09.12.13, 08:45

Polscy narodowcy idą do Brukseli!

Rafał Ziemkiewicz mówił: "Narodowcy jako jedyni w tej chwili dysponują językiem i narracją, które przemawiają do młodych Polaków mieszkających poza rogatkami wielkich miast". Czy to stanie się abstrakcją czy może stanie się faktem, i będziemy mieć w PE siłę narodową?

Według "Gazety Wyborczej" na trwających trzy kolejne weekendy regionalnych zjazdach Ruchu w 16 województwach uczestniczyło ok. 3 tys. osób. To już realna siła a nie tylko kluby wzajemnej adoracji. Podczas zjazdu narodowcy zdecydowali, że każda osoba, która znajdzie się na liście wyborczej do parlamentu Europejskiego musi złożyć specjalną deklarację, że odda 50 proc. wynagrodzenia. "Ma to na celu "promowanie wzoru działacza politycznego pozostającego w służbie spraw publicznych, traktującego stanowisko jako zobowiązanie". Owe 50 proc. wynagrodzenia unijnego ma iść na budowę zaplecza Ruchu Narodowego. Listy mają zostać utworzone z działaczy Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego oraz UPR. Na chwilę obecną wiemy, że na liście znajdują się takie osoby jak: Artur Zawisza, Robert Winnicki czy Krzysztof Bosak.

"To będzie najbardziej nacjonalistyczny, narodowy i eurosceptyczny Parlament Europejski" - zapowiada Robert Winnicki.

sm/Gazeta Wyborcza

Komentarze

anonim2013.12.9 9:18
AirWolf napisał(a): "No tak. Protestujemy przeciwko Unii. Ale dietą europosła nie pogardzimy". A ja myślę, że nie ma się co obrażać na rzeczywistość i ją bojkotować, tylko działać i próbować zmienić w niej to co nam nie pasuje. Zmienić, czy nawet rozwalić tę znienawidzoną Unię Europejską, można dużo skuteczniej z ław PE niż, przy pomocy czarno-białego zina drukowanego w piwnicy.
anonim2013.12.9 9:44
Nie ma sprzeczności w tym, że narodowcy chcą wystąpienia Polski z UE a jednocześnie startują w wyborach. Ich głos będzie bardziej słyszalny z Brukseli niż z Polski. Może powróci się do wspólnoty węgla i stali zamiast obecnego, zbiurokratyzowanego, antychrześcijańskiego potworka
anonim2013.12.9 12:16
Poglądy co nie których tutaj można sprowadzić do tego, że Ci, którzy zbyt mocno nie zgadzają się z zastaną rzeczywistością polityczną mają tylko jeden wybór: albo zorganizować oddział partyzancki, albo przeprowadzić zamach stanu. Inaczej uznacie ich za hipokrytów. Dobrze, że idą do PE, co nie przekreśla faktu, że ten system nawet najbardziej prawego człowieka jest w stanie legalnie skorumpować.
anonim2013.12.9 12:21
Polscy posłowie nigdy nie mieli mandatu i prawa głosu na zjazdach KPZR, posiedzeniach sowieckiego rządu ani parlamentu. Bruksela daje nam takie możliwości i nawet polscy brunatni mają szansę zasiadać w Europarlamencie. Znaczy się, jest postęp (jakkolwiek bezbożnie nie brzmi to słowo...).
anonim2013.12.9 14:14
Jestem ciekaw, czy jeśli narodowcy wejdą do Parlamentu Europejskiego, to nadal będą w tym samym stopniu, co obecnie, za wystąpieniem Polski z Unii Europejskiej. Obawiam się, że mogą się nieźle zasiedzieć w tym całym PE. Krzesełka takie wygodne, atmosfera taka sympatyczna, pieniążki też nie gryzą... Okaże się, że kwestia odejścia Polski z Unii już nie jest taka pilna :) No ale może zaskoczą mnie pozytywnie i wykażą się konsekwencją.