasa wybrali bp Klepacza i on miał reprezentować Kościół wobec władz. To nie było potępienie kard. Wyszyńskiego, ale praktyka w stanie zagrożenia - podobnie zalecił Pius XII, by w razie zamachu na niego ze strony III Rzeszy konklawe wybrało nowego papieża nie czekając na wieści o jego losie. Niestety, niezależnie od inspiracji ideowej, walka "żołnierzy wyklętych" szła w poprzek interesom wszystkich zainteresowanych odbudową kraju i szczególnie utrudniała prymasowi zaprowadzenie ładu kościelnego za ziemiach zachodnich, bo godziła w jakąkolwiek administrację polską.